"Cała krzyczałam w środku, żeby lekarz zapytał, skąd te siniaki"

sia
21.02.2012 , aktualizacja: 21.02.2012 13:37
A A A Drukuj
Dla wielu kobiet dopiero zapytanie wprost, czy są ofiarami przemocy, daje szanse na otwarcie się Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta Dla wielu kobiet dopiero zapytanie wprost, czy są ofiarami przemocy, daje szanse na otwarcie się
- Ofiary przemocy mają wyuczoną bezradność. Niepytane nie opowiedzą o przemocy, bo czują, że spadłby na nie cały ciężar ciągnięcia tej sprawy - mówiła w TOK FM Renata Durda z Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie "Niebieska Linia". - Wiele kobiet spotyka się z niedowierzaniem. Słyszą komentarze: "niemożliwe, żeby ten uczynny człowiek robił takie rzeczy". Wizyta u lekarza jest pod tym względem wyjątkowa. Widać obrażenia, które mogą być dowodem, że są ofiarą przemocy. To kluczowy moment - dodała ekspertka.
Wielu lekarzy nie reaguje, gdy przychodzi do nich kobieta np. z grypą i ma na ciele siniaki - pisze reporterka TOK FM Anna Gmiterek-Zabłocka. - Lekarze rodzinni nie chcą być donosicielami - usłyszała od jednej z lekarek. Tymczasem po nowelizacji Ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie szeroko rozumiani pracownicy ochrony zdrowia zostali wciągnięci do systemu przeciwdziałania aktom przemocy obok pracowników socjalnych i policjantów.

Badania wskazują, że co druga kobieta w Polsce, która doświadczyła przemocy, wymagała hospitalizacji lub chociażby interwencji medycznej. - W tym momencie bardzo ważne jest, jaką dostaną informację zwrotną. Czy będzie to: "o, znowu pani spadła ze schodów", czy: "dzieje się coś niebezpiecznego w pani życiu, a my jesteś od tego, żeby pani pomóc" - tłumaczyła w TOK FM Renata Durda. - Nikt nie oczekuje od lekarzy, że będą towarzyszyć ofiarom przemocy aż do szczęśliwego rozwiązania. Właśnie o to chodziło w nowelizacji, żeby uczynić ich członkami systemu pomocy, ale nie zrzucać całego ciężaru na ich barki - wyjaśniała.

Co lekarz może?

W myśl obecnych przepisów lekarz, który podejrzewa przemoc domową, ma trzy możliwości:

- Każdy lekarz może wystawić proste zaświadczenie lekarskie: kto do kogo się zgłosił, jakie były obrażenia i jaka była ich prawdopodobna przyczyna. Jeśli lekarz ma wątpliwości, czy pochodzą one z doświadczanej przemocy, nie musi wpisywać w zaświadczeniu przyczyn obrażeń. Wystarczy, że je opisze - tłumaczyła Durda. - Właśnie dzięki zaświadczeniu lekarze nie muszą być donosicielami. Dokument wystawia się dla osoby pokrzywdzonej. To, czy użyje go, zgłaszając sprawę na policję, jest jej decyzją - dodała ekspertka.

Lekarz może też wypełnić niebieską kartę. - Chodzi o sytuacje, gdy stwierdza się, że mamy do czynienia z faktem przemocy, ale z różnych powodów nie mogę zostawić decyzji o ujawnieniu sprawy po stronie osoby pokrzywdzonej. Dzieje się tak w przypadkach, gdy sytuacja przekroczyła pewien punkt krytyczny albo ofiara jest osobą zależną: niepełnosprawną, chorą albo małym dzieckiem - wyjaśniała Durda. Niebieską kartę przesyła się do przewodniczącego zespołu interdyscyplinarnego ds. przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Dopiero ta grupa fachowców (policjantów, pracowników socjalnych) pochyla się nad konkretnym przypadkiem i sprawdza, jak mogą pomóc danej rodzinie.

Trzecią możliwością jest zgłoszenie bezpośrednio do prokuratora, że jesteśmy świadkiem popełnienia przestępstwa. - Lekarze tak robią, gdy mają do czynienia z dzieckiem molestowanym seksualnie. Mówią wtedy, że ono samo się nie zgłosi, a sprawa jest poważna. Dlaczego jest "niepoważna", kiedy mamy do czynienia z analogiczną sytuacją w przypadku osoby dorosłej? Ofiara przemocy często ma moce decyzyjne podobne do dziecka - tłumaczyła specjalistka.

Kluczowy moment jest w gabinecie lekarza

Jak tłumaczyła Renata Durda, wiele kobiet, które zgłaszają problem przemocy, spotyka się z niedowierzaniem. Słyszą komentarze typu: "niemożliwe, żeby ten uczynny człowiek po przekroczeniu domowego progu tak bardzo się zmieniał". Wizyta u lekarza jest pod tym względem wyjątkowa. Widać obrażenia, które mogą stanowić dowód, że osoba jest ofiarą przemocy. Dlatego to jest moment kluczowy.

- Pacjent w gabinecie spotyka się z głową lekarza. W tej głowie poza wiedzą medyczną tkwią także pewne poglądy i stereotypy społeczne. Sporo w niej przekonań, które towarzyszą wszystkim Polakom: że przemoc to sprawa wewnętrzna rodziny, że własne brudy pierzemy we własnym domu - mówiła ekspertka. - Lekarze często zatrzymują się przed progiem: jak zapytać drugą osobę o rzecz, którą postrzegamy jako intymną. Otóż im prościej, tym lepiej - radziła Durda.

"Pytanie nigdy nie padło"

W 80 proc. przypadków poruszenie tematu przez lekarza powoduje otworzenie się ofiar przemocy na rozmowę. Jak mówiła kierowniczka Niebieskiej Linii, kobiety, które zgłaszają się do Pogotowia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie, bardzo często opowiadają, że czekały na pytanie, które nigdy nie padało. - Mówią: "cała krzyczałam w środku, żeby lekarz mnie zapytał. Wtedy bym mu powiedziała, że nie śpię po nocach, że boję się swojego męża, że boję się o życie swoje i dzieci" - opowiadała Durda.

Dlaczego ofiary czekają na pytanie, zamiast opowiedzieć same? - Osoby, które doświadczają przemocy w rodzinie, mają wyuczoną bezradność, są poddawane swoistemu praniu mózgu. Taka osoba nie wystąpi z inicjatywą. Mogłaby się poczuć jak donosicielka. Dodatkowo poczułaby, że na jej barkach spocznie cała konieczność ciągnięcia tej sprawy, przekonywania innych, że mówi prawdę - wyjaśniała ekspertka. - Natomiast gdy pracownik socjalny, policjant czy lekarz zadaje pytanie wprost, taka osoba może zawsze powiedzieć: "ja tylko odpowiadałam na pytania" - dodała.

Odpowiedz sobie na pytanie: a gdyby to spotkało moją córkę...

Zawsze może się zdarzyć, że pacjent odmówi rozmowy, padnie sakramentalne "to nie pańska sprawa". - W takim przypadku nie przekonujemy, że to my mamy rację. Pozostawiamy mu podmiotowe prawo decydowania o swoich losach - stwierdziła Durda. - Z drugiej strony w swoim sumieniu należy rozważyć scenariusz, co będzie bardziej niebezpieczne dla tej osoby. Czy to, że poza jej plecami jednak poinformuję np. swojego przełożonego, czy zamknę sprawę z myślą: "jest dorosła, niech sama sobie radzi" - mówiła specjalistka. Według badań przytoczonych przez ekspertkę 80 proc. ofiar przemocy doświadcza jej po raz kolejny.

- Zawsze warto postawić w swojej głowie w roli pacjenta kogoś bliskiego. I wtedy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy chciałabym, żeby ktoś zareagował, gdyby krzywda działa się mojej matce, mojej siostrze, córce - podsumowała Renata Durda.

Podziel się

  • 1
  • 3
  • 1
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    5 głosów

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (10)

  • avatar

    conn-x-5

    0

    >>>Wielu lekarzy nie reaguje, gdy przychodzi do nich kobieta np. z grypą i ma na ciele siniaki

    a dlaczego niby to maja reagowac inaczej ?
    w koncu wiekszosci polskich domach maltretowanie i katowanie rodziny przez pijanych sku...synow to byla jest i bedzie NORMA

  • avatar

    wyrwana.z.kontekstu

    Oceniono 1 raz 1

    "Mogłaby się poczuć jak donosicielka."
    Oczywiście, że byłaby traktowana jako donosicielka - winna kryzysu rodzinnego i nielojalna wobec męża. To od niej odsunęliby się wspólni znajomi (zwłaszcza pary) i to ją palcami wytykaliby sąsiedzi. Także ją zwyzywałby ksiądz za "rozbijanie rodziny". To ją znienawidziliby teściowie - za powiedzenie o ich synu głośno prawdy, którą dobrze znali i tolerowali.
    "Dodatkowo poczułaby, że na jej barkach spocznie cała konieczność ciągnięcia tej sprawy, przekonywania innych, że mówi prawdę."
    Bo spoczęłaby. I wobec braku świadków i tak sprawa zostałaby umorzona, a ona kolejny raz "nauczona" posłuszeństwa przez bezkarnego pana i władcę. Chyba że byłoby ją stać na kupno własnego mieszkania i wyprowadzkę.

  • avatar

    kalebasa

    0

    @wyborca88

    "Uważam, że lekarz powinien zgłaszać policji przede wszystkim fakt lub podejrzenie pobicia dziecka"

    A dlaczego tak uważasz?

  • avatar

    kalebasa

    Oceniono 2 razy -2

    @poczwarek_twardowski

    "a jeżeli przyjdzie mężczyzna z sińcami, to co? "

    Oooo buahahaha. Taki duży a pobić się dał!
    Nie potrafił babie tak przywalić, żeby była cała w sińcach.
    Co to za chłop? - ha ha ha ha.

  • avatar

    wyborca88

    Oceniono 13 razy -7

    Uważam, że lekarz powinien zgłaszać policji przede wszystkim fakt lub podejrzenie pobicia dziecka. Jesli jest to osoba dorosła - lekarz informuje pacjentkę/pacjenta o mozliwosci zgłoszenia faktu na policję. Nie rozumiem dlaczego lekarz rodzinny ma wyręczać osobę dorosłą w zgłoszeniu policji, że jest ofiara przemocy domowej.

    Pokaż starsze odpowiedzi (2)

    • avatar

      poczwarek_twardowski

      Oceniono 3 razy 1

      @wyborca88

      powiedzmy:
      lekarz rodzinny poinformuje (doniesie) policję i prokuraturę,
      i co dalej?
      co zrobi prokuratura, policja i inni (nie wiem kto)?
      czy ta kobieta (i ich ew. dzieci), po donosie, na pewno bedą lepiej zyć - czy są procedury pomocy takiej rodzinie?
      a jeśli nie, to co wtedy ma zrobić lekarz rodzinny, na kogo donieść?

      ludzim , a w szczególności kobietom nie można wierzyć, że wiedzą , co robią - to na pewno bezwolne idiotki i trzeba decydować za nie - co na to feministki?

      a jeżeli przyjdzie mężczyzna z sińcami, to co?

    • avatar

      cirth

      Oceniono 2 razy 2

      @poczwarek_twardowski
      Jak przyjdzie mężczyzna z sińcami, to zamień w artykule "pacjentka" na "pacjent", a "kobietę" na "mężczyznę". Postępowanie winno być takie samo.
      A że przypadek pobitego faceta zdarza się raz na 9 przypadków pobicia kobiety, to nic dziwnego, że na nich skupia się temat.

      I ja - jako feministka - mogę powiedzieć Ci jedno: jedna sprawa podmiotowość jednostki i prawo do samostanowienia, a inna pomoc osobie znajdującej się w sytuacji opresji, która stanowi dla niej ogromne obciążenie psychiczne i robi jej prawie pranie mózgu. Sama znam silne, mądre, niezależne kobiety, które przez wiele lat godziły się na przemoc domową, bo nie umiały wyrwać się z zaklętego kręgu zależności psychicznej i strachu. Do tego doświadczyłam przemocy domowej jako dziecko/nastolatka, więc wiem też, co mówię, z autopsji.

    • avatar

      wiesia.0

      0

      @wyborca88
      W czym problem??? Lekarz nie może na koniec dnia wypełnić dodatkowej dokumentacji i przekazać odpowiednim słuzbom, niech robi to anonimowo, nie musi informować nikogo o tym, a juz na pewno nie jest mu potrzebna zgoda pacjenta!!! Chodzi o to , aby pomóc bezradnym ofiarom przestępstw, a tymi są i starsi i dzieci! DOPÓki społeczna i środowiskowa zmowa milczenia trwa to sprawcy czują się bezkarni! Bo w końcu w naszej społecznej świadomości to stereotyp , ze kobieta albo facet jak utrzymuje dom to mu wszystko wolno, i bić wolno i krzyczeć i molestować, bo to sprawy rodzinne???? A jak starszych się znieważa to też tak trzeba??? I co Lekarze mają udawać tak jak ksiądz, ze niczego nie widział??!!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Wiadomości dnia

Infografika