Dostają zamówienia bez przetargu, mają olbrzymi majątek, operują publicznymi pieniędzmi i... Nikt nie wie, co z nimi robią

Ile kosztuje zrobienie słynnego rządowego podręcznika do nauki? To źle zadane pytanie. Okazuje się bowiem, że powinno się je rozbić na dwa osobne: jakie koszty deklaruje ministerstwo, a ile RZECZYWIŚCIE to wszystko kosztuje. A to nie to samo - bowiem na drugie pytanie odpowiedzi nie mamy. I mieć nie będziemy. Bo istnieje w Polsce instytucja, której umocowanie prawne (i niejasności z tym związane) daje możliwość ukrywania wielu wydatków rządowych - Centrum Usług Wspólnych, działające przy Kancelarii Premiera.
Żeby lepiej zobrazować problem z CUW, skupmy się tylko na przykładzie podręcznika tworzonego przez Ministerstwo Edukacji Narodowej (chociaż do CUW mogą zgłaszać się różne resorty z różnymi sprawami). Według dokumentów, do których dotarliśmy, MEN na druk podręcznika rzekomo wydało 9 mln zł, całość zaś miała kosztować 17 mln zł - taką kwotę podaje resort.

I tu pojawia się pierwsza wątpliwość: jak ustaliliśmy, inne ministerstwo - finansów - zezwoliło Centrum Usług Wspólnych na "dorzucenie" ze swoich pieniędzy pewnej kwoty na podręcznik - dokładnie pół miliona złotych. Ile CUW z tego zużył i czy w ogóle? Tego nie wiemy. Samo Centrum także zajęło się drukiem podręcznika - nie wiemy, czy i jaka dodatkowa kwota została na to przeznaczona ze (sporych) zasobów CUW.

Dlaczego wszystko to piszemy jako o "możliwości"? Próbowaliśmy zadać Centrum pytania dotyczące kosztów podręcznika, firma jednak odmawia odpowiedzi na ten temat, twierdząc, że nie podlega ustawie o informacji publicznej. Co więcej, gdy zadzwoniliśmy do Centrum, pani sekretarka odmówiła skontaktowania nas z osobą zajmującą się relacjami z mediami (stwierdziła, że nie jest do tego uprawniona), a nawet nie chciała podać nazwiska szefa firmy (pomimo że ta informacja akurat znajduje się w Biuletynie Informacji Publicznej).

Skąd CUW ma na to pieniądze

Centrum Usług Wspólnych to jednostka pierwotnie powołana przez Kancelarię Premiera (między innymi) do druku "Monitora Polskiego", w którym (do niedawna jedynie tam) musiały ukazać się w druku wszystkie ustawy, aby weszły w życie. Ponieważ Centrum realizuje zadania dla administracji publicznej, to nie uczestniczy w przetargach. W prawie jest określane jako Instytucja Gospodarki Budżetowej. - To trochę spółka zależna od Kancelarii Premiera, do której zleca się pewne rzeczy, które Kancelaria powinna robić, np. drukować niektóre rzeczy czy obsługiwać flotę pojazdów - tłumaczy Hubert Guzera z Forum Obywatelskiego Rozwoju.



- Tylko jest to zrobione pararynkowo - KPRM zawiera umowę z CUW, płaci pieniądze, a CUW z tych pieniędzy pokrywa koszty - dodaje. Miało to być stworzone po to, aby system działał efektywniej - żeby w jednym miejscu była odpowiedzialność za koszty. Problem w tym, że Centrum uznało, że jest niezależnym przedsiębiorcą, zasłania się tajemnicą handlową i tym, że nie podlega pod ustawę o informacji publicznej,

Jest więc to zamknięte koło: rząd zamawia coś w CUW bez przetargu, a CUW uznaje, że nie musi informować opinii publicznej o tym, co i za ile realizuje dla rządu.

Niejasności ujawnia też kontrola przeprowadzana w CUW. Z raportu Najwyższej Izby Kontroli, do którego dotarliśmy, wynika, że Centrum dokładało pieniądze do wielu różnych zamówień rządowych. Jeżeli było z nimi jak z podręcznikiem MEN, to oficjalnie zamówienia mogły być przedstawiane jako tańsze niż były w rzeczywistości. O ile? Co do tego pewności mieć nie możemy, wszystko, co jest związane z CUW, nie jest jawne, bo nie podlega - zdaniem Centrum - informacji publicznej.

Centrum dorobiło się na druku "Monitora", ale obecnie ma szeroki zakres oferowanych usług, również komercyjnych. Posiada wiele gruntów i budynków o wartości wieluset milionów złotych.

No to próbujemy (nie tylko my) się dowiedzieć...

Od września 2014 Forum Obywatelskiego Rozwoju chciało dowiedzieć się, jaki był całkowity koszt podręcznika MEN (autorzy, druk, dystrybucja itd.). - Kiedy przyglądaliśmy się dokumentacji MEN i temu podkreślaniu, jak to bardzo państwowy podręcznik będzie tańszy od tych prywatnych, to zastanawialiśmy się, skąd biorą się te oszczędności - opowiada Guzera. - Kiedy okazało się, że nie wiadomo co miałoby być tą "magiczną recepturą" oszczędności, zaczęliśmy krok po kroku szukać takiej rzeczy, która byłaby tańsza - dodaje. I tu się zaczęły problemy - FOR nie mogło uzyskać informacji, ile państwo zapłaciło za poszczególne usługi związane z podręcznikiem, m.in. farby i druk. Mur napotkali w kontaktach z CUW. - Pytanie brzmi, czy taką politykę Centrum realizuje tylko wobec tego zamówienia - podręczników, czy też mają takie założenie wobec wszystkich rzeczy, które realizują dla KPRM-u i dla rządu - że wszystkie rzeczy, które są zadaniami publicznymi, gdy trafiają do CUW, są tajemnicą.

Jeżeli prawdą byłaby ta druga teza, oznaczałoby to, że wiele zamówień za publiczne pieniądze jest kompletnie nie do rozliczenia.

FOR nie pozostał jednak bierny i złożył do sądu skargę na bezczynność organu. Na to pozwala ustawa. Tu jest kolejny problem - sąd może uznać, że instytucja ma obowiązek rozpatrzyć wniosek o udzielenie informacji lub nie, ale nie można skierować do sądu sprawy o rozstrzygnięcie, czy dana instytucja podlega ustawie o dostępie do informacji publicznej, czy też nie. A to drugie jest problemem, jeśli chodzi o CUW.

Ostatecznie w wielu sprawach jesteśmy zdani po prostu na dobrą wolę urzędnika.

My nie wiemy, ministerstwo nie wie

Sprawa informacji z CUW jest dodatkowo bulwersująca, ponieważ nie tylko my i organizacje pozarządowe nie mogą się niczego dowiedzieć od Centrum. W przypadku wspomnianego podręcznika samo ministerstwo nie wie, ile dokładnie kosztował.

Zapytaliśmy o sprawę Grzegorza Pochopnia, dyrektora z MEN. Nie był jednak w stanie wyjaśnić nam, po co CUW-owi były dodatkowe pieniądze, na które zgodę wyraziło Ministerstwo Finansów. Wprost stwierdził, że nie rozumie, dlaczego Centrum nie chce udostępnić informacji. Przyznał też, że nie wyklucza, że koszt działania tej instytucji może być wyższy niż firm na rynku.

Pytania wysłaliśmy też do Kancelarii Premiera. Czekamy na odpowiedź.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (98)
Dostają zamówienia bez przetargu, mają olbrzymi majątek, operują publicznymi pieniędzmi i... Nikt nie wie, co z nimi robią
Zaloguj się
  • q-ku

    0

    pół miliona?
    a nie macie jakichś poważnych spraw?

  • rozwodnik

    Oceniono 1 raz 1

    Nie dość, że kręcą własne lody, to jeszcze pod pozorem "darmowego" podręcznika likwiduja w ciągu 3 lat kilka tysięcy miejsc pracy (padają jak muchy księgarnie, zaczynają zamykać się wydawnictwa edukacyjne, np. Żak). Ale jak górnik tupnie nogą (ewentualnie łomem) o 14-tą pensję (nieznana w innych branżach oprócz MEN i CUW), to natychmiast, ależ oczywiście, już szybko oddajemy.

  • andrzej6404

    Oceniono 1 raz 1

    Centrum Uslug Wspolnych jako zamawiający będzie pobierał od zamawiających wynagrodzenie za przeprowadzenie postępowania od 0,5 proc. do 1,5 proc. wartości zamówienia dla danej jednostki- prosta droga do przekretow- a w rzadzie Tuska i Kopacz duzo takich, nablizszy przekret to Kaminski z Kukulka na reku

  • maciek-2013

    Oceniono 1 raz 1

    .
    Bananowa republika....

    Takich unstytucji jest u nas więcej ! Dzięki nim dług publiczny (niejawny) już dawno przeroczył wszelkie progi. Witamy w drugiej grecji.
    ...
    ...
    ...

  • lukamipisze

    Oceniono 1 raz 1

    Kłamstwo!!!
    Przecież podręczniki są za darmo!!
    Sam premier i minister to mówił!!!
    Wiec jak jest za darmo to nic nie kosztuje !!

  • od-or

    Oceniono 1 raz 1

    PO co na nich głosujecie?

  • slynny.ciemnowidz.2

    Oceniono 2 razy 2

    czekajcie , niech no tylko Tosiek dorwie się do władzy....
    skończą się szemrane geszefty ( no chyba że Tosiek słuch wyleczy )

  • maaac

    Oceniono 1 raz 1

    Agora atakuje rząd? Naprawdę? I co teraz powiedzą wszyscy ci co płaczą, że w Polsce nie ma niezależnych mediów? Że istnieje tylko "reżimowa prasa" atakująca opozycję a nie broniąca rządu? Co będą pisać ci co twierdzili, że Komorowski tylko dla tego ma poparcie bo "prorządowe" media mu pomagają?

    Obawiam się, ze będzie "jak zwykle". Naszych "niezależnych" i "niepokornych" ogarnie ciemność nagłą i "zapomną", że rozważanie tego tematu zadaje kłam ich tezom o ścisłych powiązaniach Agory z władzą. Tyle już "zapomnieli" więc jeden więcej przypadek to już nie robi różnicy.

    PS.
    Inteligentniejsi pewnie wymyśla, że to niby "tak dla zmyłki" :) jednak większość będzie mnie minusować ze złości.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX