12 oficjalnych lobbystów w Sejmie. "Dzień dobry, chcielibyśmy coś panu wytłumaczyć"

Mają za zadanie przekonać polityków do korzystnej dla nich zmiany prawa. W brytyjskim parlamencie jest 3 tysiące lobbystów, w Brukseli 15 tysięcy. W Sejmie zaledwie 12. Oficjalnych.
W całej Polsce jest 204 zarejestrowanych lobbystów, ale w Sejmie czerwoną plakietkę lobbysty ma zaledwie 12 osób. Grzegorz Napieralski z SLD z lobbystą miał kontakt tylko raz: - Jednego poznałem osobiście, który zgłosił się do mnie oficjalnie. Pokazał dokument, powiedział, że przychodzi w konkretnej sprawie. To była bardzo miła rozmowa - mówi Napieralski.

Po każdym takim spotkaniu poseł musi sporządzić notatkę. Każda wizyta lobbysty w ministerstwie, komisji, spotkanie z posłem czy urzędnikiem powinna być odnotowana. Dlatego posłowie nie lubią spotykać się z lobbystami.

Lobbing z legitymacją i "podstołowy". Który lepszy?

- Konsekwentna postawa mojego obozu politycznego przynosi takie owoce, że jesteśmy w dużej mierze immunizowani na tego typu działania - mówi Joachim Brudziński z PiS, dodając, że z lobbystami w ogóle nie miał do czynienia. Poseł pewnie zapomniał jak jego partia chciała przepchnąć korzystne dla aptekarzy przepisy, po tym jak ci wylobbowali je na komisji zdrowia. Zapytaliśmy posła o zaledwie 12 zarejestrowanych w Sejmie lobbystów. - To zdecydowanie za mało. Wolę, żeby się rejestrowali zgodnie z obowiązującym prawem. Wolę działalność lobbystyczną, która funkcjonuje w dojrzalszych demokracjach od naszej niż żebyśmy mieli do czynienia z "lobbingiem podstolikowym" - kwituje Brudziński.

Trudno poznać

- Niezorientowany poseł może mieć problem z rozpoznaniem lobbysty - mówi jego kolega z partii Przemysław Wipler. - Co do zasady to jest akt bohaterstwa wpisywanie się na tą listę i zostawanie osobą, która chce w formie lobbysty występować podczas komisji sejmowych, bo wszyscy wiedzą, że można to robić na dużą skalę bez formalizowania się i że jest to praktycznie bezkarne - dodaje.

Wipler przed Sejmem pracował między innymi w koncernie Ernst&Young. Istotę i problemy lobbingu bardzo dobrze zna. - W Sejmie jest wielu nieoficjalnych lobbystów i nikt się tym nie przejmuje. Aptekarze, kibice, przychodzą przedstawiciele pośredników obrotu nieruchomościami - wylicza. Jak działa lobbysta?

Art. 2 ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa mówi: "w rozumieniu ustawy działalnością lobbingową jest każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa." Maciej Sankowski to jeden z dwunastu zarejestrowanych w Sejmie lobbystów. Reprezentuje spółki energetyczne, a także działające w ochronie środowiska, ochronie zdrowia, a nawet w obronie narodowej.- Nigdy nie podchodzimy do posła znienacka, bo to jest mało komfortowe - mówi Sankowski. - Ja zresztą wyobrażam sobie, że wielu posłów nie ma ochoty rozmawiać z lobbystami.

"Dzień dobry, chciałbym coś wytłumaczyć..."

Dlatego nie nachalnie starają się o spotkanie. Czasami trwa to tygodniami. - Nigdy nie zaskakujemy parlamentarzystów, zawsze są pytani, czy można się spotkać. I zawsze nasz klient jest podczas tych spotkań. Pomagamy mu przedstawić swój problem tak, by był on zrozumiały. Przedstawiamy także listę argumentów, która pozwala przekonać do naszych racji - dodaje.

- Mówią: "dzień dobry, chcielibyśmy coś panu wytłumaczyć, coś pokazać, coś uświadomić i tak dalej - mówi Wipler. Doprowadzenie do takiego spotkania nie jest łatwe. Jędrzej Sadowski z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Wolne Konopie lobbuje na rzecz dekryminalizacji marihuany próbował przekonać do tego między innymi Beatę Kempę z Solidarnej Polski - nie udało im się spotkać.- Oczywiście wystąpiłem z wnioskiem o spotkanie z Ministrem Sprawiedliwości - mówi Sadowski. - Jest opór materii - dodaje.

Lobbysta źle się kojarzy?

Sadowski mówi też o sukcesach, ale udało mu się jedynie napisać projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który zgłoszą zaprzyjaźnieni posłowie z Ruchu Palikota.- Projekt ustawy będzie ogłoszony jeszcze w tym miesiącu. Nie ukrywam, że to będzie w dużej mierze mój projekt, więc jakieś korzyści z mojego "lobbowania" są - dodaje.

Jednak częściej w Sejmie odbywa się lobbing nieoficjalny, który jak mówią oficjalni, zarejestrowani lobbyści, "psuje im dobre imię".- Pod płaszczykiem różnego rodzaju organizacji, ale również kancelarii prawnych przychodzą eksperci na posiedzenia komisji i prezentują swoje stanowiska jako stanowiska ekspertów. Nie mówią przy tym, kto jest ich mocodawcą - mówi Sankowski.

- Ta ustawa, która teraz działa jest dziurawa jak sito, słaba i beznadziejna - mówi poseł Wipler. - Tak samo jak przepisy antykorupcyjne dotyczące polityków - dodaje.

Ten stan rzeczy miała zmienić Julia Pitera, do której odsyłają pytani o ustawę posłowie Platformy. W projekcie założeń do ustawy lobbingowej Centralne Biuro Antykorupcyjne miało rejestrować i monitorować wszystkich lobbystów. A stowarzyszenia i organizacje pozarządowe nie mogłyby uczestniczyć w pracach komisji sejmowych, jeśli nie zarejestrowały by się jako lobbyści zawodowi.Działalność byłaby bardziej przejrzysta i lepiej kontrolowana. Ustawa nie weszła w życie.

- Projekt był krytykowany przez środowisko, ale dla mnie jest obojętne w jakiej służbie znalazłyby się dane lobbysty. I tak podlegamy pełnej kontroli państwa od urzędów skarbowych po inne organy, by sprawdzić jak działamy - mówi lobbysta Sankowski. - Ten projekt w dużej mierze porządkowałby ten biznes.

Lobbyści milczą, działają "załatwiacze"

W 2010 roku na 1645 posiedzeń komisji oficjalny lobbysta zabrał głos zaledwie trzy razy. Maciej Sankowski uważa, że po prostu nie było sensu się odzywać. - Nie mamy wstępu na posiedzenia sejmowych podkomisji, gdzie "wykuwa się prawo", a na komisji wszystko jest już przesądzone. Odbywa się tylko głosowanie - mówi lobbysta.

Tym, którzy działają jawnie zazwyczaj niewiele udaje się załątwić. Sejm to wielkie pole do działania dla nieoficjalnych lobbystów. W Polsce pokutuje przeświadczenie, że lobbing to tajemnicze spotkania i koperty pod stołem. - Kojarzy się z aferami, skandalami. W naszym klimacie, takiej podejrzliwości, tworzy niechęć. Stąd tak mało firm się rejestruje, z czego nie wynika, że nie uprawa się lobbingu. Na Zachodzie organizacje typu Greenpeace są uważane za działające na rzecz pożytku publicznego, ale profesjonalnie zatrudniające lobbystów - mówi socjolog profesor Krzysztof Jasiecki. Dodaje, że problem jest również z definicją lobbingu. - Jest to jedno z tych zagadnień, które tak jak miłość niesłychanie trudno definiować i czasem nawet nie wiadomo, czy da się to zrobić - dodaje.

- Teraz odbywa się lobbing, ale też załatwiactwo, które nie jest lobbingiem. Obecna ustawa niewiele w tej sprawie pomogła - mówi Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego.

Dobrym rozwiązaniem byłby rejestr zarówno oficjalnych, jak i nieoficjalnych lobbystów.- Stawia po prostu lobbing w sytuacji jawnej. Każdy musi zadeklarować w jakiej sprawie będzie występował i o co będzie wnosił. I o to chodzi - dodaje Kopińska.

Dostęp Premium TOK FM