"Debata jest przesycona tematem in vitro. I nie ma w niej ani współczucia, ani zrozumienia dla problemu, jest za to dużo ocen"

Zapłodnienie in vitro

Zapłodnienie in vitro (TOMASZ MARKOWSKI)

W klinikach in vitro duże poruszenie - co będzie dalej z refundacją, czy nowy rząd znajdzie na to pieniądze, czy będzie chciał coś zmieniać? Zaniepokojone pary dzwonią, przychodzą, pytają. Co prawda poprzedni minister podpisał przedłużenie rządowego programu do 2019 roku, ale czy znajdą się na to pieniądze? - Bez pieniędzy program jest martwy - słyszymy w jednej z klinik. A słuchaczka pisze do nas: "Po kilkuletnim okresie leczenia wypełnia mnie poczucie osamotnienia i wrzucania do bezsensownego worka za lub przeciw in vitro ".
- Zmagam się z problemem niepłodności od kilku lat i w moim odczuciu leczenie niepłodności jest tematem traktowanym instrumentalnie - czytamy w mailu od pani Ewy. - Między awanturami o in vitro zupełnie nie ma miejsca na realną pomoc dla ludzi, którzy starają się leczyć i mieć dzieci. Leczenie niepłodności to długa bardzo kosztowna i wyczerpująca droga, na końcu której możemy dopiero mówić o in vitro (...) Absolutnie NIE jestem przeciwna finansowaniu in vitro, jednak nie rozumiem, dlaczego na drodze do tej metody pominięte zostało finansowanie całego pozostałego mniej inwazyjnego procesu leczenia, które wielu osobom mogłoby dać szansę posiadania potomstwa. Po kilkuletnim okresie leczenia wypełnia mnie poczucie osamotnienia, niezrozumienia i wrzucania do bezsensownego worka za lub przeciw in vitro - pisze słuchaczka.

Anna Gmiterek-Zabłocka, TOK FM: Jest pani psychologiem w klinice in vitro. Zna pani treść maila od słuchaczki. Czy często spotyka się pani z tego typu emocjami kobiet/par?

Dorota Gawlikowska, psycholog, Klinika InviMed w Warszawie: Tak, tych emocji jest bardzo dużo, począwszy od osamotnienia, o którym pisze słuchaczka. A chodzi o osamotnienie związane z tym, że cała publiczna część debaty o in vitro tak naprawdę jest właśnie debatą o in vitro, a nie o niepłodności. Gubi się w tym skomplikowana sytuacja pacjentów, ich przeżycia. I w efekcie ginie to wszystko, co jest tak naprawdę ważne. A więc pierwszą rzeczą jest to, by w zmaganiach z emocjami uznać prawo do nich, słuchać, dowiedzieć się, jakie emocje towarzyszą danej parze. I dopiero wtedy możemy próbować pomóc przekuć te emocje w możliwość dalszego działania i zmagania się z problemem.

Czyli cała rzecz w tym, by kobiety i pary nie były "bombardowane" na co dzień informacjami, że w przypadku in vitro chodzi tylko i wyłącznie o problem światopoglądowy.

- Właśnie ta kwestia dominuje w naszym rozumieniu osób niepłodnych. Stajemy się albo przeciwnikami, albo zwolennikami in vitro. Ja nie jestem ani przeciwniczką, ani zwolenniczką in vitro, tak samo jak nie jestem ani zwolenniczką, ani przeciwniczką leczenia chirurgicznego zapalenia wyrostka robaczkowego.

Jestem osobą, która chce towarzyszyć osobom niepłodnym w ich drodze. I mam wrażenie, że pary niepłodne również czują się bardzo "zredukowane" do bycia "za" lub "przeciw" konkretnej metodzie leczenia, podczas gdy ich świat chwieje się w posadach z powodu zupełnie czegoś innego - z powodu braku dziecka, z powodu codziennego, upartego dążenia do celu, a to dążenie jest obarczone potwornymi kosztami. Kosztami emocjonalnymi, społecznymi, finansowymi, zawodowymi, logistycznymi, które w tym wszystkim giną. I myślę, że to jest jedno ze źródeł tej ogromnej samotności, o której pisze słuchaczka.

Jesteśmy po zmianach w naszej polityce - zasadniczych zmianach. Wiem, że jest wiele pytań dotyczących tego, czy pary będą mogły w dalszym ciągu liczyć na państwo w zakresie in vitro. Jak wygląd ta kwestia u pani na rozmowach, kwestia światopoglądowa?

- W ostatnim czasie pojawia się ona często, m.in. w kontekście nowej ustawy, która stworzyła dość duże zamieszanie w świadomości pacjentów. Choć oczywiście ten wątek pojawiał się także i wcześniej, ponieważ - jak już wspominałam - nasza debata jest przesycona tym tematem. I nie ma w niej ani współczucia, ani zrozumienia dla problemu niepłodności, natomiast jest bardzo dużo ocen. A pacjenci nie chcą być oceniani, nie życzą sobie, by wypowiadano się o ich poziomie moralności, o tym, czy zamierzają sobie "kupić" dziecko jak w sklepie poprzez procedurę zapłodnienia pozaustrojowego, czy naprawdę poczynają to dziecko z miłości. Natomiast w mediach, od polityków, wiecznie słyszą takie oceny i poddawanie krytyce. Nie sposób nie zareagować na to w pewnym momencie złością, buntem, poczuciem odrzucenia i tak właśnie pary reagują.

Wiemy, że odchodzący minister zdrowia podpisał dokument o przedłużeniu finansowania in vitro do 2019 roku. To pani zdaniem wystarczy, by uspokoić kobiety/ pary, które się do was zgłaszają?

- Nie, tematów poruszanych w tej chwili w rozmowach z parami jest w tej chwili o wiele więcej. Bardzo często pojawiają się pytania dotyczące bezpieczeństwa finansowego, tego, czy parę będzie stać na to, by za pieniądze starać się o dziecko, jeśli zniknąłby rządowy program. Pary liczą na przedłużenie finansowania, my również na to liczymy, ale zdajemy sobie sprawę, że najpierw musi zostać uchwalony i zatwierdzony przez nową władzę budżet, w którym będą zarezerwowane pieniądze na ten cel. Bez tych pieniędzy sam podpisany program jest martwy. Nasi pacjenci nie wiedzą, co się wydarzy, jakie mogą być zmiany. Jest bardzo dużo lęku, bardzo dużo niepewności, bardzo dużo niepokoju, który tym pacjentom w ogóle nie jest potrzebny. Bo oni go przeżywają w nadmiarze na co dzień, bez problemów i zawirowań politycznych.

Zobacz też: "Nie przeproszę, że urodziłam" - historie rodzin, które zdecydowały się na in vitro >>

Zobacz także
Komentarze (37)
"Debata jest przesycona tematem in vitro. I nie ma w niej ani współczucia, ani zrozumienia dla problemu, jest za to dużo ocen"
Zaloguj się
  • maura4

    Oceniono 19 razy 19

    Napisał mi dziś w innym wątku dokk66, że chorobą, która trawi świat islamu, to religijna legalizacja przemocy.
    Cała ta debata o in -vitro nacechowana jest przemocą. Język w niej używany, to język przemocy. Przemocy światopoglądowej.
    KK, katoliccy politycy, działacze starają się za pomocą światopoglądowej przemocy, wymóc na państwie polskim nawet zakaz tej metody.
    Skarżą się ludzie, że ich dramat, emocje, to co przeżywają nikogo nie obchodzi. Tych wszystkich walczących z in-vitro rzeczywiście nie interesuje to, co przeżywają i czują, z czym zmagają się starający się o dziecko. Mają dla nich całą masę rozwiązań od modlitwy począwszy, na adopcji skończywszy. Nie obchodzi ich, czego ci ludzie chcą, a jedynie to aby podporządkowali się ich katolickiemu światopoglądowi. Nie chcą, to przemocą. Prawo państwowe ma to załatwić.

  • ciemnyluddd

    Oceniono 18 razy 16

    "Katolickie Współczucie" jest zwykle wtedy, kiedy urodzi się jakieś księżowskie dziecko, albo wyda się KSIĘŻOWSKA PEDOFILIA... I to wyłącznie wobec księdza...

  • harimau666

    Oceniono 11 razy 9

    a ja mam pytanie zasadnicze ws.tej ustawy co to ma być 500 na łebka...
    skoro wg.katolstwa zamrożone zarodki to tez człowieki to ich matki także powinny dostać po 500 zł ,czyż nie...:))
    ....................................
    osobom leczącym się metodą in vitro proponuję składać wnioski o te kwoty jak tylko ustawa wejdzie w życie i chciałbym słyszeć syk jadowitych, katolskich ustwoszujów uzasadniających odmowę,ha ha ha ha ...
    no katole,ru... mózgami...:)

  • jezierskiadam

    Oceniono 11 razy 9

    Zygota to nie jest człowiek

    Plany architektoniczne to nie jest budynek.

    Zniszczenie planów architektonicznych to nie jest zburzenie Bazyliki w Licheniu.

    Podobnie: Nie jest katedrą wykop. do którego złożono kamień węgielny.
    Nie należy mylić projektu z jego realizacją, a jeżeli komuś to się myli, nie należy nazywać bełkotu wiedzą naukową.

    Jest bardzo istotna analogia pomiędzy planami architektonicznymi i DNA. - DNA to jest projekt powstania żywego organizmu. Rośliny, zwierzęcia albo człowieka.

    Projekt, który może, lecz nie musi zostać zrealizowany. Zygota może być porównywana do wykopu pod fundamenty. Zasypanie wykopu to także nie jest zniszczenie budynku.

    Analogie idą znacznie głębiej. DNA nie zawiera kompletu informacji o organizmie, który mógłby powstać. Część informacji dziedziczona jest w inny sposób. Podobnie jak projekt architektoniczny nie zawiera wszystkich informacji. Część decyzji zostanie podjęta przez wykonawców w trakcie budowy.

    Zygota nie jest człowiekiem, tak jak jajko nie jest kurą, ani tym bardziej kaczorem, a program destabilizacji rosyjskiej elektrowni atomowej przygotowany przez US Army nie jest drugim Czarnobylem.

  • realistas

    Oceniono 3 razy 3

    Dorwali się fundamentaliści religijni do władzy. Są tacy sami jak islamiści. Jedyną różnicą jest to, że katoliccy nie zabijają bo nie mają broni. Pozostałe zakazy są identyczne.

  • mazuvian

    Oceniono 2 razy 2

    Witamy w prawackiej PiSandii. Jaki rząd Polacy wybrali, taki będą mieć. Szkoda tylko, że niegłosujący na PiS też cierpią.

  • belzebub1001

    Oceniono 4 razy 2

    Polska zostanie "gospodarczym grajdolem", bo epidiaskopowi nic nie jest "po drodze", wszystko na nie!

  • mundi555cras

    Oceniono 1 raz -1

    in vitro to szatańska metoda: życie 1 kosztem śmierci kilkunastu ludzi!!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy