"Po wybuchach sprawa Tymoszenko zeszła na dalszy plan". Kto stoi za zamachem?

Opublikowane wczoraj zdjęcia śladów domniemanego pobicia Julii Tymoszenko były sensacją ostatniej doby. - Dziś kwestia, czy była premier ma siniaki, zeszła na dalszy plan - zwraca uwagę w rozmowie z TOK FM Andrzej Brzeziecki, redaktor naczelny "Nowej Europy Wschodniej". - Ładunki wybuchowe były stosunkowo słabe i prawdopodobnie z założenia miały wywołać większy efekt psychologiczny, niż wyrządzić szkody. To daje do myślenia - zaznacza.
Na zdjęciach opublikowanych wczoraj przez portal "Ukraińska Prawda" widać 2-3-centymetrowy siniak na lewej ręce, o wiele mocniej stłuczony łokieć, a także potężny siniak wielkości dłoni w okolicach podbrzusza. Biegli lekarze sądowi uznali, że siniaki mogą być wynikiem uderzeń twardymi przedmiotami. Tymoszenko ogłosiła w proteście głodówkę. Władze aresztu zaprzeczają, że doszło do pobicia.

- Sensacją ostatniej doby było zdjęcie być może pobitej Julii Tymoszenko. Dziś kwestia, czy była premier ma siniaki, zeszła na dalszy plan - mówi TOK FM Andrzej Brzeziecki. - Do tego od kilku dni obrady Rady Najwyżej Ukrainy były blokowane przez opozycję. Po tych wybuchach z inicjatywy m.in. Partii Regionów [partia rządząca - przyp. red.] wniesiono, aby odbyło się specjalne posiedzenie Rady Najwyższej. W tym momencie opozycja, która była temu przeciwna, jest w kłopotliwej sytuacji. Ładunki wybuchowe były stosunkowo słabe i prawdopodobnie z założenia miały wywołać większy efekt psychologiczny, niż wyrządzić szkody. To daje do myślenia - zaznacza redaktor naczelny "Nowej Europy Wschodniej".

Łatwo wskazać na Kreml, bo nikt nie potwierdzi, nikt nie zaprzeczy

Andrzej Brzeziecki podkreśla jednak, że trudno spekulować, kto może stać za zamachem. - Niemal wszystkie warianty są możliwe. Łatwo wskazywać np. na Kreml, bo nikt tego nie potwierdzi ani wiarygodnie temu nie zaprzeczy. To równie dobrze mogą być jacyś szaleńcy - zaznacza w rozmowie z TOK FM redaktor naczelny "Nowej Europy Wschodniej". - Wątpliwe, żeby był jeden fanatyk, bo takie przedsięwzięcie wymagało jednak odpowiedniej logistyki. Wątpię, żeby zrobiła to opozycja, bo jednak przy wszystkich jej wadach do tego by się nie posunęła. Tak mocnych separatyzmów na Ukrainie też nie ma. Separatyzmy na Krymie czy Zakarpaciu nie są aż tak radykalne - wylicza ekspert. - Więcej broni mają na pewno grupy przestępcze. Jednak zamachy nie byłyby w ich interesie. Jak wiadomo, takie grupy dbają, żeby na ich terenie był spokój i najwyżej załatwiają pojedynki między sobą, ale przywódcy mafii tramwajami raczej nie jeżdżą - zauważa Brzeziecki. - Zagadka. Wszystko zagadka - rozkłada ręce.

Euro? Tam nie będzie meczu

Czy zamach ma związek z Euro? - W Dniepropietrowsku nie będą odbywały się mecze. Gdyby wybuchy były w którymś z innych miast gospodarzy, to byłaby już inna sprawa - ocenia Brzeziecki. - Natomiast jest to miasto, z którego pochodzi Julia Tymoszenko - zauważa.

Na jesień zaplanowane są wybory parlamentarne. Tymoszenko jako osoba karana nie może wysuwać w nich swojej kandydatury.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (1)
"Po wybuchach sprawa Tymoszenko zeszła na dalszy plan". Kto stoi za zamachem?
Zaloguj się
  • lobes

    0

    Panie Andrzeju, zdjęcie Pani Tymoszenko zostało opublikowane przez "Ukraińską Prawdę" ponad godzinę po pierwszym wybuchu, a nie przed.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX