"Rząd stałby się przekupką Europy kłócąc o kilka euro. Co będzie sukcesem, a co porażką dla Polski"

W Brukseli rozpoczyna się nadzwyczajny szczyt przywódców państw i rządów w sprawie nowego wieloletniego budżetu UE. To na tym szczycie mogą zapaść najważniejsze decyzje dotyczące przyszłych wydatków unijnych. Zapytaliśmy europosłów: Rafała Trzaskowskiego (PO) i Pawła Kowala (PJN), co dla Polski byłoby sukcesem, a co porażką tych negocjacji.
Brak wieloletniego budżetu dla wszystkich będzie tak samo niewygodny [BLOG LIDII GERINGER DE OEDENBERG]

Chodzi o różnicę miliardów euro. Komisja Europejska zaproponowała, by nowy budżet wyniósł około biliona euro. Płatnicy netto - ci, którzy więcej wpłacają do wspólnej kasy, niż wypłacają, od razu ogłosili, że to za dużo, argumentując, że w czasach kryzysu także budżet unijny musi być oszczędniejszy. Najnowszy projekt przedstawiony przez Van Rompuya po cięciach o ok. 75 mld euro zakłada zaś wydatki UE na poziomie 973,2 mld euro (w tzw. zobowiązaniach), czyli o 20 mld mniej niż w latach 2007-2013. Jeszcze większych cięć domagają się Niemcy i Wielka Brytania. Wetem zagroziły Francja, Włochy i Węgry.

Polska zgodnie z propozycją Van Rompuya może liczyć na ok. 73,9 mld euro na politykę spójności, czyli mniej, niż proponowała KE, ale więcej niż z obecnie trwającego budżetu (68 mld euro).

Zapytaliśmy dwóch posłów Parlamentu Europejskiego, Rafała Trzaskowskiego i Pawła Kowala, co ich zdaniem byłoby najlepszym dla Polski rezultatem negocjacji.

Paweł Kowal: kluczowa polityka spójności



1. Jaki jest najlepszy scenariusz dla Polski? Co najlepszego Polska może "ugrać" na szczycie?

Kluczowe jest teraz zadbanie o warunki wydawania środków na politykę spójności, żeby się nie okazało, że jest już siedemdziesiąt ileś miliardów euro, ale pojawi się problem z VAT lub inne przeszkody techniczne. Słowem, że ich w końcu nie wydamy.

Druga sprawa: trzeba włączyć guziczek "rolnictwo" - i obszary wiejskie, i dopłaty bezpośrednie. Przy okazji dobrze byłoby, by wczoraj rozpoczęty dialog budżetowy między partiami w PE był kontynuowany, najlepiej z udziałem PiS. Może w PE trzeba będzie w końcu wetować budżet w Parlamencie, gdyby był zły. Po cichu się o tym mówi.

2. Co by było naszą porażką - które ustalenia byłyby dla Polski ewidentnie niekorzystne?

Gdybyśmy zyskali nieco na drogi, a przegrali rolnictwo, rząd stałby się przekupką Europy, która nie ma wizji, chce tylko na szybko wytargować parę euro, nawet nie zważając, czy je zdoła wydać.

Żeby tego uniknąć, Tusk powinien w pewnych sprawach dotyczących walki z przerostami biurokracji czy w walce o jedną siedzibę Parlamentu Europejskiego poprzeć Camerona. Taki ruch w negocjacjach wzmocniłby pozycję premiera wobec Niemców i Francji oraz pokazał, że Polsce zależy na przyszłości UE, żeby to nie był jej ostatni budżet w historii.

3. Czy na prowizorium budżetowym Polska by zyskała czy straciła?

Zależy od procedur. Kanclerz Merkel ma zamiar w wewnętrznej rozgrywce w Niemczech przed wyborami za rok fryzować się na super-Europejkę, zatem musi mieć negocjacyjny sukces. Cameron się zagalopował w antyunijnej retoryce, ale z Unii nie zamierza występować, więc teraz mamy raczej zamieszanie i pierwsza szansa na porozumienie będzie w grudniu, a może dopiero na wiosnę.

Gdyby więc doszło do prowizorium, to w sensie kwot jest nieźle, pytanie, czy do tego czasu giętcy jak guma unijni prawnicy dopasują prawo, by z tych środków (w zakresie spójności) można było korzystać, czyli podpisać umowy itd.

Rafał Trzaskowski: porażka? Radykalne obcinanie polityki spójności i...



1. Jaki jest najlepszy scenariusz dla Polski? Co najlepszego Polska może "ugrać" na szczycie?

Najlepszy scenariusz to szybkie porozumienie na podstawie lekko zmodyfikowanej propozycji Van Rompuya, w której Polska utrzymuje wsparcie z polityki kohezyjnej na dzisiejszym poziomie.

2. Co by było naszą porażką - które ustalenia byłyby dla Polski ewidentnie niekorzystne?

Porażką byłoby dalsze radykalne obcinanie polityki spójności lub brak porozumienia ciągnący się miesiącami.

3. Czy na prowizorium budżetowym Polska by zyskała czy straciła?

Strategicznie Polska straciłaby na prowizorium, bo mimo że kwoty byłyby podobne do dzisiejszych, nie dałoby się planować wydatków w dalszej perspektywie, co naraziłoby na fiasko większość dużych projektów infrastrukturalnych.

Wiarygodność wsparcia z UE niesłychanie by osłabła. Co rok musielibyśmy spierać się o pieniądze, co w dobie kryzysu i w kontekście rozmów o osobnym budżecie dla strefy euro byłoby groźne.

Postanowienia tego szczytu wpłyną na ścieżkę wyjścia Europy z kryzysu [BLOG]

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (7)
"Rząd stałby się przekupką Europy kłócąc o kilka euro. Co będzie sukcesem, a co porażką dla Polski"
Zaloguj się
  • wilkorek

    Oceniono 8 razy 8

    a gdzie dozywotni laureat nagrody "Złotego Jarząbka" Rychu Czarnecki

  • stasiek-the-best

    0

    Co to znaczy : "...kłócąc o kilka euro?"
    Jeżeli już, to: „Rząd stałby się przekupką Europy kłócąc SIĘ o kilka euro.”

  • losiu4

    Oceniono 1 raz -1

    oho, wyrobnicy rynsztoczka już szykują grunt pod klapę ryzych "starań"

    Pozdrawiam

    Losiu

  • kosa811

    Oceniono 2 razy -2

    Priomo - UK jest potrzebna UE tylko ze względu na siłę militarną i to w ramach rojeń mocarstwowo-separatystycznych (od NATO/USA) Francji i po trosze Niemiec;
    Secundo - lepsze byłoby 250 mld zł zainwestowane w dziedziny rozwojowe niż w deficytowe aquaparki, kostkę bazaltową na każdym powiatowym rynku, czy nawet drogi szybkiego ruchu nikomu nie służące;
    Tertio - wygłupy kolejnego premiera kolejnego rządu wokół walki o unijną kasę są żenującym spektaklem, który każe wątpić w poziom IQ naszych przywódców

  • enterthevoid

    Oceniono 8 razy -2

    Huh, dobrze, ze wyrabiam sobie wlasnie brytyjski paszport. Jesli Tusk porzadzi jeszcze z trzy lata to jesli Polska to przezyje to i tak bedzie sie podnosic ze zniszczen przez nastepne 20. W tym kraju glupi ludzie glosuja na zlodziejski rzad nierobow, ktory jedyny w czym jest dobry to w zebraniu i sieganiu do kieszeni obywateli. Jak widac teraz Tuska pcha lapy do kieszni brytyjczykow, a ze trzymaja za portfel to troche tupie nozka. Nie ma szans na poprawe w kraju rzadzonym przez nieudacznego zebraka.

  • abhaod

    Oceniono 11 razy -7

    parę miliardów w te czy wewte...nieważne, liczy się posadka dla tuska
    www.rp.pl/artykul/934586-Tusk-w-butach-Barroso.html?p=1

  • northyorkshire

    Oceniono 23 razy -9

    Liczę na to że, MÓJ premier, czyli David Cameron stanie w obronie MOICH pieniędzy i ograniczy apetyty wiecznie głodnych. Gdyby jeszcze te pieniądze szły naprawdę na wyrównanie standartów, ale nie one są przejadane (na idiotyczne wysokie w stosunku do kompetencji pensje), marnotrawione w polskorządowych agendach pełnych kretynów nie potrafiących nawet zbudować autostrady, na przykład. Kochani polscy "specjaliści": Hitler robił to 70 lat temu i do dzisiaj po nich jeździcie a Wy co??? Weźcie się do roboty, oszczędności poszukajcie w KRUSach, srusach i innych gownach żerujących na MOICH podatkach. WEŹCIE SIĘ DO ROBOTY, rządowe lenie!!! To nie Polska gdzie możecie bezkarnie sięgać i myszkować po cudzych kieszeniach!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX