Reżyser szwedzkiej ekranizacji "Millenium" krytykuje hollywoodzki remake

Czy Hollywood musi wszystko robić po swojemu? - pyta się Neils Arden Oplev, reżyser szwedzkich ekranizacji trylogii "Millenium" Stiega Larssona. Oplev skrytykował plany nakręcenia remake'u filmów przez Hollywood i obsadzenie w roli Lisbeth Salander amerykańskiej aktorki - donosi brytyjski "The Guardian".
Oplev jest reżyserem ekranizacji kolejnych książek cyklu "Millenium" - "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet", "Dziewczyna, która igrała z ogniem" i "Zamek z piasku, który runął". Pierwszy z filmów wszedł na ekrany szwedzkich kin w 2009 roku i błyskawicznie podbił cały kraj. Dotychczas zarobił on ponad 16 mln dolarów - to najwięcej ze wszystkich szwedzkich filmów w historii. Ku rozczarowaniu twórców ekranizacja kultowej trylogii nie stała się jednak globalnym hitem - w innych krajach europejskich film cieszył się zaledwie przeciętnym zainteresowaniem.

Obecnie trwają prace nad amerykańskim remakiem filmu. Ma go wyreżyserować David Fincher, twórca "The Social Network". W roli genialnej hakerki Lisbeth Salander obsadzono Rooney Marę, a dziennikarza Mikaela Blomkvista zagra Daniel Craig, znany z filmów o agencie 007. Producenci uważają, że amerykańskiej ekranizacji łatwiej będzie przebić się na całym świecie.

"Wszyscy, którzy kochają filmy pójdą na oryginał"

Oplev nie pozostawił suchej nitki na planach Hollywood. Szwedzki reżyser porównał powstający film do amerykańskiej adaptacji francuskiego filmu "La Femme Nikita" z Bridget Fonda w roli głównej. Film, zatytułowany "Kryptonim Nina", został chłodno przyjęty przez krytyków. - Nawet w Hollywood remake'i są przyjmowane z gniewem. Ludzie myślą: "Po co kręcić coś od nowa, jeśli można po prostu zobaczyć oryginał?" Wszyscy, którzy kochają filmy pójdą na oryginał - twierdzi Oplev - Mam nadzieję, że Fincherowi pójdzie lepiej - dodał.

W oryginalnym filmie postać Lisbeth Salander zagrała szwedzka aktorka Noomi Rapace. Według Opleva "machina PR-owa Sony" od początku chciała wykluczyć ją z amerykańskiego remake'u. - To niesprawiedliwe, Noomi zawładnęła tą rolą i powinna ona zawsze do niej należeć. To jej dziedzictwo i nie widzę nikogo, kto mógłby z nią konkurować. Mam nadzieję, że dostanie nominację do Oscara - mówił reżyser.

Oplev powiedział też, że nikt ze współpracowników Finchera nie konsultował się z nim podczas prac nad amerykańską ekranizacją. - Wiem, że Fincher widział mój film, ale nie wiem nic poza tym - stwierdził.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (3)
Reżyser szwedzkiej ekranizacji "Millenium" krytykuje hollywoodzki remake
Zaloguj się
  • alicia.online

    Oceniono 2 razy 2

    Absolutnie nie wyobrażam sobie amerykańskiego kiczu w czyms tak pełnym napięcia, jak Millenium.

  • edytkus

    Oceniono 2 razy 2

    O ile pierwsza czesc Millenium byla swietna tak filmowa adaptacja drugiej czesci taka sobie (nie zgadza sie z trescia ksiazki). Czytalam recenzje trzeciej (na razie czytam ksiazke) i podobno jest beznajdziejna. Rapace zagrala swietnie, rzeczywiscie idealnie nadaje sie na glowna bohaterke. Tez nie podoba mi sie pomysl amerykanskiego remake'u, pewnie przerobia calosc tak ze wyjdzie z tego calkiem inna historia :( Jak to mowia sami Amerykanie "don't fix it if it ain't no broken." Gdyby Szwedzi zainwestowali w reklame, dystrybucje, i amerykanski dubbing mieliby szanse z The girl with the dragon tatoo na amerykanskim rynku, a tak przegapili okazje, szkoda bo film byl bdb, wciagnal mnie i zainteresowal na tyle zeby siegnac po ksiazki i dowiedziec sie jak toczy sie dalsza akcja.

  • vicrad

    0

    Generalnie jestem przeciwny remake'om. Hollywood przerabia bardzo czesto swietne europejskie, i nie tylko, kino na swoja modle glownie, zeby na sprawdzonym juz materiale zarobic potezne pieniadze. Przyklad filmu Bessona jest tu wymowny ale co do ekranizacji znakomitej trylogii Millenium to niestety mam nadzieje, ze wersja amerykanska bedzie lepsza niz szwedzkie filmy. Zgadzam sie , iz czesc I w szwedzkiej ekranizacji byla calkiem niezla, miala swoj klimat, niezle aktorstwo i byla w miare wierna literackiemu oryginalowi to juz pozostale 2 czesci to wg mnie okazaly sie totalna porazka. Aktorstwo slabiutkie, gdzies na poziomie Stevena Seagala i jego "wielowyrazowej" ekspresji, dramaturgia wydarzen slamazarna i nie angazujaca widza w to co sie dzieje z bohaterami i pomiedzy nimi i wiele scen zamiast mrozic krew w zylach widza powodowala raczej salwy smiechu i to bynajmniej nie zamierzone. Mysle, ze to sa wlasnie powody, dla ktorych szwedzka ekranizacja zyskala tak marny aplauz wsrod swiatowej widowni.
    Wierze, ze w rekach tak sprawnego rezysera jak tworca "Seven" i "Fight Club" ta znakomicie napisana literatura ma sznase na dobre kino. W dodatku Daniel Craig, to nie tylko 007, to bardzo dobry aktor, ktory sprawdza sie w rolach o skomplikowanych wymaganiach psychologicznych.
    Trzymam kciuki za to co tym razem pokaze nam Hollywood.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX