4 lata, ustawy antykorupcyjnej brak. "To bulwersujące"

Sztandarowy projekt minister ds. walki z korupcją Julii Pitery przez całą kadencję nie doczekał się realizacji. Przez ostatnie cztery lata mieliśmy do czynienia ze spektaklem politycznym i medialnym wokół ustawy antykorupcyjnej. Minister Pitera twierdzi, że to urzędnicy blokowali jej projekt, z uwagi na to, że jest dla nich niewygodny. - To bulwersujące - komentuje Fundacja Batorego.
Maksymalna jawność życia publicznego - to zakładał powstający w Kancelarii Premiera projekt ustawy antykorupcyjnej. "Chodzi o takie skonstruowanie państwa, które utrudni osobom pełniącym funkcje publiczne wykorzystywanie ich do celów własnych, czyli o uniemożliwienie tym osobom wykorzystania posiadanej władzy do osiągania osobistych korzyści" - zapowiadała w 2008 r. Julia Pitera, pełnomocnik ds. walki z korupcją.

Jaki jest efekt pracy Pitery? - Ostatecznie powstały jedynie założenia do ustawy - podkreśla Fundacja Batorego, która prowadzi konsultacje ws. ustawy. Z kolei Julia Pitera twierdzi: - Ustawa jest przygotowana, żeby się nią zająć. Mam nadzieję, że zaraz na początku przyszłej kadencji trafi do Sejmu - mówi. Dlaczego tak długo czekaliśmy? - Ilość uwag i potworna kampania przeciwko tej ustawie, która była prowadzona utrudniała prace nad ustawą. Ale z drugiej strony dzisiejszy projekt dzięki nowym badanym przypadkom, powoduje, że ta ustawa ma jeszcze lepszy kształt niż poprzednia - zapewnia.

"To bulwersujące"

- Tak naprawdę są to cały czas te same pomysły, a praca nad nimi jak widać trwa 4 lata. Całą kadencję pani minister miała na przygotowanie m. in. tego projektu i się nie udało. Jak dodaje ekspert: - Słyszę z jej wypowiedzi, że to głównie z powodu oporu urzędników niższego i wyższego szczebla. A ja powiem tak - od tego pani minister, polityk jest na swojej pozycji, żeby się nauczyć negocjować. Po 4 latach, jesteśmy ciągle na etapie założeń do projektu - komentuje ekspert z Fundacji Batorego.

- Dla mnie jest to bulwersujące - mówi Grażyna Kopińska. Dokładny tytuł stanowiska pani minister jest taki: pełnomocnik rządu ds przygotowania programu zapobiegania nieprawidłowościom w życiu publicznym. Programu nie ma. Jeśli programem można by nazwać plan działań antykorupcyjnych rządu na lata 2011 - 2016 (zresztą nieprzyjętych jeszcze przez Sejm)to powstał on w MSWiA. Tylko kilku urzędników z urzędu Pitery brało udział w tych przygotowaniach. To nie pani minister była tą sprawczą organizacją, która ten projekt przygotowała - komentuje Kopińska.

"Nie udało się"

- Tworzenie ustawy antykorupcyjnej - zdaniem dr Grzegorza Makowskiego z Instytutu Spraw Publicznych - to była próba stworzenia takiego symbolicznego "czegoś", czym rząd na koniec kadencji mógłby się pochwalić, powiedzieć przecież uchwaliliśmy prawo antykorupcyjne, i teraz to prawo zniszczy korupcję wszędzie i już jej nie będzie. Ale ta próba się nie powidła - dodaje.

Czy brak tych rozwiązań jest porażką Pitery? Zdaniem Makowskiego i tak, i nie: - Z jednej strony tak, ponieważ powołano ją teoretycznie na stanowisko, które powinno wspomagać realizację polityki antykorupcyjnej rządu, ale z drugiej, ponieważ ten rząd nie miał polityki antykorupcyjnej, to i też minister Pitera miała związane ręce. Właściwie to było takie stanowisko, stworzone specjalnie dla niej - kwituje.

Boni kontra Pitera - kłótnia ministrów na antenie radia

Kulisom powstawania projektu towarzyszyła zresztą całkiem "humorystyczna" atmosfera. Na antenie Radia TOK FM, w 2009 roku w sprawie ustawy pokłócili się Michał Boni i Julia Pitera.

Zaczęło się od oświadczenia szefa zespołu doradców premiera Michała Boniego - Projekt ustawy "Prawo Antykorupcyjne" nigdy nie wpłynął do Komitetu Stałego Rady Ministrów z prośbą o jego rozpatrzenie - napisał minister. Julia Pitera odpowiedziała: - Obawiam się, że ministra Boniego źle poinformowali podlegli mu urzędnicy, ponieważ pan minister Boni sam takich rzeczy nie sprawdza, lecz opiera się na przekazanej informacji. Powiedzieli mu nieprawdę. (...) Urzędnicy średniego szczebla blokują wprowadzenie ustawy antykorupcyjnej, zazdrośnie strzegąc przywilejów - atakowała. Według niej projekt już w maju trafił do Komitetu Stałego. Na dowód przedstawiła dokument z prośbą o skierowanie ustawy antykorupcyjnej pod obrady KS.

Oburzony tą wypowiedzią Boni sam zadzwonił do radia TOK FM, by odeprzeć ten atak. - Ufam swoim ludziom, bo mam bardzo dobry zespół - rozpoczął Boni, tłumacząc, że Pitera projektu ustawy nie złożyła. Spór w tej sprawie miał rozstrzygnąć sam premier, Donald Tusk, który zaprosił na spotkanie zarówno i Piterę, jak i Boniego.

Rzecznik rządu, Paweł Graś tłumaczył wtedy w Polsat News, że do przygotowanego przez Piterę projektu resorty zgłosiły "sporo uwag", do których teraz trzeba się ustosunkować. - Myślę, że te rozstrzygnięcia zapadną bardzo szybko i ustawa trafi na normalny bieg legislacyjny - dodał.

Kolejny przełom w tej sprawie miał nastąpić w 2010 roku. Media informowały wówczas, że w planie pracy rządu na pierwsze półrocze 2010 roku znalazł się nieco złagodzony projekt ustawy antykorupcyjnej autorstwa minister Julii Pitery. Projekt zakładał m.in. ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej przez funkcjonariuszy, ujednolicał oświadczenia majątkowe, w celu łatwiejszej kontroli przyrostu majątku samorządowców, polityków czy urzędników.

"W cztery lata można studia skończyć, w rok napisać pracę magisterską"

14 września tego roku w Radiu TOK FM Julia Pitera odpowiadała na pytania wyborców. Jeden z internautów zapytał: "W cztery lata pisać ustawę antykorupcyjną i lobbingową? W tym czasie można studia skończyć, pracę magisterska w rok napisać. A jak PO nie wygra wyborów, a Pani nie wejdzie do Sejmu to po co pani 4 lata brała pieniądze za pisanie ustawy? To do każdej ustawy ma być minister? - To było jedno z zadań, które przed sobą postawiłam. Te ustawy, jeżeli nie wygramy wyborów będą mogły być wniesione jako projekt poselski - odpowiedziała Pitera.

Prowadzący rozmowę, red. Grzegorz Chlasta dopytuje: Ale dlaczego cztery lata pani pisała tę ustawę? To tyle się pisze? Pitera: Nie, nie trzy, trzy lata pisałam. Jakby ktoś wszedł na stronę internetową i obejrzał w jaki sposób była uzgadniana, jakiego typu były zgłaszane wątpliwości to by zrozumiał, jak straszny opór w tej materii stawiała administracja, czyli urzędnicy.

Kolejny słuchacz i kolejne pytanie w tej sprawie: - Proszę powiedzieć ile kosztuje utrzymanie pani urzędu przez prawie 4 lata i co pani zrobiła przez ten czas dla zlikwidowania problemu korupcji? Pitera: Moja pensja wynosi 12 tysięcy brutto, a więc chciałam słuchacza zapewnić, że jest to tyle ile zarabiają posłowie, tak więc zważywszy na to, że łączę funkcję ministra i posła, to nie są to jakieś obłąkane pieniądze. Bo ci, którzy są posłami też mają tyle samo.

I dalej mówi: - Natomiast co zrobiłam? Najlepszym miernikiem tego jest to, że w tej kadencji nie było żadnych sensacji dotyczących nieprawidłowego funkcjonowania państwa i to o to chodzi. Grzegorz Chlasta dopytuje: - To skoro nie ma takich spraw to może nie jest potrzebny taki minister? Pitera: No nie, bo my właśnie monitorujemy ilość zawiadomień, które były kierowanie. Robimy kontrole na nasz wniosek, na wniosek nikowski, to są działania które dotyczą nie tylko administracji rządowej ale i samorządowej.

Grzegorz Chlasta: To jak pani sądzi, dlaczego nikt nie rozumie tego co pani robi? - Dlatego, że ja obiecałam, że nie będę zwoływała konferencji prasowej, ze wskazówką jak swojego czasu znani nam ministrowie poprzedniego rządu oskarżali wszystkich zarzucając im przeróżne czyny, które jak widać się nie powieliły. Czyn trzeba udowodnić w sądzie.

"Anytykorupcyjna do kosza - zmiana nazwy"

W maju tego roku minister Julia Pitera przedstawiała projekt założeń do projektu ustawy o niektórych sposobach unikania konfliktu interesu. Jest to kolejny zmodyfikowany projekt ustawy prawo antykorupcyjne.

Ten wymienia aż 59 kategorii funkcjonariuszy publicznych, w tym wszystkich pracowników samorządowych, którzy mieliby zostać objęci obowiązkiem składania oświadczeń majątkowych. Liczba osób objętych nowymi przepisami miałaby wzrosnąć o ok. 330 tys. (z 420 tys. do 750 tys.).

- Nic nie zostało zakończone, wszystko zostało rozgrzebane. W Polsce istnieje zasada dyskontynuacji. Jeżeli kończą się pracę jednej kadencji, wszystko inne zostaje przerwane. Trzeba będzie pracę nad tym projektem rozpocząć od nowa. Czyli cztery lata w plecy - podsumowuje Kopińska.

Julia Pitera: Ustawa jest przygotowana, żeby się nią zająć. Mam nadzieję, że zaraz na początku przyszłej kadencji trafi do Sejmu. Zapytana przez nas, dlaczego tak długo czekaliśmy odpowiada: - Ilość uwag i potworna kampania przeciwko tej ustawie, która była prowadzona utrudniała prace nad ustawą. - Ale z drugiej strony - dodaje - były różne rzeczy, które spowodowały, ze ten dzisiejszy projekt dzięki nowym badanym przypadkom i konsultacjom, które wzięliśmy pod uwagę, powoduje, że ta ustawa ma jeszcze lepszy kształt niż poprzednia.

Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (67)
4 lata, ustawy antykorupcyjnej brak. "To bulwersujące"
Zaloguj się
  • free_uczesany

    Oceniono 9 razy 9

    Żenująca wypowiedź pani Pitery, nachapała się na ministerialnej posadzie a teraz szuka winnych wśród kolegów niżej osadzonych w strukturach administracji. Jak się pani najęła za psa to trzeba szczekać i walczyć o swój projekt, nie tylko spoczywać na laurach.

  • bioder65

    Oceniono 9 razy 9

    Uważam,że obecność tej leniwej nieudaczniczki w rządzie będzie kosztowała PO około 5% straconych głosów

  • pelo_nas_kocha

    Oceniono 12 razy 8

    Nierób, niedojda, fujara, nieudacznik. Pitera, Julia. Wstyd i hańba. Wrzód na dupie Tuska.
    Przecież ustawę to ona miała gotową ponoć 4 lata temu. Kłamała jak bura suka?
    4 lata utrzymany był jej urząd. Brała kasę Pitera i jej urzędasy. To przynajmniej dziesiątki tysięcy miesięcznie. ZA CO?

    Temat wałkowany od dawna, od lat. Na każdą uwagę odnośnie pitery lemingi niezmiennie odpowiadały że Kaczyński wymyślił korupcje oraz zabił Blidę. A poza tym to (i tutaj stek wulgaryzmów i wyzwisk)...

  • oservattoreromano

    Oceniono 9 razy 7

    Pitera- kobieta sukcesu :)
    Wykryła, że jakiś państwowy urzędnik zapłacił 12 zł za wędzonego śledzia służbową kartą płatniczą. Gdyby nie to odkrycie to Polska na pewno nie byłaby zieloną wyspą w czasie kryzysu.

  • alson

    Oceniono 8 razy 6

    Fajnie, mogłem takiego tłumaczenia spróbować podczas pisania doktoratu. Panie dziekanie, no nie napisałem jeszcze tej pracy, bo panie w różnych archiwach tylko jedzą te bułki, paluchy mają tłuste od wędzonego dorsza i nie dopuszczają mnie do dokumentów. Wszystko przez nie!

    Tak to jest. W pracy, na uczelni, nie wykonasz jakiegoś zadania na czas: do wiedzenia! Pani Pitera jest przykładem najgorszych zwyczajów w polityce.

  • lesio_111

    Oceniono 8 razy 6

    Cytat "z powodu oporu urzędników niższego i wyższego szczebla".
    Przecież to bzdura:
    1. PO-PSL ma większość w sejmie. Dlaczego więc nie przegłosowali ustawy.
    2.Premier sprawuje władzę nad całą administracją - jest szefem ministrów, ministrowie są szefami wojewodów, urzędy (ich kierownictwo, które jest często partyjne) podlega ministrom lub wojewodom. Nie rozumiem problemu.
    Myślę, że ustawa jest nie na rękę głównie politykom, zresztą to oni (a nie urzędnicy) decydują o jej uchwaleniu. W nieokreślonej, mętnej rzeczywistości łatwiej łowić ryby.

  • arct

    Oceniono 8 razy 6

    Ot, kobieta nie poradziła sobie bo jej urzędnicy przeszkadzali. To oznacza tylko jedno - nie nadaje się na to stanowisko. Powinna zająć sie bawieniem dzieci czy wnuków a nie być ministrem w rządzie Polski.

    Cztery lata lenistwa - to powinno wejść do księgi rekordów Guinnessa.

    Co by nie powiedzieć o pisowcach, których generalnie nie znoszę, ale ich ustawa antykorupcyjna byłaby gotowa i przegłosowana w maksimum rok.

    Co więcej ta kobieta dostała "jedynkę" na liście w Toruniu, więc obawiam się, że będziemy mieli do czynienia z jej niekompetencją i lenistwem jeszcze cztery lata.

    Dajcie jej jak musicie, bo ma na Was obciążające papiery, jakieś ministerstwo lepienia pierogów czy dodawania przypraw do zup. W przeciwnym razie wyrzućcie, najlepiej w ogóle z Sejmu, niech idzie uczyć się pracować gdzie indziej.

  • play100cen

    Oceniono 8 razy 6

    Pitera to jedna z najbardziej irytujących postaci w polskiej polityce. Mentalność sfrustrowanej nieouczonej nauczycielki.

  • piotrprzekota

    Oceniono 5 razy 5

    Pani Julia "nic nie mogę" Pitera :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX