Komentarze (171)
-
to bardzo ciekawe - to pokazuje kryzys rynku sztuki spowodowany spekulacją na rynku sztuki współczesnej i manipulowaniem odbiorcami sztuki. I winny jest nie tyle Abbey House ale kuratorzy wystaw, muzealnicy, krytycy nawet tacy jak między innymi Monika Małkowska w Polsce i na całym świecie. TO ONI WMAWIAJĄ W LUDZI, ŻE SZTUKA WSPÓŁCZESNA JEST NAJWAŻNIEJSZA. Nigdy tak nie było w historii, sztuka wymaga czasu. Kariera Sasnala i Damiana Hirsta to nie dowód wartości ich sztuki tylko wynik skutecznego marketingu i robienia wody z mózgu ludziom przez krytyków sztuki.
Abbey House ma pieniądze, żeby coś sprzedać trzeba mieć pieniądze. A OBOWIĄZKIEM KRYTYKÓW, MUZEALNIKÓW I KONESERÓW jest by ludzi ostrzec i kierować ich uwagę najpierw na sztukę dawną. Dlaczego jest coraz mniej wystaw sztuki dawnej - i cały czas trąbi się tylko o sztuce współczesnej ? A co jest takiego wielkiego w Sasnalu pani Moniko ? -
Sztuka to także towar. Jest tyle warty ile ktoś jest w stanie zapłacić.
-
"Młodożeniec to malarz wtórny, naśladuje artystów, których znamy, jego obrazy to wariacje na temat Paula Klee." mówi Małkowska. Oczywiście wobec waszego autorytetu: "Edward Dwurnik, wybitny polski malarz, którego prace zdobią zachodnie kolekcje, gabinety prezesów, a nawet ściany Pałacu Prezydenckiego." Który to właśnie Edward Dwurnik pół życia malował jak Nikifor a jak zaczął się gorzej sprzedawać zaczął malować jak Jackson Pollock :) Faktycznie wybitny i wyjątkowo ORYGINALNY malarz. Więc jaka jest między nimi różnica i dlaczego jeden może zarabiać dużo na wtórności a drugiemu zabraniacie????
A dlaczego nie potraktować tego co robi Abbey House jako zabawy i performance - i w gruncie rzeczy czym różni się wystawienie "10.000 zł" Oskara Dawickiego od wystawienia Agaty Kleczkowskiej za 160 tys.?
Przyznam że mnie to bawi :)))) -
...i zapomniałem dodać że obraz Agaty Kleczkowskiej bardzo mi się podoba - jest cudnie ironiczny - i wolałbym go mieć na ścianie niż jakikolwiek obraz Dwurnika
-
Jak ktoś chce za jelenia zapłacić setki tysięcy - proszę bardzo, droga wolna, jego wybór. Nie rozumiem tej burzy. Znaczy, trochę rozumiem... klika krytycy + "uznani artyści" czuje, że im ktoś kasę spod nosa podbiera. Ja natomiast nie rozumiem (w dobie obierania ziemniaków w Zachęcie), dlaczego jakaś jedna z drugą panią ma mi mówić co sztuką jest, a co nie jest. Od zawsze istniały mecenaty i od zawsze artyści byli od tego, żeby swoim mecenasom malować ładne obrazki na sciany. Po wielu latach państwo krytycy robią mądre miny i mówią, ze to doskonałe dzieła, a powstały jako "lanszafcik" nad kominek. Powtórzę: jeżeli ktoś uznaje, ze chce kupić obraz (jakikolwiek) za dowolnie wysoką cenę, ma do tego prawo i teksty w stylu: "takk nie może być" to jak wygrażanie ięścią, ze w dzień jest jasno, a w nocy ciemno.
-
Wiem co teraz będzie Artyści założą stowarzyszenie i będą decydować co za ile i kto może sprzedawać i to wszystko w imię ochrony konsumenta. Tak jak w innych zawodach np. Adwokaci, Notariusze itp. Towar jest wart tyle ile ktoś za niego zapłaci i koniec kropka. Nie zmam się na malarstwie ale zadałem sobie troszkę trudu i porównałem parę malowideł znanych i nie znanych artystów. I szczerze mówiąc to wszystko wielka ściema. Mam wrażenie że taki współczesny obraz to sam mogę sonie nagryzmolić. Wystarczy troszkę wyobraźni, a umiejętności no cóż popatrzcie sami. artyzm.com/obraz.php?id=12698
Skomentuj:
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX






















