TokFm >  Media

"Portal Karnowskich o Turskim? Skandaliczne. Ale nie możemy używać ich języka inwektyw!"

Piotr Markiewicz
06.12.2013 , aktualizacja: 06.12.2013 23:34
A A A Drukuj
Jacek Karnowski

Jacek Karnowski (Fot. AG)

- Od pewnego czasu mamy niezwykle ostry podział w środowisku dziennikarskim - dziennikarstwo stało się akcją polityczną, działaniem politycznym. A to, co się dzieje dzisiaj w sprawie Andrzeja Turskiego, jest tego typowym przykładem - mówił w audycji "Z boku" w TOK FM Sławomir Popowski.
- To nie jest zawód dla cyników - stwierdził w audycji "Z boku" Sławomir Popowski, b. korespondent "Rzeczpospolitej" w Moskwie. Dziennikarze, goście Stefana Bratkowskiego, dyskutowali na antenie TOK FM o tym, czym dzisiaj jest ten zawód. - Media zaczynają być kontrolowane i robione przez media workerów, którym jest wszystko jedno, co piszą, jak piszą, byle się sprzedawało. I o wszystkim decyduje stopień najwyższy - money workerzy, którzy po prostu na tej informacji zarabiają - diagnozował Popowski.

"Dziennikarstwo stało się akcją polityczną"

- Od pewnego czasu mamy niezwykle ostry podział w środowisku dziennikarskim - kontynuował Popowski. - Co najmniej od 2005 roku, od czasu sprawy "listy Wildsteina", dziennikarstwo przestało być tym, czym było do tej pory. Stało się akcją polityczną, działaniem politycznym - oceniał.

Zdaniem gościa Bratkowskiego przykładem potwierdzającym jego diagnozę są publikacje portali braci Karnowskich - wPolityce.pl i wSumie.pl zasugerowały, że Andrzej Turski, prowadząc "Panoramę" 30 listopada, był nietrzeźwy. - To, co się stało, to typowy przykład. Zrobiono tam wielką historię wokół przypuszczenia, że redaktor Turski był pijany na wizji. Skandaliczna wypowiedź. To już nie jest dziennikarstwo - podkreślił Sławomir Popowski.

Ale od razu przestrzegł, powołując się na Wiesława Dębskiego, że nie można pozwolić, aby środowisko Michała i Jacka Karnowskich narzucało język debaty. - Nie możemy pozwolić, żebyśmy mówili o Karnowskich ich językiem. Żebyśmy używali języka inwektyw.

O "pijanym" Turskim? "Poziom niskopodłogowy, najniższy poziom dziennikarstwa"

- Padły nazwiska, które sprowadziły dziennikarstwo do poziomu niskopodłogowego - wtrącił inny gość Bratkowskiego Krzysztof Mroziewicz, dziennikarz tygodnika "Polityka". I podkreślił: - Ja mam swoją kategoryzację i myślę, że indyjski system kastowy nadawałby się do przełożenia na kategorie medialne w Polsce.

Mroziewicz wyliczał: - Na samej górze mamy dziennikarzy opiniotwórczych. Niżej są dziennikarze fotelowi - też opiniotwórczy, ale pisujący eseje, komentarze, felietony, siedząc w bibliotece, gdzie za plecami mają półkę z książkami, wieloma napisanymi przez samych siebie. Potem jest dziennikarstwo rozrywkowe, co wcale nie znaczy "zabawowe", ale przynoszące trochę literatury, jak np. Garcia Marquez. Potem mamy dziennikarstwo, które bardzo by chciało być opiniotwórcze. I najniżej jest dziennikarstwo niskopodłogowe - skurwysyńskie. I myślę, że ten termin wystarcza za definicję.

Dziennikarz "Polityki" podkreślił jednak, że użył tak mocnego określenia... z bezradności. - U nas "wolność słowa" jest mylona z "wolnością zniesławiania". Ja użyłem ciężkiego terminu, bo jestem bezradny wobec chamstwa, które wszechobecne zepsuło naturę komunikacji społecznej - stwierdził i nawiązał do sprawy publikacji o Turskim: - Z Andrzejem Turskim miałem zaszczyt pracować wiele lat w jednym programie telewizyjnym i nie pamiętam, żeby wchodził do studia po wypiciu chociażby butelki piwa. A np. w BBC wchodzi się po wypiciu kieliszka koniaku. Turski musi używać leków, których nikt z jego przeciwników i atakujących go szubrawców nie byłby w stanie znieść. I jeżeli cokolwiek dzieje się z nim, to z powodu lekarstw, nie alkoholu.

"Szczujnie"

Zdaniem Popowskiego wymieniane media można określić mianem "szczujni". - O ile jestem w stanie zrozumieć pewne rzeczy i docenić rzemiosło i mistrzostwo dziennikarzy pracujących w tabloidach i żółtej prasie, o tyle nie jestem w stanie zaakceptować tego, co robią owe szczujnie - mówił gość "Z boku".

- Nikt w szczujniach bezpośrednio nie zamawia tekstów. Ci ludzie, którzy je redagują, robią to z własnej, nieprzymuszonej woli. Oni to robią z własnej inicjatywy. To jest środowisko, które w pewnym momencie postanowiło wytoczyć walkę o rząd dusz i są gotowi na wszystko. Nie mogę tego zaakceptować i to się nie mieści dla mnie w kategoriach dziennikarskich - podkreślił Popowski. I dodał: - Nie mogę tego uznać za dziennikarstwo, kiedy mamy do czynienia z czystą polityką i wyłącznie działaniami politycznymi.

Zobacz także
  • 6
  • 4
Komentarze (24)
Zaloguj się
  • avatar

    Oceniono 140 razy 128

    Subtelne tu czytam rozważania, co mnie wkurza. Rzecz jest prostsza.
    Karnowscxy kłamali.
    W dzisiejszym świecie mediów kłamstwo uchodzi za rzecz wytłumaczalna. Te tezę podtrzymał nawet Sąd Najwyższy w sprawie Kwasniewskiego przeciwko Łęskiemu-Kasprówowi-Wołkowi; kłamali, ale nic się nie stało.
    Nie ma redakcji, która zamknie drzwi przed rozmówcą czy dziennikarzem tylko dlatego, że kłamią czy świnią.
    Gościem redakcyjnym bywa Ziobro, Macierewicz, Kaczyński (jeżeli łaskawie się zgodzi) jakis Hofman czy Karmowski. Czy to taka sztuka powiedzieć: dziekujęmy, pan kłamie, nie zyczymy sobie na łamach (czy antenie)?
    Ale jakoś nikt na to nie wpadł.

  • avatar

    kowalska-kowalska

    Oceniono 92 razy 88

    Wielu dziennikarzy, nawet i tych niegłupich i przyzwoitych, wymyśliło sobie jakąś powinność prezentowania wszelkich politykierów. Nie myślą w ogóle o słuchaczach i telewidzach. Kiedy otwieram radio lub telewizor a tam brudną pianę wściekle toczą jakieś ziobra, niesiołowskie, brudzińskie, kownackie i wszelkie inne świńskie ryje natychmiast wyłączam. Natychmiast! I jestem przekonana, że nie jestem odosobniona w takim zachowaniu.

  • avatar

    Oceniono 74 razy 70

    No cóż, gdy samemu jest się gnojem, to najlepszą strategią jest rzucanie gównem w innych. Dzięki temu albo uwaga gawiedzi skupi się na obrzuconych, albo przynajmniej wytworzy się taka masa krytyczna utytłanych, że ilość przejdzie w jakość. Dziwi jednak to, iż tzw. dziennikarze tzw. prawicowi tak wielką nadzieję pokładają w dialektyce marksistowskiej!

  • avatar

    Oceniono 73 razy 69

    Pamiętam z młodości powiedzenie "każda potwora znajdzie swojego amatora". Co prawda kontekst, w którym pojawiała się zacytowana ludowa mądrość był inny, niż opisana wyżej sytuacja, ale do niej też ono pasuje jak ulał.

    Problem nie leży w "potworze", ale w "amatorze" na potwora. Dziennikarstwo niskopodłogowe ma w Polsce bardzo licznych amatorów. Gdyby ludzie nie kupowali, nie słuchali czy nie oglądali wypocin szczujni, to by szczujni nie było. Gdyby Polacy chcieli mieć świeckie państwo, to by je mieli. Gdyby chcieli żeby była demokracja, to ona by była. Gdyby...

  • avatar
  • avatar

    Oceniono 49 razy 41

    "To jest środowisko, które w pewnym momencie postanowiło wytoczyć walkę o rząd dusz i są gotowi na wszystko. Nie mogę tego zaakceptować i to się nie mieści dla mnie w kategoriach dziennikarskich" - podkreślił Popowski.

    Jakie "to środowisko"? Bądźmy precyzyjni. Mówimy o katolicko-narodowej prawicy. Jeśli nawet nie wszyscy są tam kanaliami to zdecydowana większość akceptuje kłamstwa i oszczerstwa jako metodę. W okłamywanie Polaków bredniami smoleńskimi są zaangażowani wszyscy w "tym środowisku". Może warto w końcu zauważyć to że katolicka część społeczeństwa jest podła albo głupia.

  • avatar
  • avatar

    Oceniono 47 razy 35

    nieszczęście chodzą parami. została nam 1 tutka może by bracia wybrali, który nią poleci w podróż w jedną stronę....

    no tym wpisem zasłużyłem sobie na zaliczenie do przemysłu pogardy, ale ja jestem podły...

    moja podłość to coś koło 0,0000001 Karnowskiego

  • avatar

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Napisz do TOK FM

Czekamy na Twoje opinie

Administratorem danych osobowych jest Agora S.A. z siedzibą w Warszawie, ul. Czerska 8/10, 00-732 Warszawa. Podanie danych osobowych jest dobrowolne. Osobie, której dane dotyczą przysługuje prawo wglądu do danych osobowych oraz ich poprawiania.