Tomasz Jastrun, poeta i prozaik, był gościem Grzegorza Chlasty w Popołudniu Radia TOK FM. Rozmawiali o odejściu poetki i noblistki, Wisławy Szymborskiej, która zmarła wczoraj wieczorem w swoim domu w
Krakowie. - Jak się coś traci, to zaczyna się to cenić. Szymborska promieniowała swoją osobowością. Była świetną poetką i niesamowitą osobą - mówił Jastrun. Ale też się dziwiła, złościła. "Tomek, co za dom wariatów" - mówiła do mnie komentując m.in. politykę. To pokazuje, że kochała swój kraj - dodał.
Polska to mocarstwo. W poezji - Są takie śmierci, które zamykają epokę swoim odejściem. Żyje jeszcze Różewicz z tego pokolenia, które łączy Polskę z XIX wiekiem - mówił Jastrun. - Polska jest mocarstwem jeśli chodzi o poezję, trzeba to powiedzieć - dodał gość Chlasty.
Jego zdaniem, tak jak Szymborska, na Nagrodę Nobla zasłużyli także Zbigniew Herbert, Tadeusz Różewicz czy Jarosław Iwaszkiewicz. - Siła poezji polskiej jest czymś uderzającym. To zawsze dziwiło Różewicza: że Polska przy wszystkich swoich słabościach jest silna w takiej subtelnej dziedzinie. Poezja jest bardzo ważna w swoim intelektualnym skrócie. W kilku zdaniach można powiedzieć wszystko - stwierdził poeta, zastrzegając, że nie jest obiektywny w tym, co mówi.
Szymborska: niezwykła, niestandardowa - Kochała kicz, była podszyta dzieckiem, jak każdy wielki artysta, trzymała dystans, niełatwo było się z nią zaprzyjaźnić - mówił Jastrun wspominając, że Szymborska przyjaźniła się z jego rodzicami i odwiedzała ich w domu. - Pamiętam dłonie leżące na poręczach fotela, który dziś stoi w moim nowym domu - opowiadał.
Nie było wycinanek. Zły znak Szymborska dla bliskich tworzyła kolaże ze starych gazet, z których wycinała fragmenty ogłoszeń, artykułów, tytułów, przedmiotów i opatrywała je krótkim, poetyckim komentarzem - W tym roku nie przysłała na Święta wycinanek i to był bardzo niepokojący znak - powiedział Tomasz Jastrun. Poetka od dłuższego czasu ciężko chorowała, w listopadzie przeszła poważną operację.