Co czwarta polska uczelnia jest jedną z najgorszych na świecie. "Porażające"

- W Polsce mamy 470 szkół wyższych. Siedem z nich jest uważanych za uczelnie prestiżowe. 25 proc. jest zaliczonych do najgorszych szkół świata. Takich, które nie wnoszą ani w naukę, ani w kształcenie, ani w życie ludzi, którzy na tych uczelniach studiują, kompletnie nic - mówiła w TOK FM Zofia Wojtkowska, dziennikarka "Wprost".
Z okazji rozpoczęcia nowego roku akademickiego w TOK FM cały dzień dyskusja na temat (marnej) jakości szkolnictwa wyższego.

Debata TOK FM - po co nam tacy magistrzy?

Już dzisiaj, o godzinie 19.05, zapraszamy na debatę TOK FM o polskim szkolnictwie wyższym: czy opłaca się dzisiaj studiować? Czy studia są niezbędne do znalezienia pracy? A może wręcz przeciwnie - studia dzisiaj są "bańką spekulacyjną"? O to wszystko naszych gości będzie pytał Grzegorz Chlasta. Zapraszamy do oglądania dyskusji na portalach TOKFM.pl i Gazeta.pl oraz do słuchania w Radiu TOK FM

"Studiuje masa ludzi, którzy nie powinni oglądać uniwersytetu nawet na wycieczkach szkolnych" >>

Te instytucje nie wnoszą nic

W "Komentarzach Radia TOK FM" Paweł Sulik pytał o znaczenie rankingów dziennikarkę "Wprost" Zofię Wojtkowską ("Wprost" co roku przedstawia swój ranking uczelni wyższych).

- Bardzo ważne są rankingi międzynarodowe, na których można się oprzeć - mówiła Wojtkowska. - Zupełnie niedawno w wakacje pokazał się ranking hiszpańskiej instytucji. Badają ponad 20 tysięcy uczelni na całym świecie. Sprawdza się kilka najważniejszych parametrów: jak naukowcy pracują naukowo, gdzie publikują, gdzie są cytowani, jakie są losy absolwentów - opowiadała.

- W Polsce mamy 470 szkół wyższych. Siedem z nich jest uważanych za uczelnie prestiżowe. 25 proc. jest zaliczonych do najgorszych szkół świata. Takich, które nie wnoszą ani w naukę, ani w kształcenie, ani w życie ludzi, którzy na tych uczelniach studiują, kompletnie nic - mówiła Wojtkowska. - To porażające. Zwłaszcza że potwierdzane przez inne rankingi - dodała dziennikarka.

Za dużo szkół prywatnych. "Trudno je nazwać uczelniami"

Zdaniem Wojtkowskiej, jeśli chodzi o polskie szkolnictwo, jeszcze bardziej niepokojąca jest dominacja liczby uczelni prywatnych nad publicznymi. - Na 470 uczelni, mamy 132 uczelnie publiczne, reszta to niepubliczne. W Stanach Zjednoczonych, 75 procent to uczelnie publiczne, w Portugalii tak samo, we Francji 83 proc., w Kanadzie 100 proc. W większości krajów Europejskich to jest między 75 a 90 procent - wyliczała.

Jak podkreślała dziennikarka, uczelnie niepubliczne w Polsce to w absolutnej większości bardzo małe szkoły, zatrudniające bardzo niewielu pracowników naukowych na wyłączność. Akademicy są wynajmowani na parę godzin, po to, żeby dać pewien certyfikat jakości.

- Te instytucje proponują niebywale mało kierunków nauczania. Trudno je nawet nazwać uczelniami. To są po prostu szkoły, które służą tak naprawdę produkcji niczemu nie przydatnych dyplomów - krytykowała Wojtkowska. - No i niestety, służą do tego, żeby pracownicy naukowi bardzo źle opłacani na uczelniach publicznych mogli dorobić parę złotych - dodała.

Byłem rektorem, osobą wynajętą do podpisywania indeksów >>>

Kiepska organizacja, marny dostęp do profesorów, fatalnie wykształceni kandydaci

- Mamy kiepską organizację szkolnictwa wyższego, kiepski dostęp do profesorów w szkołach wyższych i fatalnie wykształconych młodych ludzi, którzy na te uniwersytety idą - mówi twardo Wojtkowska.

Przekonywała, że aby poprawić szkolnictwo wyższe, konieczne jest lepsze kształcenie ogólne. - A moim zdaniem będzie coraz gorzej - przewiduje.

Jeśli chodzi o liczne szkoły wyższe, do 2020 wiele z nich prawdopodobnie zniknie. - Idzie niż demograficzny i będą weryfikowane jakością - tłumaczyła dziennikarka.

Wojtkowska podkreśliła, że wśród uczelni niepublicznych jest "kilka czy kilkanaście" dobrych.

Kiedyś to studia...

W edukacji wyższej dyskutowali także goście Macieja Głogowskiego w "EKG":

Kiedyś studia były przepustką do lepszego życia, teraz trzeba lubić to co się robi



Casus pierwszej pochodnej - dlaczego maturzysta nie ma podstaw by zostać magistrem?



Więcej o:

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Komentarze (204)
Co czwarta polska uczelnia jest jedną z najgorszych na świecie. "Porażające"
Zaloguj się
  • ogul_feministke

    Oceniono 73 razy 43

    Aby wykształcić ekonomistę potrafiącego prognozować różne zjawiska gospodarcze, trzeba mieć sale komputerowe i drogie oprogramowanie. Żeby wykształcić inżyniera potrafiącego projektować silniki, oprócz komputerów i oprogramowania trzeba jeszcze mieć warsztat. Wykształcenie inżyniera chemika wymaga dobrego laboratorium i drogich odczynników. A żeby wyprodukować pedagoga, filozofa, czy specjalisty od gender studies wystarczy duża kanapa. Dlatego u nas produkuje się tylu specjalistów śmiesznych dziedzin.

  • poco111

    Oceniono 25 razy 21

    Z reguły słucham bardzo ciekawych porannych audycji TOK FM
    Ale to co dzisiaj usłyszałem wprawiło mnie w zdumienie.
    Krytyka niskiego poziomu naszych niepublicznych uczelni.
    I nagle telefon od pana, który opowiada jak na prywatnej uczelni w 4 dni napisał żonie pracę licencjacką, pomimo ,że nie ma w tym kierunku wykształcenia.
    A więc ja jako pracodawca odpowiadam temu panu.
    I co z tego? To pańska żona będzie się wstydzić, gdy przyjdzie po zatrudnienie do takiej osoby jak ja i na sam początek otrzyma kilka pytań, lub zadań które bardzo szybko zweryfikują jej kompetencje.
    A teraz moje zdanie.
    Niski poziom polskich niepublicznych uczelni nie ma żadnego znaczenia i nie jest on problemem jak niektórzy sugerowali.
    Produkcja magistrów nikomu nie przeszkadza i nikomu nie szkodzi.
    Społeczeństwo jest inteligentniejsze, bardziej obeznane.
    „Zakład pracy” i tak zweryfikuje , czy absolwent uczelni o niskim poziomie nadaje się do pracy czy nie.
    Natomiast problemem naszego kraju jest to, że nie posiadamy dobrych i cenionych uczelni w ogóle.
    Nawet te publiczne i znane w Polsce uczelnie są daleko na światowych rankingach.
    To one mają być motorem , i decydować o polskiej nauce. To te największe uczelnie mają „produkować” naukowców i czołówkę polskiej inteligencji Prywatne uczelnie są jedynie dodatkiem i ich poziom nie rzutuje na czołówkę polskich naukowców ,bo ci przeważnie kończą państwowe uczelnie. Te prywatne uczelnie mają inne zadania i służą do innych celów i nie mają one wpływu na poziom polskiej nauki, bo tak w rzeczywistości to zastępują one jedynie ‘dawne wykształcenie średnie” a nie tworzą klasy naukowców.
    Komu przeszkadza, że Franek z Koziej Wólki zamiast zakończyć edukacje na technikum poszedł do prywatnej uczelni i za kasę zrobił magistra.
    Przecież ta prywatna uczelnia nie zrobiła z niego człowieka „głupszego” niż był po technikum, i bardziej nieprzydatnego dla gospodarki niż był po średnim wykształceniu.
    Po tych byle jakich prywatnych uczelniach ludzie nie muszą być naukowcami. Te kadry niech kształci np. UJ.
    Natomiast Ci po prywatnych uczelniach zakładają własne biznesy, wyjeżdżają za granicę, pracują w swoich zawodach nabytych z szkołach zawodowych i technikach.
    Ponadto motorem dzisiejszej gospodarki są średnie i małe przedsiębiorstwa. A kto w prywatnym małym przedsiębiorstwie przy zatrudnianiu kieruje się przede wszystkim wykształceniem?
    Najważniejsze jest co umie robić.
    Natomiast dyplom szkoły ma znaczenie przy zatrudnianiu w nieefektywnych przedsiębiorstwach państwowych ,czy w administracji państwowej.
    Tam kierują się dyplomem i trzymają zasady ,że jeżeli np. po UW czy UJ to musi być dobry.
    Jeżeli szef kończył taką uczelnię to z sympatii szuka absolwentów tej uczelni i takich zatrudnia.
    Ale w mojej prywatnej firmie nie zwracam uwagi na „pochodzenie” dyplomu.
    Dla mnie ważne są inne sprawy. I koleś po podstawówce może wygrać zatrudnienie przed absolwentem SGH.
    Oczywiście w ostatnim zdaniu nieco przejaskrawiłem aby lepiej oddać sens .

  • big.ot

    Oceniono 29 razy 21

    "- Mamy kiepską organizację szkolnictwa wyższego, kiepski dostęp do profesorów w szkołach wyższych i fatalnie wykształconych młodych ludzi, którzy na te uniwersytety idą - mówi twardo Wojtkowska."

    Odbijanie piłeczki. Przecież uczelnie mają narzędzia do weryfikowania poziomu absolwentów (progi punktowe) Nawet jak ktoś dostanie się na studia to nie jest wcale powiedziane, że studia może/powinien ukończyć.

    Problemem polskiego szkolnictwa jest chory system finansowania, który zależy od ilości studentów.

  • arabeska_a

    Oceniono 20 razy 18

    Nie ma co utyskiwac. Mamy taka sytuacje na uczelniach i w szkolach, na jaka POZWOLILY kolejne rzady. Polskie "uczelnie" staly sie maszynkami do robienia pieniedzy, zatem produkt jaki z nich wychodzi w sam raz nadaje sie do Biedronki czy sklepu z chinszczyzna.

    Glupi, wredny, nieuczciwy narod stac tylko na kiepskie uczelnie i na kiepskie rzady. Sami wszak wybieramy kolejne szefostwa naszego panstwa. Sa one odbiciem stanu umyslowego spoleczenstwa.

  • cyklista

    Oceniono 24 razy 18

    Obejrzałem sobie "ranking" Wprost. Nie wiadomo, czy oni publikują to dla śmiechu, czy naprawdę są tacy głupi? A może lista jest ustawiana na zasadzie kto da więcej.
    np. to
    szkoly.wprost.pl/ide,27/idk,28/edycja-2012-Uczelnie-techniczne.html

  • serwilizm

    Oceniono 19 razy 17

    Nooo! Odkrycie Ameryki! Dla kazdego przeciętnie rozgarnietego człowieka było jasne, że taka masówka może przynieść tylko dewaluację wykształcenia tzw. wyższego i wszystkie nagatywne konsekwencje z tym związane. Ale nie dla naszych mądralińskich, którzy z entuzjazmem wspierali powstawanie "uniwersytetów" w Pcimiu Dolnym i Górnym i chwalili się przed "całym światem" ilością studentów i magistrów. No to i efekty są na miarę tych orłów transformacji.

  • sg15niner

    Oceniono 18 razy 16

    Nic dziwnego, Drodzy Rodacy: przy jednych z najniższych wydatkach na naukę i szkolnictwo w Europie (też niezbyt skorej do wydawania pieniędzy), przy pogardzie dla nauczycieli i jajogłowych, przy wyzywaniu ludzi którzy studia skończyli od "wykształciuchów", przy nazywaniu stadionowych kiboli najlepszymi synami narodu.

  • tmk123

    Oceniono 18 razy 16

    Wstyd to jest, ale praktycznie i tak nie ma żadnego znaczenia dla Polaków. No bo co z tego, że skończyłam (kiedyś) biologię na UJ? Pracę zgodnie z kierunkiem wykształcenia znajduje jakieś 2%.I nieważne czyskończyło się UJ czy wyzszą szkółkę czegoś tam. Owszem jak się jedzie do USA to istotne (kilka osób pracuje tam w zawodzie). Ale NIE w Polsce. Tu nie ma żadnego znaczenia na jakim uniwerytecie kształcił się lekarz, czy na dziennych czy niestacjonarnych. Podobnie z zatrudnieniem nauczycieli- mamieć mgr, a skąd to już niewazne.

  • banaczek28

    Oceniono 20 razy 14

    a kto powiedział, że każdy musi skończyć studia? pierwsza selekcja przed studiami powinna odbyć się w czasie matury, a tutaj niespodzianka hahahaha wszyscą ją zdają prawie w 100%( bo wystarczy ją zaliczyć na 30%) , ściana zaczyna się w czasie pierwszej sesji i wszyscy dostają wytrzeszczu oczów, że co oni wymagają na tych zaliczeniach i egzaminach od takich zdolnych maturzystów hahahahhahahaha,

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX