Niebieskie Karty dla ofiar przemocy mogą wypisywać lekarze. Nie robią tego. Czemu? "Nie chcą donosić na pacjentów"

Tylko część nauczycieli i bardzo niewielka grupa lekarzy zakłada ofiarom przemocy Niebieskie Karty. A mają takie prawo. Obok policjantów czy pracowników socjalnych także pedagodzy i pracownicy ochrony zdrowia mogą i powinni to robić z urzędu. Ale wciąż robią to rzadko. Dla przykładu - w Lublinie w tym roku Niebieską Kartę założył tylko jeden lekarz i pięciu pracowników oświaty.
Najwięcej Niebieskich Kart zakłada policja. W tym roku w statystykach widać znaczący wzrost - od początku 2014 roku policjanci założyli ponad 39 tys. kart - w tym samym okresie poprzedniego roku było ich niecałe 28 tys.

Karty zakładają też pracownicy socjalni i mają ich na swoim koncie sporo. Ministerstwo Pracy i Polityki danych z tego roku jeszcze nie ma. Z ubiegłorocznych wynika, że pracownicy socjalni założyli ponad 12 tysięcy kart; członkowie gminnych komisji rozwiązywania problemów alkoholowych - nieco ponad 800; oświata - prawie 1700 i wreszcie lekarze - zaledwie 619 Niebieskich Kart.

Szkolna pedagog: Założyłam kartę, nie miałam wątpliwości

Na przemoc mogą i powinni reagować nauczyciele czy pedagodzy szkolni. Pani Anna, pedagog z jednej ze szkół podstawowych w Lublinie, zareagowała. Gdy od pań ze świetlicy dostała sygnał, że jedno z dzieci ma ślady pobicia, od razu podjęła decyzję o Niebieskiej Karcie.

- Nie miałam żadnych wątpliwości. Wiedziałam, że mamy - jako szkoła - takie prawo - mówi. Dziewczynka, ucząca się w jednej z klas młodszych, początkowo zaprzeczała, by coś złego działo się w domu. - Najbardziej widoczne były zadrapania na jej twarzy, a dziecko mówiło, że to koleżanka ją podrapała. Potem okazało się, że jest też cała posiniaczona - mówi szkolna pedagog. Jeszcze tego samego dnia rozmawiała z ofiarą przemocy i jej koleżanką. - I to ta druga dziewczynka powiedziała: "Powiedz pani pedagog, co się stało, a na pewno ci pomoże" - opowiada kobieta.

Lekarze? Niebieskie Karty nie są dla nich wygodne

W każdej gminie powinien być, zgodnie z przepisami, zespół interdyscyplinarny, który zajmuje się przemocą - to do niego trafiają wszystkie Niebieskie Karty. W Lublinie na czele zespołu stoi Agnieszka Zielińska. Doskonale wie, że najrzadziej Niebieską Kartę wypisują lekarze: raz, dwa razy w roku.

Z czego to wynika? - Nadal jest niska wiedza na temat całej procedury, ale również na temat tego, co się z taką kartą dalej dzieje. Jest również lęk przed zaangażowaniem w późniejsze działania na rzecz tej rodziny. Lekarze nie chcą być "ciągani" po prokuraturach, sądach, źle im się to kojarzy - mówi Zielińska.

Szefowa lubelskiego zespołu zwraca uwagę na coś jeszcze: cały czas spora część lekarzy zasłania się tym, że nie chcą "donosić" na swoich pacjentów. Próbowaliśmy rozmawiać z przedstawicielem przychodni, w której lekarz założył Niebieską Kartę. Też usłyszeliśmy zdanie, że "takie informacje się rozchodzą", że nikt nie chce takiej "reklamy", że nie ma sensu nagłaśnianie takich historii. - Bo jak jeden pacjent powtórzy drugiemu, że dr X czy dr Y - jak zobaczy siniaki na ciele - może założyć Niebieską Kartę, to taki pacjent, a może także inni, zrezygnują z porad tego lekarza - powiedział nam anonimowo przedstawiciel przychodni.

Do MOPR przyszła kobieta. Bo mąż kłuł ją widelcem

Lekarze Niebieskie Karty zakładają niezwykle rzadko, zupełnie inaczej niż pracownicy socjalni. Stanisław Juchta z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Lublinie wypełnił wiele Niebieskich Kart. Jak mówi, czasami wypełnia się je na miejscu, w czasie interwencji u kogoś w domu, ale są i takie przypadki, gdy ofiara sama zgłasza się do MOPR i prosi o pomoc.

Pan Stanisław przytacza jeden z ostatnich takich przypadków: gdy zgłosiła się do niego kobieta mieszkająca na stancji z mężem i dwójką dzieci. - Nie znałem tej kobiety, ale widać było, że jest roztrzęsiona, zapłakana. Przełamała się, bo nie wytrzymała - mówi pracownik socjalny. Kobieta zaczęła opowiadać o kłótniach w domu, o tym, jak mąż wyrywa jej włosy, jak kłuje ją widelcem, boje po całym ciele. - Miała m.in. potężny siniak w okolicy klatki piersiowej. Od razu wypełniliśmy Niebieską Kartę i objęliśmy rodzinę opieką - mówi Juchta.

Pracownicy socjalni: Na rozmowę z ofiarą przemocy trzeba mieć czas

Pracownicy socjalni podkreślają, że najważniejsze w ich pracy to intuicja i wyczucie. Bo czasami nie jest łatwo zauważyć, że w danym domu coś jest nie tak, nikt nie ma ewidentnych, widocznych śladów pobicia. Ale może być przemoc psychiczna czy seksualna. - Komuś, kto jest dłuższy czas w sytuacji kryzysowej, trudno się do tego przyznać. Dlatego my zwracamy uwagę na to, jak ktoś się zachowuje, jak reaguje, czy mówi szybko, czy próbuje coś ukryć, zbywać nasze pytania - mówi Juchta. Dodaje, że bardzo ważną sprawą jest czas - nie można przerywać rozmowy, trzeba dać się danej osobie "wygadać". Bo może być tak, że otworzy się po godzinie, ale równie dobrze może zacząć mówić dopiero na kolejnym spotkaniu. - Jest taka niepisana zasada, że osoba, z którą rozmawiamy, jest w stanie wytrzymać, kontrolować to, co mówi, przez jakieś 15 minut - dodaje Juchta.

Niebieskich Kart jest wypisywanych więcej, ale...

Niebieskich Kart przybywa, ale wcale nie tylko z tego powodu, że jest więcej przemocy. Są też dwie inne tendencje, zauważalne przez specjalistów. Po pierwsze, wykorzystywanie kart w sądach, przy rozwodach czy sprawach majątkowych. Bywa, że nic złego się w domu nie dzieje, a kobieta wzywa policję i opowiada o przemocy. - Policjanci nie są w stanie na szybko ocenić, jak naprawdę wygląda sytuacja w domu. I mogą założyć Niebieską Kartę - mówi nam jeden z pracowników specjalnych. A kobieta ma potem w sądzie argument: mąż stosował/stosuje przemoc, mam na to dowody. Bywa, że taką "drogę" podpowiadają też klientowi czy klientce adwokaci.

Druga kwestia to swoista gra obojga małżonków: niejednokrotnie jest tak, że w domu rzeczywiście są awantury, dochodzi do rękoczynów czy wulgarnych słownych utarczek. Są interwencje policji, jest opieka MOPR. Specjaliści zakładają żonie Niebieską Kartę - jako ofierze przemocy. - A za kilka dni zjawia się np. na komisariacie mąż i opowiada, jak to żona go targała za włosy czy biła. I jemu też się taką Niebieską Kartę zakłada - słyszymy.

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (10)
Niebieskie Karty dla ofiar przemocy mogą wypisywać lekarze. Nie robią tego. Czemu? "Nie chcą donosić na pacjentów"
Zaloguj się
  • tanczacy.z.myslami

    Oceniono 3 razy 3

    "Są też dwie inne tendencje, zauważalne przez specjalistów. Po pierwsze, wykorzystywanie kart w sądach, przy rozwodach czy sprawach majątkowych. (...) Druga kwestia to swoista gra obojga małżonków"

    To ja dorzucę jeszcze trzecią: przemyślane (lub nieprzemyślane) działania rodziców i/lub nastolatków:

    U znajomych nastoletnia córka, trochę rozwydrzona pożarła się któregoś dnia z mamą (awantura o jakieś duperele, jakich wiele w rodzinach gdzie są nastoletnie dzieci). Potem na zapytanie wychowawczyni w szkole o samopoczucie odpowiedziała, "A w domu są awantury... :((( "
    Szkoła w postaci wychowawczyni i dyrekcji zareagowała natychmiast, zgłosiła to do lokalnej pomocy społecznej i się zaczęły procedury Niebieskiej Karty: wizyty pani z pomocy społecznej i dzielnicowego w domu, odpytywanie przez pedagoga czy też psychologa w szkole. I teraz rodzina ma łatkę "rodziny z Niebieską Kartą", przez jedno spięcie córki z matką. A Niebieską Kartę bardzo trudno odwołać, czy też zamknąć.
    Nastąpiło więc przegięcie w drugą stronę.

  • pour

    Oceniono 1 raz 1

    Lekarze nie chcą donosić na pacjentów, zwłaszcza na majętne czy wpływowe osoby. A już na pewno nie na kolegów po fachu.
    Policja też nadal ma z tym kłopot.
    Stacje telewizyjne są również bardzo lojalne w stosunku do osób z nimi związanych, prędzej wykreują nową rzeczywistość niż podziękują za współpracę.
    Takie nasze polskie kołtuństwo...

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 2 razy 0

    Niebieska karta, przy wszystkich dobrych intencjach jej twórców, może spaskudzić niejednemu człowiekowi życie.
    To bardzo naiwne myśleć, że ofiara przemocy chętnie powie o swoich problemach.
    Za to człowiek chcący zaszkodzić swojemu małżonkowi i ugrać na przyszłym rozwodzie z chęcią informacji udzieli.
    Zaraz po wywróceniu się na chodniku pobiegnie do lekarza opowiadając o tyranii w domu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX