Trzy lata od największego bankructwa w historii. ?To był wielki chaos''. Co się zmieniło?

Dzisiaj mijają trzy lata od upadku giganta Lehman Brothers. Upadku, który rozpoczął światowy kryzys finansowy. Czy teraz chronimy się lepiej przed takimi wydarzeniami? Nie. - Najważniejsze regulacje wciąż tkwią na etapie dyskusji - twierdzi adwokat zajmujący się upadłością LB. I ostrzega: Lehman był gigantem - dzisiaj banki są jeszcze większe.
- Mówimy o największym bankructwie w historii świata. Trzy lata, to nie jest dużo - mówi Harvey Miller, adwokat zajmujący się upadłością Lehman Brothers.

Lehman złożył wniosek o upadłość równo trzy lata temu, mając 639 miliardów dolarów w aktywach. Kolejny akt jego dramatu może jednak wkrótce dobiec końca - firma otrzymała 30 sierpnia pozwolenie sądu na podjęcie decyzji w sprawie spłaty zobowiązań. Bank ma nadzieję uzyskać też zgodę sądu federalnego w tej sprawie w grudniu. To z kolei może pozwolić na wyjście z upadłości i rozpoczęcie wypłat na rzecz wierzycieli już na początku 2012 roku. - To może być relatywnie szybko, biorąc pod uwagę wszystkie obawy o długi proces sądowy - uważa prof. Robert Miller z Villanova University School of Law.

'Chaos'

A było tak: 15 września 2008 roku bank inwestycyjny Lehman Brothers ogłosił upadłość. To wydarzenie spowodowało na amerykańskiej giełdzie panikę i utratę zaufania do tzw. kredytów hipotecznych wysokiego ryzyka. Sam upadek LB uważa się za moment zapalny do światowego kryzysu gospodarczego.

- Dziesięć tysięcy pracowników przeszło do Barclays, który przejął interesy Lehman Brothers w Ameryce Północnej. Systemy banku zostały zamknięte, nie można było zdobyć żadnej informacji. Zapanował chaos - wspomina Harvey Miller.

Czemu Lehman znalazł się w finansowych tarapatach? Ponieważ grał - i ostatecznie przegrał - w niebezpieczną grę o wysokie stawki... i pożyczał na tę grę ogromne pieniądze. Aby utrzymać swoje rosnące zyski, bank podejmował coraz większe ryzyko. W pewnym momencie pożyczył zbyt dużo pieniędzy i zainwestował je w mechanizmy o wątpliwej jakości. Przez kolejne miesiące podkreślał, że wszystko jest dobrze, a tymczasem okazało się, że nic dobrze nie szło.

Jak pisała prasa sprzed trzech lat: "bankructwo LB to smutny koniec firmy, traktowanej niegdyś jako ostrożnej i dobrze zarządzanej".

Lekcja? "Świat nie jest gotowy..."

Zdaniem Harveya Millera świat nie jest jeszcze gotowy, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski z upadku Lehman. - Poprawa regulacji, która została dokonana po upadku Lehman, blednie w porównaniu z tą, która nastąpiła po Wielkiej Recesji z lat 30. - twierdzi.

Co prawda pojawiły się nowe przepisy, jednak zdaniem prawników są one zbyt słabe, aby kogokolwiek przyhamować. - Najważniejsze regulacje wciąż tkwią w fazie dyskusji. Te mniejsze nawet nie dotykają problemu instytucji zwanych "zbyt dużymi, żeby upaść" - mówi Miller. Z kolei profesor Carl Felsenfeld z wydziału prawa Uniwersytetu Fordham idzie krok dalej: - Żadne regulacje nie poradzą sobie z tym problemem - twierdzi. - Pamiętajmy: upadek Lehman nie musiał się wydarzyć - to była decyzja regulatora, żeby ich nie ratować - dodaje.

Jak sytuacja wygląda teraz? - Instytucje finansowe, aby przetrwać recesję, zrobiły się większe i bardziej globalne, niż były przed trzema latami - twierdzi Miller. Dodaje, że jeżeli ktoś myśli o zmianach regulacji, to myśli o daniu regulatorowi możliwości przystopowania firm, gdyby się zbytnio rozrastały. - I to powinno być efektem upadku Lehman - podsumowuje.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (2)
Trzy lata od największego bankructwa w historii. ?To był wielki chaos''. Co się zmieniło?
Zaloguj się
  • kremp58

    0

    Słuchając Pana redaktora Mosza i jego rozmówców o wystapieniu min. Rostowskiego zamieściłem taki oto wpis w Wirtualnej Polsce, bo uderzyła mnie krytyczna opinia o ministrze zarówno znakomitych Rozmówców jak i PiSowskiego europosła:
    I tak mnie wytną w WP, jak zazwyczaj, ale nie mogę się powstrzymać aby sobie nie popisać, (wkleje to jeszcze redaktorowi Moszowi) że potępiany i tu i w mediach min. Rostowski był dyplomatycznie powściagliwy mówiąc o wojnie w przyszłosci. On powiedział, że grozi katastrofa, z czym powszechnie zgadzaja się autorytety, a nikt do tej pory nie pomyslał co będzie po katastrofie. Ale był powściagliwy i nie powiedział, że w Polsce mamy wojne polsko - polską jeszcze na długo przed katastrofą. W Polsce wojna nie musi sie zaczynać, bo ona dawno temu sie zaczęła, tylko z jakichś powodów nie nasila się do poziomu strzelania. Być może z powodów technicznych, kropidła nie skonstruowano do strzelania. Czy w jakiejś wojnie domowej używano wobec przeciwnika słów mocniejszych niż zdrajcy, agenci, czy bardziej negowano wszystkie elementy państwa? A ofiary katastrofy lotniczej są poległymi? Premier Tusk, a więc i jego minister ignorują bojowców, liczą że wygraja wojnę, przez jej niezauważanie, cierpią opluwanie spychając powoli troglodytów - rebeliantów na pozycje opozycji. Ale na forum zewnętrznym warto było zwrócić europejskim nieukom uwagę na dalszy ciąg katastrofy - u nich. Żeby u nich , jak u nas, każdy nieprzejednany wódz ludu wcześniej błaźnił sie występowaniem w parlamencie, którego nie uznaje. Może i tam i tu elektoraty przetrwają, gdy zauważą błazeństwo.
    Obawiam się jednak, ze polski sposód myślenia w swoich szczytowych osiągnięciach, podobnie jak polski język, jest zbyt trudny do zrozumienia zarówno na świecie jak i w Polsce.

  • andrzejto1

    0

    bankructwo jest po to, by zrobić miejsce na rynku dla nowych graczy. Jak ktoś nie umie znaleźć się na rynku upada. I tyle,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX