W całej Polsce jest 204 zarejestrowanych lobbystów, ale w Sejmie czerwoną plakietkę lobbysty ma zaledwie 12 osób. Grzegorz Napieralski z SLD z lobbystą miał kontakt tylko raz: - Jednego poznałem osobiście, który zgłosił się do mnie oficjalnie. Pokazał dokument, powiedział, że przychodzi w konkretnej sprawie. To była bardzo miła rozmowa - mówi Napieralski.
Po każdym takim spotkaniu poseł musi sporządzić notatkę. Każda wizyta lobbysty w ministerstwie, komisji, spotkanie z posłem czy urzędnikiem powinna być odnotowana. Dlatego posłowie nie lubią spotykać się z lobbystami.
Lobbing z legitymacją i "podstołowy". Który lepszy?- Konsekwentna postawa mojego obozu politycznego przynosi takie
owoce, że jesteśmy w dużej mierze immunizowani na tego typu działania - mówi Joachim Brudziński z PiS, dodając, że z lobbystami w ogóle nie miał do czynienia. Poseł pewnie zapomniał jak jego partia chciała przepchnąć korzystne dla aptekarzy przepisy, po tym jak ci wylobbowali je na komisji zdrowia. Zapytaliśmy posła o zaledwie 12 zarejestrowanych w Sejmie lobbystów. - To zdecydowanie za mało. Wolę, żeby się rejestrowali zgodnie z obowiązującym prawem. Wolę działalność lobbystyczną, która funkcjonuje w dojrzalszych demokracjach od naszej niż żebyśmy mieli do czynienia z "lobbingiem podstolikowym" - kwituje Brudziński.
Trudno poznać- Niezorientowany poseł może mieć problem z rozpoznaniem lobbysty - mówi jego kolega z partii Przemysław Wipler. - Co do zasady to jest akt bohaterstwa wpisywanie się na tą listę i zostawanie osobą, która chce w formie lobbysty występować podczas komisji sejmowych, bo wszyscy wiedzą, że można to robić na dużą skalę bez formalizowania się i że jest to praktycznie bezkarne - dodaje.
Wipler przed Sejmem pracował między innymi w koncernie Ernst&Young. Istotę i problemy lobbingu bardzo dobrze zna. - W Sejmie jest wielu nieoficjalnych lobbystów i nikt się tym nie przejmuje. Aptekarze, kibice, przychodzą przedstawiciele pośredników obrotu nieruchomościami - wylicza.
Jak działa lobbysta? Art. 2 ustawy o działalności lobbingowej w procesie stanowienia prawa mówi: "w rozumieniu ustawy działalnością lobbingową jest każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi zmierzające do wywarcia wpływu na organy władzy publicznej w procesie stanowienia prawa." Maciej Sankowski to jeden z dwunastu zarejestrowanych w Sejmie lobbystów. Reprezentuje spółki energetyczne, a także działające w ochronie środowiska, ochronie zdrowia, a nawet w obronie narodowej.- Nigdy nie podchodzimy do posła znienacka, bo to jest mało komfortowe - mówi Sankowski. - Ja zresztą wyobrażam sobie, że wielu posłów nie ma ochoty rozmawiać z lobbystami.
"Dzień dobry, chciałbym coś wytłumaczyć..."Dlatego nie nachalnie starają się o spotkanie. Czasami trwa to tygodniami. - Nigdy nie zaskakujemy parlamentarzystów, zawsze są pytani, czy można się spotkać. I zawsze nasz klient jest podczas tych spotkań. Pomagamy mu przedstawić swój problem tak, by był on zrozumiały. Przedstawiamy także listę argumentów, która pozwala przekonać do naszych racji - dodaje.
- Mówią: "dzień dobry, chcielibyśmy coś panu wytłumaczyć, coś pokazać, coś uświadomić i tak dalej - mówi Wipler. Doprowadzenie do takiego spotkania nie jest łatwe. Jędrzej Sadowski z Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej Wolne Konopie lobbuje na rzecz dekryminalizacji marihuany próbował przekonać do tego między innymi Beatę Kempę z Solidarnej Polski - nie udało im się spotkać.- Oczywiście wystąpiłem z wnioskiem o spotkanie z Ministrem Sprawiedliwości - mówi Sadowski. - Jest opór materii - dodaje.
Lobbysta źle się kojarzy?Sadowski mówi też o sukcesach, ale udało mu się jedynie napisać projekt nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, który zgłoszą zaprzyjaźnieni posłowie z Ruchu Palikota.- Projekt ustawy będzie ogłoszony jeszcze w tym miesiącu. Nie ukrywam, że to będzie w dużej mierze mój projekt, więc jakieś korzyści z mojego "lobbowania" są - dodaje.
Jednak częściej w Sejmie odbywa się lobbing nieoficjalny, który jak mówią oficjalni, zarejestrowani lobbyści, "psuje im dobre imię".- Pod płaszczykiem różnego rodzaju organizacji, ale również kancelarii prawnych przychodzą eksperci na posiedzenia komisji i prezentują swoje stanowiska jako stanowiska ekspertów. Nie mówią przy tym, kto jest ich mocodawcą - mówi Sankowski.
- Ta ustawa, która teraz działa jest dziurawa jak sito, słaba i beznadziejna - mówi poseł Wipler. - Tak samo jak przepisy antykorupcyjne dotyczące polityków - dodaje.
Ten stan rzeczy miała zmienić Julia Pitera, do której odsyłają pytani o ustawę posłowie Platformy. W projekcie założeń do ustawy lobbingowej Centralne Biuro Antykorupcyjne miało rejestrować i monitorować wszystkich lobbystów. A stowarzyszenia i organizacje pozarządowe nie mogłyby uczestniczyć w pracach komisji sejmowych, jeśli nie zarejestrowały by się jako lobbyści zawodowi.
Działalność byłaby bardziej przejrzysta i lepiej kontrolowana. Ustawa nie weszła w życie.
- Projekt był krytykowany przez środowisko, ale dla mnie jest obojętne w jakiej służbie znalazłyby się dane lobbysty. I tak podlegamy pełnej kontroli państwa od urzędów skarbowych po inne organy, by sprawdzić jak działamy - mówi lobbysta Sankowski. - Ten projekt w dużej mierze porządkowałby ten biznes.
Lobbyści milczą, działają "załatwiacze"W 2010 roku na 1645 posiedzeń komisji oficjalny lobbysta zabrał głos zaledwie trzy razy. Maciej Sankowski uważa, że po prostu nie było sensu się odzywać. - Nie mamy wstępu na posiedzenia sejmowych podkomisji, gdzie "wykuwa się prawo", a na komisji wszystko jest już przesądzone. Odbywa się tylko głosowanie - mówi lobbysta.
Tym, którzy działają jawnie zazwyczaj niewiele udaje się załątwić. Sejm to wielkie pole do działania dla nieoficjalnych lobbystów. W Polsce pokutuje przeświadczenie, że lobbing to tajemnicze spotkania i koperty pod stołem. - Kojarzy się z aferami, skandalami. W naszym klimacie, takiej podejrzliwości, tworzy niechęć. Stąd tak mało firm się rejestruje, z czego nie wynika, że nie uprawa się lobbingu. Na Zachodzie organizacje typu Greenpeace są uważane za działające na rzecz pożytku publicznego, ale profesjonalnie zatrudniające lobbystów - mówi socjolog profesor Krzysztof Jasiecki. Dodaje, że problem jest również z definicją lobbingu. - Jest to jedno z tych zagadnień, które tak jak miłość niesłychanie trudno definiować i czasem nawet nie wiadomo, czy da się to zrobić - dodaje.
- Teraz odbywa się lobbing, ale też załatwiactwo, które nie jest lobbingiem. Obecna ustawa niewiele w tej sprawie pomogła - mówi Grażyna Kopińska z Fundacji Batorego.
Dobrym rozwiązaniem byłby rejestr zarówno oficjalnych, jak i nieoficjalnych lobbystów.- Stawia po prostu lobbing w sytuacji jawnej. Każdy musi zadeklarować w jakiej sprawie będzie występował i o co będzie wnosił. I o to chodzi - dodaje Kopińska.