Zaopiekowali się bogatą staruszką. Przejmują majątek i izolują ją od rodziny

Obcy ludzie zabrali staruszkę z domu i wywieźli z Warszawy. Twierdzą, że się nią opiekują, ale namówili kobietę, by przepisała na nich mieszkanie. Sprawą nie interesuje się prokuratura, która uznała, że wszystko jest w porządku. Rodzina Pani Eulalii napisała do TOK FM z prośbą o interwencję.
Jesień 2010 roku. Krystyna Grzelewska przyjechała odwiedzić prawie 80-letnią ciotkę Eulalię. Kobieta mieszka sama na Mokotowie, jej córka zmarła. W Warszawie ma brata. Okazuje się, że staruszki nie ma w domu, sąsiadka twierdzi, że zabrała ją dalsza rodzina. Nie ma z nią kontaktu. Po kilku dniach Grzelewska informuje o sprawie policję, ale nic nie udaje się ustalić. Kobieta zniknęła. Sprawą zajmuje się agencja detektywistyczna, która szybko ustala, co się dzieje.

- Pani Eulalia jadała obiady w barku osiedlowym. Tam poznała właścicieli, którzy zabrali ją do siebie do domu pod Warszawę - mówi detektyw Maciej Klepaczewski i dodaje, że kobieta zamieszkała na tyłach domu. Próbowali nawiązać z nią kontakt. - Dzwoniliśmy domofonem i próbowaliśmy rozmawiać, ale pani Eulalia stwierdziła, że jest w szpitalu i nie może rozmawiać - Klepaczewski dodaje, że kobieta sprawiała wrażenie, jakby kompletnie nie wiedziała, co się z nią dzieje.

Mieszkanie już przepisane

Rzekomi opiekunowie działali bardzo szybko. Już we wrześniu 2010 roku stawili się z panią Eulalią u notariusza i próbowali przejąć działkę. - Ciocia ma ogromny majątek. Oprócz mieszkania miała sporo pieniędzy na koncie. Między innymi ze sprzedaży mieszkania po córce, która zmarła. Miała też działkę o powierzchni 7 tys. metrów przy alei Wilanowskiej w Warszawie i udziały w działce na Ursynowie - mówi Krystyna Grzelewska.

Działki nie udało się przepisać, ale w listopadzie Eulalia i jej opiekunowie znowu pojawili się u notariusza. Tym razem skutecznie przepisali mieszkanie o wartości 350 tysięcy złotych. Z dokumentacji wynika, że w zamian zobowiązali się wypłacać kobiecie 1400 złotych miesięcznie i opiekować się nią.

- Ciocia ma samej emerytury ponad dwa tysiące. Oni przejęli mieszkanie i wyremontowali za jej pieniądze - twierdzi Grzelewska i mówi, że w rodzinie nikt tych ludzi wcześniej nie znał: - To są zupełnie obce osoby.

Nie szkodzi, że nie wiedziała, co robi

Sprawa trafiła do prokuratury. Biegli zbadali sprawę i wszystko jej dla nich jasne. "Nie budzi wątpliwości, iż stan psychiczny kobiety uniemożliwił jej rozpoznanie znaczenia czynności notarialnych, w których brała udział we wrześniu i listopadzie 2010 roku. Wniosek ten opiera się na jednoznacznej, pełnej i spójnej opinii biegłych psychologów oraz biegłego lekarza psychiatry". To fragment uzasadnienia postanowienia o umorzeniu śledztwa.

Policja pod nadzorem prokuratury stwierdziła, że skoro obcy ludzie coś jej dali, to wszystko jest w porządku. - Warunkiem karalności przestępstwa oszustwa jest nie tylko to, że ona nie zrozumiała znaczenia tej czynności, ale doprowadzenie do niekorzystnego rozporządzenia mieniem - tłumaczy prokurator Dariusz Ślepokura i co ciekawsze, dodaje, że w trakcie postępowania prokuratorzy nie ustalili, by opiekunowie działali w zamiarze uzyskania korzyści majątkowej.

Nie chcą tłumaczyć, nie chcą rozmawiać

Mały barek na Mokotowie. Za ladą stoi mężczyzna. Przedstawiam się, mówię, że jestem dziennikarzem, ale nie chce rozmawiać. - Może się pan ze mną komunikować tylko drogą mailową - rzuca mężczyzna. Już wie, o co będę pytał, staje się podejrzliwy i kilka razy powtarza, że nie będzie ze mną rozmawiał. Udaje się go przekonać, że jako strona powinien zająć w tej sprawie stanowisko.

Prosi, by pytania wysłać mailem, ale nie odpowiada na nie. Nie chcą też rozmawiać z rodziną Eulalii. - Nie mamy praktycznie kontaktu z ciocią. Widzieliśmy ją przez chwilę w szpitalu. Nie możemy uzyskać informacji, co się z nią dzieje, jaki jest jej stan zdrowia - żali się Grzelewska.

Sąd zostawił ją na pastwę losu

Zgodnie z prawem nikt nie ma aktualnie prawa do opieki na staruszką. Okazuje się, że ponad rok temu warszawski sąd okręgowy ubezwłasnowolnił kobietę, ale do tej pory nie wyznaczono prawnego opiekuna. - Pomiędzy wydaniem postanowienia o ubezwłasnowolnieniu, a o ustaleniu opiekuna mija pewien czas, bo tak są skonstruowane przepisy. Najpierw sąd okręgowy w składzie trzech sędziów orzeka o ubezwłasnowolnieniu, a potem, po uprawomocnieniu wyroku, sąd rejonowy orzeka o ustaleniu opieki - tłumaczy rzecznik prasowy sądu okręgowego Maja Smoderek.

Jak moiw, to pewnego rodzaju luka prawna, ale tak są skonstruowane przepisy. Jej zdaniem wszystko trwa tak długo, bo sąd musi rozstrzygnąć, komu w tej sytuacji powierzyć opiekę i kto lepiej zajmie się kobietą.

Sprytnie pomyślane

Zgodnie z prawem opiekunom nic nie można zarzucić, czego najlepszym dowodem jest postanowienie prokuratury. Prawnicy nie twierdzą, że ta decyzja jest pozbawiona racji. - Gdyby ta kobieta podarowała ten majątek bez żadnych wzajemnych zobowiązań, to sytuacja wyglądałaby inaczej - mówi adwokat Piotr Panek, ale w takim wypadku, z jakim mamy do czynienia, opiekunowie są kryci.

- Teraz można ewentualnie wystąpić z powództwem cywilnym o unieważnienia tych czynności, których dokonała starsza pani - mówi prawnik. Problem w tym, że na razie ona nie może tego zrobić, bo jest ubezwłasnowolniona, a w jej imieniu nie ma kto tego zrobić, bo prawnego opiekuna nie wyznaczono - podkreśla prawnik

To nie pierwszy taki "numer"

Udało nam się skontaktować z krewnymi rzekomych opiekunów. - Ta pani to nie jest dla nas żadna rodzina - przyznaje kobieta, która woli pozostać anonimowa.

Dodaje też, że ludzie, którzy opiekują się panią Eulalią, podobnie postąpili ze swoim wujkiem. Kilka lat wcześniej przez kilka tygodni odwiedzali starszego mężczyznę, który nadużywał alkoholu. Po jego śmierci okazało się, że sporządził testament i mieszkanie na warszawskiej Saskiej Kępie przepisał właśnie im. - To mieszkanie miało trafić do dziewczyny, która mieszkała z tymi ludźmi przez 18 lat. On i jego żona ją wychowywali. Trafiła do nich, jak miała 1,5 roku. Nie dostała nic - mówią mi osoby spokrewnione z tymi, u których przebywa Eulalia.

Dla obcych bardziej litościwi

Nagła pomoc dla pani Eulalii dziwi całą rodzinę. Okazuje się, że kobieta, która deklaruje pomoc dla staruszki, nie zajmuje się własną matką - twierdzą nasi rozmówcy. - Kobieta mieszka sama w drewnianej altance na działce - relacjonuje nam kobieta, która zna rodzinę. - Wszystkie dzieci miały się składać na opiekę medyczną dla matki, ale oni nie płacą - dodaje.

Skontaktuj się z autorem tekstu Michałem Janczurą >>>

Więcej o:

APLIKACJA TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (98)
Zaopiekowali się bogatą staruszką. Przejmują majątek i izolują ją od rodziny
Zaloguj się
  • siwywaldi

    Oceniono 600 razy 402

    Zaraz, zaraz....
    A dlaczego NIKT a autorów artykułu nie kieruje pretensji do szanownej "rodzinki", która latami nie interesowała się 80-cio letnią ciotką ? Dopiero JAK KASA zaczęła odjeżdżać sprzed nosa, to i "miłość" się znalazła ? Przy takim majątku to "rodzinka" mogła zabezpieczyć tej pani do końca życia LUKSUSOWY zakład opiekuńczy ci jeszcze sporo by zostało, ale jak widać szkoda było stracić każdy grosz a i zachodu było by za dużo....

  • safelogica

    Oceniono 268 razy 216

    Państwo Polskie to najbardziej zbędny twór dla Polaków jaki sobie można wyobrazić,
    Internauci mają za złe rodzinie, że dopiero po latach zainteresowała się staruszką.
    A gdyby staruszka nie miała żadnej rodziny to każdy może sobie taką staruszkę "zawłaszczyć"?
    Prokuratura jak i inne organy Państwa działają tylko tam, gdzie obywatelowi można dowalić, obedrzeć go z majątku, godności. Tam gdzie nawet istnieje obowiązek dla Państwa, olewa ono obywatela albo mściwie ograża się sankcjami za natarczywe domaganie się i wywiązania przez Państwo z obowiązku.
    Polska podobnie jak owa biedna staruszka ciągle dostaje się w łapy grup zwanych partią polityczną. Największą słabością Polski jest głupota obywateli, którzy pozwalają aby Organy Państwa nie działały.
    Politycy klepią zawsze jakieś bzdury o odpowiedzialności politycznej i dlatego za państwo i organy NIKT nie odpowiada.
    Państwo ma w głębiokiej pogardzie ludzi starych, słabych, chorych, niezaradnych, ograniczonych umysłowo lub somatycznie.
    Wałęsa kiedyś powiedział: "o take Polske Walczyłem albo nie o take".
    Najbardziej żałuję, że będąc młodszy z tego kraju nie wyemigrowałem.
    Polska to naprawdę Bajzelland z ustrojem biurokratyzmu represyjnego z wyraźnym odchyleniem religijnym.
    Tylko Watykan i jego przedstawiciele mają się tutaj doskonale, oraz oczywiście zmienna grupa beneficjentów: przedstawicieli władzy publicznej: wszelkiej maści urzędników i pochodnych (sędziowie, prokuratorzy, wojsko, policja)

  • totapis213

    Oceniono 185 razy 97

    To metody od wieków stosowane przez sukienbkowych

  • mazen17

    Oceniono 94 razy 76

    Masz zupelna racje. Raz reprezentowalem taka rodzine, ktora "stracila" w taki sam sposob wujka. Wujek mial troche pieneidzy, kosztownosci i nieruchomosci. Mieszkal w USA, a jego rodzina calkowicie go porzucila na pastwe losu. Zainteresowalo sie nim jakies malzenstwo, ktore go odwiedzalo, zabieralo go do kina, na zakupy, do siebie na swieta. Rodzinka zainteresowala sie nim dopiero jak juz byl blisko smierci, i zaczela ie obawiac ze to obce malzenstwo dostanie wszystko w testamencie. I tak wlasnie sie stalo. Mimo tego ze ta rodzina byla moimi klientami, i staralem sie zrobic wszystko co mozliwe aby odzyskali przynajmniej czesc spadku, wcale nie bylem smutny gdy w koncu przegralismy sprawe.

  • carlfrost

    Oceniono 95 razy 71

    kobieta oddała mieszkanie warte 350 tysięcy za 1400 zł miesięcznej renty i według prokuratury nie jest to niekorzystne rozporządzenie mieniem, przeciz nei trzeba być orłem żeby policzyć że ta renta to 14 tysiecy rocznie, czyli żeby Pani zwrócił sie koszt mieszkania usiałaby pobierać rentę przez 25 lat, na co szans powiedzmy sobie szczerze nie ma, olewcze podejście prokuratury do obowiazków, na zasadzie niedasię, w sprawach wymagajacych czegoś wiecej niż przeczytanie wydruku z alkomatu jest przerażajace,

  • piotr_999

    Oceniono 90 razy 68

    To wersja jednej ze stron, a ciekawe jaka jest prawda.
    Zdarzały się przecież przypadki że starsi ludzie woleli podarować majątek komuś obcemu, kto okazał się dla nich życzliwy, niż rodzinie która przez całe życie miała ich w dupie.

  • jerzytop

    Oceniono 102 razy 56

    Rodzinka oburzona ,bo ciocia zamiast umrzeć zostawiając wszystko rodzince ,to przepisała na kogoś kto się nią zajął . Skoro stan zdrowia cioci był nienajlepszy to dlaczego mieszkała sama ?

  • od-or

    Oceniono 104 razy 50

    faktyczni gdzie była rodzina przez tak długi czas

  • artur0121

    Oceniono 137 razy 43

    Kochana rodzinka zainteresowała się staruszką dopiero wtedy jak się zorientowała że pieniążki przejdą koło nosa, a może ci nieznani sprawcy wcale staruszki siła nie wywieźli, tylko po prostu się nią zajęli, a rodzina sra o pieniądze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX