Janiszewski do Magierowskiego: "Pewnie Pan chciałby wprowadzić seksualny stan wojenny..."

Marek Magierowski i Jakub Janiszewski

Marek Magierowski i Jakub Janiszewski (Fot. Kamil Wróblewski, Radio TOK FM/AG)

"Seksualny stan wojenny, rozbijanie 'seksualnej' opozycji przez policję, Seksuologiczna Rada Ocalenia Młodzieży (w skrócie: SROM). Wyobrażam sobie jak to by było, gdyby Pan decydował..." - pisze Jakub Janiszewski w odpowiedzi na zarzuty Marka Magierowskiego nt. akcji "Seks w moim mieście".
Chwilę po tym, jak skomentowałem aferę z zamknięciem strony Sekswmoimmiescie.pl, zacytował mnie Marek Magierowski: że niby teraz się oburzam, a pół roku temu przyznałem, że przecież dostaję i propozycje seksu bez gumy, i zaproszenia na bezgumowe orgie, z których rzekomo, jak na hipokrytę przystało, próbuję się wyłgać tanią wymówką, że chce mi się spać. Cóż...

Przeczytałem, poczułem się niezrozumiany i zrobiło mi się przykro. Po pierwsze dlatego, że ongiś, na jakieś religijne święta dostałem od Magierowskiego korpokartkę z życzeniami i tak się cieszyłem, że sam wicenaczelny "Rzepy" dobrze mi życzy, że teraz czuję, jakbym tracił przyjaciela! A po drugie dlatego, że spora część ludzkości tamtego wywiadu Kaśki Bielas ze mną w "Dużym Formacie" nie zrozumiała, interpretowała go opacznie, podejrzewając i ją, i mnie o najgorsze intencje.

Toteż pragnę parę rzeczy uściślić, może choć Marek Magierowski przeczyta, zrozumie i znowu mi coś przyśle? W końcu idą święta... A więc Panie Marku kochany! Ja nie odrzuciłem tamtego zaproszenia na orgię, bo mi się chciało spać. Ja je odrzuciłem, bo tam się gum nie używało. Gdyby się używało, to bym się zastanowił, może nawet pojechał do tego hotelu, może próbował się w to jakoś wciągnąć, kto wie, człowiek bywa ciekawy nowości. W końcu lata lecą i pewne zaproszenia mogą się nie powtórzyć, a za chwilę... Wiadomo, co ja będę panu tłumaczył, jest pan wszak dojrzalszy, to pan lepiej wie, jak to z wiekiem jest. To tak między nami chłopakami.

Jeśli zaś chodzi o puentę pańskiego wpisu i samą prewencję (czyli to co, jak się pan wyraził, powinienem powiedzieć "moim kolegom homoseksualistom"), to mam tu pewien kłopot. Osobiście uważam, że powinni usłyszeć wiele różnych rzeczy i działać tak, jak im na to pozwalają ich pragnienia, ciekawości, potrzeby, obawy i całe przypisane do wieku, świadomości oraz temperamentu oprzyrządowanie emocjonalne. Krótko mówiąc - jestem za prawem wyboru, tak w tej, jak w wielu innych kwestiach.

Seksualny stan wojenny?

A jakby to wyglądało po pańskiemu? Próbowałem to sobie jakoś wyobrazić. Cóż, reprezentuje Pan opcję, która uporczywie cofa się do przeszłości, śledzi sowieckie spiski, biadoli nad upadkiem narodu, węszy w powietrzu brukselski kulturkampf i nową Hakatę. Sądzę więc, że tu też ta historyczna obsesja dałaby o sobie znać. Najpewniej sięgnąłby Pan po środki z arsenału zimnowojennego i postulował wprowadzenie seksualnego stanu wojennego. Kto wie, być może nawet zyskałby tu pan poparcie samego KC (choć w tym wypadku z dodatkiem "ds. AIDS") i zielone światło od samej pani Anny Marzec-Bogusławskiej [dyrektor z Krajowego Centrum ds. AIDS - red.], pierwszej sekretarki tegoż gremium.

Seksualny stan wojenny służyłby ochronie młodzieży, oczywiście, i zostałby wprowadzony w blitzkriegu. W ciągu jednej nocy, najlepiej z soboty na niedzielę, zanim całe to hipsterskie towarzycho zdołałoby wyleczyć kaca, wszystkie knajpy na placu Zbawiciela zostałyby zmienione w sklepy rybne lub zwyczajnie zamknięte. Podobnie i inne modne miejsca, o klubach nie wspominając, zwłaszcza tych mniejszościowych, wzbogaconych o darkroomy, sauny czy inne brewerie. Te należałoby nie tylko zamknąć, ale i zdezynfekować, by nie rozsiewały miazmatów. Ludzie by zrozumieli - w końcu tyle jest skarg na te nocne hałasy, to mogłoby chwycić.

Dalej - policja powinna rozpędzać każde liczniejsze zgromadzenie, bo owszem, coś może zacząć się jako niewinne spotkanie paru znajomych, ale kto wie, czym się skończy? Jednym pociągnięciem załatwilibyśmy te przydługie dyskusje na temat ustawy o zgromadzeniach publicznych. Proszę się nie gromadzić, proszę się rozchodzić! Żadnych nagłych, nieplanowanych czy planowanych zbliżeń! Żyjemy w czasach epidemii, to nie przelewki.

W zakładach pracy - tak prywatnych jak państwowych - rozpoczęłaby się seksualna weryfikacja. Nie tylko odsiano by element seksualnie odmienny, ale też uważnie przeliczono wszystkie żony, mężów, kochanki i kochanków. Seksuologiczna Rada Ocalenia Młodzieży (w skrócie: SROM) opracowałaby specjalne kryteria weryfikacyjne, tak by uwzględnić ewentualne okoliczności łagodzące. Liczba partnerów i charakter wykroczeń moralnych były oceniane to ostrzej, to łagodniej, w zależności od zasług w walce z epidemią, jakie położył weryfikowany. Jestem pewien, że Pan przeszedłby ten test z wyróżnieniem.

Strajki łóżkowe, opozycja w więzieniach

A inni? Cóż, nie obyłoby się pewnie bez paru aresztowań, kilku wyłączonych nadajników czy oślepionych serwerów, ale jak to mówi przysłowie - gdzie drwa rąbią... wiadomo. Co do opozycji, to pewnie by się jakaś pojawiła. Układałaby na chodnikach kwietne tęcze, nosiła w klapie gumowe kółka (na wspomnienie kształtu wycofanych ze sprzedaży prezerwatyw) oraz znaczki NyanCata. Tu i ówdzie ktoś na ścianie namazałby sprejem "Dupy bez majtek!" a potem w te pędy uciekał przed patrolem obyczajowym.

W końcu nadszedłby powszechny kryzys, masowe depresje, choroby weneryczne (jednak!) i inne smutki. Ludzie ogłaszaliby strajki łóżkowe i nie wychodzili do pracy, ani nawet na ulice, spędzając w pokojowym proteście całe tygodnie pod kołdrą. Ostatecznie musielibyśmy wszyscy jakoś się dogadać, by zapobiec katastrofie. Opozycja wypuszczona z więzień, rada nierada, ostatecznie zjednoczyłaby się z władzą w krajowym Okrągłym Łóżku, w którym to orgia (pod czujnym okiem neutralnych obserwatorów unijnych) ostatecznie rozpoczęłaby długi i, och koniecznie, bolesny (!) proces narodowego pojednania.

"Seks w moim mieście" to ważna akcja

Szydzę, ale wszystkie wygłaszane zza biurka zalecenia prewencyjne, wszystkie zakazy, grożenia palcem i moralistyczne połajanki nadają się w kontekście współczesnej epidemii tylko do wyszydzenia. I właśnie dlatego kampania "Seks w moim mieście" jest taka ważna. Bo próbuje z ludźmi o seksie rozmawiać, uwzględniając ich potrzeby i ich język, a nie, tak jak pan to chciałby zrobić, sprzedawać im jaśnie oświecony pogląd czy oburzenie moralne.

Skądinąd cała ta moja fantazja o seksualnym stanie wojennym już się w rozmaitych krajach, na wiele sposobów ziściła, o czym trochę pisałem w książce "Kto w Polsce ma HIV?". Próbowano zapobiegać AIDS ograniczaniem praw jednostek, próbowano administracyjnie zaostrzać rygory sanitarne, próbowano karać i wsadzać za kratki. To zawsze służyło władzy, pozwalało demonstracyjnie pokazać polityczną siłę, przyczyniało się dzieleniu na równych i równiejszych. I nigdy, ani trochę, nie wpływało na wskaźniki epidemiologiczne. Nikt poza tymi, którzy czerpią przyjemność z poniżania innych, na tych strategiach nie skorzystał.

I już zupełnie na koniec. Seks nie jest ani przywilejem i powodem do dumy, ani źródłem ludzkiego upodlenia. Jest częścią człowieczeństwa. Więc jeśli chce mnie Pan czymś zawstydzić, to proszę się lepiej postarać. Bo w gruncie rzeczy ani to, że lubię chłopaków, ani to w jakich konfiguracjach, pozycjach czy układach towarzyskich mogę ich lubić, nie jest przedmiotem tej rozmowy.

PS. Właśnie przeczytałem ten tekst jeszcze raz i z przerażeniem odkryłem, że mógłby Pan go odczytać jako zaproszenie na wspólną orgię. Ponieważ bardzo liczę na świąteczne życzenia od Pana, spieszę donieść, że nie o to mi szło. Z drugiej strony jednak, choć teraz stoi Pan po drugiej stronie ideologicznej barykady, były czasy, gdy pracował Pan i dla Agory, i Polityki. Więc kto wie, na co nam jeszcze w życiu przyjdzie?

Zobacz także
  • Plakat kampanii "Seks w moim mieście". Strona działa, a kampania? "Wątpię, że ruszy na nowo"
  • Plakat kampanii Strona "Seksu w moim mieście" znów działa. Ale dotacja przepadła. "Kontynuujemy akcję własnymi siłami"
  • Jakub Janiszewski Janiszewski o oburzeniu "Rz": Nienawiść do homoseksualizmu i spadające nakłady [KOMENTARZ]
Komentarze (79)
Janiszewski do Magierowskiego: "Pewnie Pan chciałby wprowadzić seksualny stan wojenny..."
Zaloguj się
  • niktwazny126

    Oceniono 204 razy 156

    Jak na trudny w naszym kołtuńskim państwie tekst o seksie świetnie pan z niego się wywiązał. Czy oponent zrozumie? Śmiem wątpić, "oni" raczej zaprogramowani na myslenie, że dzieci pzynosi bocian, AIDS to kara za grzechy, a nastolatki bawią się lalkami.

  • dwakurduple

    Oceniono 47 razy 41

    Wszyscy jedziemy na jednym wózku.- Dlatego ,że O SEKSIE DRUGIEGO CZŁOWIEKA WIEMY TYLKO TYLE, ILE ON NAM ZECHCE ODSŁONIĆ - nawet najbliższego.

    Mamusia sypia tylko z tatusiem - a nie przyzna Ci się przecież,że jeszcze z szefem,który ma też kochanka itd...A tatuś też go ma i jeszcze z kuzynką zamężną itd... a po drodze zawsze mogą trafić na AIDS.
    Każdy jest przekonany,że ma wiernego partnera nawet jeśli sam zdradza.A nie wiecie,że ogrom związków rozpada się właśnie z tej przyczyny ?

    Myślicie jak automaty-matoły - jeśli ja śpię Tylko z nią a ona ze mną,to jesteśmy zdrowi :))) - a klienci tirówek,to pewnie kosmici,to jacyś ONI - INNI :)))

    Nie ma mocnych,żeby w Twoim bloku ( powiedzmy 10 rodzin x 5 osób ) nie było osoby LGBT.- Tak samo w Twojej rodzinie 2o-30osobowej - nie ma możliwości,żeby nie istniała osoba LGBT.

    ZNASZ WIELU LUDZI LGBT I BARDZO ICH LUBISZ ! - Tylko nie masz pojęcia,że na seks są zorientowani inaczej niż Ty.

    Bo jak słyszą Twoje opinie i lęk,Twoje chamskie szydzenie i groźby wobec LGBT,to nigdy się nie dowiesz,że masz córkę lesbijkę,czy ojca geja a Twoja dziewczyna jest biseksualna.

    I jeśli oni łapią choroby,to równie łatwo możesz je złapać Ty.

    Dlatego wszelkie sposoby,żeby Ci wtłoczyć do głowy wiedzę niezbędną do ustrzeżenia przed zagrożeniem chorobami są warte wdrażania i poparcia.

    Brawo Kuba Janiszewski !

  • dwakurduple

    Oceniono 31 razy 29

    Kiedy czytam te komentarze - odnoszę wrażenie,że wpadła tu chmara dzieciarni co to jeszcze nie bardzo wie skąd się wzięła.

    To jednak tylko wrażenie,bo jesteście dorośli - I to jest tym większy dramat tego kraju.

    Jak pisze Jakub Janiszewski: "...I właśnie dlatego kampania "Seks w moim mieście" jest taka ważna. Bo próbuje z ludźmi o seksie rozmawiać, uwzględniając ich potrzeby i ich język, a nie, tak jak pan to chciałby zrobić, sprzedawać im jaśnie oświecony pogląd czy oburzenie moralne"...

    Jesteście właśnie tacy "święci",oburzeni moralnie,które maskujecie chamskimi żartami.

    To właśnie WAM dedykowana jest ta wiedza - ludu przaśny.

  • lopixter

    Oceniono 31 razy 23

    Z betonem co najwyżej to można o cemencie pogadać.

  • funkenschlag

    Oceniono 26 razy 20

    Jakub dobrze gada i jest przystojny. :)

  • falowod

    Oceniono 26 razy 18

    W swoim zyciu nauczylem sie jednej bolesnej prawdy: jak wladza manipuluje w sprawach wolnosci seksualnej czlowieka to oznacza ze ma apetyt na ograniczenie wolnosci obywatela w ogole .Dlatego dla mnie Kosciol i PiSary sa tak samo obrzydliwe jak sytem wladzy w PRL.To ta sama masc frustratow co to by caly swiat "porzadkowali" oczywiscie wg wlasnych i "jedynie slusznych "kryteriow.
    Dlatego popieram Janiszewskiego

  • kadykianus

    Oceniono 23 razy 17

    Krajowe Centrum ds. AIDS - śmiechu warte.

    Ja jestem ciekaw, czy oni w ogóle utrzymują jakiekolwiek kontakty ze swoimi zagranicznymi odpowiednikami. Bo coś mi się wydaje, że to taka instytucja wydmuszka, w której pracuje kilka grubych kobiet, zajmujących się kserowaniem dokumentów ale nikt nie wie po jaką cholerę.

    Czym zajmuje się ta instytucja? Bo dane epidemiologiczne zbiera SANEPID, który publikuje dokładne statystyki zachorowań nie tylko AIDS ale każdej innej choroby zakaźnej od grypy po wirus Zachodniego Nilu, który ktoś przywlókł z wakacji. Podobnie -GUS.

    A to Centrum to czym się zajmuje?? Bo to, że nie profilaktyką i nie edukacją to już wiemy, że nie.

  • dumpty

    Oceniono 28 razy 14

    Najpierw o czym panowie rozmawiają: dorzeczy.pl/orgia-jestem-zmeczony-ide-spac/
    Nie widziałem poprzedniej wersji strony Sekswmoimmieście. Obecna ma charakter informacyjny, a skierowana jest do wszystkich orientacji i zawiera treści typu "Co dorosły/dorosła o seksie i narkotykach wiedzieć musi". I tyle. Cały rejwach wokół sprawy jest "ni priczom" jak mawiają nasi odwieczni wrogowie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy