"Koniec" liceów? Nie, szkoła przestanie być szalona. Edukacja nie będzie powierzchowna

sia
07.02.2012 , aktualizacja: 07.02.2012 15:55
A A A Drukuj
Lekcja poświęcona Szymborskiej w Gimnazjum nr 2 w Krakowie przy ul. Studenckiej. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta Lekcja poświęcona Szymborskiej w Gimnazjum nr 2 w Krakowie przy ul. Studenckiej.
Po publikacji "Dziennika Gazety Prawnej" w świat poszła informacja o rzekomym "końcu liceów ogólnokształcących". - To nieprawda - zapewniał w TOK FM Grzegorz Żurawski, rzecznik MEN. Gimnazjum i I klasa szkoły średniej od września będą jednym cyklem edukacyjnym. To znaczy, że np. program historii będzie kontynuowany, a nie rozpoczynany (po raz trzeci, licząc od podstawówki) od nowa. Od II klasy uczniowie będą wybierać przedmioty, które ich szczególnie interesują. Pozostałe zostaną im zaproponowane w bardziej elastycznej formie.
Krzysztof Konarzewski, były dyrektor CKE
Fot. Bartosz Bobkowski / AG
Krzysztof Konarzewski, były dyrektor CKE
"To koniec liceów ogólnokształcących. Znikną już od września" głosił tytuł tekstu z "Dziennika Gazety Prawnej", który obiegł internet. "Będzie mniej lekcji historii, polskiego, biologii, chemii i geografii. Więcej - zdrowia i urody" pisali autorzy publikacji.

Jak zapewnił w TOK FM Grzegorz Żurawski, rzecznik Ministerstwa Edukacji Narodowej, jest niemal dokładnie odwrotnie. - Reforma programowa wprowadza pogłębione kształcenie ogólne. Łączymy gimnazjum z pierwszą klasą szkoły ponadgimnazjalnej w jeden cykl kształcenia - tłumaczył w Komentarzach Radia TOK FM. - Po pierwszej klasie, tryb podstawowy będzie się kończył dla przedmiotów takich jak historia, geografia, fizyka, itp. Obowiązkowe przedmioty maturalne, jak język obcy, matematyka, język polski będą nauczane bez zmian - zaznaczył Żurawski.



Uczeń wybierze przedmioty, które go interesują...

W II klasie uczniowie będą mogli wybrać przedmioty, które ich bardziej interesują i poświęcić im więcej czasu. - Jednak to, że program kładzie większy nacisk na przedmioty rozszerzone, nie znaczy, że osoba, która wybierze fizykę nie będzie się uczyła historii. Owszem będzie, i nawet więcej niż do tej pory. Różnica w tym, że będzie podana w inny, bardziej atrakcyjny sposób - mówił rzecznik MEN.

...a zainteresowaniem pozostałymi zajmą się nauczyciele

Dla przykładu, w cyklu kształcenia w liceum było 150 godzin historii. Według słów rzecznika, jeśli w nowym systemie uczeń jej nie wybierze, będzie miał godzin 180 godzin, a jeśli wybierze - 300. Jak to możliwe? - Kto nie wybierze historii, będzie miał przedmiot uzupełniający, który prowadzony przez nauczyciela historii. Uczniowie będą mogli się dogadać z nauczycielem, o czym chcieliby się uczyć. Na przykład w klasie wojskowej, będą mogli się skupić się na historii oręża i tą drogą dotrą do wszystkich ważniejszych bitew - tłumaczył Żurawski. - Eksperci oświatowi wyszli z założenia, że jeśli ktoś trzeci raz usłyszy, kiedy wybuchło powstanie listopadowe, nic z tego nie wyniesie. Sedno nie tkwi w pamiętaniu dat, chodzi o to, żeby nauczyć myśleć - podkreślał rzecznik.

- W I klasie liceum w ciągu roku będą omówione wszystkie zagadnienia od I wojny światowej do współczesności. Po raz pierwszy będzie szansa dojść do papieża i Wałęsy. Tak to nigdy się nie dawało, bo zawsze nie starczało czasu - cieszy się prof. Krzysztof Konarzewski z Instytutu Badań Edukacyjnych.

Żadna sensacja, o zmianie było wiadomo od dawna

- Zmiana była przygotowywana od dawna, rozporządzenie w tej sprawie podpisano w końcu 2008 roku - zauważył prof. Konarzewski. Jak tłumaczył w programie "OFF Czarek", celem zmian jest indywidualizacja kształcenia. - Ciągle zarzuca się polskiej szkole, że tak samo traktuje wszystkie dzieci; niezależnie od ich zainteresowań i możliwości. Resort postanowił wprowadzić dość odważną zmianę, że przez dwa ostatnie lata młody człowiek mógł się skoncentrować na tym, co będzie mu potrzebne w dalszym kształceniu. Zakładamy przecież, że liceum ogólnokształcące jest szkołą przygotowującą do studiów wyższych - przypomniał prof. Konarzewski.



Obecne liceum jest szkołą szaloną

Jego zdaniem, w obecnym kształcie liceum jest szkołą "dość szaloną" - W ciągu 3 lat jest trzynaście przedmiotów nauczania, wszędzie klasówki i prace domowe. Ta edukacja jest potwornie powierzchowna. Jeśli ma się przedmioty od filozofii po obronność to można to je tylko liznąć - mówił w TOK FM prof. Konarzewski. - Te rozszerzone kursy to będą naprawdę przyzwoite. Moim zdaniem to jest istotny krok w kierunku indywidualizacji szkoły - ocenił ekspert.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (126)

  • avatar

    wazps

    Oceniono 48 razy 4

    Krok w dobrym kierunku,tylko jeszcze trzeba dzieciakom i rodzicom uswiadomic co oznacza konkretny wybor,bo nagle sie okaze,ze na niektore przedmioty nie bedzie chetnych,terazniejszy stan edukacji jest tragiczny,uczymy wszystkiego co daje efekt,ze uczymy niczego i pozniej nagle sie okazuje,ze mamy samych mgr. zarzadzania.

    • avatar

      pan-kabak

      Oceniono 6 razy 0

      @wazps
      To już zadanie dla nauczycieli. Niech się postarają. Będą mieć do dyspozycji także badania losów absolwentów różnych kierunków studiów - i uczniowie mogą się dowiedzieć wreszcie, ile osób ma pracę po biofizyce, a ilu po kulturoznawstwie.

    • avatar

      droch

      Oceniono 6 razy 4

      @wazps
      Właśnie, obowiązujący dotąd model edukacji miał za zadanie wtłoczenie uczniowi jak najwięcej wiedzy, bo a "nuż się przyda". I jeszcze prowokował niezdrowe rywalizacje nauczycieli, który przedmiot jest ważniejszy.
      Świadomy wybór ukierunkowany pod przyszłe studia - oczywiście, tak.

    • avatar

      pawelekok

      Oceniono 1 raz 1

      @wazps
      Ciekawe dlaczego na samym wierzchu jest komentarz wazps, jeden z nielicznych popierających wypowiedź prof. Konarzewskiego. Chociaż wczorajszy. A rzekomo układ komentarzy jest "najnowsze"

  • avatar

    tegepe

    Oceniono 61 razy 45

    Cytuję z powyższego tekstu: "Uczniowie będą mogli się dogadać z nauczycielem, o czym chcieliby się uczyć. Na przykład w klasie wojskowej, będą mogli się skupić na historii oręża i tą drogą dotrą do wszystkich ważniejszych bitew ".
    Ale się będzie działo: uczniowie będą negocjować tematy, których się będą chcieć uczyć! A co będzie, jeśli w klasie zainteresowania będą bardzo różne? Wg jakich zasad będzie osiągany konsensus? Poza tym - by pozostać przy podanym przykładzie: po co komu wiedza z zakresu historii oręża? Jakie taka wiedza ma przełożenie na współczesność? Bo to, że historia ma uczyć życia - w myśl zasady "historia magistra vitae est" - jest przecież oczywiste. Znowu ministerialne bęcwały majstrują przy edukacji, by w końcu "wyprodukować" kolejne stada niedouczonych baranów.

    Pokaż starsze odpowiedzi (8)

  • avatar

    phugoid

    0

    na cholere wprowadzono gimnazja? zeby imbecylom dac jeszcze jeden rok "edukacji"? imbecylom to nic nie dalo (bo co moglo dac?) a ucierpiala na tym tylko myslaca mlodziez, licealisci i ci ktorzy szli do technikow

  • avatar

    radon13

    0

    To sie okaże w praniu, 30 lat temu niektóre klasy w naszym liceum w ramach ekperymentu mialy mature pisemną w styczniu a potem przez kilka miesiecy tylko język obcy i 2-3 wybrane przedmioty . Efekt był średni. Realizowany rzeczywiscie profil klasy to jest to o co chodzi.

  • avatar
  • avatar

    szto_tawariszczi

    Oceniono 1 raz 1

    Jak to było ??

    "wystarczy umiejętność liczenia do 500 i czytania i pisania w ograniczonym zakresie" :-)

  • avatar

    fanfantasty

    0

    Reforma ciekawa. Tylko dlaczego nikt nie powie że aby uczeń mógł iść na rozszerzenie musi być minimum 7 chętnych?

  • avatar

    uszuszusz

    0

    Uczniowie powinni negocjować, wybierać sobie lektury z szerokiej listy, robić projekty w małych grupach, oglądać filmy i o nich dyskutować na lekcjach, pisać eseje a później bronić ich przed grupą. Mniej standardów, więcej człowieczeństwa. Powinni zastanawiać się na lekcjach nad porządkiem społecznym i prezentować oraz poddawać krytyce swoje codzienne sprawy i codzienny język - zamiast udawać małych profesorów, młodocianych księży i bankowców. Matematyki, fizyki, angielskiego, francuskiego, geografii(haha), biologii można nauczyć się za darmo w sieci, albo na szybkich i intensywnych kursach, bez żadnego problemu, bez czekania na swoją kolej w niedogrzanej klasie. Szkoła powinna być miejscem gdzie młodzi ludzie uczą się żyć w społeczeństwie przepełnionym informacją i komunikatami, pełnym konfliktów interesów i problemów natury psychologicznej.
    uszusz.blogspot.com/

  • avatar

    pawelekok

    Oceniono 9 razy 7

    Obawiam się, że to kolejny krok w kierunku amerykanizacji naszego systemu edukacji. Zbieramy już owoce reformy edukacji polegające głównie na drastycznym obniżeniu poziomu nauczania szczególnie przedmiotów ścisłych, a zwłaszcza matematyki. Dzisiejszy maturzysta ma wiedzę matematyczną na poziomie ucznia klasy 7-ej szkoły podstawowej sprzed tej reformy. Jest to chyba nieprzypadkowe działanie. Dzieki temu wiekszość obywateli nie zdaje sobie sprawy z tego, że to co dostaje przy wypłacie "na rękę" - po potrąceniu wszystkich podatków i ZUSów to sporo mniej niż połowa tego co rzeczywiście płaci pracodawca za jego pracę. To jest efektem kompletnej ignorancji matematycznej i nieumiejętności dokonywania prostych obliczeń arytmetycznych. Przeciętny zjadacz chleba nie potrafi szybko w pamięci policzyć ile będzie go kosztować zakup 20 dag cukierków, jesli ich kg kosztuje 25 zł. A co dopiero aproksymować swoje dochody i podatki. Nieprzypadkowo też wszystkie te składki i podatki płaci pracodawca. Gdyby ludzie sami musieli w zębach je przynosić do skarbówki i ZUSu i patrzyli jak w oczach topnieją im pieniądze otrzymane od pracodawcy, to zmieniłyby się preferencje wyborcze. Wielu obecnie niegłosujących a także znaczna część głosujących zaczęłaby szukać partii racjonalizującej wydatki państwa i wprowadzającej reformy dążące do ożywienia gospodarki, wzrostu zatrudnienia i obniżenia opłat, składek i podatków. Skończyłoby się obecne socjalne państwo, gdzie stopień aktywizacji zawodowej niewiele przekracza 50%. Ale to rozwaliłoby cały obecny establishment polityczny.

    Ten kolejny etap reformy brzmi bardzo fajnie jak się słucha komentarzy przedstawicieli MENu i jak widzę większość tu komentujących dała się na to nabrać. Ale jaka będzie praktyka. Otóż będzie "ciekawie i przyjemnie". Zamiast wdrażania podstaw solidnej wiedzy będzie tak, by się mlodzież nie musiała uczyć rzeczy trudnych wymagających wkuwania i myślenia, solidnej systematycznej nauki, tylko będzie w szkole przyjemnie spędzać czas, tak by się jej nie nudziło. Te dodatkowe przedmioty nie zapewnią im żadnej głębszej wiedzy merytorycznej i fachu. A szkoły będą wypuszczać coraz wiecej pustaków. Dziś stopa bezrobocia wśród młodzieży kończącej edukację jest ogromna. A będzie jeszcze wieksza. A ci mlodzi ludzie nie chcą przyjąć do wiadomości, że jednym z najważniejszych powodów, dla których nie mogą znaleźć ciekawej i odpowiedzialnej pracy jest to, że po prostu niewiele umieją. Z każdym kolejnym rocznikiem coraz mniej. I jest coraz mniej ambitnej młodzieży, której chce się uczyć pomimo, że obecny system edukacji robi wszystko, by to takiej postawy zniechęcić.

    • avatar

      waw-el

      Oceniono 3 razy 3

      @pawelekok
      "Obawiam się, że to kolejny krok w kierunku amerykanizacji naszego systemu edukacji"
      .
      tak, jak najbardziej, bo kapitalizm potrzebuje mase ciemnej masy.

    • avatar

      pawelekok

      Oceniono 2 razy 2

      @waw-el
      Ale nie po to, by zmuszać ich do ciężkiej pracy i bogacić się na jej trudzie. Ta masa jest potrzebna jako konsumenci. Dzisiejsze technologie powodują to, że praca 80% społeczeństwa jest po prostu niepotrzebna. 20% jest w stanie wyprodukować tyle by zaspokoić potrzeby 100%, wliczając w to również nie samą tylko produkcję, ale i usługi. Dlatego wymyśla się biurokrację mnoży zupełnie nikomu niepotrzebne profesje tylko po to by ci ludzie nie czuli się zbędni. I wbija im się do głowy jak wspaniałą pracę wykonują, bez której ludzkość nie potrafiłaby się obejść. A dobry konsument to głupi konsument, im głupszy tym lepszy. Po to wymyśla się różne mody i trendy, po to obniża jakość i żywotność produktów, by zmuszać ludzi do nieustannej konsumpcji napędzającej gospodarkę, by kupowali jakies gadżety zupełnie im do niczego niepotrzebne. Tylko do zaspokojenia chęci posiadania i bycia trendy.

    • avatar

      phugoid

      0

      @pawelekok
      o nie moj drogi, system amerykanski jest wbrew temu co ci sie wydaje bardzo dobry, bo powszechnie wiadomo nie od dzis, ze jest to system skrojony pod mlodych ludzi myslacych, a imbecyle i tak pozostana imbecylami, niezaleznie od systemu ksztalcenia jaki im sie zaserwuje. system amerykanski daje szanse tym, ktorzy ze wzgledu na dojrzalosc badz raczej niedojrzalosc intelektualna chca sie uczyc danych przedmiotow wtedy kiedy ich to zainteresuje a nie wtedy kiedy im sie z gory kaze. system swobodnego wyboru tego co danego ucznia interesuje jest systemem bardzo dobrym.
      w polskich liceach wyglada to tak, ze np. w klasach humanistycznych uczniowie traca czas na "zaliczanie" przedmiotow na ktore musza poswiecie mnostwo czasu (chemia, matematyka), zamiast sie skupic na tych, z ktorych bedzie "chleb" i vice versa.
      zeby nie bylo, sam jestem czlowiekiem "technicznym" i ubolewam na brakami wiedzy scislej u humanistow ale rozwiazaniem na te braki nie jest zmuszanie humanistow do nauki zasad numeracji lancuchow weglowych w weglowodorach alifatycznych czy poznawaniu ciagow geometrycznych. humanisci powinni dostac wiedze praktyczna, ktora sie im przyda w zyciu doczesnym, np. jaka jest roznica pomiedzy mydlem a detergentem, dlaczego jest grozny tlenek wegla albo dlaczego w mrozna zime dobrze jest dolac nieco benzyny do baku auta z silnikiem diesla. i tak to powinno wygladac!

  • avatar

    mow-mi-wuju

    Oceniono 2 razy 2

    No i po co było tak głupio dzielić na 3 etapy nauczanie?(oczywiście poza dodatkową pulą stołków dyrektorskich ). Wszyscy napatrzyli się na bałagan i idiotyzmy funkcjonowania gimnazjów ale wnioski jakoś zostały niewłaściwie wyciągnięte i tak.
    Kto wyrówna różnice w wiedzy uczniów z różnych gimnazjów trafiających do jednej klasy liceum - toż to norma że wiedza pierwszoklasistów w liceach jest "od sasa do lasa". Teraz pierwsza klasa to wyrównywanie różnic i uzupełnianie, druga uczenie czegokolwiek a trzecia to rycie do matury.
    A można było zrobić jak nie 8/4 to np 7/5 i mieć sprawny i ujednolicony system kształcenia bez durnych przeskoków co 3 lata

    • avatar

      phugoid

      0

      @mow-mi-wuju
      popieram w calej rozciaglosci!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Wiadomości dnia

Infografika