"Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują" [ROZMOWA]

- Nie stawiajmy pomników Szymborskiej, czytajmy jej poezję - zachęca Wojciech Bonowicz, felietonista "Tygodnika Powszechnego". - Szymborska osiągnęła to, co nie udało się Miłoszowi. Miała szerokie grono czytelników
Łukasz Wojtusik: Ze śmiercią zawsze jest trudno się pogodzić, zwłaszcza, gdy odchodzi ktoś, kto może nie był blisko znany wszystkim, ale z którym zawsze czuliśmy więź. Tak było w przypadku Wisławy Szymborskiej...

Wojciech Bonowicz, felietonista, biograf księdza Tischnera, związany ze środowiskiem krakowskiego wydawnictwa Znak : - Rzeczywiście, była taką osobą, która wzbudzała sympatię ludzi o różnych poglądach. Myślę, że głównie przez swoją skromność, pewien sposób bycia. Przez swoją naturalność, do której my tak zwyczajnie - po ludzku - tęsknimy. Ona była tak bardzo prawdziwa. Jej życie niemal do końca było bardzo twórcze. O ile wiem, pisała kolejną książkę. Chociaż nie zostawiła po sobie zbyt wielu wierszy, zaledwie trzysta pięćdziesiąt. Mogłoby być ich znacznie więcej...

Na swój ostatni tomik "Tutaj" [wydany w 2009 r. - red.], kazała czekać czytelnikom ładnych kilka lat. I to po raz kolejny był wielki sukces. Ale poetyckie nienasycenie Szymborską zostało...

- Jej tomiki zawsze były wyczekiwane. A ukazywały się nagle. Pamiętam jak wielkim wydarzeniem było pojawienie się tomiku "Ludzie na moście." Byłem wtedy studentem polonistyki. W ten sposób odkryłem Szymborską. Co ciekawe, ukazała się oficjalnie, a dostała nagrodą podziemnej Solidarności. W tym tomiku jest przepiękny wiersz o śmierci. O tym, że śmierć jednak ciągle przegrywa. Każdy ludzki oddech jest niejako świadectwem jej porażki. To niesamowity wiersz, do dzisiaj robi na mnie ogromne wrażenie.

Jej poezja była nasycona wysokiej klasy intelektualizmem, tam zawierały się poważne pytanie filozoficzne, a równocześnie język był bardzo prosty, więc dla wszystkich....

Muszę o to zapytać biografa księdza Tischnera. Czy Tischner miałby o czym dyskutować z Szymborską, która nigdy nie mówiła o swojej wierze, o Bogu, a jednocześnie w swoich wierszach zadawała egzystencjalne pytania, poszukiwała?

- Oni już tam sobie dyskutują (uśmiech). Spodziewam się zresztą, że to bardzo żywa dyskusja. Jeśli chodzi o temperament, oni byli w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobni. Z tą różnicą, że Tischner uwielbiał jeździć na spotkania i publiczne występy. Ona zdecydowanie nie. Była zawsze wycofana, niezwykle ostrożna. Każde jej słowo zanim zostało wypowiedziane, było wielce przemyślane. Natomiast Tischner był wielbicielem poezji filozoficznej. A jej poezja właśnie taka była.

Ale to właśnie Szymborska wyprowadziła poezję z "salonów" do "zwykłego człowieka". Jej tomiki rozchodzą się w ogromnych nakładach . Niewielu polskich poetów było tak dobrze rozumianych przez szeroką publiczność.

- Szymborska osiągnęła to, co nie udało się Miłoszowi. I za czym chyba w gruncie rzeczy trochę tęsknił. Miała szerokie grono czytelników. W zasadzie tylko Szymborska, Herbert i oczywiście ks. Twardowski mają tak wielu wielbicieli swojej pracy. To wynika z niezwykle prostego stylu jej "poezjowania".
Najlepszym przykładem jest choćby ostatnia sytuacja związana z moją córką Małgosią, która to przygotowując się do konkursu głośnego czytania, wybrała wiersz "Tutaj" Wisławy Szymborskiej. Choć jest uczennicą szóstej klasy szkoły podstawowej, to dla niej ten wiersz był zrozumiały. Może nie dostrzega jego wszelkich barw, w szczególności tych nasyconych ironią, ale rozumie jego przekaz. Na tym właśnie polega fenomen twórczości Szymborskiej. Młodzież bardzo szybko łapie z nią kontakt. Jest to możliwe przez ton jej poezji, który, z jednej strony jest bardzo ciepły i pogodny, a z drugiej - porusza bardzo ważne dla człowieka sprawy. Jej wiersze zawierają coś dla wszystkich, ale także coś dla wybranych. Nawet tłumacze poezji Szymborskiej przyznają, że wciąż poznają jej twórczość na nowo: za sprawą subtelnych powiązań między wyrazami, opalizujących w rozmaite znaczenia, aluzje i odwołania. Szymborska to poetką ambitna, wielokrotnie mobilizującą człowieka do intelektualnego podciągnięcia się, wzlotu.

Wisława Szymborska zawsze otaczała się wąskim gronem znajomych, nie przepadała za rozgłosem, mediami. Najlepszy dowód to jej ucieczka i "wielka tragedia" po otrzymaniu literackiego Nobla.

- Widać było wyraźnie, że tłum ją męczył. Zawsze ceniła swoją prywatność. Mam wręcz taki jej obraz przed oczami: wyraz wręcz zawstydzenia, zakłopotania malujący się na jej twarzy w sytuacji próby oddania jej hołdu. Nawet kiedy podpisywała czytelnikom książki, robiła to z takim zabawnym zdziwieniem, że ktokolwiek chce czytać jej dzieła. To było niezwykle wzruszające, bardzo prawdziwe. Pozbawione jakiejkolwiek kokieterii.

Jak ją teraz wspominać, jak ja uczcić?

- Najważniejsze, by wracać do lektury jej wierszy. Uwierzyć w to, że to jest poezja, która może trwać. Bardzo długo, ponieważ jest ponadczasowa i uniwersalna. Przypisana nie tylko do naszych czasów.
Świat Szymborskiej jest tak skonstruowany, że my możemy do niego wchodzić w różnym czasie, w wielu kontekstach. Ostatnia rzecz jaka mi się z nią kojarzy, to pomniki, wielkie uroczystości ku jej czci, choć z pewnością będziemy mieli rok Szymborskiej. Może właśnie wtedy będziemy mogli zrobić coś, co pozwoli nam ją jeszcze lepiej zrozumieć, ogarnąć poezję Szymborskiej. Warto się jej poezji przyglądać.

oprac. Martyna Huszcza

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (61)
"Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują" [ROZMOWA]
Zaloguj się
  • niewymierny

    Oceniono 23 razy 17

    Taka już rola religiantów, że tych, których zachowania w ich mniemaniu nie pasują do religii nazywają ateistami czy niewierzącymi, traktując to jako obelgę, natomiast z wybitnych niewierzących chcą zrobić religiantów podobnych sobie.

  • aseb

    Oceniono 20 razy 12

    Przecież Oni już nie istnieją. Więc jak mogą rozmawiać? Ewentualnie żyją w swoich dziełach i ludzkich umysłach.

  • wrong_answer

    Oceniono 10 razy 10

    > Ale to właśnie Szymborska wyprowadziła poezję z "salonów" do "zwykłego człowieka".

    Niech mnie nie rozsmieszaja. Czytelnictwo w Polsce jest bardzo niskie, nawet w przypadku fikcji literackiej czy swiatowych bestsellerow. Poezja trafia praktycznie do jednostek.

  • hazibula

    Oceniono 16 razy 10

    "Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują" ??? Po co te głupawe koszałki-opałki?

  • an1005

    Oceniono 11 razy 9

    LITOSCI. Chołbcie swoich praktykujacych. odczepcie sie a i NIE DOCZEPIJCIE SIE do tych, ktorzy byli nie z wami.

  • last.man.standing

    Oceniono 19 razy 9

    Ten wywiad sobie zapiszę i zachowam na wiele lat bo mówi dużo o tym, czym de facto jest "Tygodni Powszechny".

    Oto felietonista tego tygodnika mówi: "Oni już tam sobie dyskutują (uśmiech).". Więc pragnę felietoniście powiedzieć, że Szymborska nie ma pogrzebu kościelnego co oznacza, że prawdopodobnie o "tamtym" świecie w ogóle nie chciała słyszeć.

    Nawet - podkreślam - nawet - nie wiadomo czy jest jakikolwiek sens odprawiać za nią mszy. Ona sobie po prostu tego nie życzyła.

    Więc pytam się felietonisty "katolickiego" tygodnika - jak sobie to wyobraża?

  • hazibula

    Oceniono 17 razy 7

    "Szymborska i Tischner już tam sobie dyskutują"??? - moze by pan sobie darowal te koszalki-opalki, panie Bonowicz?

  • miroo

    Oceniono 6 razy 6

    Oto prawdziwy totalitaryzm - w boga nie wierzysz a oni i tak ci go wcisną..

  • smaugo

    Oceniono 8 razy 6

    Co takiego zrobił Izaak,
    proszę księdza katechety?
    Może piłką wybił szybę u sąsiada?
    Może rozdarł nowe spodnie,
    gdy przechodził przez sztachety?
    Kradł ołówki?
    Płoszył kury?
    Podpowiadał?

    Niech dorośli
    leżą sobie w głupim śnie,
    ja tej nocy
    muszę czuwać aż do rana.
    Ta noc milczy,
    ale milczy przeciw mnie
    i jest czarna
    jak gorliwość Abrahama.

    Gdzie się skryję,
    gdy biblijne oko boże
    spocznie na mnie
    jak spoczęło na Izaaku?
    Stare dzieje
    Bóg, gdy zechce, wskrzesić może.
    Więc naciągam koc na głowę
    w mrozie strachu.

    Coś niebawem zabieleje przed oknami,
    ptakiem, wiatrem
    po pokoju zaszumi.
    Ale przecież nie ma ptaków
    z tak wielkimi skrzydłami,
    ani wiatru
    w takiej długiej koszuli.

    Pan Bog uda,
    że wefrunął przypadkiem,
    że to wcale a wcale nie tutaj,
    a potem weźmie ojca
    do kuchni na konszachty,
    z dużej trąby mu w uszy zadmucha.

    A gdy jutro skoro świt
    ojciec w drogę mnie zabierze,
    pójdę, pójdę
    pociemniała z nienawiści.
    W żadną dobroć, w zadną miłość
    nie uwierzę,
    bezbronniejsza
    od listopadowych liści.
    Ani ufać,
    nic nie warte jest ufanie.
    Ani kochać,
    żywe serce nosić w piersiach.
    Gdy się stanie, co się stać ma,
    gdy się stanie,
    bić mi będzie grzyb suszony
    zamiast serca.

    Czeka Pan Bóg
    i z balkonu chmur spoziera,
    czy się ładnie, czy się równo
    stos zapali
    i zobaczy,
    jak na przekór się umiera,
    bo ja umrę,
    nie pozwolę się ocalić!

    Od tej nocy
    ponad miarę złego snu,
    od tej nocy
    ponad miarę samotności,
    zaczął Pan Bog
    pomalutku
    dzień po dniu
    przeprowadzkę
    z dosłowności
    do przenośni.

    Wisława Szymborska

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX