Wykreśl 212 KK. Czy odpowiedzialność za zniesławienie powinna zniknąć?

Artykuł 212 kodeksu karnego ma zapis, że za zniesławienie grozi kara ograniczenia wolności lub grzywna. Przekonali się o tym dziennikarze, którzy opisywali nieprawidłowości. Pozywani byli w procesach karnych za swoje artykuły. Sprawa nie dotyczy tylko jednej grupy zawodowej - boleśnie przekonał się o tym bloger z Mosiny, który krytykował burmistrz swojego miasta. Helsińska Fundacja Praw Człowieka zaczyna akcję informacyjną, która ma doprowadzić do zmiany prawa.
Istota wolności słowa nie kończy się na swobodzie mówienia tego, na co ma się ochotę. Swoboda wypowiedzi jest jednym z filarów społeczeństwa demokratycznego, warunkiem jego rozwoju i możliwości samorealizacji jednostki. Chroniona jest nie tylko przez art. 54 i 14 Konstytucji RP, ale również przez art. 10 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka oraz art. 19 Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dzięki swobodzie wypowiedzi możliwe jest inicjowanie dyskusji nad społecznie ważnymi kwestiami, zwracanie uwagi na problemy publiczne i prowokowanie powszechnej debaty. Służy ona kontroli władz publicznych i poprawie jakości funkcjonowania organów państwa.

Czemu należy wykreślić art. 212 k.k.?

Według rankingu wolności prasy "Press Freedom Index" organizacji "Reporterzy bez Granic", Polska uplasowała się na 32 miejscu, dając się wyprzedzić większości państw UE, a nawet Ghanie czy Trynidadowi i Tobago. Ranking ten jest publikowany dorocznie, uwzględniany jest w nim stan legislacji badanego państwa oraz przypadki łamania wolności słowa. Jedną z przyczyn tak słabego wyniku jest fakt, że w Polsce zniesławienie wciąż wiąże się z odpowiedzialnością karną.

W świetle art. 212 Kodeksu karnego za zniesławienie grozi kara ograniczenia wolności lub grzywna , dodatkowo za zniesławienie przy użyciu środków masowego przekazu (przez dziennikarza, blogera lub zwykłego użytkownika Internetu) można spędzić do roku w więzieniu . Na mocy art. 213 k.k. nie podlega odpowiedzialności ten, kto wygłosił prawdziwy zarzut lub wygłosił zarzut w obronie uzasadnionego interesu społecznego.

Jest wiele powodów, dla których należy zrezygnować z odpowiedzialności karnej za słowo, ale najważniejsze jest, że dziennikarze czy obywatele boją się o niektórych tematach pisać , mówić żeby nie narazić się na odpowiedzialność karną, tzw. efekt mrożący (ang. chilling effect ).

Oprócz groźby surowych sankcji, z odpowiedzialnością z art. 212 k.k. wiąże się dolegliwy proces. Oskarżony musi uczestniczyć w długotrwałym procesie, w razie skazania wpisywany jest do rejestru skazanych, co ogranicza możliwość pełnienia funkcji publicznych i pracę w zawodach zaufania publicznego, zaciągnięcia kredytu czy też otrzymania dotacji z Unii Europejskiej. W ramach procesu karnego mogą być także stosowane wobec oskarżonego dotkliwe środki zapobiegawcze, takie jak tymczasowy areszt.

Przykładem może być sprawa Roberta Rewińskiego, dziennikarza "Gazety Wyborczej", który w swoim artykule doniósł o nieprawidłowościach w gospodarowaniu funduszami publicznymi w zielonogórskim Funduszu Ochrony Środowiska. W wyniku prywatnego aktu oskarżenia z art. 212 k.k. oraz wobec braku możliwości ustalenia jego miejsca pobytu dziennikarz został tymczasowo aresztowany. W ten sposób za słowo został pozbawiony wolności na tydzień.

Komu służy art. 212 k.k.?

Procesy o zniesławienie są wytaczane szczególnie ochoczo przez polityków w celu kneblowania ust dziennikarzom oraz osobom opisujących ich działania. Przykładem może być sprawa wytoczona w czerwcu 2009 r. przez posła J. Palikota dziennikarzom "Dziennika" za ujawnienie informacji o jego środkach finansowych. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że poseł opowiadał się publicznie za zniesieniem odpowiedzialności karnej kilka miesięcy wcześniej. W wyniku interwencji Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka J. Palikot wycofał prywatny akt oskarżenia.

Art. 212 k.k. dotyka jednak coraz częściej zwykłych obywateli prowadzących bloga, zeznających w charakterze świadków w sądzie lub piszących skargi na nieuczciwego developera. Najczęściej jest stosowany w celu "zamknięcia ust" niepokornemu obywatelowi. W okresie 2002 - 2008 skazano za zniesławienie łącznie 712 osób, podczas gdy za groźniejsze w skutkach pobicie lub udział w bójce skazanych zostało w tym okresie 1057 osób. W 2009 r. na podstawie art. 212 § 1 k.k. (zwykłe zniesławienie) skazanych zostało 154 osoby, na podstawie art. 212 § 2 (typ kwalifikowany - przy użyciu środków masowego przekazu) skazanych zostało 39 osób.

Politycy różnych opcji wielokrotnie obiecywali wykreślenie art. 212 k.k.. Nigdy ostatecznie nie zrezygnowali z tego przepisu, a zdarza się, że sami oskarżają z art. 212 k.k. osoby, które wypowiadają publicznie krytyczne opinie o ich działalności. Ostatnia próba wykreślenia art. 212 k.k. została podjęta przez rząd w 2009 r. Projekt przewidywał zniesienie surowej odpowiedzialności za pomówienie prasowe, a także wyeliminowanie całkowite kary pozbawienia wolności z katalogu kar orzekanych za zniesławienie. Sejm głosując nad projektem utrzymał karę pozbawienia wolności, zmniejszając jedynie sankcję (usuwając karę pozbawienia wolności przy zniesławieniu zwykłym, przy zniesławieniu przy użyciu środków masowego przekazu karę pozbawienia wolności zmniejszając do roku).

Zniesławienie a standardy międzynarodowe

Dziennikarze profesjonalni, jak również obywatele prowadzący informacyjną działalność społeczną pełnią w społeczeństwie rolę publicznych stróży (ang. public watchdog ), patrzących władzy na ręce, donosząc o wszelkich nieprawidłowościach. Jest to podstawowa zasada jaką sformułował Europejski Trybunał Praw Człowieka w orzeczeniu z lutego 2009 r. w sprawie Długołęcki przeciwko Polsce . W świetle orzecznictwa Trybunału utrzymanie art. 212 k.k. krępuje debatę publiczną, niwecząc wolność słowa i powściągając dyskusję w sprawach społecznie ważnych. Odpowiedzialność karna za słowo jest uzasadniona jedynie w najbardziej drastycznych przypadkach nadużycia swobody wypowiedzi, tj. np. w przypadku mowy nienawiści czy podżegania do przemocy, a te karane są na podstawie odrębnych przepisów karnych. W swoim orzecznictwie Trybunał wskazuje, na fakt, że osoby publiczne same wystawiają się na świecznik medialny, z tych względów powinny uzbroić się w "grubszą skórę", tolerując wobec siebie szerszą krytykę.

Większość wypowiedzi będących podstawą ścigania na podstawie art. 212 k.k. jest wypowiedziami poczynionymi w interesie publicznym. Nierzadko wypowiedzi o charakterze prowokacyjnym i satyrycznym skutkują odpowiedzialnością karną, podczas gdy tego typu forma ekspresji ma największe szanse dotarcia do publiczności oraz jest specjalnie chroniona przez strasburski Trybunał.

Jak wynika z obserwacji "Obserwatorium wolności mediów w Polsce" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka sądy polskie orzekając w sprawach o zniesławienie niezwykle rzadko nakładają karę więzienia (z reguły jest to grzywna, która w połączeniu z obowiązkiem zwrotu kosztów postępowania jest również bardzo dolegliwa). Jednakże utrzymując odpowiedzialność karną za zniesławienie Polska naraża się na kolejne wyroki Trybunału, skutkujące obowiązkiem wypłaty odszkodowań.

O zgodności art. 212 k.k. z Konstytucją RP wypowiedział się dwukrotnie Trybunał Konstytucyjny. W orzeczeniu z 30 października 2006 r. uznał, że dopuszczalne jest ograniczenie wolności słowa i środków społecznego komunikowania się przez zniesławienie. Z kolei w wyroku z 12 maja 2008 r. uznał, że podnoszenie lub rozgłaszanie prawdziwych zarzutów dotyczących osób pełniących funkcje publiczne o takie postępowanie lub właściwości, które mogą narazić je na utratę zaufania potrzebnego dla danego stanowiska, zawodu lub rodzaju pełnionego stanowiska, jest czynem z definicji służącym społecznie uzasadnionemu interesowi. W celu wyłączenia swojej odpowiedzialności (na podstawie art. 213 k.k.) na oskarżonym nie ciąży obowiązek udowadniania działania w interesie społecznym. Dowodzenie tego faktu przez sąd naruszałoby bowiem, zdaniem Trybunału Konstytucyjnego, gwarancje wolności słowa.

Alternatywa dla 212 k.k.

Wykreślenie zniesławienia z Kodeksu karnego nie oznacz automatycznego zniesienia karalności obelżywej formy wypowiedzi, istnieją inne szczegółowe przepisy karne chroniące np. przed znieważeniem (art. 216 k.k.), które mogą służyć skuteczniej ochronie w najpoważniejszych sprawach.

Ponadto, w celu ochrony naszej reputacji lub dobrego imienia wystarczającą jest możliwość zwrócenia się na drogę cywilną w procesie o ochronę dóbr osobistych, na postawie art. 23 i 24 Kodeksu cywilnego. W świetle standardów międzynarodowych jest to środek najbardziej proporcjonalny i dostosowany do ochrony wizerunku. Sądy cywilne zasądzają coraz większe odszkodowania i zadośćuczynienia w takich sprawach. Pod tym względem wytoczenie powództwa cywilnego jest skuteczniejsze niż wszczęcie sprawy karnej, ponieważ oprócz poczucia sprawiedliwości daje możliwość uzyskania pokaźnej sumy pieniężnej. Takiej możliwości nie przewiduje art. 212 k.k.



*Autorka jest prawniczką, Dyrektorem Merytorycznym "Obserwatorium wolności mediów w Polsce" Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. Jest absolwentką Kolegium Europejskiego w Natolinie, w latach 2007-2008 pracowała w Kancelarii Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Wobec regularnych skazań za zniesławienie oraz nieuwzględnienia przez sądy standardów międzynarodowych, jak również politycznego impasu reform prawnych Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Izba Wydawców Prasy oraz Stowarzyszenie Gazet Lokalnych rusza z akcją społeczną "Wykreśl 212 k.k.". Akcja ma na celu zebranie w okresie przedwyborczym jak największej liczby deklaracji z ust polityków o woli zniesienia art. 212 k.k. Po wyborach organizacje te będą czuwały nad realizacją złożonych deklaracji.

Polub tę akcję na Facebooku>>

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
Wykreśl 212 KK. Czy odpowiedzialność za zniesławienie powinna zniknąć?
Zaloguj się
  • sirgelson

    Oceniono 3 razy 3

    Prawda jest taka, że media za rzadko biorą odpowiedzialność za to co piszą. Wszyscy wiedzą że media to czwarta władza w Polsce. Niestety media nie jednej firmie już zrujnowały wizerunek, nie jednemu politykowi karierę i nawet nie zechcieli napisać sprostowania kiedy się mylili. Sami wykonują wyroki wg własnego dziennikarskiego osądu, często bez podstaw, często jednostronnie. Prawo powinno być częściej egzekwowane wobec tych, którym tak łatwo na klawiaturę cisną się słowa, które mają trafić do tysięcy czy milionów odbiorców, niejednokrotnie na podstawie samych domysłów.

  • zelalem

    Oceniono 3 razy 3

    U nas często swoboda wypowiedzi mylona jest ze swobodą pieprzenia głupot. Art.212 należy znieść, należy zdefiniować też status "osoby publicznej". Również cenzura prewencyjna, tzw. "zabezpieczenie dóbr" powinno być zniesione.
    A zniesławienia i pomówienia ścigać na drodze cywilnej.
    Choć i wtedy znajdą się krytycy, mówiący, że to też forma cenzury. Tylko swoboda wypowiedzi zbyt często jest utożsamiana ze swobodą pomówienia lub kłamania.
    Dlatego każdy powinien mieć prawo do wygłoszenia swojego zdania i obowiązek ponoszenia za tą wypowiedż odpowiedzialności.

  • buzz_pl

    Oceniono 1 raz 1

    Dziennikarze przez fiskus są traktowani jak twórcy i biorą to dosłownie "tworzą fakty ".

  • oghana7

    0

    ARTYKUL POWINIEN ZOSTAC , BO NIE MOZNA BEZPRAWNIE OBRAZAC NAJWYZSZE WLADZE PANSTWA ,CO REGULARNIE ROBI SZATANSKI KACZYNSKI .

  • ilpadrino666

    0

    Podobno najbardziej się boją pisać o historii Stolzmana.... Tacy Ci dziennikarze...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX