TokFm >  Sport

Wenta dla TOK FM: w pojedynkach ze Słowacją i Danią ambicji nie można nam odmówić

Rozmawiał w Belgradzie Kacper Merk, Tok FM
20.01.2012 , aktualizacja: 20.01.2012 13:02
A A A Drukuj
Sławomir Szmal Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta Sławomir Szmal
- Wszystko zagmatwał nam pierwszy mecz z Serbią. I nie chodzi tu nawet o porażkę, ale o styl jaki zaprezentowaliśmy. Dwa kolejne spotkania były już dużo lepsze, bo zespół walczył o każdy centymetr parkietu; owszem, nie zawsze przynosiło to zamierzone efekty, ale w pojedynkach ze Słowacją i Danią ambicji nie można nam odmówić. I może dlatego "Bóg piłki ręcznej" wynagrodził nam to zaangażowanie w końcówce meczu z Danią - mówi Bogdan Wenta, trener siatkarzy ręcznych.
Kacper Merk: Plan minimum na pierwszą rundę chyba wykonaliście ?

Bogdan Wenta: Założenia były trochę inne, ale wszystko zagmatwał nam pierwszy mecz z Serbią. I nie chodzi tu nawet o porażkę, ale o styl jaki zaprezentowaliśmy. Dwa kolejne spotkania były już dużo lepsze, bo zespół walczył o każdy centymetr parkietu; owszem, nie zawsze przynosiło to zamierzone efekty, ale w pojedynkach ze Słowacją i Danią ambicji nie można nam odmówić. I może dlatego "Bóg piłki ręcznej" wynagrodził nam to zaangażowanie w końcówce meczu z Danią.

Przed nami teraz inna skandynawska drużyna, Szwecja.

- To najspokojniejszy z przeciwników w drugiej rundzie; mają bardzo ułożony zespół, który charakteryzuje się wysoką kulturą gry. Dzięki temu wiemy, jak zagrają, czego nie da się powiedzieć na przykład o Macedonii.

Szwecja to drużyna słabsza od Danii ?

Moim zdaniem nie. Co prawda na mistrzostwach nie ma Jonasa Kallmana, który nie dość, że zawsze narzucał sporo bramek, to jeszcze przy swoich warunkach fizycznych i zasięgu ramion był bardzo nieprzyjemnym obrońcą, ale Szwedzi mają go kim zastąpić. W obronie grają podobnie do nas, strefą sześć-zero, popartą bardzo dobrą postawą bramkarzy. Kluczem do zwycięstwa będzie więc nasza skuteczność, bo z gry w defensywie jestem na razie zadowolony, wszak tracimy średnio 22-24 bramki na spotkanie. Okazało się też, że potrafimy grać z jednym wysuniętym obrońcą, ale czy to będzie też plan na Szwecję - tego jeszcze nie wiemy.

Wszystkie mecze w drugiej fazie gramy o 16:15. To ma jakieś znaczenie?

Dla nas ogromne i niestety, nie jest to dobra godzina, bo musimy teraz przeorganizować cały plan dnia - na przykład obiad będzie podawany dwie godziny wcześniej. Lepiej było grać wieczorem, bo wtedy mieliśmy więcej czasu na regenerację i dłuższe przerwy między posiłkami, ale przecież nie ma wyjścia i trzeba grać wtedy, kiedy jest nam to wyznaczone.

Wraz z awansem do drugiej rundy zmieniamy też halę. Z ośmiotysięcznej przenosimy się do mogącej pomieścić dwadzieścia trzy tysiące fanów Belgrad Areny. Grał Pan już kiedyś w tak dużym obiekcie ?

Tak, w Kairze, gdzie wedle organizatorów bywało trzydzieści tysięcy widzów. Ale ani na mnie, ani na zawodnikach nie ma to prawa robić wrażenia. Gdy graliśmy na mistrzostwach świata w Niemczech hale też wydawały się olbrzymie. Specjalnie mierzyliśmy wtedy boiska i okazywało się, że są takie same jak w Legnicy czy Głogowie. Jedyna zmiana jest więc taka, że za końcową linią siedzi nie trzysta osób, a kilkanaście tysięcy. Jeżeli jednak będziemy potrafili ułożyć to w głowach, to będzie dla nas jeszcze większa motywacja.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    0 głosów

Wiadomości dnia

Infografika