Polski naukowiec brzydzi się pieniędzmi, a studenci nie potrafią myśleć krytycznie [NAJCIEKAWSZE WĄTKI Z DEBATY TOKFM.PL]

- W szkołach wyższych uczy się nie tylko tradycyjna elita intelektualna. To ludzie, którzy przychodzą po to, by zdobyć dobrą pracę i satysfakcjonującą pozycję w życiu - mówiła w debacie tokfm.pl. dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz, podsekretarz stanu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.
W naszej debacie o przyszłości szkolnictwa wyższego wzięli udział dr Zuzanna Kalisiak, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania Polish Open University, dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Aleksandra Pezda, dziennikarka 'Gazety Wyborczej', prof. Witold Bielecki, rektor Akademii Leona Koźmińskiego, prof. Andrzej Blikle, przedsiębiorca oraz Maciej Sadowski, doktorant filozofii, UW. Debatę prowadził Grzegorz Chlasta.

Dr Zuzanna Kalisiak, rektor Wyższej Szkoły Zarządzania Polish Open University: Wielość uczelni jest wartością. Ale ważne, by sens kształcenia był tylko liniową sumą treści, które się przekazuje na wykładach. Sens kształcenia musi być czymś więcej. Absolwenci nauczyli się, jak bezmyślnie zdawać testy. A nie nauczyli się myśleć. System, który mamy, powoduje, że absolwenci nie potrafią myśleć krytycznie, współpracować, integrować myśli.

Grzegorz Chlasta, TOK FM: Otoczenie się zmieniło, a polscy naukowcy tego nie zauważyli?

Prof. Andrzej Blikle, przedsiębiorca: Nie można znaleźć ludzi do pracy. Celem szkolenia staje się zdanie egzaminów, testowych.



Prof. Witold Bielecki, rektor Akademii Leona Koźmińskiego: Dopiero teraz badamy potrzeby rynku i dostosowujemy program nauczania. Młodzi ludzie nie wybierali kierunków studiów, myśląc o rynku pracy, tylko kierując się owczym pędem.

Na studiach jest nie tylko elita

Dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz, podsekretarz stanu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego: Wykształcenie premiuje w życiu. Trzeba sobie postawić pytanie, jak rozwiązać problemy edukacyjne tych, którzy trafią na uczelnie. To nie jest tradycyjna elita intelektualna. To ludzie, którzy przychodzą po to, by zdobyć dobrą pracę i satysfakcjonującą pozycję w życiu. Jestem zdegustowana opinią profesora Hartmana. Próbuję w swoich studentach wyzwolić coś więcej niż tępe spojrzenie. Stąd pomysł reformy - obok studiów akademickich (kształcące elity intelektualne, naukowe) należy dać dobrą ofertę dla pozostałych (profil praktyczny). Żeby przeprofilować ofertę, trzeba przeprofilować ofertę kształcenia. Istota problemu: nastawiamy się na efekty kształcenia. Każdy kierunek musi być opisany.

Student z doświadczeniem? Może skończyć z linearnością edukacji?

Prof. Andrzej Blikle: Jest ogromna różnica między studentami dziennymi i zaocznymi. Zaoczni pracują. Widzę w ich oczach, że kiedy mnie słuchają wyświetlają im się sytuacje z ich firm. Studenci dzienni tego nie mają. Może trzeba skończyć ze sklejeniem licencjatu i studiów magisterskich? Zrobić przerwę na zdobycie doświadczenia.

Maciej Sadowski, doktorant na filozofii, UW: Może należy wrócić do idei uniwersytetów, które kultywują relację mistrz-uczeń. Niech to będzie miejsce, gdzie studenci kształcą swoje "piękne dusze".

Prof. Witold Bielecki, rektor Akademii Leona Koźmińskiego: Nie ma lepszej promocji, niż dobre uczelnie. Jeśli zdobędą akredytacje międzynarodowe, pozwoli to zaistnieć w Europie i na świecie. Teraz mamy szansę zaistnieć na mapie Europy, inaczej wyprzedzą nas Rosjanie, którzy inwestują w uczelnie na 'światowym poziomie'.

Uczony biznesmenem? To nie wstyd

Dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz, podsekretarz stanu, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego: Widzę opór przeciw temu, że uczony to nie tylko wolny elektron, który zajmuje się nauką, ale odpowiada też za modernizację gospodarki. Capital Venture to współpraca przedsiębiorczości i nauki. Za granicą każdy naukowiec ma swoją firmę lub z jakąś współpracują. To nie jest wstyd, że uczony pracuje na rzecz rozwoju i dodatkowo zarabia dobre pieniądze.

Studiowanie jest dla samego chłonięcia wiedzy [BLOG]

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (92)
Polski naukowiec brzydzi się pieniędzmi, a studenci nie potrafią myśleć krytycznie [NAJCIEKAWSZE WĄTKI Z DEBATY TOKFM.PL]
Zaloguj się
  • drakaina

    Oceniono 24 razy 22

    To ma być reprezentacyjna grupa dyskutująca o przyszłości SZKOLNICTWA WYŻSZEGO w Polsce???? Rektorzy wyłącznie z uczelni prywatnych i to biznesowych... Rozumiem, że uniwersytety z tradycjami nie mają tu nic do powiedzenia, uczelnie techniczne też nie, a w każdym razie nikogo to nie obchodzi. Żenada i kompromitacja.

  • plendz

    Oceniono 19 razy 17

    Nie mogłem ich słuchać. Ale i tak wytrzymałem ok 50 minut. Dwoje dziennikarzy i pięcioro sytych beneficjentów systemu. Najgorsza była trójka po lewej - siepacze Kudryckiej, sprawcy "ofermy polskiej nauki". Bełkot, który wydobywał się z ich ust wyjaśnił mi wiele: lepiej w nauce nie będzie, gdyż o jej losach decydują osoby totalnie nie zainteresowane badaniami, a tylko pozyskiwaniem pieniędzy za studentów. Naukowcy mają być listkiem figowym, że to niby nauka. W istocie chodzi o dalsze obracanie pieniędzmi podatnika poza kontrolą społeczną - przetargi, zamówienia, koszty. Dokładnie to samo co w armii, która jest potrzebna, żeby obracać pieniędzmi na uzbrojenie i mundury. Armii potrzebna jest czasem jakaś akcja, wojenka, czy manewry, w MNiSW potrzebne są śladowe badania. Najlepiej nieistotne, żeby można było mówić, że nauka sobie nie radzi, zatem trzeba stawiać na dydaktykę.
    Ludzie po prawej - doktorant i prof. Blikle. Doktorant reprezentuje tych, którzy sobie jakoś radzą. Blikle tych, którzy hobbystycznie, bądź żeby dorobić zajmują się dydaktyką (w jego przypadku pewnie za dość ciężkie pieniądze).
    W sumie w debacie pleciono odrealnione androny. Bliżej realiów, zwłaszcza szkół wyższych niedawno przemianowywanych masowo na uniwersytety jest autor listu, który kilka dni temu wisiał na GW
    wyborcza.pl/1,95892,12559714.html
    Ale o takich smutnych rzeczach nie rozmawiano. Łatwiej było napisać, że "polski naukowiec brzydzi się pieniędzmi a studenci nie potrafią myśleć krytycznie". Jest odwrotnie: polski naukowiec nie ma dostępu do prawdziwych pieniędzy bo te są wydawane na wszystko poza nauką (badaniami i pensjami), a studentów szlag trafia. Tylko, że jedni i drudzy wciąż boją się o tym mówić, choć wystarczy ich uważnie posłuchać, żeby wiedzieć jakie są nastroje.
    Może trzeba było zaprosić do debaty kogoś spoza "Warszawy"...

  • jezierskiadam

    Oceniono 17 razy 17

    Moja opinia jest taka::
    Ponieważ trzeba myśleć pozytywnie (do przodu) wniosek jest następujący:

    ISTNIENIE UNIWERSYTETU JESZCZE NIKOMU NIE PRZESZKODZIŁO W ZDOBYWANIU WIEDZY:)))

  • big.ot

    Oceniono 17 razy 15

    Dr Kalisiak skutecznie zniechęciła mnie do oglądania reszty wypowiedzi. Profesorowie oczywiście nie są niczego winni - winni są studenci ! Winne są licea ! Winni są wszyscy .... oprócz masy profesorskiej.

    Droga pani doktor, student uczy się tego czego się od niego wymaga. Skoro nie egzekwuje się od niego rzetelnej pracy, rzetelnej znajomości materiału, rzetelnej wiedzy, rzetelnej pracy badawczej przy okazji prac dyplomowych, to trudno oczekiwać, żeby egzekwował to sam od siebie i przy okazji jeszcze rewidował pracę swoich profesorów. To może niech jeszcze sobie sam ocenę do indeksu wpisze ? No bez przesady. Od tego jest kadra dydaktyczna ! Nie od tego, żeby studentów uczyć (to mają robić sami), ale wskazywać im właściwą drogę, doradzać, wytykać błędy, a na końcu oceniać ich pracę.

  • tajemniczy_don_pedro

    Oceniono 16 razy 14

    Studia mają być elitarne. Wykształcenie czysto zawodowe powinno być zdobywane w szkołach policealnych. Studia uniwersyteckie zaś powinny przygotowywać do pracy polegającej na innowacyjności. AUTENTYCZNEJ innowacyjności.

  • wolny-analityk

    Oceniono 13 razy 13

    w sumie prawda, sam mam w dyplomie inżynier elektroniki ale wzmacniacza nie zreperuję jak wielu moich kolegów ze studiów, a kończyliśmy studia jeszcze na początku lat 90, czyli jeszcze w tych czasach kiedy studia były bardziej elitarne

  • drakaina

    Oceniono 16 razy 12

    Dorzucę jeszcze, że czuję się osobiście obrażona stwierdzeniem, że "polski naukowiec brzydzi się pieniędzmi". Polski naukowiec (na wyższych uczelniach z prawdziwego zdarzenia, których przedstawicieli nie zaproszono na tę debatę), który naprawdę chce pracować naukowo, pracuje za psie pieniądze, dokłada z własnej kieszeni do swoich badań (mój bilans to ok. 20 tys. przez pięć lat na konferencje i wyjazdy do bibliotek - pieniędzy ciężko zarobionych tłumaczeniami młodzieżowej beletrystyki. oczywiście kosztem pracy naukowej), pisze wnioski o pieniądze, gdzie się da, ale tych pieniędzy jest po prostu za mało.

    Wszyscy załamują ręce nad nikłym udziałem w grantach europejskich, ale na granty polskie jest przeznaczona tak naprawdę śmiesznie mała suma, a bez tej podstawy trudno zaczynać solidne badania, dzięki którym następnie można się przebić na poziom europejski, bo po prostu nie ma się środków na to, żeby pojechać na konferencje, kupić książki itd., a człowiek skazany na ograniczony dostęp do najnowszej światowej literatury ma nikłe szanse - bez finansowego wkładu własnego - przebić się na poziom europejski czy światowy.

  • martin933

    Oceniono 10 razy 10

    Zdobywanie wiedzy jest ważne...... ale czy ilość przeklada się na jakość. Wątpie. Nawet niestety na przykladu własnego syna. Na politechnice należy do lepszych...... ale nie daj boże! Moja generacja by z tą wiedza olala każdy egzamin. Jak tak dalej pójdzie to bedzie co raz wiecej doktorantów oburzonych na Swój fatalny zarobek. Trzeba naprawde poważnej debaty i z nich wynikajacych wniosków w celu reformy szkolnictwa. Inaczej bedzie Polska będzie leaderem absolwentów uczelni wyższych analfabetów

  • koczkodanka

    Oceniono 9 razy 9

    Jestem pod presją. Mam przygotować uczniów by jak najlepiej zdali często debilny (bo nic z niego nie wynika) test. Taki uczniom a i nam zgotowano los.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX