Wojna Turcji z Kurdami: Totalna pacyfikacja. Wszystko przez polityczne ambicje Erdogana

Tayyip Erdogan

Tayyip Erdogan (UMIT BEKTAS / REUTERS / REUTERS)

Kampania wyborcza w Turcji pod znakiem walki z Kurdami. - Jeśli jednego dnia demoluje się i podpala ponad 170 biur opozycyjnej partii HDP, to o jakich wolnych wyborach mówimy? - pytał w TOK FM Witold Repetowicz z Defence24.com. W poniedziałek i wtorek w zamachach PKK zginęło ponad 30 tureckich policjantów.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 W reakcji na krwawe zamachy na tureckich policjantów, przeprowadzone przez Partię Pracujących Kurdystanu w całej Turcji zaatakowano, podpalono 170 biur należących do ugrupowania HDP.



To pierwsza partia założona przez Kurdów, której udało się wejść do tureckiego parlamentu. Ale sukces HDP w czerwcowych wyborach to jednocześnie porażka rządzącej od lat AKP prezydenta Recepa Tayyip Erdogana.

AKP nie udało się stworzyć rządu, konieczne są nowe wybory. Głosowanie zaplanowano na 1 listopada.

Kampania pod znakiem wojny

- Jeśli jednego dnia demoluje się i podpala ponad 170 biur partyjnych, przy bierności policji, to o jakich wolnych wyborach mówimy? - pytał ekspert.



Jak ocenił Repetowicz, to co dzieje się teraz w Turcji, szczególnie w tureckim Kurdystanie, "to totalna pacyfikacja". Od kilku dni trwa np. wojskowa blokada miasta Cizre. Nie wpuszczani są tam także dziennikarze.

- Według wiceszefowej HDP, w ciągu ostatnich czterech dni zginęło 100 cywili, w tym dzieci. Przy eskalacji działań strony tureckiej ofiary będą szły w tysiące - przestrzega Repetowicz.

Kurdowie jak dżihadyści

Sygnał do zbrojnych ataków na Kurdów dał w lipcu prezydent Erdogan. Ogłosił, że Turcja rozpoczyna zwalczanie dżihadystów z Państwa Islamskiego oraz... bojowników kurdyjskiej PKK. Bo, jak tłumaczył, nie ma różnicy między "terrorystami" z obu ugrupowań.

Na walkę z dżihadystami prezydent Turcji nie zdecydował się, nawet kiedy Państwo Islamskie stało tuż przy granicy tureckiej - w czasie walk o miasto Kobane, na terenie syryjskiego Kurdystanu. A nie można zapomnieć, że Turcja to druga pod względem wielkości armia NATO.

Według Repetowicza, nie można mieć wątpliwości, że największy wpływ na decyzje tureckiego przywódcy ma wewnętrzna polityka.

- Obecny kryzys w tureckim Kurdystanie to konsekwencja tego, że AKP nie zdobyła większości. Zresztą Erdogan tego nie ukrywa tego.

Kurdowie stanowią 18 proc. mieszkańców Turcji. Mieszkają też w Iraku i Syrii. Wojna domowa w Syrii i ekspansja Państwa Islamskiego doprowadziła do masowego exodusu Kurdów.

- Wśród dwóch milionów uchodźców z Syrii i Iraku, mieszkających w obozach w Turcji, Kurdowie stanowią 25 proc. - informował ekspert portalu Defence24.com.

Zobacz także
  • Uchodźcy na dworcu Keleti "To odruch serca" - gmina Gniewino gotowa na przyjęcie kilkunastu uchodźców
  • Martwe dziecko wyrzucone na turecki brzeg Morza Śródziemnego Kolejne zdjęcie martwego dziecka wyrzuconego na brzeg Morza Śródziemnego. "Nie opublikujemy go. Wzbudza zbyt silne emocje"

DOSTĘP PREMIUM

Serwis informacyjny

Polecamy