"Guru" doradzał PO, a wcześniej Obamie. "Obama? Nie miał z nim nic wspólnego"

Politykom PO doradza Ravi Singh, "odpowiedzialny za internetową kampanię wyborczą Baracka Obamy"- podała przed tygodniem "Rzeczpospolita". Uśmiechniętego Sikha w kolorowym turbanie w podobny sposób kojarzono prezydentem USA także w kilku innych krajach. Tymczasem. jak sprawdził amerykański portal Politico.com, Ravi Singh z przełomową kampanią Obamy nie miał nic wspólnego.
Ten fragment sobotniego tekstu "Rzeczpospolitej" o przedwyborczym szkoleniu Platformy Obywatelskiej wzbudził przed tygodniem duże zainteresowanie wszystkich mediów: "Eurodeputowanym PO udało się ściągnąć Ravi Singha odpowiedzialnego za internetową kampanię Baracka Obamy. W USA okrzyknięto go "guru kampanii wyborczych". Zdaniem Ravi Singha Platforma nie najlepiej wykorzystuje możliwości, jakie daje Internet.". Portal Politico.com , zainteresowany sprawą przez wpolityce.pl , zapytał autora tekstu, skąd informacja o związkach Singha z Obamą. - Tak mi go przedstawiono - mówi amerykańskiemu serwisowi dziennikarz Wojciech Lorenz. Nie ujawnia informatora, ale zapewnia, że nazwisko Singha padło w kontekście internetowej kampanii prezydenta USA.

Okazuje się, że Polska to nie pierwszy kraj, w którym pojawiła się taka informacja. Wg. Politico Singh nazywany był w Indiach "election guru" Obamy I Hillary Clinton, w Kolumbii pisano o nim "el guru tecnologico de Obama" a we Francji homme qui a géré la campagne d'Obama sur Internet". Sam zainteresowany najwyraźniej nigdy nie dementował tych informacji, ale jak pisze Politico, zaprzeczył jakoby kiedykolwiek w jego materiałach prasowych pojawiła się informacja o tym, że pracował dla Baracka Obamy.

I rzeczywiście, na stronie internetowej Ravi Singha - szefa firmy oferującej oprogramowanie wspierające prowadzenie kampanii politycznych - nie ma o tym słowa (cv przygotowano m.in. po polsku). W mailu wysłanym do redakcji Politico Singh pisze: "Mimo, że nasza technologia została wykorzystana w 1500 kampanii wyborczych na szczeblu krajowym i lokalnym, nie świadczyliśmy konsultacji przy kampanii prezydenckiej Baracka Obamy i przepraszamy za wszystkie niedomówienia, które mogłyby świadczyć, że było inaczej".

Jednak dopiero po zainteresowaniu ze strony dziennikarzy Politico.com z oficjalnego profilu Singha na You Tube zniknęło nagranie zatytułowane "Election 2008 Obama Campaign Guru Ravi Singh in Madrid Spain", w którym stojąc na tle plakatu ze słynnym wizerunkiem Barcka Obamy opowiada on, o wykorzystaniu internetu w kampaniach wyborczych. Można je zobaczyć poniżej:

.

Politico pisze, że nie ma żadnych dowodów, że Ravi Singh próbował celowo sugerować swoją współpracę z Obamą, żeby przyciagnąć więcej klientów gotowych zapłacić za usługi jego i jego firmy. Dziennikarze portalu spytali go nawet o zdanie, które wypowiedział dla hiszpańskojęzycznej wersji CNN: "W kampanię Baracka Obamy było zaangażowanych wielu wspaniałych ludzi. Nasza rola była bardzo mała, a za technologię odpowiadało wiele osób". Singh tłumaczy, że w czasie trwania kampanii Obamy jego firma odpowiadała za stronę internetową lokalnych struktur Partii Demokratycznej z Nowego Meksyku.

Politycy z Nowego Meksyku potwierdzają te informację, dodając jednak, że oprogramowanie oferowane przez firmę Singha w 2008 roku było przestarzałe i po jakimś czasie partia zerwała z nim współpracę.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
"Guru" doradzał PO, a wcześniej Obamie. "Obama? Nie miał z nim nic wspólnego"
Zaloguj się
  • acer59

    Oceniono 2 razy 2

    No co jest , cenzorskie szmaciaki ? To skandal ze nie mozna komentowac artykulu w NYT nt. beatyfikacji naszego Papy , i to w KATOLICKIEJ Polsce ! Przeciez miliony Polakow czekaja tylko aby na forum pod artykulem wyrazic swoje UWIELBIENIE i POCHWALE dla czynow ....no co , moze nie ?

  • paw73

    0

    @acer59 TOK FM i GW mają cenzurę na forach,które posty niewygodne dla PO znikają!

  • paw73

    0

    Jednak PO to sekta hahaha można rzec !!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX