Cierpienia Pewnego Polityka PJN

Historię Pewnego Polityka przedstawił na swoim blogu Jan Filip Libicki. Był najwierniejszym sojusznikiem Otwartej Przyjaciółki, ale w końcu nie zdecydował się za nią podążyć do stronnictwa Swobodnego Oponenta.
Na początku Pewien Polityk (Paweł Poncyljusz - red.) był w stronnictwie Ponurego Radykała (Jarosława Kaczyńskiego - red.), choć bliżej mu było do partii Swobodnego Oponenta (Donald Tuska - red.), gdzie go bardziej ceniono. "Uwielbiany przez media, coraz bardziej czuł się w obozie Ponurego jak na wewnętrznej emigracji" - pisze na blogu Libicki.

Potem miała miejsce katastrofa smoleńska i Pewien Polityk razem z Otwartą Przyjaciółkę (Joanną Kluzik-Rostkowską - red.) zorganizowali kampanię prezydencką Ponurego Radykała. Po wyborach zostali jednak opuścili partii ze Zdeterminowaną Posłanką (Elżbietą Jakubiak - red.).

"Ponury wrócił bowiem do swego pierwotnego imeage'u. Pewien Polityk i Otwarta Przyjaciółka - wraz z grupą podobnie myślących - opuścili Radykała" - opisuje Libicki.

Starcia wewnątrz partii

Jednak nie wszystko poszło po ich myśli. Pojawiły się pierwsze rysy w nowej partii. - Otwarta Przyjaciółka widziała nową inicjatywę jako przedsięwzięcie bardziej zbliżone do stronnictwa Swobodnego Oponenta, Zdeterminowana Posłanka zaś ciągle chciała nawiązywać do dziedzictwa zmarłego w dramatycznej katastrofie Sympatycznego Radykała (Lecha Kaczyńskiego - red.) - pisze poseł.

Pewien Polityk miał się wtedy czuć zagubiony w walce frakcji wewnątrz PJN. - Nigdy jednak nie lubił radykalnych starć i radykalnych decyzji. Trzymał z Otwartą Przyjaciółką, myśl jednak, że trzeba by powalczyć o utrzymanie jej linii, napawała go głęboką odrazą. Zamiast walki wolał negocjacje. To on jako pierwszy najbardziej namawiał Otwartą do politycznych rozmów z obozem Swobodnego Oponenta - opisuje Libicki.

Młody Werter

Nadszedł jednak dzień rozstrzygnięcia. Otwartą Przyjaciółkę zastąpił Wytrawny Dyplomata (Paweł Kowal - red.). Otwarta Przyjaciółka i Libicki opuścili wkrótce PJN. Jednak Pewien Polityk tego nie zrobił.

"Czuł się za to nie najlepiej. Problem był jednak głębszy, bo w tej sytuacji należało podjąć jakąś decyzję. Każda zaś radykalna decyzja przyprawiała go o fizyczny ból. Zupełnie nie wiedział co ma zrobić. W tym samym czasie Wytrawny Dyplomata złożył mu propozycję, by stanął na czele Parlamentarnej Frakcji. Cierpiąc męki Młodego Wertera przyjął ją. Bardziej siłą inercji i z niechęci do radykalnych działań niż z politycznego przekonania" - pisze Libicki.

Może wybieg?

Poseł kończy wpis opisem rozważań Pewnego Polityka. Jeśli nie powiedzie mu się w polityce i PJN nie wejdzie do Sejmu, może wrócić do biznesu. Jednak tam, trzeba podejmować trudne decyzje, a tego zdaniem Libickiego Poncyljusz nie umie. Dlatego może zostanie... modelem.

"Ponury żartował sobie często, że Pewien Polityk ma wspomnianą już ładną buzię. Chwilę się zastanowił. Może coś w tym jest - skonstatował. W końcu jakby nie wyszło mógłbym spróbować swoich sił na wybiegu Jestem przecież przystojny - czyż nie?" - pisze poseł.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny