TokFm >  Biznes

Członek rady nadzorczej ma mówić po polsku? "Z całym szacunkiem - nie potrzeba znajomości polskiego"

Piotr Markiewicz
14.05.2014 , aktualizacja: 14.05.2014 12:39
A A A

Fot. Maciej Zienkiewicz / Agencja Gazeta

Czy członkowie zarządów i rad nadzorczych banków w Polsce powinni znać język polski? Takie rozwiązanie chce wprowadzić ministerstwo finansów. - Rada nadzorcza jest od tego, żeby pilnować kierunku rozwoju firmy. Do tego - z całym szacunkiem - nie potrzeba znajomości języka polskiego - przekonywał w TOK FM Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Polbank. - A ja nie wyobrażam sobie dobrej pracy bez znajomości otoczenia biznesu. Do tego potrzebny język - oponowała prof. Elżbieta Mączyńska.
A chodzi o nowelizację ustawy Prawo bankowe. Ministerstwo Finansów chce w niej wprowadzić zapis o tym, że od członków zarządów i rad nadzorczych działających w Polsce banków będzie się wymagało "udowodnionej znajomości języka polskiego".

Ten pomysł podoba się prof. Elżbiecie Mączyńskiej z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i Szkoły Głównej Handlowej. - Jeżeli ktokolwiek z państwa był w sprawach służbowych dłużej w kraju, gdzie się zna język, i w kraju, gdzie języka nie zna, to wie, że to są nieporównywalne sytuacje - przekonywała. - Jeżeli ktoś, kto jest w radzie nadzorczej czy zarządzie, nie zna języka kraju, w którym pracuje, i musi korzystać z tłumacza, to znaczne zmniejsza potencjał zarządczy takiego człowieka.

Prof. Mączyńska dodała, że dziwi się, że nie można dzisiaj zadbać o to, żeby członkowie rad nadzorczych banków w Polsce znali język polski. - Podoba mi się ten pomysł, bo nie wyobrażam sobie dobrej pracy bez znajomości otoczenia biznesu - podkreśliła.

"Język polski - z całym szacunkiem - nie jest potrzebny"

Innego zdania niż prof. Mączyńska jest Piotr Czarnecki, prezes Raiffeisen Polbank. - Akurat nasz zarząd składa się tylko z Polaków. Ale w tym globalnym rynku liczą się też firmy, które są na wszystkich rynkach światowych. I jest awykonalne, nawet z przyczyn fizycznych, żeby menedżerowie najwyższego szczebla, którzy muszą nadzorować interes kapitałowy, byli w stanie nauczyć się języka polskiego w krótkim czasie.

- Stawiajmy sprawy w innej perspektywie: język polski do zarządzania codziennego - tak, także do podejmowania decyzji na linii z klientem. Ale rada nadzorcza nie jest od tego. Rada nadzorcza jest od tego, żeby pilnować kierunku rozwoju firmy. Sprawdza, jak firma w poszczególnych krajach, taka jak bank, który jest częścią grupy, łączy działalność na rynku lokalnym z działalnością całej grupy. Do tego - z całym szacunkiem - nie potrzeba znajomości języka polskiego, za to potrzeba znajomości realiów.

Prezes Czarnecki opowiedział przy tym anegdotę: - Jak przychodziłem do grupy Raiffeisen, która jest grupą o korzeniach austriackich, to na moje stwierdzenie do szefa grupy, że nie znam niemieckiego, ten powiedział: "A po co? Jesteśmy instytucją międzynarodową, finansową. Językiem finansowym jest język angielski! Absolutnie nie marnuj czasu!".

- Ja się zgadzam z prezesem Czarneckim - wtrąciła dr Ewa Łabno-Falęcka, dyrektor w Mercedes-Benz Polska. - Mimo że jestem filozofem języka i uwielbiam różnorodność języków, to zawsze sobie przypominam, ile kosztują tłumaczenia w UE. W Parlamencie Europejskim posłów obsługuje 6000 ludzi i to wszystko jest tłumaczone w 24 językach. "Too much of a good thing" - za dużo tego dobrego. Chociaż w mojej firmie mój prezes uczy się polskiego i pokazał, że dla Niemca jest to możliwe, żeby się nauczyć...

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • 1
Komentarze (24)
Zaloguj się
  • avatar

    klara551

    Oceniono 9 razy 7

    Poruszono w art. dwa problemy .Pierwszy to przywożenie w walizce prezesów z nieznajomością polskiego i realiów polskich i tłumaczenie tego faktu jak z anegdoty o wyższości świąt jednych nad drugimi. Drugie to udział Polaków ot choćby w Europarlamencie bez znajomości przynajmniej jednego obcego języka a to powinno być normą. Do obu sytuacji pasuje jak ulał stare przysłowie-Jak już wlazłeś między wrony musisz krakać tak jak one.

  • avatar

    tores307

    Oceniono 7 razy 7

    Aaa i bez znajomości języka kraju w którym dana spółka ma siedzibę chce pan poznać realia tego kraju. Gratuluję pomysłowości.

  • avatar

    cholenderstwo

    Oceniono 12 razy 6

    Papież Franciszek też nie zna polskiego, a nasz Episkopat mu z ręki je... :))))))

  • avatar

    szpung

    Oceniono 8 razy 4

    Powinno sie wprowadzic zapis iz z wygladem malpoluda rowniez nie powinno sie zasiadac w zarzadach spolek, problem dedykuje czarneckiemu, niby czlowiek wygladu sobie nie wybiera jednak jakies granice korporacyjne powinno sie ustalic. Tak na marginesie zauwazylem z praktyki iz im mniej menedzerka wpieprzpa sie w prace zalog ktore zeby zezarly w praktycznej realnej robocie, tym praca przebiega szybciej sprawniej mniej konfliktowo. Stanowczo powinno sie wprowadzic rowniez limit wynagrodzenia za stanowiska figuranckie bo takimi w istocie sa stanowiska menagerskie.

  • avatar

    artanek58

    Oceniono 8 razy 4

    Byle robol który wyjedzie z Polski za pracą zagranice ma małe szanse na zatrudnienie bez znajomości języka .
    Bez języka wynocha z Polski chyba że prezesi tych banków chcą wypasac barany w naszym kraju.

  • avatar

    gj61

    Oceniono 2 razy 2

    Językiem URZĘDOWYM w Polsce, jest JĘZYK POLSKI, Panie Czarnecki! Radzę to dobrze zapamiętać.

  • avatar

    gj61

    Oceniono 2 razy 2

    Panie Czarnecki,
    pracując w Niemczech musiał Pan znać NIEMIECKI i nim się posługiwać. Nawet na zebraniach zarządu Pańskiego banku, więc nie pieprz Pan głupot. Polacy mają w sobie takie włazidupstwo: oooo, Hamerykanin tenk ju, tenk ju! Znam firmę w Polsce, pod zarządem włoskim w której wszyscy pracownicy mają znać włoski, bo dyrekcja nie ma czasu nauczyć się polskiego. Dziwne, ta sama firma, tylko w UK: wszystkie makarony natychmiast i bez szemrania śpiewały po angielsku. A spróbowałby się odezwać do robotnika po włosku.... Od razu zostałby uświadomiony gdzie mieszka i jaki jest JĘZYK URZĘDOWY, Panie Czarnecki.

  • avatar

    passtorian

    Oceniono 4 razy 2

    Dzialasz w Polsce , znaj jezyk polski. Przeciez to tak oczywiste! Czy ten Czernecki z byka spadl? Chcesz dzialac na Litwie? Znaj jezyk litewski.

    Siedzi jeden w radzie nadzorczej w kraju ktorego jezyka nie zna i wydaje opinie jak tam prowadzic byznes nie majac pelnego zrozumienia sytuacji co sie wkolo dzieje! Moze wraz z takim typem trzeba zatrudniac UCZCIWEGO, kompetentnego tlumacza?

    No, ale w sytuacji gdzie byznesy w wiekszosci juz nie naleza do Polakow moze istotnie znajomosc jezyka NIEWOLNIKOW nie jest konieczna? Protekcja pracownikow jest znikoma, wlasciwie nie funkjonujaca wiec...
    jakby powiedzieli Anglicy "Who cares?"

    Jedyne wyjscie od tego smrodu to ucieczka niewolnika na Zachod ( albo wschod?) gdzie jeszcze jako taka
    reprezentacja interesow pracownika istnieje.

  • avatar

    ciemnyluddd

    Oceniono 12 razy 2

    W polskich radach nadzorczych powinna być wymagana znajomość modlitwy "OJCZE NASZ" po polsku...Strzeżonego pan Bóg strzeże... Na wypadek gdyby przypadkiem PIS, albo Korwin Mikke tworzył nowy rząd...W wyniku wyborów...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane