Bajeczne prowizje dla lekarzy - szpitale płacą ponad stan. I omijają prawo pracy - ocenia NIK

Szpitale są zadłużone, ale mimo to ponad stan podnoszą wynagrodzenia personelowi. Reporter TOK FM dotarł do najnowszego raportu NIK, z którego wynika, że większość placówek omija przepisy prawa pracy, by uzupełnić braki kadry. I nawet jeśli NFZ zwiększa kontrakt dla szpitala, to lwia część tych pieniędzy idzie na podwyżki dla lekarzy. Wynagrodzenia rosną dwa razy szybciej niż kontrakty z NFZ.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

 Z najnowszego raportu Najwyższej Izby Kontroli wynika, że ponad 70 procent szpitali przeznacza na wynagrodzenia więcej niż pozwala na to ich sytuacja finansowa.

Wynagrodzenia rosną dwa razy szybciej niż kontrakty z NFZ. Z jednej strony kontrolerzy zarzucają placówkom fatalną politykę płacową. Z drugiej strony dyrektorzy muszą przyciągnąć specjalistów, podnosząc ich pensje, bo w niektórych dziedzinach lekarzy po prostu brakuje.

Raport przygotowano po skontrolowaniu 22 samodzielnych Zakładów Opieki Zdrowotnej.

Przemęczeni na kontraktach

Rekordzista przepracował bez przerwy 130 godzin. I nie jest to wcale odosobniony przypadek. Na kontraktach pracuje dwie trzecie lekarzy.

Na początku takie umowy miały poprawić sytuację finansową szpitali, ale nic takiego się nie stało. Dziś kontrakty się opłacają, bo dzięki nim można łatwo obchodzić prawo pracy, a szczególnie przepisy dotyczące odpoczynku lekarzy. Bardzo często dochodzi więc do sytuacji, w której lekarz kończy normalny dyżur, za który otrzymuje wynagrodzenie w ramach umowy o pracę. Nie wychodzi nawet ze szpitala, bo po tym czasie zaczyna pracę w oparciu o kontrakt. Dzięki temu jego wynagrodzenie znacznie rośnie, ale czy pacjenci są bezpieczni? NIK ma co do tego wątpliwości.

Kontrakt do podziału

Co ciekawe, na wielu oddziałach lekarze oprócz stawek godzinowych - otrzymują też wysokie prowizje za wykonane świadczenie. Stawka zależy od tego, jak daną procedurę wycenił fundusz zdrowia. NIK nie ma wątpliwości, że jest to forma prywatyzacji kontraktów z NFZ, a to znowu powoduje rosnące straty szpitali. Nawet jeśli procedura jest dobrze wyceniona przez fundusz, to nie można za nią podreperować budżetu, bo część pieniędzy - czasem dużą część - otrzymuje lekarz, lub lekarze. Zdarza się, że takie umowy wynegocjowali wszyscy lekarze z danego oddziału

Różnice są ogromne

Oprócz tego, że wynagrodzenia części specjalistów znacznie rosną, to zwiększają się też dysproporcje. Nawet w ramach jednej placówki lekarze z deficytową specjalizacją zarabiają znacznie więcej niż pozostali. Ogromne jest też rozwarstwienie pomiędzy płacami w różnych szpitalach. Kontrolerzy NIK-u podkreślają, że dysproporcje najlepiej widać, jeśli porównamy stawki godzinowe w wybranych placówkach. Oto fragment sprawozdania z raportu:

"Stawka godzinowa lekarzy zatrudnionych na kontraktach mieściła się w granicach od 55 do 110 zł za godzinę. Średnia wysokość stawek lekarzy kontraktowych za godzinę pracy podstawowej i dyżury na oddziałach wynosiła od 37 do 140 zł, a wysokość stawek za dyżury pod telefonem od 13 do 25 zł za godzinę. Najwyższe stwierdzone podczas kontroli stawki dotyczyły kardiologii inwazyjnej: w jednym ze skontrolowanych szpitali wynosiły one 90 zł za godzinę - za gotowość do pracy w dni robocze oraz 120 zł w dni wolne od pracy".

Będzie gorzej

Problemy podnoszone w raporcie mogą się pogłębiać. Zdaniem kontrolerów NIK-u odpowiedzialna za to będzie luka pokoleniowa i braki personelu.

Ten fragment sprawozdania z raportu powinien dać do myślenia: "W niektórych specjalnościach luka pokoleniowa jest tak duża, że istnieje coraz bardziej realne ryzyko braku ciągłości udzielania świadczeń. Z ustaleń kontroli wynika, że część szpitali ma już tak duże trudności z pozyskaniem lekarzy specjalistów, że trzy z nich zmuszone były zaprzestać wykonywania niektórych świadczeń zdrowotnych z powodu braku wykwalifikowanej kadry".

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Komentarze (28)
Bajeczne prowizje dla lekarzy - szpitale płacą ponad stan. I omijają prawo pracy - ocenia NIK
Zaloguj się
  • wlomat1

    Oceniono 5 razy -1

    Brakuje lekarzy? Ano brakuje - bo biedne POlskie społeczeństwo składa się ze swoich nędznych POdatków, żeby panów doktorów wykształcić. A następnie ci panowie doktorzy POkazują temu biednemu POlskiemu sPOłeczeństwu tylną część ciała wyjeżdżając za granicę i wynosząc w tej części ciała miliony złotówek które biedne POlskie sPOłeczeństwo w nią panom doktorom włożyło.
    Tak że biedne POlskie sPOłeczeństwo kształci ze swoich pieniędzy panów doktorów dla zamożnych społeczeństw UE.
    I niech nikt mi nie mówi że z tym q....... nic nie można zrobić. Bo wystarczy wprowadzić takie przepisy żeby panowie doktorzy PO prostu zwracali przed ewentualnym wyjazdem to co biedne POlskie sPOłeczeństwo w nich włożyło. Tylko do tego trzeba rządu - a nie bandy POżeraczy Ośmiorniczek - kastowo bardzo panom doktorom bliskiej >!>!>!>!>

  • cracovia.figiel

    Oceniono 7 razy -1

    Zarządzający szpitalami dyrektorzy są zawsze z partii rządzącej i cóż się dziwić....... że jest jak jest. Jaka PO... tacy dyrektorzy z nadania PO>

  • philc

    Oceniono 4 razy 0

    Minister Kopacz, minister Arłukowicz, minister Zembala - 8 lat rządów PO i ciągle jest źle ??

    aaa....wiem!! Potrzebują kolejnych 4 lat. A najlepiej 8. Dopiero wtedy będą mogli z całym przekonaniem stwierdzić że faktycznie są do d....py. I nie nadają się do rządzenia.....

  • bihepi

    Oceniono 3 razy 1

    Najlepszym ministrem zdrowia będzie Hazan- zawsze dziewica.

  • protonalfa

    Oceniono 3 razy 1

    PO przecież niczego nie naprawia tylko udaje, że coś robi!!! Mnie to naprawdę denerwuje, czego Oni się nie chwycą, wszystko fuszerka!!! Do kiedy tak będzie?!!! Jak były protesty lekarzy, to mówiono, że lekarze zarabiają po 2 tys. zł. Jak można zarobić 2 tys. mając na godzinę 100 zł?!!!

  • ggchmiel

    Oceniono 2 razy 2

    Nie ma się czym podniecać. Tu także ma głos prawo popytu i podaży. Gdzie specjalistów mało, tam żądają więcej i otrzymują. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych XX w. i na początku XXI w. b. dobrze opłacaną grupą zawodową byli ekonomiści - bo było ich mało. Ale wtedy też prawie co czwarty abiturent wybierał się na kierunek ekonomiczny, bardzo wielu go kończyło, i teraz oferty płacy dla ekonomistów nie są już tak super atrakcyjne. Nikt z rządzących po 1989 roku nie przewidział masowej emigracji lekarzy oraz zwiększonego zapotrzebowania na specjalistów. Zmniejszono ilość miejsc na Wydziałach Lekarskich (na płatne studia lekarskie może sobie pozwolić znacznie mniej osób niż na płatne studia prawa czy ekonomii) oraz ilość miejsc dla chcących specjalizować się. Litościwie pomijam fatalną wycenę przez NFZ większości procedur ( będzie skutkowała za kilka lat nadmiarem np. hemodynamików). Chyba ocena wystawiona państwu (jego rządzącym i aparatowi administracyjnemu) przez min. Sienkiewicza była trafna.

  • protonalfa

    Oceniono 2 razy 2

    Jak składałem papiery na uczelnię wiele lat temu, to na moim kierunku było 2, 3 osoby na miejsce. Jak znajoma składała papiery na Wydziłał Medyczny, to chętnych na jedno miejsce było 20!!! Czyli uczelnie przyjmowały 1 kandydata na 20 chętnych!!! To jest rak, który teraz zjada polską medycynę. Nie mam litości dla wszystkich ekip rządzących po 89 roku, które dopuściły do tego, żeby nie kształcić lekarzy. Wykształcono nam miliony ekonomistów, a lekarzy ilu?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX