"15-latka może uprawiać seks. Może zajść w ciążę. Ale rodzić - już musi. Do dziecka praw nie ma" [WYWIAD]

rozmawiał Mikołaj Lizut
30.03.2013 , aktualizacja: 02.04.2013 16:21
A A A
Nastoletnim matkom w placówkach resocjalizacyjnych zgodnie z prawem państwo odbiera dzieci

Nastoletnim matkom w placówkach resocjalizacyjnych zgodnie z prawem państwo odbiera dzieci (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Piętnastoletnia dziewczynka może legalnie uprawiać seks i zajść w ciążę. Musi urodzić. Ale - jako nieletnia matka - nie ma do swojego dziecka żadnych praw. Dlatego nastoletnim matkom w placówkach resocjalizacyjnych zgodnie z prawem państwo odbiera dzieci.


Rozmowa z Agnieszką Sikorą, prezes zarządu Fundacji po DRUGIE, która zajmuje się pomocą dla wychowanków z poprawczaków i ośrodków wychowawczych

Mikołaj Lizut: Szesnastoletnia Dominika z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego w Cerkwicy jest w siódmym miesiącu ciąży. Co z nią będzie dalej?

Agnieszka Sikora, Fundacja po Drugie: - Najprawdopodobniej za miesiąc dostanie urlop z tej placówki. Nie wróci jednak do rodzinnego domu, bo jej rodzice są pozbawieni władzy rodzicielskiej za znęcanie się nad nią. Opiekę nad Dominiką sprawuje wychowawczyni z domu dziecka, gdzie dziewczyna mieszkała od siódmego roku życia do momentu, gdy zaczęła sprawiać kłopoty - wagary, kradzieże, pobicia, alkohol.

Decyzją sądu trafiła do młodzieżowego ośrodka wychowawczego w Cerkwicy Nowej. Ale nie może tam zostać z dzieckiem. Jeśli znajdzie się wolne miejsce, jest szansa, że trafi do domu samotnej matki.

A jeśli nie?

- Po urodzeniu wróci do ośrodka. O losie dziecka zadecyduje sąd. Czeka je zatem dom małego dziecka, pogotowie opiekuńcze, albo rodzina zastępcza.

Dlaczego nieletnim matkom odbiera się ich dzieci?

- Takie jest prawo. Matka, która nie ukończyła 18 lat, w świetle prawa matką do końca nie jest. To znaczy - nie ma władzy rodzicielskiej. Paradoks polega na tym, że od 15. roku życia można współżyć płciowo i nie jest to przestępstwo. Co więcej, jeśli nieletnia zajdzie w ciążę, a ciąża nie jest wynikiem przestępstwa, to musi urodzić.

W przypadku dziewczyny z "normalnego", niepatologicznego domu, sprawa wydaje się prosta: prawną opiekę nad dzieckiem nieletniej przejmują jej rodzice. Tragedia zaczyna się, gdy dziewczyna pochodzi ze zdegenerowanej rodziny i jest w placówce resocjalizacyjnej. Wtedy często państwo po prostu odbiera jej dziecko. Jej wola nie ma w tej sprawie nic do rzeczy. I wtedy jest rozpacz.

Te dziewczyny, od najmłodszych lat zaniedbane, narażone na głód, przemoc, często gwałcone we własnym domu, mają gigantyczny deficyt miłości. Dziecko mogłoby go jakoś zaspokoić. Taka dziewczyna miałaby wreszcie kogoś, kogo mogłaby kochać i kto kochałby ją bezgranicznie. Poza tym, to jest przecież ich dziecko. Niestety, dziecko trafia gdzieś daleko w Polskę, a szanse na to, że nieletnia matka odzyska opiekę nad nim, gdy skończy osiemnaście lat, są bardzo niewielkie.

Dlaczego?

- Bo te dzieci trafiają do rodzin zastępczych, których ostatecznym celem jest adopcja. Ten proces trudno później odwrócić. Za każdym razem decyzję podejmuje sąd.

Często wychowanki ośrodków resocjalizacyjnych zachodzą w ciążę?

- Zbyt często. W dodatku nie są to ciąże zaplanowane, a nastolatki nie powinny mieć dzieci. Dr Renata Szczepanik z Uniwersytetu Łódzkiego przeprowadziła rozpoznanie, z którego wynika, że w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych i zakładach poprawczych dla dziewcząt co roku w ciążę zachodzi ok. 60 wychowanek. To jakieś 5 procent, ale i tak za dużo. One nie są na to gotowe.

Przygotowuje je pani do macierzyństwa z pomocą lalek?

-Tak. Ale nie są to zwykłe lalki. To skomplikowane urządzenia elektroniczne. Są to fantomy niemowląt, które dostają od nas dziewczyny na kilka dni. Te lalki wymagają takiego zaangażowania jak dziecko. Trzeba je przewijać, karmić, przytulać i opiekować się nimi 24 godziny na dobę. Urządzenie wszystko dokładnie rejestruje.

Projekt nazywa się "Gdy zostanę mamą" i ma na celu naukę świadomego rodzicielstwa. Pokazuje też, jak trudne i odpowiedzialne zadanie stoi przed rodzicami. Uczy, że nie warto mieć dzieci, gdy sami jesteśmy dziećmi. Ten program kształtuje też wzorce zachowań, które dla tych dziewczyn wcale nie są oczywiste - że lalkę, gdy płacze, trzeba przytulić, a nie uderzyć albo odepchnąć. One tego nie wiedzą, bo same były bite i odpychane.

Jest w tym jakaś ironia losu: państwo odbiera nieletnim matkom dzieci, a pani daje im lalki.

- Te dziewczyny są w emocjonalnej rozsypce po rozstaniu z dzieckiem. Niektóre, już po zakończeniu programu, nie chcą oddać lalki. Przywiązują się do niej, bo traktują ją jako pewien substytut. Taka więź z lalką jest oczywiście niebezpieczna, staramy się wychowanki odpowiednio pilotować, są pod opieką psychologa, nie zostają z tym same. Dla dziewcząt, które mają dzieci i z nimi nie są, praca z lalką, taka chwila udawanego macierzyństwa, może być bardzo kształcąca. Dzięki temu mogą sobie uświadomić, czym jest posiadanie dziecka. Ten program zmusza je do refleksji nad dalszym życiem, może zdeterminować je do walki o odzyskanie opieki nad dzieckiem po uzyskaniu pełnoletności.

Zdarzają się zresztą różne historie. Czasem dziewczyny w ogóle nie radzą sobie w roli "matki". Lalki są bite, zamykane w szafach albo w pojemnikach na chleb. To są dla wychowawców sytuacje bardzo diagnostyczne.

Dlaczego dziewczęta z ośrodków resocjalizacyjnych nie mogą być w nich ze swoimi dziećmi? Przecież dorosła kobieta w więzieniu może urodzić i opiekować się dzieckiem.

- To właśnie jest straszne. Należałoby oczekiwać, że państwo, które konstytucyjnie chroni rodzinę i macierzyństwo, obejmie nieletnie matki szczególną opieką. Tymczasem jest odwrotnie.

Wielu dyrektorów placówek resocjalizacyjnych chętnie przyjęłoby wychowanki wraz z ich dziećmi. Niestety, nie ma takiej możliwości. A byłby w tym również pedagogiczny sens. Nieletnia matka z dzieckiem pod odpowiednią opieką psychologiczną i pedagogiczną ma szanse wyjść na prostą, nauczyć się odpowiedzialności, miłości i wejść w dorosłość jako wartościowy rodzic. Niestety, resorty edukacji i sprawiedliwości są głuche na te sugestie. To urzędnicza bezduszność.

Zobacz także
  • 2
  • 41
Komentarze (106)
Zaloguj się
  • avatar

    robbie-37

    Oceniono 263 razy 239

    Mam prawo współżyć w wieku 15 lat, ale do ginekologa muszę udać się z rodzicami prosząc o antykoncepcję, którą i tak mi odmówią bo jestem nieletnia. Jedno zaprzecza drugiemu, kto uchwala tak chore sprawy w naszym kraju? Skoro nasze prawo pozwala na seks z 15-latką, to legalna również powinna być antykoncepcja.

  • avatar

    smartbonnie2

    Oceniono 224 razy 202

    Aha. Czyli żadnej nauki o seksualności, żadnej antykoncepcji, bo to be, uczyć, żeby były grzeczne i słuchały starszych mężczyzn (na przykład jak starszy chłopak chce dowodu miłości), zamiast mówić nie, a jak zajdzie w ciążę - ma rodzić, bo aborcja be, a jak już urodzi, to jej zabieramy.
    Coś jak hodowla cieląt.
    Aha, a gdzie w tym rachunku mężczyźni? Samo się zasiało? Zero odpowiedzialności.

  • avatar

    conick_polny

    Oceniono 138 razy 100

    "Te dziewczyny, od najmłodszych lat zaniedbane, narażone na głód, przemoc, często gwałcone we własnym domu, mają gigantyczny deficyt miłości. Dziecko mogłoby go jakoś zaspokoić".

    Zgadzam się, że nie powinno się tym dziewczynom odbierać dzieci, ale słowa tej pani są moim zdaniem chore lekko. Dziecko nie służy do zaspokajania deficytu miłości!

  • avatar

    boobooo

    Oceniono 62 razy 60

    Zal mi tych matek-dziewczynek. Powinno sie im stworzyc szanse na posiadanie dziecka - pewnie w 70% przypadkow to dziecko po roku przejdzie do adopcji, ale w 30% moze miec kochajaca matke, ktora wyjdzie na prosta.

  • avatar

    tornson

    Oceniono 89 razy 59

    I czemu udajecie idiotów, droga GW??
    Dlaczego 15 MUSI urodzić? Ano dlatego że rządzą wasi klerykalni pupile z PO, którzy bandycką antykobiecą totalitarną ustawę antyaborcyjną nazywają "kompromisem"! GW sama wspiera ten kato-watykański układ, a potem udaje idiotów!!

  • avatar

    izopropanol

    Oceniono 60 razy 48

    A moze by w podstawowce juz mowili ,moze by uswiadamiali i bylo duzo nieszczesc mniej? Poza tym ta paniczna reakcja na sex?
    O co tu chodzi? Ludzie tak maja ,chca sie przytulac czy jak maja 15 czy 85,przytulanie prowadzi dalej i tu warto malolatow edukowac, moze zamiast religi jednak dac edukacje co jak i bez czego ?

  • avatar
  • avatar

    robbie-37

    Oceniono 74 razy 46

    Nasze prawo jest chore, jak można pozwolić 15-letniej dziewczynie na współżycie płciowe a potem gdy zajdzie w ciążę kazać jej urodzić dziecko? Czy 15-latka nawet gdy jest dojrzała fizycznie potrafi przeżywać przyjemność z seksu? To nadal w podświadomości jest dziecko( mimo tego, że fizycznie na taką nie wygląda). Jeżeli taka sytuacja pojawi się w normalnej rodzinie, to z reguły całą opiekę za wychowanie maleństwa ponoszą rodzice (dziadkowie) nieletniej. I tak pozostaje na dłużej, bo wiadomo każdemu rodzicowi zależy na tym by latorośl skończyła jakąś szkołę. Za późno się edukuje naszą młodzież, za późno się mówi o konsekwencjach wczesnego współżycia i braku zabezpieczenia, brakuje dalej rozmów z naszymi pociechami na temat seksu, bo niektórzy nadal wyznają zasadę, że to temat tabu. Skoro można w Polsce od 15-roku życia współżyć, to nauka o seksie powinna być w wieku 12-13 lat, dostępne powinny być środki zapobiegawcze niechcianej ciąży od 15-roku życia.

  • avatar

    acidity

    Oceniono 59 razy 43

    Szczęka mi opadła, gdy przeczytałem ten wywiad. To strasznie smutne. Czy państwo aby za mocno nie ingeruje w rodzinę? Wiek nie ma tu znaczenia. Skoro nastolatka choćby miała nawet 12 lat była zdolna do zajścia w ciążę, nikt nie powinien ingerować w tę rodzinę. Nawet tak młoda dziewczyna mająca odpowiednie wsparcie jest w stanie zająć się dzieckiem, a sama dzięki temu szybciej dorosnąć i wyjść na porządnego człowieka.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane