"NIK włącza się w politykę? Nie. Po kontroli mówimy samorządom: Sprawdźcie swoje szkoły"

- My nie uczestniczymy w dyskursie politycznym, ale mając możliwość oceny sytuacji z boku i bez emocji podpowiadamy decydentom: podejmujcie decyzje lepiej, sprawdźcie, jak jesteście przygotowani do wejścia w życie określonych przepisów. I temu miała służyć ta kontrola - tłumaczył w TOK FM prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski pytany, czy raportem ws. szkół Izba nie pomogła akcji "Ratuj Maluchy".
Jutro w Sejmie głosowanie nad obywatelskim wnioskiem o referendum ws. obowiązku szkolnego dla sześciolatków, pod którym podpisało się niemal milion osób. Organizatorzy akcji - Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców kierowane przez małżeństwo Elbanowskich - chcą, by w referendum obywatele odpowiedzieli, czy są za zniesieniem obowiązku szkolnego sześciolatków; czy są za zniesieniem obowiązku przedszkolnego pięciolatków; czy są za przywróceniem w liceach ogólnokształcących pełnego kursu historii oraz innych przedmiotów; czy są za stopniowym powrotem do systemu: 8 lat szkoły podstawowej plus 4 lata szkoły średniej oraz czy są za ustawowym powstrzymaniem procesu likwidacji publicznych szkół i przedszkoli.

Sprawa wzbudza duże emocje, zwłaszcza od kiedy okazało się, że "raport" przedstawiał niezgodne z prawdą informacje o konkretnych szkołach i doczekał się wielu krytycznych uwag, a nawet zapowiedzi pozwów ze strony szkół.

Czytaj: Jak naprawdę wyglądają szkoły z "raportu" Elbanowskich? Sprawdziliśmy >>>

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wiosną raport o tym, że szkoły są nieprzygotowane do przyjęcia sześciolatków. Wskazano m.in., że jedynie co piąta badana szkoła jest dostosowana do potrzeb sześcioletnich uczniów. Czy Izba nie zaangażowała się tym samym w dyskusję, w której więcej jest emocji i politycznej gry niż merytorycznych argumentów?

Prezes NIK zwrócił w "Poranku Radia TOK FM" uwagę na to, że kontrolę szkół zarządzono na długo przez rozpoczęciem Akcji "Ratuj Maluchy": - Decyzja o tym, by taką kontrolę przeprowadzić, podjęta była dwa lata temu. NIK nigdy, podkreślam: nigdy, nie wpisywał się w bieżącą dyskusję polityczną. A co do samej kontroli, to trzeba się zastanowić, czemu ona miała służyć - mówił tłumacząc, że wnioski z raporcie są różne: z jednej strony - w szkołach pracują nauczyciele przygotowani do uczenia sześciolatków, z drugiej - są braki w wyposażeniu budynków.

Szef NIK: Nasz cel? Informowanie władz tak, by mogły podejmować lepsze decyzje

- Po kontroli mamy obowiązek przedstawienia wyników. A czemu ona miała służyć? Informację po kontroli tych kilkudziesięciu szkół wysłaliśmy do wszystkich 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów, mówiąc: "Sprawdźcie, jak jest u was. My w tych kontrolowanych szkołach znaleźliśmy takie uchybienia. Pamiętajcie, że wkrótce wchodzą w życie zmiany w prawie mówiące o objęciu obowiązkiem szkolnym tych najmłodszych. Możemy wam przedstawić wyjątkowo ważną rzecz: badanie NIK i w oparciu o te informacje możecie sprawdzić, czy wasze szkoły są do tego dostosowane". Taki jest nasz cel. My nie uczestniczymy w dyskursie politycznym, ale mając możliwość oceny sytuacji z boku i bez emocji politycznych podpowiadamy decydentom: podejmujcie jakieś decyzje lepiej, sprawdźcie, jak jesteście przygotowani do wejścia w życie określonych przepisów. I temu miała służyć ta kontrola - tłumaczył Kwiatkowski.

Prezes NIK podkreślił też, że Izba powinna być otwarta na sprawy, które szczególnie dotykają czy bulwersują obywateli, zwłaszcza że o kontrolę wnosić mogą posłowie. Poza tym w szczególnych przypadkach prawo do inicjatywy ma sama Izba: - Odwołam się do konkretnego przykładu. Niedawno byliśmy zbulwersowani sprawą nieudzielenia dziecku pod Skierniewicami pomocy w ramach nocnej i świątecznej opieki medycznej. Jesteśmy w trakcie przygotowywania raportu nt. nocnej i świątecznej opieki medycznej. Znajdą się w nim istotne wnioski, z których wynikać będą sugestie co do zmian obecnie obowiązujących przepisów. To pokazuje, że takie gorące tematy oczywiście, że powinny skłaniać NIK do kontroli. Ale po to, by mogła przedstawiać wnioski, a nie uczestniczyć w bieżącej polityce - tłumaczył Kwiatkowski.



Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (2)
"NIK włącza się w politykę? Nie. Po kontroli mówimy samorządom: Sprawdźcie swoje szkoły"
Zaloguj się
  • taluna22

    Oceniono 2 razy 0

    Raport nie jest sprawom politycznom, a naszom kontrolom podpowiadamy jedynie decydentą
    prezes

  • nigdy-wiecej-po

    Oceniono 8 razy -4

    Kwiatkowski to politruk PO. W NIK leżą sprawy związane z największymi aferami

    (jak np. niewyjaśniona przez PO afera hazardowa). Ale on musi wesprzeć rząd, swoich kolesi,

    którzy zrobili go prezesem. A gdzie w raporcie jest wzmianka o tym, że rząd wymaga

    ale nie daje samorządom pieniędzy w wystarczającej wysokości?

    Tego nie wolno pokazywać i ujawniać. Jak w PRL i PZPR.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX