Palikot krytykuje prezydenta za udział w mszach św. Prezydent odpowiada: Nie powinno się komuś zaglądać w zakamarki duszy

Janusz Palikot dziś krytykował prezydenta za uczestnictwo w mszach świętych. - Słyszałem tę wypowiedź przy goleniu. Ale nie zaciąłem się - mówi w wywiadzie z TOK FM Bronisław Komorowski. - Trzeba szanować cudze poglądy i wrażliwości. Jeżeli się jest zwolennikiem wywieszania haseł tolerancji na sztandarach politycznych, nie powinno się zaglądać komuś w zakamarki duszy, a tym bardziej nie wolno w nią wchodzić w kaloszach, i to niekoniecznie czystych - stwierdził prezydent.
Janusz Palikot mówił dziś w "Poranku Radia TOK FM", że głowa państwa nie powinna brać udziału w uroczystościach o charakterze religijnym. Stwierdził, że w ostatnich dniach, już po wyborze papieża Franciszka, jesteśmy świadkami cynizmu Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska. Zdaniem lidera Ruchu Palikota prezydent nie powinien chodzić na msze i pokazywać swoich uczuć religijnych, bo w ten sposób narzuca podobne poglądy swoim obywatelom.



Karolina Olszewska, TOK FM: Panie Prezydencie, poseł Janusz Palikot skrytykował Pańską postawę, mówiąc, że może ona być swego rodzaju narzucaniem całemu narodowi konkretnej wiary.

Bronisław Komorowski: - Słyszałem tę wypowiedź przy goleniu, ale się nie zaciąłem. Spokojnie wysłuchałem jej do końca. I radziłbym Januszowi Palikotowi, żeby się zgłosił na korepetycje do Aleksandra Kwaśniewskiego: jak to było w tym papamobile, jak to było na innych mszach, w których prezydent Polski, jak rozumiem, reprezentował społeczeństwo polskie. A po drugie - słyszałem dalszą część tej rozmowy i pytanie dziennikarza, jak Janusz Palikot godzi to ze składaniem przez siebie przysięgi w Sejmie z dodaniem tych słów, bardzo ważnych w tradycji polskiej, ale mających jednoznaczny kontekst natury religijnej: "Tak mi dopomóż Bóg"? Agnostyk, człowiek innej wiary, raczej ich nie dodaje.

Państwo polskie zostawia swobodę przy składaniu przyrzeczeń i można mówić z tą formułą lub bez niej. Jeżeli ktoś składa tego rodzaju przyrzeczenie z powoływaniem się na motywację religijną, nie powinien potem udawać, że jest to "dzień dobry". Bo gdyby to było zwyczajowe "dzień dobry", to rozumiem, że od dziś Janusz Palikot i jego stronnicy wszystkim będą mówić w Sejmie nie "dzień dobry", ale "Pochwalony Jezus Chrystus". Do mnie można tak mówić.

Pan nie czuje, żeby narzucał komukolwiek cokolwiek w kwestiach wiary?

- Właśnie na tym polega ta wielka różnica: dla mnie to jest okoliczność ważna, że ja mogę z czystym sumieniem reprezentować państwo polskie, tak jak to robi cały cywilizowany świat. A jednocześnie mogę mieć osobiste przeżycie natury religijnej. I się z tym nigdy nie będę krył. Bo to jest wyjątkowa, komfortowa sytuacja. Problem mają ci, którzy mogą występować tylko w tej jednej roli. Ale wydaje mi się, że Janusz Palikot naprawdę przesadza. Przecież trzeba szanować także i cudze poglądy, i cudze wrażliwości. Nie wolno zaglądać, kto jest jakiej wiary i czynić z tego problemu publicznego.

Ja też nie wiem i nie chcę wiedzieć, co gra w duszy Janusz Palikota, co grało kiedyś, co gra dziś pod względem religijnym. Natomiast namawiam, żeby nie zaglądać w każdy zakamarek ludzkiej duszy i robić różnicę z tego, czy ktoś w sposób naturalny uczestniczy w wydarzeniu o charakterze nie tylko politycznym, ale również natury religijnej, czy też nie. Jeżeli się jest zwolennikiem wywieszania haseł tolerancji wysoko na sztandarach politycznych, nie powinno się zaglądać komuś w zakamarki duszy, a tym bardziej nie wolno w nią wchodzić w kaloszach, i to niekoniecznie bardzo czystych.

Czy z pańskiego punktu widzenia uczestnictwo głów państwa w uroczystościach religijnych to jest rzeczywiście styl, który powinien być praktykowany?

- Tu nie jest ważny mój punkt widzenia. Ważny jest punkt widzenia całego normalnego, cywilizowanego, kulturalnego świata. Na uroczystościach w Watykanie były reprezentowane 132 państwa, było nie tylko sześciu monarchów, ale trzydzieści parę głów państw, w tym prezydenci, premierzy...

Był wiceprezydent USA, była pani kanclerz Angela Merkel, która przecież nie jest katoliczką. To jest dobry obyczaj świata cywilizowanego, że się po prostu uczestniczy w tak ważnym wydarzeniu. Bez względu na to, jakie ma się osobiście poglądy, do którego Kościoła się przynależy, czy w ogóle się jest człowiekiem wiary, czy się jest poza jej obszarem. To jest kwestia kultury i obyczaju politycznego.

Normalny świat jedzie na tego rodzaju uroczystość i w niej uczestniczy, a każdy prezydent Polski zawsze podkreślał szczególną wagę tego rodzaju wydarzeń dla naszego kraju. I dla polskich katolików, którzy stanowią ogromną większość obywateli naszego państwa. I nigdy chyba nikomu do głowy nie przychodziło, że mogłoby być inaczej. Przez szacunek dla polskich obywateli. Najlepiej jest wtedy, gdy można z czystym sumieniem uczestniczyć w tej uroczystości jako w uroczystości nie tylko o charakterze oficjalnym, politycznym, ale jednocześnie być zaangażowanym emocjonalnie w liturgię. Ja akurat jestem w komfortowej sytuacji, ale patrzyłem z zainteresowaniem, jak sobie z tym radzą inni.

Prezydent Argentyny, która była tam obecna, siedziała w pierwszym rzędzie i uczestniczyła w tej uroczystości mimo osobistego i politycznego konfliktu z obecnym papieżem Franciszkiem. Obserwowałem, jak się zachowywało wielu innych przedstawicieli głów państw innej wiary albo w ogóle spoza obszaru wiary. Nikomu do głowy nie przyszło, że można w sposób demonstracyjny okazywać to, że jest to mało istotne wydarzenie.

To jest też kwestia szacunku wobec tych, którzy jednocześnie traktowali tę uroczystości jako przeżycie natury religijnej. Wszyscy polscy prezydenci zawsze tak to zaznaczali, a niektórzy mogli mieć dodatkowe przeżycia. Nie pamiętam, żeby specjalnie się ktoś zdziwił, kiedy jeden z prezydentów wsiadł do papamobile w Polsce. Warto o tym pamiętać i nie zadawać pytań, które stawiają Polaków w sytuacji bezsensownego wyboru. Czy polskie państwo ma demonstracyjnie okazywać lekceważenie, niechęć, obojętność w stosunku do wydarzeń, które są istotne i dla reszty świata, i dla ogromnej większości obywateli państwa polskiego?

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (334)
Palikot krytykuje prezydenta za udział w mszach św. Prezydent odpowiada: Nie powinno się komuś zaglądać w zakamarki duszy
Zaloguj się
  • choleryk_wwa

    Oceniono 535 razy 297

    Niby gajowy, a jednak w tym wypadku mądrze udało mu się odpowiedzieć Palikotowi. Zwłaszcza prztyczek z Kwachem mu wyszedł, który jednocześnie był bardzo trafny.

  • lodzermensz1

    Oceniono 453 razy 283

    Zawracanie d..py.
    Komorowski moim zdaniem nie afiszuje się nadmiernie w swoich praktykach religijnych. Sam nie jestem katolikiem, ale nie przeszkadza mi, że Komorowski nim jest i coś tam sobie praktykuje. Jednocześnie w przeciwieństwie do Lecha Kaczyńskiego potrafił w Wiśle mieć nabożeństwo z luteranami.
    Palikot, który sam angażował się w katolickie pismo Ozon, teraz udaje wojującego ateistę - żałosne.
    A teraz palikociarnia - do minusowania. Taka to wasza tolerancja.

  • maria32a

    Oceniono 462 razy 258

    Chodząc do kościoła prezydent NARZUCA takie zachowanie społeczeństwu, jak powiedział pan Palikot. Hm... Czy wobec tego organizowanie parad gejowskich jest również NARZUCANIEM społeczenstwu takich zachowań? Pan Palikot dalej rzecze: pewne rzeczy nalezy robić prywatnie. Absolutnie zgoda! Manifestowanie orientacji seksualnej w nachalny sposób jest niewłaściwe. Takie rzeczy robi się prywatnie. Pamiętaj, panie Palikocie!

  • unvoreingenommen

    Oceniono 172 razy 122

    Ja nie wiem, Wy wszyscy zartujecie, czy naprawde nie myslicie?... Przeciez fantastycznie Komorowski odpowiedzial, ze pojechal na inauguracje pontyfikatu jako wydarzenie w duzym stopniu polityczne (jesli ktos zacznie mi wmawiac, ze papieski pontyfikat nie ma znaczenia politycznego, to odwoluje do gruntownej analizy pontyfikatu JPII) - byly tam glowy poteznej wiekszosci panstw, niezaleznie od stosunku do religii! Pojechal jako prezydent, reprezentant kraju, zlozyc wyrazy szacunku osobie kierujacej instytucja zrzeszajaca potworna wiekszosc (przynajmniej oficjalnie, ale czym innym nalezy sie kierowac?) obywateli tego kraju! On jest nie tylko Waszym prezydentem, katolikozercy, ale i naszym - ludzi, dla ktorych ten gest mial znaczenie! A ze przy okazji sam jest osoba wierzaca - to przynajmniej nic nie musial udawac. Naprawde, powsiagnijcie swoja agresje i glupote, bo to boli. Troche tolerancji i szacunku, ktorego sami sie tak domagacie.

  • vonsmroden

    Oceniono 149 razy 75

    Niech jeździ, jest prezydentem więc ma jeździć, taka jego rola. O to akurat piany nie biję. Ale dlaczego my wszyscy mamy żyć w kraju kościelnym? (Nie katolickim, tylko kościelnym, dla wyraźnego odróżnienia). Dlaczego
    mamy się uczyć religii w szkołach? Płacić dziesięcinę? Tolerować hipokryzję i pazerność kleru? Dlaczego jakiś strażnik sumienia ma mi kazać być hetero, albo homo, zabraniać używania prezerwatyw, decydować za mnie czy mam dokonać aborcji? Tego już nie rozumiem!

  • jerzysm42

    Oceniono 150 razy 56

    Ciekaw jestem kiedy Palikot kolejny raz zmieni swoje poglądy i znów zacznie nosić baldachim.
    Za grosz nie wierzę Palikotowi.
    Jeszcze niedawno zarabiał na wydawaniu katolickiego pisma, dzisiaj jest najbardziej zajadłym wrogiem kościoła, a na czym jutro będzie chciał zarobić?

  • rucki

    Oceniono 153 razy 53

    Panie Prezydencie Komorowski, dziękujemy za odpowiedni dystans. Niech Pan dalej robi swoje, reelekcja w kieszeni. Panie Prezydencie Kwaśniewski - nie tędy droga. Palikotowi mówimy NIE. Potrzebujemy alternatywy dla rządzących, ale nie pod płaszczykiem durnych haseł Palikota.

  • mackowaci2010

    Oceniono 140 razy 26

    Chyba za kamerki albo nawet przed kamerki tej duszy.
    Inna sprawa że głowa państwa ma prawo jechać na zaprzysiężenie innej głowy państwa.
    Nawet jeśli tą głową państwa jest dyktator Białorusi lub Watykanu.
    Pytanie czy wypada?

  • idioteka-narodowa

    Oceniono 55 razy 25

    Myslę,że posłowi J.Palikotowi nie chodziło o wyjazd Prezydenta na pontyfikat Papieża Franciszka.Wiele razy widząc Prezydenta na Mszach z rozmaitych okazji i państwowych i kościelnych,zastanawiam się ...po co? czy to nie narzucanie Narodowi swojej linii "zakamarkowej". Ja też mam w duszy swój Bożu zakamarek,ale nie afiszuję się z nim przed kamerami i w miejscach publicznych.Jestem osobą zupełnie prywatną. Prezydentowi Kraju,w którym żyją ludzie różnych wyznań i ateiści, nie wypada bywać w Kościele na mszach z każdej okazji i nawet pogrzebów znanych (tylko) ludzi.UMIAR jest ważny albo bardzo ważny!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX