Polacy będą lepiej jeździć? "Trzeba nam szoku i zmiany pokolenia"

Nie ma szans żeby szybko coś zmieniło się na polskich drogach. - Do tego potrzebna jest rewolucja w szkoleniach kierowców, bardziej restrykcyjne prawo i terapia szokowa jak na Zachodzie - uważają eksperci.
W specjalnym raporcie reporterzy TOK FM wskazali na najważniejsze grzechy polskich kierowców . Nie lubią przestrzegania przepisów, a na drodze zapominają o innych. Tak kierowcy mówią sami o sobie. Nie mają dobrego zdania o innych użytkownikach dróg, ale na szczęście sami przyznają się do błędów. Kierowców na drogach najbardziej irytują oni sami. Co więcej, aż 62 proc. osób, które wzięły udział w ankiecie zamieszczonej na naszej stronie, uważa, że Polacy są fatalnymi, bezmyślnymi kierowcami. A tylko 10%, że nie jesteśmy gorsi niż inni. 23% uważa, że mamy problem z manierami na drogach, a tylko 5 proc. przyznaje, że naszym problemem jest pośpiech.

- Pośpiech jest pierwszym wytłumaczeniem tego, co robią nasi kierowcy - uważa Marcin Kędzia z fundacji Krzysztofa Hołowczyca - Kierowca bezpieczny. - Większym problemem jest to, że Polacy nie myślą za kierownicą i nie zwracają uwagi na to co dzieje się na drodze - karci specjalista w dziedzinie bezpieczeństwa na drodze.

W opinii ekspertów nie ma też wielkiej szansy na poprawę tej sytuacji. Bo trzeba wręcz pokoleniowej zmiany mentalności. A to musiało by zająć nawet kilkanaście lat. - Być może zwiększenie kar, jakieś drakońskie prawo na drodze w jakiś sposób wpłynęło by na zmianę tych zachowań. Samej zmiany mentalności tych ludzi, nie da się zmienić - ocenia Marcin Kędzia.

Według ekspertów sytuację mogły by poprawić szokowe kampanie społecznościowe pokazujące skutki złego zachowania na drodze i w konsekwencje wypadków. Wzorem tych emitowanych w Stanach Zjednoczonych czy krajach Europy Zachodniej.

Opisywaliśmy m.in. kontrowersyjną kampanię, która miała uczulić młodych kierowców przed smsowaniem podczas jazdy. W spocie słychać krzyki, nie brakuje krwi i makabry.



Do wypuszczenia takich reklam brak jednak w Polsce odważnych.



- Mocne kampanie społecznościowe działające na wyobraźnie kierowców mogłyby pomóc. Przede wszystkim ostrzej muszą być respektowane przepisy - nawołuje Kędzia. - Powinien się też zmienić system szkolenia. Edukację trzeba rozpocząć jak najwcześniej, już wśród najmłodszych, żeby wiedzieli jak powinno się zachowywać na drodze - radzi Marcin Kędzia.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (8)
Polacy będą lepiej jeździć? "Trzeba nam szoku i zmiany pokolenia"
Zaloguj się
  • hdrider

    Oceniono 1 raz 1

    no, ciekawe co dziala lepiej na wyobraznie... ale obawiam sie ze agresji i chamstwa na drodze sie nei pozbedziemy

  • kaska158

    0

    @reiter1
    to co mówisz, jest zwyczajnym uproszczeniem. A jeśli nie jeździłabym samochodem i była czystym teoretykiem, to rzeczywiście byłoby bez sensu. To nie jest tak, że rzucam przepisami na prawo i lewo, bo znam je na pamięć, chodzi o zrozumienie, czy są potrzebne i czy dają bezpieczeństwo. I może rzeczywiście nie robię 1500km tygodniowo, ale 500 robię spokojnie od 5 lat cotygodniowo, więc myślę, że swoje też odjeździłam... a póki instruktorzy nie uczą Cię zrozumienia, a bazy 500 pytań to wg mnie poprawy nie ma się co spodziewć. Ot co.

  • reiter1

    0

    @kaska158
    pewna moja znajoma po 6 latach jeździectwa zrobiła niedawno papiery trenera, i teraz poucza wszystkich, i kursantów, i doświadczonych jeźdźców, i instruktorów z 20letnim stażem, jak należy jeździć konno i uczyć jeździectwa, choć przyznaje sama, że dotychczas poprowadziła tak ze 20 godzin zajęć, wyłącznie na kursie.
    Byłem tez na obozie narciarskim z instruktorem PZN, który był najgorzej jeżdżącą osobą w grupie, ale teoretycznie wiedział wszystko.
    I na rejsie z kapitanem żeglugi wielkiej instruktorem żeglarstwa, który manewrując zrobił z nas pośmiewisko na całe Giżycko.
    Zacznij jeździć po 1500 km tygodniowo po Polsce, a za 4 lata pogadamy...

  • reiter1

    0

    Co to znaczy "ekspert"? To bardzo ciekawe pojęcie... podobno aby być ekspertem w jakiejś dziedzinie wystarczy przeczytać 12 książek na dany temat.... A 20 aby stać się ekspertem na skalę światową....
    A nie ma nic na temat tego, że trzeba myśleć....
    Zróbmy jeszcze więcej znaków drogowych, a drogi obstawmy jeszcze większą ilością znaków drogowych, fotoradarów, banerów, pomalujmy pasy nie tylko na biało i żółto, ale jeszcze na zielono, niebiesko i różowo, niech będą obszary wyłączone w ciapki, groszki i kratki, i wówczas percepcja kierowcy wyłączy się sama. Puśćmy więcej kolumn BORu które spychają kierowców z drogi, i niech wszystkie koparki obowiązkowo jeżdżą po Polsce na własnych kołach....

  • m.gawka

    Oceniono 2 razy 0

    Warto zauważyć, że nagminne przekraczanie dopuszczalnej prędkości, jest metodą, która nieco rozładowuje tłok na naszych ciągle fatalnych drogach. Zadziwiające, że przekraczanie prędkości dopuszczalnej nie jest główną przyczyną wypadków, lecz pijaństwo kierowców. Bardzo pouczająca jest podróż samochodem z Poznania do Warszawy drogą 92. Liczba znaków drogowych w rejonach zachodnich i centralnych przekracza zdolności ich rejestrowania. Wjeżdżając w rejon warszawski, kierowca czuje się, jakby wjechał do innego racjonalnego świata. Znaków drogowych prawie nie ma, poza strzałkami nakazującymi omijanie wysepek. Pojazdy jadą równomiernie kolumną z prędkością 90-100 km/h. Nikt nie wyprzedza!
    Specjaliści od inżynierii ruchu powinni jeździć na obowiązkowe szkolenia do Warszawy!

  • passtorian

    0

    Marcin Kedzia pieprzy bzdury. Przepisy nie sa respektowane bo sa do dupy. Nie dlatego ze pieciolatkow sie nie wprowadza w obecne przepisy drogowe. Przepisy nalezy zmienic. Wziac przyklad z takiej Grecji, gdzie drogi nie sa wiele lepsze ale gdzie przepisy drogowe sa duzo madrzejsze od tych naszych. Chodzi glownie o sposob wyprzedzania na naszych waskich drogach krajowych. Ci ktorym placa za koordynacje i wprowadzanie przepisow drogowych zamiast chlac wode i prazyc sie w sloncu katalonskim powinni studiowac zasady drogowe innych krajow gdzie takiego barbarzynstwa drogowego jak w Polsce nie ma. Nie kazdy kraj europejski ma czteroliniowe autostrady w kazdym regionie. I choc kazdy kraj ma swoich polglowkow na drogach nie kazdy kraj ma takie czolowe masakry na drogach jak Polska.

  • wildenergy

    Oceniono 1 raz -1

    Mandaty są obecnie nieadekwatne do zarobków! Ich kwoty są takie same jak wtedy gdy średnia płaca wynosiła 1,5 tys... teraz średnia wynosi ponad 3 tys więc mandaty powinny być 2x większe! Oczywiście nie rozwiązało by to problemu całkowicie bo jest wiele czynników ale coś należy zrobić a nie biadolić...

  • kaska158

    Oceniono 1 raz -1

    Jedno jest pewne- przepisy nie są do dupy, znam kodeks z komentarzem na wylot, ponieważ świeżo zrobiłam uprawnienia intruktorki nauki jazdy. Tym, którzy pochopnie wydaja taki osąd polecam lekturę kodeksu z komentrzem, bo z pewnością czegos nie rozumiecie. Problem tkwi w tym, ze nikt nie uczy nas szanować kodeksu, jak wygladają wykłądy na kursie prawa jazdy? Do dupy! tu jest ból! kto nas uczy jeźdźić? nie chce nikgoko krzywdzić, ale w duzej mierze emerytowani policjanci i strażacy, którym jest wszystko obojętne, to środowiskiem instruktorów trzeba potrząsnąć, bo to co się tam dzieje odzwierciedlenie ma na drogach, niestety.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX