"Ty Żydzie". Potrzebna zmiana prawa? Nie, problem jest w nas

- Problemem w naszym kraju nie są złe przepisy, tylko pewna znieczulica, która zaczyna się od opinii społecznej i jest kontynuowana przez organy ścigania - tłumaczy prawnik dr Łukasz Chojniak. - W Niemczech jest nie do pomyślenia, aby na murach były hasła przeciwko grupom etnicznym albo wymalowane szubienice z Gwiazdą Dawida - podkreśla były minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski.
"Ruscy, ruskie, ruska k...." - te słowa odmieniane przez wszystkie przypadki były wykrzykiwane wczoraj przez pseudokibiców przed Stadionem Narodowym. Na co dzień mamy wulgarne napisy na budynkach, krzywdzące transparenty i antysemickich hasła. Mowa nienawiści była i wciąż jest wszechobecna - niestety, z karaniem sprawców bywa już różnie.

Zdaniem Agnieszki Kozłowskiej-Rajewicz, pełnomocniczki rządu ds. równego traktowania, Polacy wciąż bagatelizują takie zachowania. - Wielokrotnie zdarza się, że są jakieś marsze, ludzie wykrzykują absolutnie rzeczy nieakceptowalne i nic się nie dzieje - mówi. - Wszyscy to widzą, to jest nagrane w telewizji, w radio... czasami nawet jest jakieś postępowanie, ale ci, którzy są odpowiedzialni, nie są karani albo są karani bardzo słabo. W ocenie Kozłowskiej to właśnie jest naszą bolączką. - Tutaj powinniśmy popracować - tłumaczy.

"Nie w prawie jest problem..."

- Jestem przeciwnikiem pochopnych zmian w prawie, szczególnie w prawie karnym - mówi karnista dr Lukasz Chojniak. - A już na pewno jestem przeciwnikiem prostego, łopatologicznego podnoszenia zagrożenia karą. To rzadko przynosi oczekiwane rezultaty - dodaje.

Co więcej, w ocenie karnisty taka zmiana nie przyniesie rezultatów, jeśli organy ścigające takie przestępstwa nie będą należycie respektowały tej normy. Prawo, które obowiązuje w Polsce, nie jest złe i pozwala, w przypadku szerzenia haseł nawołujących do nienawiści, ścigać takie osoby z odpowiedniego paragrafu.

- Problemem w naszym kraju nie są więc złe przepisy czy ich brak, tylko bagatelizowanie tego typu zdarzeń, pewnej znieczulicy, która zaczyna się od opinii społecznej i dalej idąc, jest kontynuowana przez organy ścigania. - Nie w prawie jest problem, problem jest w nas - mówi otwarcie dr Łukasz Chojniak - to my musimy zrozumieć, że nie ma miejsca w debacie publicznej na tego rodzaju hasła.

Chodzi o mentalność

Dlatego zdaniem byłego ministra sprawiedliwości prof. Zbigniewa Ćwiąkalskiego trzeba zmienić mentalność społeczeństwa. - Żeby społeczeństwo uważało, że jednak to jest coś zdecydowanie nagannego, a nie drobiazg o znikomym stopniu społecznej szkodliwości - tłumaczy. - Myślę, że to musi trochę potrwać, choć od strony administracyjnej można reagować, można kierować odpowiednie zalecenia do prokuratur czy sądów, które powoli, bo powoli, ale zmieniają swoje nastawienie - przekonuje.

Były minister sprawiedliwości ma na tym polu także doświadczenia ze swoich stypendialnych pobytów w Niemczech. - Tam nie do pomyślenia jest, żeby na ulicach, na murach budynków były wypisane hasła skierowane przeciwko innym grupom etnicznym czy narodowym, czy też przysłowiowe szubienice z Gwiazdą Dawida narysowane na ścianach... Jeszcze tego samego dnia nie tylko te rysunki by zniknęły, ale z całą surowością ścigano by ich autorów - opisuje.

Tymczasem w Polsce jest wciąż zupełnie inaczej. - Przyjmuje się cały czas, że nic wielkiego się nie stało, panuje olbrzymia tolerancja dla tego typu zachowań. Trzeba zmienić nastawienie społeczne, ale też nastawienie prokuratury i sądów, a do tego nie są konieczne zmiany prawa - uważa prof. Zbigniew Ćwiąkalski.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny