Czarne scenariusze dla Libii? "Potrzebne pojednanie"

- Wielu komentatorów rysuje czarne scenariusze i zastanawiam się, czy przypadkiem nie tęsknią za "starymi dobrymi czasami Kaddafiego", gdy Bliski Wschód rysował się w czarno-białych kolorach - powiedział Grzegorz Dziemidowicz, były ambasador RP w Egipcie, Sudanie i Grecji, zaznaczając, że najbardziej potrzebne Libii jest pojednanie narodowe.
- Libijczycy obudzili się dzisiaj po 40-letnim okresie dyktatury. W tym czasie urodziły się dwie generacje! Wiadomo, że to wielka niewiadoma i chaos, z którego musi się odrodzić nowa Libia. To wymaga czasu i wysiłku i będą popełniane błędy - powiedział orientalista w Komentarzach Radia TOK FM.

Bez wsparcia liderów z Zachodu Libia zamieni się w Irak?

Jacek Pawlicki pisze w gazecie Wyborczej, że "jeśli świat nie pomoże, nowa Libia może być gorsza od starej".

- Wielu komentatorów rysuje czarne scenariusze i zastanawiam się, czy przypadkiem nie tęsknią za "starymi dobrymi czasami Kaddafiego", kiedy wszystko było jasne i cały Bliski Wschód rysował się w czarno-białych barwach - skomentował Dziemidowicz.



Ekspert podkreślił, że pomoc Zachodu będzie potrzebna nie tylko po to, żeby zagwarantować bezpieczeństwo w regionie, ale też w celu umacniania procesów demokratyzacji w Libii.

- Słychać już pogląd, że bez wsparcia liderów z Zachodu sytuacja w Libii będzie przypominać tę z Iraku. - W Iraku popełniono błędy: rozwiązanie armii i struktur bezpieczeństwa - zaoponował Dziemidowicz, który sądzi, że na początku powinien być stworzony szeroki front koalicyjny, żeby władzą podzieliły się największe klany, w tym również klan Kaddafiego. - To, czego Libia teraz najbardziej potrzebuje, to pojednanie narodowe.

Były ambasador w regionie podkreśla, że pierwszym zadaniem dla nowych władz będzie zapanowanie nad krajem, który jest kilkakrotnie większy od Polski i ma zaledwie 6 mln mieszkańców. Drugie zadanie to budowa nowych demokratycznych struktur, bo do tej pory Kaddafi decydował o wszystkim i uważał Libię za swoją własność.

"Zarazki gratulują szczurom z Libii". Teraz kolej na Syrię?

Grzegorz Dziemidowicz powtórzył popularny pogląd, że po upadku dyktatury w Libii, przyszedł czas na Syrię. - Okrutne represje stosowane przez Ashira al-Assada wobec uczestników rewolty porażają światową opinię publiczną. W Polsce przechodzi to bez echa, ale w niedzielę wieczorem ni stąd ni zowąd syryjski dyktator udzielił bardzo długiego wywiadu telewizji w Damaszku i oświadczył, że wprowadzi prawo pozwalające na powstawanie nowych partii - powiedział. Według niego to wyjście naprzeciw oczekiwaniom młodych, którzy stanowią większość społeczeństw regionu i uważani są za nadzieję krajów arabskich. - Ci młodzi ludzie wyrośli w erze internetu, Facebooka, Twittera i oczekują czegoś zupełnie innego niż dawały skostniałe reżimy dyktatorskie - powiedział Dziemidowicz.

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM