Burbon, karty i nabożeństwa. Historie z pokładu Air Force One

Michał Gostkiewicz
2011-05-19 , aktualizacja: 30.05.2011 11:59
A A A Drukuj
27 maja na warszawskim Okęciu wyląduje prawdopodobnie najbezpieczniejszy samolot świata. Boeing 747, którym przyleci do Polski Barack Obama, ma już ponad 20 lat. Ale to wciąż naszpikowana nowoczesną techniką, luksusowa maszyna, kontynuująca tradycje poprzedników. Pionierem lotnictwa wśród prezydentów USA był Theodore Roosevelt, jego lot odbył się jednak już po zakończeniu kadencji. Właściwa historia Air Force One rozpoczęła się ponad 30 lat później.
fot. Wikipedia/United States Library of Congress

Przed II wojną światową prezydenci USA latali samolotami bardzo rzadko. Głównym powodem niechęci Białego Domu do podróży lotniczych był długotrwały wówczas brak komunikacji prezydenta z ziemią - czyli poważne utrudnienie kierowania państwem. Ale w 1943 r., kiedy zagrożenie atakiem niemieckich U-bootów na Atlantyku wzrosło tak, że podróż prezydenta USA statkiem do Europy stała się bardzo ryzykowna, w Waszyngtonie zaczęto myśleć o przystosowaniu specjalnego samolotu do prezydenckich podróży. I jeszcze w 1943 r. prezydent Franklin Delano Roosevelt poleciał na tajne spotkanie z Winstonem Churchillem hydroplanem Boeing 314, znanym jako ''Dixie Clipper''.

 

Produkowany w latach 1938-1941 Boeing 314 był jedną z największych samolotów na świecie. Nic dziwnego, że - według Kennetha Walsha, wieloletniego korespondenta z Białego Domu i autora książki ''Air Force One: A History of the Presidents and Their Planes'', prezydent Roosevelt żywo zainteresował się zarówno maszyną, jak i szczegółami pracy swojej załogi. A gdy z okazji dnia 61 urodzin w drodze powrotnej załoga postawiła przed nim tort urodzinowy, prezydent chwycił łopatkę i rozdzielił solidne kawałki ciasta między załogę i swoją ekipę.

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    48 głosów