"Mówiono, że jesteśmy antychrystami, zdrajcami" - zdradza szefowa największej organizacji zrzeszającej ofiary księży pedofilów w USA

Jak z problemem pedofilii w Kościele poradziły sobie USA? - Zaczęło się w 2002 roku. Wtedy "Boston Globe" otrzymał pozwolenie na odtajnienie wielu dokumentów. W ciągu roku opisali kilkaset spraw. Ofiary nabrały odwagi, poszły do sądów. Niemal każda parafia odkrywała, że co najmniej jeden ksiądz był oskarżony - opowiada w TOK FM Barbara Blaine, szefowa pierwszej amerykańskiej organizacji zrzeszającej ofiary księży SNAP.
Przyjrzeliśmy się, jak z systemowym problemem ukrywania zjawiska pedofilii na gruncie Kościoła katolickiego poradziły sobie kraje najbardziej nim dotknięte - Irlandia i USA. Skali zjawiska w tych państwach nie można porównywać z Polską. Jeśli chodzi o nasz kraj, nie ma żadnych wiarygodnych danych pokazujących, jak duży jest to problem - władze polskiego Kościoła nie podają żadnych informacji na ten temat.

Amerykańska SNAP (Survivors Network of those Abused by Priest) jest jedną z największych organizacji zrzeszających ofiary księży pedofilów na świecie. Należą do niej także Polacy. Jej założycielka i szefowa Barbara Blaine także była molestowana przez księdza.



Agnieszka Lichnerowicz: Kiedy w Stanach Zjednoczonych zaczęto publicznie mówić i piętnować zjawisko pedofilii w Kościele?

Barbara Blaine: Pierwsze ofiary księży zaczęły mówić o swojej krzywdzie na przełomie lat 80. i 90. Minęło już więc niemal ćwierć wieku. Pierwszą reakcją Kościoła było zaprzeczanie lub bagatelizowanie oskarżeń. Od tamtej pory nauczyliśmy się, że taka właśnie jest ich polityka, takie płyną instrukcje z Watykanu. Tak było w Stanach Zjednoczonych i w Irlandii.

Dla ofiar Kościół ma do zaoferowania trochę krzepiących słów, ale poza tym ich obietnice są puste, nic za nimi nie idzie. Ofiary zostają ze swoim cierpieniem same; dzieci nadal są wystawione na ryzyko, bo sprawcy pozostają bezkarni. Moim zdaniem po dziś dzień księża oskarżeni o molestowanie są po prostu przenoszeni z parafii do parafii. Przełożeni nie informują o oskarżeniach, rodzice w nowych parafiach nie są ostrzegani, nie są świadomi zagrożenia. Choć, trzeba przyznać, że nie dzieje się to równie często jak wcześniej.

Dlaczego ofiary zaczęły mówić? Co spowodowało, że nabrały odwagi?

- Początkowo nie byliśmy zbyt otwarci. Trzymaliśmy tożsamości ofiar w tajemnicy. Dopiero po czterech-pięciu latach zaczęliśmy pokazywać się publicznie. Zdaliśmy sobie sprawę, że biskupi nas oszukują. Dzieci były nadal zagrożone. Uważaliśmy, że jedynym sposobem, by je chronić, jest nagłośnienie sprawy.

Kościół, co prawda w okrojony sposób, ale jednak zgodził się współpracować. Dlaczego?

- Zostali do tego zmuszeni przez presję ze strony opinii publicznej. Coraz więcej ofiar zaczęło mówić o swojej krzywdzie, dziennikarze zaczęli opowiadać ich historie.

Afera eksplodowała w 2002 roku w Bostonie. "Boston Globe" wywalczył w sądzie pozwolenie na upublicznienie dokumentów związanych z pedofilią wśród księży. Dziennikarze zaczęli opisywać kolejne historie. Sprawa po sprawie. Godzinami, dniami, miesiącami przeglądali dokumenty sądowe. Przez rok opisali kilkaset spraw.

Boston jest bardzo katolickim miastem. Niemal każda parafia odkrywała, że co najmniej jeden ksiądz był oskarżony. A jeśli nie ich parafia, to sąsiednia. Coraz więcej ofiar zaczęło opowiadać o tym, co ich spotkało. Dziennikarze przekazywali to dalej, dotarli do ofiar z innych miast.

Biskupi nie mieli innego wyjścia, choćby z powodów PR-owych musieli zareagować i przekonać ludzi, że coś robią. Jedna z taktyk zakładała obietnice zajęcia się sprawą, powiedzenia prawdy, usunięcia oskarżanych księży. Niestety, niewiele zrobili.

Raport uniwersytetu John Jay College (nie był to raport państwowy, bazował tylko na dokumentach, które diecezje zgodziły się pokazać) mówi o ponad dziesięciu tysiącach ofiar. Ale socjologowie uważają, że jest ich więcej. Np. ksiądz Andrew Greely przeprowadził badania na uniwersytecie w Chicago. Z jego szacunków wynika, że ofiar w USA jest co najmniej 100 tysięcy.

Autorzy raportu John Jay College szacują, że na blisko 4 proc. księży ciążą oskarżenia o pedofilię.

Trzeba zaznaczyć, że to nie jest raport rządowy. Przygotował go uniwersytet John Jay College. Oni korzystali tylko z dokumentów, które zgodziły się im udostępnić diecezje. To nie było więc niezależne, obiektywne dochodzenie. Biskupi przyznają, że ten odsetek może wynosić 4 proc. Ale w późniejszych suplementach do raportu, w tym z 2012 r., ten wskaźnik jest wyższy. "Chicago Tribune" kilka dni temu opublikował raport na temat seksualnych przestępstw w diecezji Joliet. Z dokumentów wynika, że w latach 80- tych odsetek w tej diecezji był nawet trzy razy większy - wynosił 13 procent. W latach 90-tych był już znacznie niższy. Biskupi przyznają, że ten odsetek może wynosić 4 proc. Ale w późniejszych suplementach do raportu, w tym z 2012 r., ten wskaźnik jest wyższy. "Chicago Tribune" kilka dni temu opublikował raport na temat seksualnych przestępstw w diecezji Joliet. Z dokumentów wynika, że w latach 80. odsetek w tej diecezji był nawet trzy razy większy - wynosił 13 proc. W latach 90. był już znacznie niższy.

Skąd taka różnica?

- Nikt tego nie wie na pewno. Przedstawiciele Kościoła ten spadek będą tłumaczyć tym, że po prostu spadła liczba nadużyć. Ale naszym zdaniem ofiary z późniejszych lat po prostu nie są jeszcze gotowe, by o tym mówić. Chodzi o to, że zazwyczaj, statystycznie ofiary zaczynają opowiadać swoje historie dopiero po czterdziestym roku życia.

Jak na kolejne doniesienia o molestowaniach przez księży reagowali czytelnicy, obywatele? Oburzeniem czy obroną Kościoła?

- Jest wielu katolików, którzy nie chcą uwierzyć, że ksiądz mógłby zrobić coś takiego. Zazwyczaj, gdy dochodzi do upublicznienia skandalu, pojawia się grupa wiernych, którzy oskarżają ofiarę o to, że chce zniszczyć Kościół, kieruje się chęcią zemsty albo chodzi jej tylko o pieniądze.

Moja rodzina otrzymywała nawet pogróżki. Ludzie wydzwaniali do naszego domu w środku nocy i grozili mojej matce. Mówili, że zrobią jej krzywdę, jeśli mnie nie uciszy. Episkopat amerykański wspiera finansowo organizację Katolicka Liga Praw Religijnych i Obywatelskich. Jej szef zarzuca naszej organizacji, że jesteśmy antychrystami i zawodowymi ofiarami.

Jednak dzięki temu, że media nie odpuszczają, opinia publiczna jest coraz bardziej krytyczna wobec Kościoła katolickiego. Z niedawno przeprowadzonego sondażu wynika, że 34 proc. amerykańskich katolików za najbardziej palący problem w Kościele uważa właśnie skandale seksualne. Jestem przekonana, że 10 lat temu przeważająca większość ludzi w ogóle nie dostrzegała tego problemu. Na tę zmianę trzeba było czasu.

Reakcja amerykańskiego Kościoła katolickiego na skandale jest w Europie podawana za wzór. Bo ostatecznie, pod naciskiem, ale jednak, zgodził się na współpracę i wprowadził politykę "zero tolerancji".

- To prawda. Ale to jest tylko na papierze. Przykład? Dwa lata temu przeprowadzono dochodzenie w archidiecezji Filadelfii. Znaleziono 37 księży, którzy molestowali dzieci. Nie jednego, nie dwóch czy tuzin, ale 37! A przecież wtedy obowiązywała już polityka "zero tolerancji". W rzeczywistości oni się tego hasła nie trzymają.

Nie wierzę, żeby chociaż raz hierarchowie katoliccy z własnej inicjatywy odsunęli księdza z powodu molestowania przez niego dzieci. Żeby chociaż raz uznali, że coś z tym trzeba zrobić; żeby donieśli na policję. Nigdy tak nie było. Oni zwracają się do policji, dopiero gdy ofiary zaczynają mówić, sprawa trafia do mediów, sądów. Przestrzegają polityki "zero tolerancji" tylko, gdy są do tego zmuszeni.

Gdy mówi pani o "oskarżonych księżach", ma pani na myśli oskarżenie formalne czy takie postawione przez ludzi albo media?

- Biskupi stosują politykę chronienia podejrzanych przed policją. A później argumentują: przecież ten ksiądz nigdy nie był aresztowany. Tym samym to właśnie przedstawiciele Kościoła nie pozwalają na obiektywne wyjaśnienie sprawy. Posuwają się nawet do kłamstwa - to wszystko jest w raporcie z Filadelfii.

Miesiąc temu, dopiero co, archidiecezja Los Angeles opublikowała dokumenty, które pokazują, że biskup i kardynał w tej diecezji stosowali procedury chroniące księży przed policją.

Przez afery pedofilskie wiele katolickich diecezji w USA znalazło się w kłopotach finansowych. Wierni poszli bowiem ze swoją krzywdą do sądów i domagali się odszkodowań. W ubiegłym roku po raz pierwszy poszkodowani poskarżyli się na przełożonych księży pedofilów, którzy chronili podwładnych przed wymiarem sprawiedliwości.

- Tak było z biskupem z Kansas, który został uznany za winnego narażenia dzieci. Prałat William Lynn jest dziś w więzieniu za to, że krył i przenosił napastników z parafii do parafii. Ale on robił to, co kazał mu kardynał - a kardynał jest na wolności.

Trzeba podkreślić to, że choć część ofiar miała możliwość pozwania Kościoła, to przeważająca większość - ze względu na przedawnienie - nigdy nie mogła tego zrobić. Średni wiek, w którym ofiary zaczynają opowiadać o swojej krzywdzie, wynosi 42 lata. Tymczasem większość stanów wymaga, by ofiara zgłosiła się w wieku od 21 do 28 lat. Według prawa mojego stanu na zgłoszenie molestowania miałam czas do 28. roku życia. Nie byłam wtedy na to gotowa. Rozmawiałam z tysiącami ofiar. Tylko niewielki procent z nich poszedł od razu na policję.

Niektóre sądy, wychodząc naprzeciw ofiarom, zaczęły okres przedawnienia liczyć dopiero od osiągnięcia pełnoletności, ale to nadal mało czasu. Kiedy ja miałam 20 lat, nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to, co mnie spotkało, było nadużyciem.

Przedstawiciele diecezji skarżą się, że musieli ogłosić bankructwo. W rzeczywistości ogłaszają je tylko wtedy, gdy są pod presją wyjawienia prawdy, gdy np. biskup albo kardynał są wzywani do sądu, by zeznawać. Musieliby wtedy przyznać, jak dużo wiedzieli i jak mało zrobili, by chronić dzieci. Bardzo często przedstawiciele Kościoła oferowali ofiarom pewną sumę pieniędzy, ale pod warunkiem, że będą milczeć do końca życia.

Podsumowując, jak wiele zmieniło się od czasu, gdy założyła pani organizację?

- Widać dużo zmian. Kościół jest bardziej bezpieczny. Władze kościelne zostały zmuszone do odsunięcia od dzieci od 700 do 1000 księży, którzy stanowili dla nich zagrożenie. Jest jednak wiele do zmian. Nie wierzę, że przedstawiciele Kościoła przestrzegają polityki "zero tolerancji". Uważam, że nie będą tego robić, dopóki do sądów nie zacznie trafiać więcej skarg na hierarchów, którzy kryli przestępców.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (115)
"Mówiono, że jesteśmy antychrystami, zdrajcami" - zdradza szefowa największej organizacji zrzeszającej ofiary księży pedofilów w USA
Zaloguj się
  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 178 razy 166

    Jeżeli nauki Jezusa przynoszą zupełnie odwrotne skutki od zamierzonych, to może lepiej z radością przyjąć wiadomość, że jest się Antychrystem.
    Ja bym się poglądami opartymi na ignorancji i głupocie tak nie przejmował.
    Za przestępstwa należy zwyczajnie ścigać. Bez zbędnych polemik, gdyż jak widać funkcjonariusze KK nie są partnerami do jakiejkolwiek uczciwej rozmowy.
    Problemem nie są tylko księża, lecz w dużej mierze sami parafianie, zamiatający brudy pod dywan.
    Już na marginesie - jeżeli cierpienie jest wpisane w sens egzystencji na tym padole, to czego się spodziewać po reprezentantach takiego rozumowania?

  • spock2

    Oceniono 166 razy 154

    Przestrzegają polityki "zero tolerancji" tylko, gdy są do tego zmuszeni. - to jest podsumowanie całego artykułu, katabasów trzeba cały czas trzymać za pyski i ich kontrolować jako potencjalnych przestępców, tylko czując presję (finansową lub karną) stają się naprawdę chrześcijańscy. U nas niestety katabasowo się panoszy bo wie że jest praktycznie bezkarne, był jeden Policjant który odważył się katabasowi machalikowi wlepić mandat i jak skończył?

  • transformator2013

    Oceniono 122 razy 116

    Gdyby chociaż kościół okupacyjny watykański miał cokolwiek wspólnego z Chrześcijaństwem i samym Jezusem to by już od dawna chodził w worze pokutnym każdy ich "kapłan" jako pokutę za własne zbrodnie dokonane na milionach niewinnych ludzi... ale oni mają wszystkich w d...ie bo ich instytucja od Boga przecież nie pochodzi!

  • aniechich03

    Oceniono 114 razy 110

    Powtarzam w największym skrócie.
    Ofiary pedofilii z Irlandii i USA mówią otwartym tekstem, że nie należy UFAĆ Kościołowi w jego zapewnienia
    o zerowej tolerancji dla pedofilii.
    Nadal ukrywają księzy pedofilii i nie zglaszaja ich na policje jako przestępców.
    Bazując na tym oraz na aroganckich wypowiedziach biskupów : Michalika, Nycza, Pieronka, Glódzia, Gołebiowskiego i innych śmiem twierdzić , że w Polsce 100% biskupów UKRYWA sprawców pedofilii.
    Do moderatora :
    Nie atakuję wartosci chrześcijańskich.
    Próbuję CHRONIĆ polskie dzieci i wnuki
    Twoje także
    Pomyśl zanim ponownie skasujesz moj wpis.

  • notremak

    Oceniono 111 razy 105

    Ja już chyba nie, ale mój syn na pewno dożyje czasów, kiedy klechy zaczną wypluwać to, czy się opchali za czasów nieodżałowanej śp. komisji majątkowej i w ogóle III Rzplitej Wałęsów, Mazowieckich, Millerów, Suchockich, Tuskokaczyńskich itp. A ofiarom można tylko doradzać:
    1. "Nie lękajcie się - prawda Was wyzwoli!".
    2. I katabasów też pomoże wyzwolić. Na dobry początek od pieniędzy. Bo trzeba ich po kieszeni, tam ich najbardziej boli; nie było w końcu na świecie, a w Polsce nadal nie ma bardziej zachłannej, bardziej pazernej na wszelkie dobra doczesne instytucji od Kościoła katolickiego. (Owszem, banki bywająw tym niezłe, ale z nich przynajmniej jest czasami jakiś pożytek).

  • bibelotx7

    Oceniono 99 razy 93

    Skoro msza wymaga ministrantow to niech to beda starsi ludzie, a nie dzieci (mlodzi chlopcy). Wyglada na to , ze od poczatku z premedytacja katabasy widzieli i widza swoje ofiary w dzieciach im sluzacym podczas mszy a dalej w ''nagrodach'' na obozach. Dobrego ksiedza mozna bronic ale ksiedza pedofila nie ma prawa nikt do jego ukrywania.

  • ossmolony

    Oceniono 89 razy 87

    A w Polsce hierarchowie kościoła katolickiego ogłaszają wszem i wobec ,ze odcinają się ,jako kościół katolicki od pedofilskich '" wyczynów'' swoich duchownych ,którzy są tylko osobowo odpowiedzialni za pedofilie. Oczywiście polska władza to przyjmie ,a rozczenia o zadoścuczynienia dla ofiar klerykalnego zboczenia będą musialy ofiary dochodzic od zboczenców księży i zakonników pedofilow co oczywiście tej najbogatszej instytucji w Polsce jaką jest kk pozwoli uratowac mase kasy. Kosciól katolicki w Polsce od wlasnej degrengolady zwyczajnie umywa ręce na co państwo mu pozwala bo wyżej traktuje przedstawicieli Watykanu od wlasnych krzywdzonych obywateli -dzieci .To tak ,jak by ofiary zbrodni wojennych musiały dochodzic o zadoścuczynienie swoich krzywd u tych tylko co pociągali za spust lub zakładali pętle na szyję lub u tych co osobiście zaganiali do komór gazowych bo np .NSDAP w niemczech lub Junta wojskowa w Argentynie ,jako organizacje i instytucje tego nie robily .Ten sposób interpretacji ,jaką prezentuje kk to i tamte organizacje nie popelnialy szubrastw ,jak i ważni ich przedstawiciele tylko niektorzy ich członkowie tak samo ,jak w kosciele katolickim część duchownych pedofili .Po c.ju fest logika ,ktorą tylko może w swojej nikczemnosci wymyślec kosciól katolicki swoimi biskupami.Takie coś przejdzie w Polsce ,ale nie w cywilizowanym kraju ,jak np w Ameryce i wielu innych .Dlatego hierarchowie w Polsce w odróżnieniu od swoich purpurowych kamratów w Ameryce w Austrii,Irlandii ,Niemczech czy we Francji mogą spac spokojnie bo kasy nie stracą i nie będa musieli się wysprzedawac z tego co przez wieki nakradli -spokojny sen zapewni im tspolegliwa szubrawcom w sukienkach rzadowa i sadownicza władza tego kraju......

  • kozaczek3

    Oceniono 81 razy 79

    Przenoszenie księży pedofilów z parafii do parafii odbiło się rykoszetem w statystykach.
    Wyszło, że w każdej parafii był ksiądz pedofil!!
    Sami sobie nawalili w statystykach.
    Ale analizatory gazu wykryły bardzo duże stężenie siarki wydobywającej się spod sutann katolickich księży wszędzie gdzie tylko są !!

  • minkat

    Oceniono 30 razy 28

    video.anyfiles.pl/Mea+Maxima+Culpa.Milczenie+kosciola./Extremalne/video/59108

    link do filmu dokumentalnego o tym jak kilku moletowanych w dziecinstwie przez katolickiego ksiadza gluchoniemych mezczyzn zaczelo walczyc ze zmowa milczenia w amerykanskim kosciele katolickim.

    jest tez o tym jak KK radzil sobie z pedofilami na przestrzeni ostatniego wieku, co Ratzinger i inni z tym robili, o tym, ze w USA istnialy osrodki terapeutyczne dla ksiezy-pedofili i jak nagle okazalo sie, ze "walka z pedofilia" to glownie uciszanie ofiar, a nie ochrona dzieci etc.

    szalenie interesujace, polecam wszystkim.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX