''Byłem u niej w sobotę. Wypiła ostatnią kawę, zapaliła ostatniego papierosa''
02.02.2012
, aktualizacja: 02.02.2012 12:49
W fotelu, z kawą i papierosem. Tak ją zapamiętał. Michał Rusinek, sekretarz Wisławy Szymborskiej spędził z noblistką ostatnich piętnaście lat. Zapytaliśmy go o wspomnienia, uciekanie przed blaskiem i nowy tomik, który ma się ukazać.
ZOBACZ TAKŻE
- To będzie jedno wielkie "ta dam!". Michał Rusinek o "skarbach", które zostawiła Szymborska (06-04-12, 11:09)
- "Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują" [ROZMOWA] (02-02-12, 12:50)
Joanna Mąkosa: 15 lat z Wisławą Szymborską. Czy oswaja się Pan już z myślą, że jej nie ma?
Michał Rusinek: Postanowiłem zaangażować się w sprawy administracyjne, żeby przez chwilę jeszcze nic nie czuć i nie zastanawiać się nad tym, co się stało. Mój największy problem ma charakter gramatyczny, a mianowicie jak używać czasu przeszłego wobec takiej osoby, której nie potrafiłem nawet nazwać nigdy starszą panią, mimo że, jako jej sekretarz, znałem przecież jej pesel. Zawsze wydawała mi się osobą pozbawioną wieku, pod wieloma względami młodszą ode mnie. Tym bardziej jej odejście wydaje mi się skandalem metafizycznym.
Długo chorowała, ale chyba nie dało się do końca przygotować na jej odejście?
- Wszystko wokół niej było tak zorganizowane, żeby to się odbyło po cichu i z zachowaniem jak największego taktu. Żeby miała komfort bycia w domu. To było najważniejsze, że umarła w swoim pokoju, w swoim łóżku, we śnie, tak jak wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby to się odbyło. Jeszcze w sobotę byłem u niej, tak jak zwykle, z korespondencją, którą zawsze jej czytałem. Zażyczyła sobie, mimo że była bardzo słaba, żeby pielęgniarka posadziła ją w fotelu, bo przecież przyjmuje gościa. Zapaliła ostatniego papierosa, wypiła ostatnią kawę i rozmawialiśmy o zwykłych rzeczach, nie poetyckich.
Do końca pracowała nad nowymi wierszami i może zabrzmi to patetycznie, ale mam nadzieję, że ten problem gramatyczny, problem czasu przeszłego, złagodzi fakt, że w tym roku ukaże się tomik jej wierszy. Żartowała, że powinien mieć tytuł "Wystarczy". Ona jeszcze się z tych wierszy do nas odezwie.
Takie wspomnienie Pan o niej zachował, z papierosem, kawą w fotelu?
Oczywiście. I wielkiej damy, która nie pozwalała na to, żeby ją odwiedzano i widziano w chorobie. Zawsze tak było. W chwilach słabości nie dopuszczała nikogo do siebie. Nawet wymyśliliśmy wspólnie taką odpowiedź: kiedy ktoś chciał ją fotografować, mówiła: "Jak tylko będę młodsza".
Zawsze była skromna, kamery i flesze ją onieśmielały.
To prawda, ale zawsze jak słyszę słowo "skromna" od razu widzę jej oburzenie. Uważała, że skromność jest oczywistością, a nie cnotą. Chroniła też bardzo swoją prywatność. Bardzo wiele ludziom dawała. Ludzie by ją zjedli, gdyby pojawiała się za często.
Pan często był takim buforem, bezpiecznikiem.
Tak. Ale tak naprawdę poczułem, że moja rola ma sens, kiedy po Noblu dała mi dwa pierwsze wiersze. Faulkner powiedział, że Nobel to "pocałunek śmierci", wielka presja i trudno później pisać. Pani Wisławie milczenie zajęło aż dwa lata. Ale sprytnie z tego wybrnęła. Od razu dała mi do przepisania dwa wiersze, bo powiedziała, że krytycy będą mogli rozłożyć krytykę na dwa.
Miała też ogromny dystans do siebie, poczucie humoru.
Uważała, że prawdziwa ironia idzie w parze z autoironią. To był ten kokon, który ją chronił - ironia i poczucie humoru. Obracając coś w żart, nie mówimy tego wprost. To ją chroniło.
O czym są jej ostatnie wiersze?
Specyfika jej poezji polegała na tym, że zawsze wracała do tych samych tematów. Nie ma ich tak wiele, co często było zarzutem krytyków, ale myślę, że chybionym. Za każdym razem mówiła trochę inaczej, patrząc z innego kąta. Jeden z tych nowych wierszy, który nosi tytuł "Lustro" jest wspomnieniem ze zniszczonej po wojnie Warszawy. Ten temat wrócił do niej teraz, w ostatnim czasie. Ale więcej nie zdradzę. Poczekajmy.
Michał Rusinek: Postanowiłem zaangażować się w sprawy administracyjne, żeby przez chwilę jeszcze nic nie czuć i nie zastanawiać się nad tym, co się stało. Mój największy problem ma charakter gramatyczny, a mianowicie jak używać czasu przeszłego wobec takiej osoby, której nie potrafiłem nawet nazwać nigdy starszą panią, mimo że, jako jej sekretarz, znałem przecież jej pesel. Zawsze wydawała mi się osobą pozbawioną wieku, pod wieloma względami młodszą ode mnie. Tym bardziej jej odejście wydaje mi się skandalem metafizycznym.
Długo chorowała, ale chyba nie dało się do końca przygotować na jej odejście?
- Wszystko wokół niej było tak zorganizowane, żeby to się odbyło po cichu i z zachowaniem jak największego taktu. Żeby miała komfort bycia w domu. To było najważniejsze, że umarła w swoim pokoju, w swoim łóżku, we śnie, tak jak wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby to się odbyło. Jeszcze w sobotę byłem u niej, tak jak zwykle, z korespondencją, którą zawsze jej czytałem. Zażyczyła sobie, mimo że była bardzo słaba, żeby pielęgniarka posadziła ją w fotelu, bo przecież przyjmuje gościa. Zapaliła ostatniego papierosa, wypiła ostatnią kawę i rozmawialiśmy o zwykłych rzeczach, nie poetyckich.
Do końca pracowała nad nowymi wierszami i może zabrzmi to patetycznie, ale mam nadzieję, że ten problem gramatyczny, problem czasu przeszłego, złagodzi fakt, że w tym roku ukaże się tomik jej wierszy. Żartowała, że powinien mieć tytuł "Wystarczy". Ona jeszcze się z tych wierszy do nas odezwie.
Takie wspomnienie Pan o niej zachował, z papierosem, kawą w fotelu?
Oczywiście. I wielkiej damy, która nie pozwalała na to, żeby ją odwiedzano i widziano w chorobie. Zawsze tak było. W chwilach słabości nie dopuszczała nikogo do siebie. Nawet wymyśliliśmy wspólnie taką odpowiedź: kiedy ktoś chciał ją fotografować, mówiła: "Jak tylko będę młodsza".
Zawsze była skromna, kamery i flesze ją onieśmielały.
To prawda, ale zawsze jak słyszę słowo "skromna" od razu widzę jej oburzenie. Uważała, że skromność jest oczywistością, a nie cnotą. Chroniła też bardzo swoją prywatność. Bardzo wiele ludziom dawała. Ludzie by ją zjedli, gdyby pojawiała się za często.
Pan często był takim buforem, bezpiecznikiem.
Tak. Ale tak naprawdę poczułem, że moja rola ma sens, kiedy po Noblu dała mi dwa pierwsze wiersze. Faulkner powiedział, że Nobel to "pocałunek śmierci", wielka presja i trudno później pisać. Pani Wisławie milczenie zajęło aż dwa lata. Ale sprytnie z tego wybrnęła. Od razu dała mi do przepisania dwa wiersze, bo powiedziała, że krytycy będą mogli rozłożyć krytykę na dwa.
Miała też ogromny dystans do siebie, poczucie humoru.
Uważała, że prawdziwa ironia idzie w parze z autoironią. To był ten kokon, który ją chronił - ironia i poczucie humoru. Obracając coś w żart, nie mówimy tego wprost. To ją chroniło.
O czym są jej ostatnie wiersze?
Specyfika jej poezji polegała na tym, że zawsze wracała do tych samych tematów. Nie ma ich tak wiele, co często było zarzutem krytyków, ale myślę, że chybionym. Za każdym razem mówiła trochę inaczej, patrząc z innego kąta. Jeden z tych nowych wierszy, który nosi tytuł "Lustro" jest wspomnieniem ze zniszczonej po wojnie Warszawy. Ten temat wrócił do niej teraz, w ostatnim czasie. Ale więcej nie zdradzę. Poczekajmy.
- Kup licencję
-
Ocena:
- słabe
- nic specjalnego
- dobre
- bardzo dobre
- znakomite
37 głosów
Wiadomości dnia
-
Polityka
Spóźniony Duda u prezydenta apeluje o niepodpisywanie ustawy emerytalnej
24-05-2012 19:23Skomentuj (0) -
TokFm
Wałęsa jako zomowiec na plakatach - tak demonstruje "Solidarność" [ZDJĘCIA]
24-05-2012 13:06Skomentuj (1) -
Polityka
Mucha apeluje do Kaczyńskiego o "odwołanie czerwcowej miesięcznicy"
24-05-2012 13:55Skomentuj (11) -
Polska
Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć
24-05-2012 07:59Skomentuj (64) -
Nauka
Młody polski chirurg założył medycznego YouTube'a i... wielki sukces!
24-05-2012 09:49Skomentuj (1)
-
"Jeżeli zabraknie kultury, to skąd ją sprowadzimy?". Będzie obywatelski projekt ustawy o emeryturach artystów
-
"Bycie artystą nie zwalnia od odpowiedzialności. Trzeba sobie stworzyć rezerwę na opłacanie składek"
-
Opodatkować prostytucję? Szefowa La Strady: To będzie śmieszne prawo. Nie do wyegzekwowania w Polsce
-
Artystów nie można bagatelizować. "Albo będziemy krajem wieprzowiny i wódki, albo krajem artystów"
-
"Jestem z artystami, pracują za bardzo niskie wynagrodzenia". Ale strajk to zły pomysł
-
Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć
-
Już nie tylko Gowin nie chce konwencji o przemocy wobec kobiet? "Nie odniosłam takiego wrażenia"
-
Najwyższa kara dla Palikota. Nagana za "Miller ma krew na rękach"
-
Ostrożnie z liberalizacją prawa narkotykowego. "Dajmy szansę obowiązującej ustawie"
-
Gowin przeprasza za protest taksówkarzy, ale korkami nic nie wskórają [WIDEO]
-
Cymański chce wyręczać lewicę. A jak znajdą się pieniądze - podwyższać zasiłki
-
Wróbel po lekturze "Gazety Wyborczej": Mam fobię na widok słowa fobia
Najnowsze
- 19:28 Bomby-implanty ukryte w ludzkim ciele? Terroryści mogą to zrobić
- 19:23 Spóźniony Duda u prezydenta apeluje o niepodpisywanie ustawy emerytalnej
- 19:04 "Krzyk pełen hipokryzji". Tusk o wniosku PiS ws. Szumilas
- 18:46 Jakub Wawrzyniak kontuzjowany. Nie zagra na Euro?
- 18:44 Czy prostytucja powinna być legalną pracą? [GŁOSUJ]
- 18:12 Arłukowicz chce dymisji szefa NFZ. Jest wniosek do premiera
- 17:43 Kamil Dąbrowa: Mięsny jeż Strzępki i Demirskiego

Najczęściej czytane24 htydzień
- Paradowska: Taksówkarze chcieli zyskać poparcie, a zyskali tylko niechęć
- Dzień bez sztuki, galerie zamknięte: dziś strajk artystyczny [RELACJA NA ŻYWO]
- Samobójstwa księży w diecezji tarnowskiej. "Nie są z kruszcu, ale z gliny"
- "Bycie artystą nie zwalnia od odpowiedzialności. Trzeba sobie stworzyć rezerwę na opłacanie składek"
- Znów wrze w Teatrze Dramatycznym. "To nie jest prywatny folwark"
- "Zamieniliście świątynie w lokale partyjne. Nadużywacie kapłańskiej pozycji" - Maziarski do księży
- Sprawdź, kiedy pójdziesz na emeryturę [TABELA]
- "Kaczyński zapowiada, że wprowadzi ustawy korzystne dla jednej firmy. Złamał wszelkie standardy"
- "Wszyscy jesteśmy potomkami chłopów. Stąd nasz konsumpcjonizm"
- Mikołejko: Nie dokonam aktu apostazji. Uznałbym wtedy prawo Kościoła...
- Kobieta ma żyć przede wszystkim dla męża? "Czułam się zażenowana"
- Samobójstwa księży w diecezji tarnowskiej. "Nie są z kruszcu, ale z gliny"
- "Żenujący" wynik Polski w corocznym raporcie dot. matek. Lepiej nią być na Białorusi, Węgrzech...
- Gowin przeprasza za protest taksówkarzy, ale korkami nic nie wskórają [WIDEO]















