Sztywne stanowiska o elastyczną linię

Czy Polska będzie wciąż miała Elastyczną Linię Kredytową przyznaną przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy? Na razie nie wiadomo. Wiadomo za to na pewno, że odpowiedzialne za sprawę Ministerstwo Finansów i Narodowy Bank Polski mają zupełnie inne stanowiska.
Elastyczna linia kredytowa (FCL) to 20,5 miliarda dolarów jakie, w zeszłym roku, przyznał nam Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Co ważne, FCL to nie pożyczka pomocową, a linia kredytowa która mogła zwiększyć nasze rezerwy walutowe. Chodziło o ochronę złotego. Pieniędzy nigdy nie wykorzystaliśmy. Co ważne, nie każde państwo mogło taką linię otrzymać. Byliśmy drudzy po Meksyku, bo fundusz otwierał kredyt tylko dla krajów o dobrych fundamentach gospodarczych. To nas wyróżnia w czasie kryzysu. Czas na jaki przyznano nam linię dobiega końca. Z wnioskiem o jej przedłużenie wystąpić powinni razem rząd i bank centralny. - Zarząd Narodowego Banku Polskiego uważa, że nie jest konieczne występowanie przez Polskę o elastyczną linię kredytową MFW na kolejny okres - napisał bank w swoim komunikacie. Dodając: zarząd Narodowego Banku Polskiego jest przekonany, że sytuacja polskiej gospodarki i systemu finansowego jest obecnie na tyle dobra, że Polska może przejść z grona państw, którym MFW udziela wsparcia, do grona tych, które za pośrednictwem MFW pomagają innym krajom w przezwyciężaniu skutków globalnego kryzysu. Zupełnie inaczej na sprawę patrzy Ministerstwo Finansów. - Dzisiejsza sytuacja gospodarcza na świecie jest zupełnie inna niż ta sprzed roku, ale daleko nam do zrównoważonego wzrostu światowej gospodarki. Wystarczy wspomnieć sytuację Grecji. W ciągu najbliższych miesięcy czeka nas jeszcze wiele zawirowań - napisał w resortowym oświadczeniu wiceminister finansów Dominik Radziwiłł. - Nadal istnieje konieczność zapewnienia Polsce dodatkowych 20,5 mld dolarów rezerw. W ocenie sytuacji nie jesteśmy odosobnieni - zapewnił minister Radziwiłł. - W zasadzie wszystkie przyczyny które skłoniły Polskę do ubiegania się o linię, ustały - tak na pytanie o potrzebę dalszego utrzymywania FCL odpowiedział w Radiu TOK FM główny ekonomista Invest Banku, dr Jakub Borowski. - Kurs złotego umocnił się, jego zmienność zmniejszyła się. Obawy rynków finansowych o to czy Polska, rząd lub podmioty prywatne będą miały problem z uzyskiwaniem kolejnych pożyczek na spłatę wcześniej zaciągniętych zobowiązań, również ustały. W takiej sytuacje wydaje się że ma mocnych argumentów przemawiających za tym by FCL utrzymywać - wyjaśnił Borowski. Tym bardziej że owa linia kosztuje. Sama możliwość jej wykorzystania to koszt 50 milionów dolarów. Przebywający dziś w Warszawie, dyrektor zarządzający MFW, Dominique Strauss-Kahn powtórzył że to Polska musi zdecydować czy utrzymywanie linii jest wciąż potrzebne.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny