Po wyborach: Małe zaskoczenia, wielcy przegrani i wygrane o włos

Z dużych miast najbardziej fascynująca walka była w Sopocie i Olsztynie. Zanotowano w nich rekordową frekwencję. Kandydaci szli łeb w łeb. Wyniki pokazują też, że mylą się Ci, którzy uważają, że ich głos się nie liczy. O zwycięstwie nowego prezydenta Oświęcimia zdecydowało zaledwie 81 głosów.
Wygrani w największych miastach: Kraków | Łódź | Poznań | Szczecin | Bydgoszcz | Inne

Wieczór wyborczy minuta po minucie>> CZYTAJ TUTAJ

Emocje rozgrzały do czerwoności mieszkańców dwóch miast - Sopotu i Olsztyna.

W nadmorskim kurorcie starli się Jacek Karnowski i Wojciech Fułek. Szala zwycięstwa przechylała się to na jedną, to na druga stronę. Ostatecznie ubiegający się o reelekcję Karnowski uzyskał 524 głosy więcej niż jego kontrkandydat. I będzie rządził Sopotem przez kolejne 4 lata.

Nie zaszkodziło mu nawet to, że ciążą zarzuty prokuratorskie, ale pomogło mu poparcie polityków PO i Jerzego Buzka.

Czytaj jeszcze>> Duże miasta dla PO, dla PiS tylko... Radom.

Pożegnanie z Małkowskim

Czesław Małkowski wygrał wprawdzie I turę wyborów o fotel prezydenta Olsztyna z poparciem 38,66 proc. W drugiej turze spotkał się z urzędującym prezydentem Piotrem Grzymowiczem, który zdobył wtedy 36,32 proc. głosów. W drugiej turze te proporcje się zmieniły. Po podliczeniu głosów z 95, czyli z wszystkich komisji okazało się, że Grzymowicz dostał 31 011 głosów. Na Małkowskiego oddano 27 192 głosów. Piotr Grzymowicz nadal będzie prezydentem.

Małkowski został odwołany ze stanowiska prezydenta Olsztyna, w wyniku tzw. seksafery, w referendum przeprowadzonym jesienią 2008 roku. Prokuratura podejrzewa go o molestowanie urzędniczek i zgwałcenie jednej z nich. Śledztwo przedłużono do końca 2010 r. Małkowski twierdzi, że jest niewinny.

Zwyciężyli o włos/głos

Piotr Jedliński (popierany przez PO) będzie nowym prezydentem Koszalina. Popierany przez PO i prezydenta minionej kadencji Mirosława Mikietynskiego kandydat zdobył 51,2 proc. głosów. Nieznacznie wyprzedził Artura Wezgraja (niezależny - 48,8 proc. głosów). Różnica między dwoma kandydatami to tylko 633 głosy.

Walka do samego końca i gorączkowe zliczanie głosów czekało też sztaby kandydatów w Opolu. Ryszard Zembaczyński (PO) zdobył 51,5 proc. głosów, natomiast jego kontrkandydat - Tomasz Garbowski (SLD) - 48,7. Na Zembaczyńskiego zagłosowały 12 742 osoby, na Garbowskiego - 12 098. Różnica to zaledwie 644 głosy. Zwycięzca stwierdził, że 600 głosów to dużo.

Najmniejszą różnicę, jaką na razie możemy podać z podliczonych komisji, zanotowano w Oświęcimiu. Jacek Grosser zostanie prezydentem, ponieważ zdobył o 81 głosów więcej niż jego kontrkandydat - Janusz Chwierut. Grosser zgromadził poparcie 5640 osób (50,36 proc.). Na Chwieruta zagłosowało 5559 wyborców (49,64 proc.).

Poznań: Grobelny zostawił w tyle konkurenta

Niewiele brakowało, żeby w stolicy Wielkopolski nie było drugiej tury wyborów. Grobelnemu do szczęścia zabrakło kilkuset głosów. Teraz może być zadowolony - zagłosowało na niego ponad 66 proc. poznaniaków. I Grobelny po raz czwarty będzie rządził miastem. Jego kontrkandydat Grzegorz Ganowicz zdobył tylko 33,7 proc. głosów.

Mocne zwycięstwo lewicowego kandydata w Częstochowie. Krzysztof Matyjaszczyk zdobył aż 70 proc. głosów.

Prezydent odchodzi po 19 latach

Andrzej Kotala będzie rządził Chorzowem przez następne cztery lata. Przekonał do siebie o 280 osób więcej niż Marek Kopel, który odejdzie ze stanowiska, które zajmował nieprzerwanie od 1991 roku.

Podobna sytuacja jest w Wałbrzychu, w którym różnica między kandydatami wyniosła tylko 260 głosów.Wybory wygrał Piotr Kruczkowski , kandydat Platformy Obywatelskiej.

Osyra przegrał sromotnie

Wielkim przegranym jest medialny i pomysłowy prezydent Mysłowic. Grzegorz Osyra zasłynął z wyłączania światła na ulicach, gdzie mieszkają nielubiani przez niego radni czy napadu na samego siebie. Zdobył zaledwie 17,5 proc. głosów. Nie pomogły mu nawet śpiewające blond-siostry, przechrzczone na potrzeby kampanii z "bliźniaczek Napieralskiego", na "bliźniaczki Osyry".



Kto przegrał? Wyborcy, którzy przestraszyli się mrozu

Największą przegraną tych wyborów jest frekwencja. Do urn poszło o mniej osób niż w poprzednich wyborach samorządowych. W całym kraju wyniosła ona 32 proc.

Honoru bronią Olsztyn i Sopot(, gdzie frekwencja przekroczyła 50 proc. i była najwyższa w Polsce ), ale zawiodła m.in. Łódź, w której do urn poszedł zaledwie co piąty uprawniony.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM