Libicki na razie zostaje w PJN. "Daliśmy sobie czas do końca tygodnia"

Daliśmy sobie czas do końca tygodnia - tak o rozmowie z Pawłem Kowalem nowym szefem PJN mówi Filip Libicki. Poseł chce opuścić partię, gdyż nie zgadza się z linią ugrupowania, która jego zdaniem chce wrócić do Prawa i Sprawiedliwości. Wieczorem nowy prezes PJN Paweł Kowal namawiał Libickiego do pozostania w partii, ten jednak zaznaczył, że będzie obserwował sytuację, ale "widzi to pesymistycznie".
- Merytorycznie rozmawialiśmy może z 15 minut. Głównie prawiliśmy sobie uprzejmości - mówi w rozmowie z reporterem TOK FM Libicki. - Podtrzymałem swoje warunki, zaś Paweł Kowal zaczął się spierać o istnienie dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego. Ja uważam, że takiego dziedzictwa nie ma. Dość długo polemizowaliśmy - dodaje poseł.

Kowal uzgodnił z Libickim, że ten do końca tygodnia podejmie decyzję czy zostaje w partii, czy z niej odchodzi.

- Ale wydaje mi się, że na koniec tygodnia droga będzie jedna, odchodzę. Chyba, że nowe władze zaproponują, że nie chcą kontynuować "dziedzictwa Lecha Kaczyńskiego", ale na to się nie zanosi. Będę obserwował sytuację, ale widzę to pesymistycznie - dodaje Libicki.

Kowalowi zależy też, by Libicki nawet po odejściu z partii pozostał w jej klubie parlamentarnym. Pojawiają się bowiem pogłoski, że z partii odejść chce Joanna Kluzik-Rostkowska, Paweł Poncyljusz, Jacek Tomczak i Jan Filip Libicki. To oznaczałoby, że klub PJN, który liczy teraz 18 osób przestałby istnieć.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny