Lis: Dziś nazwanie zła po imieniu grozi opluciem. Trudno, trzeba to znieść! [OPINIE]

- Nie można machnąć ręką, trzeba odwagi cywilnej. Zło powinno być nazwane. Musi być jasno namalowana kreska, między normalną tkanką społeczną, strefą publiczną a tym, co jest skrajnością i zdziczeniem - powiedział w TOK FM Tomasz Lis. - Nawet za komuny nie było tak źle - dodał Tomasz Wołek. Publicyści dyskutowali o rosnącej agresji w polityce.
- Dla mnie najbardziej niepokojący był niewielki dystans między tym, co się działo w Sejmie, a tym, co się działo przed nim. Jeżeli wśród posłów mamy 95 proc. agresji, to nie ma się co dziwić, że przed Sejmem jest jej 99 proc. - mówił Jacek Żakowski. - Istnieje taka synergia - zgodził się z nim prof. Wiesław Władyka. - Jeżeli w parlamencie padają słowa na granicy jakiejś nieprawdopodobnej jatki, awantury jak na weselu góralskim - górale wybaczą, mówię tylko o symbolice - to legitymizacja takich zachowań jest głęboko naganna - podkreślił.



Władyka zastanawiał się, dlaczego ludzie są podatni na przedstawienia, który serwują im politycy. - To w dużej mierze jest prowokowane, zamierzone; teatr politycznie usługowy wobec różnych interesów. Dlaczego to mocno wchodzi w tkankę społeczną? Dlaczego ludzie dają się tak łatwo poruszyć, dlaczego ta emocja przyrasta w tempie geometrycznym? - stwierdził. - Moim zdaniem polityczne prowokacje stykają się z pewną potrzebą społeczną. Mamy do czynienia z jakimiś głębokimi problemami społecznymi, które ujawniają się w tej karykaturalnej ordynarnej formie - uważa publicysta "Polityki".

"To nie jest kwestia prawicy. To jest określona grupa ludzi, którzy kręcą lody"

- Dzisiaj nazywanie rzeczy w Polsce po imieniu wymaga odwagi cywilnej. Ryzykuje się bycie oplutym na ulicy i absolutnie ordynarną, wstrętną, dziką kampanię nienawiści - mówił Tomasz Lis. - Trudno, trzeba to znieść, nie można machnąć ręką. Zło powinno być nazwane. Musi być jasno namalowana kreska, między normalną tkanką społeczną, strefą publiczną a tym, co jest skrajnością i zdziczeniem - powiedział naczelny "Newsweeka".

- To nie jest kwestia prawicy. To jest określona grupa ludzi, którzy kręcą (na tym) lody, chcą unurzać ten kraj w gównie, popsuć wszystko, co się udaje - irytował się.

Nie widzę jakiejkolwiek szansy, żeby strony mogły nawiązać kontakt

Prof. Władyka podkreślił, że trzeba unikać używania radykalnych określeń. Na przykład jego zdaniem protesty "S" przed Sejmem podczas debaty emerytalnej mogły wyglądać znacznie gorzej. - Wyobrażam sobie, jak ci panowie siłą się wdzierają do Sejmu. Dlatego powstrzymajmy słowa - mówił Władyka.

Co powoduje radykalizację atmosfery? - Publicystyka batalistyczna - uważa prof. Władyka. - Przeglądam uważnie tzw. publicystykę niepokorną i muszę powiedzieć, że to wszystko oderwało się od jakiegoś planu racjonalnego. To jest tautologiczna wewnętrzna publicystyka, która obraża drugą stronę, ale w zasadzie przestała się nią zajmować. Panie i panowie tworzą świat wirtualny, który z rzeczywistością nie ma nic wspólnego - mówił publicysta "Polityki".



Jego zdaniem incydent między Ewą Stankiewicz a Stefanem Niesiołowskim jest przykładem skutków oddziaływania takiej publicystyki. - Słowa zaczynają być niebezpieczne, stają się narzędziem współczesnej batalii, gdzie żadnej debaty, domeny publicznej nie ma. Nie widzę jakiejkolwiek szansy, żeby strony mogły nawiązać kontakt. Moim zdaniem już jest całkowita przepaść - ocenia prof. Władyka.

W porównaniu z dzisiaj publicystyka komunistyczna była łagodna

Nawet za komuny nie było takiego zalewu nienawiści - uważa Tomasz Wołek. - Może poza 1968, kiedy wylała się fala pomyj antysemickich czy skrajnie nacjonalistycznych - zaznaczył. Jego zdaniem to wszystko "nie szło tak głęboko". - Nie chcę rozgrzeszać komunizmu, bo był obrzydliwy, potrafił dokuczyć. Jednak nawet ta publicystyka komunistyczna, która wyzywała nas od zoologicznych antykomunistów, w sumie była niesłychanie łagodna w zestawieniu z ohydą, która się teraz wylewa. Nie było możliwości, żeby ktoś na ciebie splunął na ulicy z powodu różnicy poglądów politycznych - mówił Wołek.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (145)
Lis: Dziś nazwanie zła po imieniu grozi opluciem. Trudno, trzeba to znieść! [OPINIE]
Zaloguj się
  • remo29

    Oceniono 136 razy 126

    Najpierw zapraszają do programów pieniaczy z jednej i drugiej strony, a potem przez tydzień dyskutują, że chamstwo. To jak napuścić na siebie dwa pitbulle i potem krzyczeć "Boże, ile tu krwi, czemu tu nikt nie sprząta!". Ręce opadają...
    --
    parada karzełków

  • arkonka2008

    Oceniono 80 razy 74

    Oglądałem ostatnio w telewizji francuskiej debatę dwóch pretendentów na urząd prezydenta i to aż chciało się oglądać. Minimalna rola prowadzących, poruszanie bardzo wielu tematów. To był pokaz kunsztu umiejętności dyskutowania z jednej i z drugiej strony. Inny świat. Pozdrawiam może kiedyś i my się tego doczekamy.

  • idioteka-narodowa

    Oceniono 52 razy 46

    Panowie dziennikarze,zacznijcie od siebie naprawiać to zło w życiu politycznym.NIE ZAPRASZAJCIE POLITYKÓW Z JADEM żmii do studiów,i na swoje łamy.

  • rr44

    Oceniono 23 razy 17

    Szkoda, że ludzie mediów biorący udział w tej dyskusji nie rozumieją, iż sami są temu winni.

    To media nakręcają spiralę chamstwa w polityce. Momentem przełomowym było pojawienie się stacji TVN24, która MUSIAŁA mieć newsy polityczne przez 24 godziny na dobę i przyciągnąć do nich widzów.

    Tymczasem, nie licząc okresów kampanii wyborczej lub innych nadzwyczajnych sytuacji, wszystkie istotne wydarzenia można przedstawić w ciągu godziny-dwóch, co wcześniej robiły normalne telewizje w programach informacyjnych i publicystycznych. TVN24, żeby istnieć, musiał takie "newsy" kreować. Chwytał się więc każdej durnej wypowiedzi różnej maści pieniaczy (bo skandale sprzedają się najlepiej), i rozdmuchiwał ją przez cały dzień, jątrząc i prowokując jeszcze bardziej agresywne reakcje drugiej strony. Z kolei politycy, widząc, że chamstwo popłaca (bo można trafić do TV, co zwiększa szansę na dalsze 4 lata przy korycie), zaczęli się prześcigać w pluciu jadem i obrażaniu, kogo się da.

    W ten sposób interes się kręci, a panowie dziennikarze udają, że nie wiedzą, o co chodzi.

  • iso_1

    Oceniono 15 razy 13

    Dla mnie największą winę za to co się dzieje ponoszą dziennikarze, którzy zapraszając do swoich programów Macierewiczów, Niesiołowskich, Palikotów, Kaczyńskich promują styl jaki reprezentują w/w.

  • rotterdamus

    Oceniono 14 razy 12

    To wlasnie swinstwo i hipokryzja ze strony Dziennikarzy.Cala degrengolada poczela nabierac tepa za sprawa tychze dziennikarzy,ktorzy dla kasy i poklasku inspirowali rozne ''fajerwerki''i ...zaczelo sie to stawac norma.Wtedy nikt nie krzyczal.STOP! a teraz co?Chca nagle za jednym zamachem wpoic kulture i szacunek dla czytelnika, rozpasanym,wulgarnym pismakom.Bo to nie dziennikarstwo.Punkt widzenia od punktu siedzenia.Wpierw stali na czele wandali,depczacych kulture slowa.Teraz chca medali i oliwek na skronie za ratowanie Polskiej Prasy i Polityki w bialych rekawiczkach.Obrzydliwe kameleony.Beee

  • kineskop7

    Oceniono 29 razy 11

    Niech sobie przypomni wywiad z J.Kaczńskim przed ostatnimi wyborami w TVP, gdzie jego agresja, aż kipiała uszami. Panie "obiektywny dziennikarzu!" zacznij Pan od siebie !!!

  • demolka666

    Oceniono 11 razy 9

    chłopaki, mówicie i mówicie i mówicie... i ANI RAZU NIE NAZWALIŚCIE PO IMIENIU TEGO PLUGAWEGO ZŁA!!! no, wduście to z siebie, głośno, nie bójcie się!... no, gazeta... gazeta polska :) radio maryja, tv trwam, rzeczpospolita, super express, fakt, uważam rze, ziemkiewicz, stankiewicz, sakiewicz, karnowscy, zaremba, pospieszalski......... :) nie bolało chłopaki? :) no nie bolało, a g.wno zostało nazwane g.wnem :) tak trzymac!

  • von_seydlitz

    Oceniono 15 razy 9

    A to zło to właśnie dziennikarze uprawiający politykę i narzucający w mediach masowo swoje poglądy....

    Drugie zło to dziennikarze podpuszczających polityków do zachowań mających podnieśc ich lans i oglądalność

    I trzecie zło to dziennikarze, kórzy bezkrytycznie bronią "swoich" polityków za takie same lub podobne zachowania tłumacząc jednych a piętnując drugich i to wyraźnie zgodnie ze swoimi politycznymi sympatiami...

    Inaczej: wielkie lizusostwo i brak profesjonalnego dążenia do wyważenia opinii....

    I tyle, nie ma już dziennikarstwa, jest propaganda, a ta zawsze jest agresywna i prowadzi do agresji...

    Niedługo będzie można powiedzieć też :nie ma już polityki, została propaganda i wtedy to będzie całkowity koniec demokracji, a zacznie się pełzający, ukryty i fasadowy totalitaryzm...

    Nasze wnuki i prawnuki będą miały co obalać....

    Niestety...
    .

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX