"Romney nie będzie słuchał kobiet " [WYWIAD OSIATYŃSKIEGO]

- Podstawą demokracji, która jest przeciwieństwem patriarchatu, jest to, że każdy ma głos, którego powinno się wysłuchać i traktować z szacunkiem. Przyglądam się, w jaki sposób tracimy umiejętność troszczenia się o innych, i widzę spór patriarchatu z demokracją - mówi dla TOK FM prof. Carol Gilligan. Jej zdaniem Obama przywrócił na piedestał "troskę o innych" jako wielką wartość, Romney zaś nie będzie słuchał słabszych.
Przedstawiamy rozmowę prof. Wiktora Osiatyńskiego z prof. Carol Gilligan (New York University), uważaną przez Amerykanów za autorytet w psychologii, autorkę książki "Innym głosem", zwolenniczkę Baracka Obamy. W tym roku opublikowała książkę "Przyłączając się do ruchu oporu". Rozmowa została wyemitowana w ramach programu "Salon Radia TOK FM".

Wiktor Osiatyński: Czy wybory prezydenckie będą miały wpływ na to, o czym piszesz, czyli etykę troski?

Carol Gilligan: O, tak, wielki wpływ. Problem troski o innych jest dziś znacznie ważniejszy niż trzydzieści lat temu. Dzisiejsza polityka przejaskrawia różnice między zależnością od innych a wzajemną współzależnością. Jak to mówił Bill Clinton: czy musimy sobie dać radę sami, czy jesteśmy w tym razem? O tym właśnie piszę. Jak wygląda świat, kiedy działamy razem, a nie kiedy jesteśmy pozostawieni sobie samym.

Czyli uważa pani, że jeśli prezydentem zostanie Mitt Romney, to Amerykanie nie będą współpracować, a pod Obamą owszem?

- Romney spisał już na straty 47% Amerykanów jako ludzi, z którymi nie ma co współpracować, na których mu w ogóle nie zależy.

Obama zastał rozbitą Amerykę po latach rządów Busha. Pojawiła się świadomość, że garstka ludzi, jedna dziesiąta społeczeństwa kontroluje znaczącą większość bogactwa w kraju, a pozostali ledwo wiążą koniec z końcem. Obama zjednoczył tych ludzi pod dość ogólnym hasłem zmiany na lepsze. Chciał zmiany, aby utworzyć, jak to powiedział, doskonalszą unię. Taki był cel i czuło się to w kraju, uwolnione zostały pokłady nowej energii.

I tym właśnie stał się dla Ameryki. Wybór pierwszego czarnego prezydenta to była naprawa gigantycznego podziału kraju... Trzydzieści lat temu to byłoby tylko marzenie.

Rozpoczęliśmy tę rozmowę od słowa "troska", "care", ale dotąd nie użyła pani słowa "Obamacare", czyli wprowadzony przez Obamę system powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych.

- To wielka sprawa. Europejczykom trudno zrozumieć, jak to możliwe, że większość Amerykanów nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Osoby, które miały wcześniej problemy ze zdrowiem, nie mogły się dotąd ubezpieczyć. System opieki zdrowotnej należał do firm ubezpieczeniowych. Wiele osób próbowało wcześniej zmienić ten system, ale to Obamie się udało.

Pisze pani o tym, że być może z natury nie jesteśmy jednak agresywni, źli, niszczycielscy, ale wręcz przeciwnie... To chyba doskonale współgra z Obamacare, z ideą bycia razem, to pozytywna definicja bycia człowiekiem.

- Tak, to właśnie o to chodzi. Opiekuńczość to nasza natura. Umiemy się troszczyć. Można oczywiście dokonać gwałtu na swojej naturze, stłamsić tę umiejętność. Zostaje wtedy agresja.

Założeniem teorii Darwina było, że naturą ludzką jest agresja, współzawodnictwo, walka. Pojawiało się wtedy pytanie, dlaczego niektórzy czynią dobro? Fakt bycia dobrym, miłym, współczującym, opiekuńczym trzeba było wyjaśniać, tłumaczyć. Pani mówi tymczasem, że to błędne założenie, że naprawdę jesteśmy dobrzy i że wyjaśniać trzeba pojawienie się zła.

- Dokładnie tak. Pytam o to, w jaki sposób tracimy umiejętność troszczenia się o innych. Piszę w swojej książce o Antoninie Żabińskiej, która razem ze swoim mężem, Janem, ukrywała przed nazistami w warszawskim zoo setkę Żydów. Na pytanie, jak się to pani udało, odpowiadała, że zrobiła tylko to, co każdy by zrobił; że to nie było bohaterstwo, tylko akt człowieczeństwa. Pytanie brzmi więc, w jaki sposób tracimy to człowieczeństwo?

Wie pani jak?

- Z moich badań na temat rozwoju dzieci wiem, że niektóre zachowania zostają opatrzone etykietkami genderowymi. Opieka jest rzeczą kobiecą, niezależność - męską. Prawo wypowiadania się we własnym imieniu staje się rzeczą męską, kobiety mają dbać o innych. To ogranicza człowieczeństwo zarówno kobiet, jak i mężczyzn.

Czyli panuje patriarchat? Prawo decyzji należy do mężczyzny?

- Do ojców. Nie do wszystkich mężczyzn.

To ojciec decyduje, co się dzieje, co jest wartością, i ojcowie odbierają trosce o innych wartość w społeczeństwie? Wyciszają ten element naszego człowieczeństwa?

- Dokładnie. Wyciszają, bo patriarchat to narzucenie innym głosu ojca jako jedynego, którego należy słuchać. Tymczasem podstawą demokracji, która jest przeciwieństwem patriarchatu, jest to, że każdy ma głos, którego powinno się wysłuchać i traktować z szacunkiem. Przyglądam się więc, w jaki sposób tracimy umiejętność troszczenia się o innych, i widzę spór patriarchatu z demokracją. Słucham na przykład George'a Busha, który mówi "to ja decyduję", i widzę patriarchalną wizję przywództwa.

A jak to mówi Obama? Przecież musi decydować, jest prezydentem.

- Mówi innym tonem niż Bush. Wie pan, nawet kiedy Obama mówi o zmianie, mówi "uwierzmy w zmianę". Włącza ludzi w swój plan. Tak, jest przywódcą, podejmuje decyzje, ale nie stawia się ponad innymi.

Jaki ma pani przepis na społeczeństwo? Nie patriarchat, nie matriarchat?

- Demokracja!

Na całym świecie demokracją się manipuluje i dominują w niej mężczyźni. Sama z siebie demokracja nie daje wszystkim równego głosu.

- Mówi pan o niedoskonałej demokracji.

Ale jak przejść w kierunku doskonalszej demokracji?

- Po pierwsze, trzeba dać głos kobietom. Kobiety muszą wierzyć, że ich wiedza, doświadczenie, warte są mówienia. Mężczyźni muszą z kolei uwierzyć, że troska nie oznacza utraty męskości.

Uważa pani, że prezydent Obama uważniej słucha, albo będzie słuchał, kobiecych głosów niż prezydent Romney albo niż to robił prezydent Bush?

- Niż Romney? Absolutnie tak. Proszę tylko przypomnieć sobie złożony z samych mężczyzn komitet w Kongresie, decydujący o używaniu przez kobiety środków antykoncepcyjnych, o prawie do przerywania ciąży. Dla nich nie liczy się głos kobiet.

Czy fakt, że Obama jest częścią czarnej mniejszości, ma wpływ na to, że uważniej słucha głosów innych mniejszości?

- Oczywiście. Zresztą proszę spojrzeć na Obamę. Jego żona jest bardzo silną osobą.

Jakie są pani zdaniem trzy rzeczy, które dodałyby znaczenia głosowi kobiet?

- Edukacja dziewcząt. Trzeba zacząć od dziewcząt. Dziewczęta mają w sobie siłę. Nie trzeba im jej dawać. A z moich badań jasno widać, kiedy im się odbiera tę siłę: kiedy z dziewcząt stają się kobietami, używanie przez nie swojej siły powoduje nadanie im etykietki: za głośna, zbyt agresywna. Nie chodzi o jakiś wielki program, trzeba tylko towarzyszyć dziewczętom, wspierać siłę ich głosu. Dziewczynki są wytrzymałe, twarde, dają sobie radę w kłopotach.

To jedno. A inne rzeczy?

- Aby dać głos dziewczętom, trzeba też zadbać o chłopców, o ich człowieczeństwo. Jeden z moich studentów napisał książkę o chłopcach pod tytułem "Wielka tajemnica". Ta wielka tajemnica to, że chłopcy też są ludźmi.

Nie pozwalajmy uciszyć dziewczynek i nie odbierajmy człowieczeństwa chłopcom?

- Właśnie. Zatytułowałam swoją książkę "Przyłączając się do ruchu oporu", bo zauważyłam w dzieciach zdrowy opór. Element systemu odporności, opór przeciwko utracie części swojego człowieczeństwa.

Czy nie przyjechałaby pani do Polski na przyszłoroczny Kongres Kobiet, żeby jeszcze o tym porozmawiać?

- To byłby dla mnie zaszczyt.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (5)
"Romney nie będzie słuchał kobiet " [WYWIAD OSIATYŃSKIEGO]
Zaloguj się
  • bercov

    Oceniono 9 razy 7

    a to od kiedy Mormoni słuchają kobiet?? z tego co mi wiadomo to w mniemaniu ich zapatrywań kobieta jest od rodzenia dzieci i pracy w domu.Sprawa ameryki kogo wybiorą, o tyle patrząc na wybory w stanach i sposób mydlenia wyborcą oczu przez kandydatów dochodzę do wrażenia że faktycznie z amerykanami mamy dużo wspólnego o tyle tylko że w stanach ludzie normalni startują a nie wariaci.

  • oghana7

    Oceniono 9 razy 5

    te wybory dla amerykanow sa wazne ,bo biskup mornonow utrwali wladze bogaczy i patriarchat ,ale dlaczego polskie media az tak sie ekscytuja tymi wyborami ,ze na nic innego nie ma miejsca ,choc dla polski wlasciwie zadnego znaczenia one nie maja ?.moze bardziej media powinny sie interesowac dzialaniami premiera tuska w azji ,od ktorych zdecydowanie cos dla polski wyniknie ,ale zadna telewizja nawet nie wspomniala o gospodarczych wizytach premiera ,jakby ich w ogole nie bylo .PYTAM -CZY TO NORMALNE -SENSACI DZIENNIKARZE?

  • ot48

    Oceniono 11 razy -5

    "Romney nie będzie słuchał kobiet "
    ------------------------
    Oj to ma przechlapane u naszych feministek będą go bojkotować.

  • charlie11

    Oceniono 11 razy -9

    Obama nie troszczy sie o innych tylko jak Chavez buduje elektorat calkowicie zdany na jego prezenty i widzimisie

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX