Piesiewicz kandyduje do Senatu. "Wyborcy zdecydują. Nigdy ich nie zawiodłem"

han
18.07.2011 , aktualizacja: 18.07.2011 17:24
A A A Drukuj
- Czy można poddać się takiej podłości? Decyzja o startowaniu to w jakimś sensie konieczność - tak swój udział w wyborach do Senatu argumentował Krzysztof Piesiewicz, którego kariera zawisła na włosku po wybuchu skandalu pod koniec 2009 r. "Super Express" ujawnił wtedy film z udziałem ubranego w sukienkę Piesiewicza, wciągającego do nosa biały proszek. "Spowiedzi po latach" udzielił Tomaszowi Lisowi na łamach "Wprost".
Krzysztof Piesiewicz będzie startował w wyborach do Senatu
fot. Sławomir Kamiński AG
Krzysztof Piesiewicz będzie startował w wyborach do Senatu
Jeszcze w kwietniu 2011 oskarżony o posiadanie narkotyków senator chciał wycofać się z polityki. Dziś, na pytanie, czy nie boi się, że go zniszczą, reżyser odpowiada: - Kto to są "oni"? Nikomu nie zrobiłem krzywdy, jestem uczciwym człowiekiem. W d... to mam. Na żadne ataki nie będę odpowiadał. To wyborcy zdecydują. Ludzie doskonale wiedzą, pomimo tego incydentu, że ich nigdy nie zawiodłem.

Dlaczego wcześniej o tym nie mówiłem?

Piesiewicz twierdzi: w szantaż mógł być zamieszany człowiek ze służb specjalnych.>>>

- W pewnym wysoko nakładowym piśmie ukazał się artykuł na mój temat "Piesiewicz rozpowiada wśród swoich znajomych, że zrobiły to służby". Nigdy nikomu tego nie rozpowiadałem. Wiedziałem, choć to bolało, że muszę czekać. To był sygnał da mnie, że jeżeli cokolwiek powiem za wcześnie, to powiedzą, że buduję linię obrony, konstruuję teorie spiskowe. W związku z tym milczałem - powiedział Lisowi były senator, który twierdzi, że przez długi czas szantażowi w sensie prawnym nie uległ.

"Nie uległem żadnemu szantażowi"

Szantażyści już w 2008 roku grozili opublikowaniem kompromitujących go zdjęć i filmów. Piesiewicz zapłacił im wówczas pół miliona złotych za milczenie, a wszczęte śledztwo zostało umorzone. Szantażyści odezwali się do senatora ponownie po kilku miesiącach. Piesiewicz podkreślił we "Wprost", że nawet jego przyjaciele nie rozumieją do końca sprawy, ponieważ "w sensie prawnym nie uległ żadnemu szantażowi". Na łamach "Wprost" opisał, w jaki sposób czwórka podejrzanych wydobywała z niego pieniądze.

Kobiecie, która później nakręciła kompromitujący senatora filmik, płacił wcześniej za taksówkę i miał pomóc w złej sytuacji finansowej po tym, jak wspomniała, że wysyła córkę do szkoły. Krzysztof W., który początkowo grał sprzymierzeńca senatora, oświadczył, że ma sprawy o niepłacenie jakiś podatków, akcyzy na 800 tys. zł. - Po wielu miesiącach sobie uświadamiam, że to jest fantastyczna gra, żeby nie żądać 800 tys. zł, tylko powiedzieć, że ma się kłopoty z 800 tys. zł - mówił Tomaszowi Lisowi.

Może to wynikało z mojej naiwności. Nie wiem, czy się zmienię.

Redaktor "Wprost" zapytał senatora, czy ten nie miał poczucia, że go szantażują. - Ja nawet w czasach PRL żyłem w sensie wewnętrznym, jak człowiek wolny, zawsze mówiłem to, co dyktowało mi sumienie. Może to wynikało z mojej naiwności, może dzisiaj już bym taki nie był. Może nie powinienem tego mówić, ale czasami czuję się gorzej w wolnym kraju. Czuję jakieś stwardnienie rozsiane. Życzliwość jest towarem ekskluzywnym - mówił Piesiewicz.

Senator skomentował też sprawę swojego immunitetu. W pierwszej chwili się go zrzekł, jednak niedługo później przyjaciele z Senatu przekonali go, by wycofał się z tej decyzji. Ostatecznie Piesiewicz immunitet zachował. "Super Express" napisał wtedy: "kolesie bronią Piesiewicza". - Jeżeli istnieje przyczyna, dla której powinien istnieć immunitet, a istnieje on setki lat, to tą przyczyną jest właśnie sprawa prowokacji - wyraził przekonanie reżyser.

- Powinienem dostrzegać tę zawiść dookoła, darwinistyczną walkę o swoje, atrofię empatii. Zlekceważyłem to. Dzisiaj wiem więcej. Ale mówiąc szczerze, nie wiem, czy się zmienię - dodał w wywiadzie.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    1 głos

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (8)

  • avatar

    rbik53

    Oceniono 3 razy 1

    ... no proszę jak władza przywiera do d-u-p-y....

  • avatar

    andy18m

    Oceniono 2 razy 0

    Do diabła z panienkami i koką.
    Uległ szantażowi i dał szmal. Policji nie powiadomił.
    To go dyskwalifikuje jako prawnika a tym bardziej prawodawcę.

  • avatar

    najlepszy.formoza

    Oceniono 4 razy 0

    Brawo stary cpunie ! Brawo stary ku...arzu ! Ja też lubie sobie zażyc kokaine i wyruchac kurewke ! Bedę Cie popierał ! Ja twez chodze w spudniczce o babskich majtkach !

  • avatar

    demoniczny_spinacz

    Oceniono 2 razy 0

    snuuuuffff, snuuuuufff, snuuuuufff? do Senatu?

  • avatar

    romp66

    Oceniono 3 razy 1

    Piesiewicz to osoba bez zasad!
    Krzysztof Piesiewicz, z gębą pełną frazesów , rzucał nader często sława- honor, zasady uczciwość, prawdomówność, sam nie dotrzymując żadnych.
    Senator PO Piesiewicz, często powołujący się na słowa Karola Wojtyły, kultu chrześcijaństwa, jak to u prawicowca wciskanie ludziom tzw. kitu.
    Pan Piesiewicz , zaczyna wymyślać jakieś brednie o służbach specjalnych i spisku, jak chłopcy z PC i AWS stara szkoła. Złapią cię na świństwach , zrzuć na służby specjalne , najlepiej PRL-u.
    Polityk PO, nie dodał że kokainę do on miał przy sobie, osadowi sądu za posiadanie narkotyków i podawanie innym,się nie poddał , gdyż schował się za immunitetem senackim. Nie uchylili immunitetu , koledzy prawicowcy z PO i PiS.
    Korzystanie z usług "cór Koryntu" pańska sprawa, panie Piesiewicz, tylko wcześnie nie trzeba był się tak tymi wartościami katolickimi wspierać wszędzie , jak Macierewicz prawie.

  • avatar

    paw73

    Oceniono 4 razy 2

    Tomasz Lis, rozpoczął prostowanie wizerunku Pisiewicza, wiadomo zbliżają się wybory a senator jest z PO ,pomoc mediów obowiązkowa.
    Lis w swym artykule, mówi wprost ze Piesiewicz, nich będzie senatorem RP. Pomimo knotków Krzysztofa Piesiewicza prostytutkami(jego wybór,gdzie ta katolickość) i zmuszania do zażywania narkotyków innych jak tez posiadania narkotyków, to jest karalne.
    Piesiewicz schował się za immunitetem senatora.
    Krzysztof Piesiewicz senator PO, dlatego ma wsparcie Tomasza Lisa i zapewne wszystkich mediów mainstreamowych że jest z PO, gdyby był z lewicy zostałby wbity w ziemie.
    Afera Cimoszewicza z Jarucka (Anna Jarucka- niedawno skazana prawomocnie za to przez sąd za fałszywe zeznania) wymyślona przez PO, wszystkie media mainstreamowe, kopały kandydata lewicy widząc że jest niewinny.

  • avatar

    maxpw

    Oceniono 2 razy 2

    ""Nie uległem żadnemu szantażowi"

    Szantażyści już w 2008 roku grozili opublikowaniem kompromitujących go zdjęć i filmów. Piesiewicz zapłacił im wówczas pół miliona złotych za milczenie"

    bez komentarza

  • avatar

    shevar

    Oceniono 4 razy 2

    A gdzie komentarze z godzin porannych?
    No naprawdę pogratulować moderatorom.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX