Wiemy, co zamiast in vitro. Będzie Narodowy Program Prokreacyjny. Wiceminister zdradza szczegóły

Joanna Mąkosa
21.01.2016 , aktualizacja: 21.01.2016 16:46
A A A
Wiceminister Jarosław Pinkas, 
odpowiedzialny za naukę i zdrowie publiczn

Wiceminister Jarosław Pinkas, odpowiedzialny za naukę i zdrowie publiczn (DARIUSZ GORAJSKI)

Edukacja, profilaktyka i diagnostyka zamiast refundacji in vitro. To - w dużym skrócie - plany ministerstwa zdrowia, które resort nazywa Narodowym Programem Prokreacyjnym. Jak ustaliło TOK FM, pierwsza jego część ruszy już za dwa miesiące.
Ten ruch będzie kosztować kilka milionów złotych. Obejmie kampanię edukacyjną, materiały dla szkół, studentów czy spoty reklamowe. Chodzi głównie o edukację, której obecnie bardzo brakuje - podkreśla odpowiedzialny za program wiceminister zdrowia Jarosław Pinkas. - To powinna być wiedza, co zrobić, żeby nie mieć problemu z płodnością, w dużej mierze powinno to dotyczyć mężczyzn, którzy maja z tym problem. Chodzi o fatalny styl życia, ubierania się, choćby w obcisłą bieliznę, nieprzestrzeganie pewnych racjonalnych zasad dbania o siebie - wylicza.

Co dalej

Drugi etap programu ma ruszyć na początku czerwca, jeszcze zanim skończy się rządowy program in vitro. Ministerstwo przeznaczy na niego kilkadziesiąt milionów złotych zaplanowanych przez poprzedni rząd na refundację procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Mają wystartować kliniki referencyjne, jedną z pierwszych będzie klinika matki Polki w Łodzi. - Będą stosowały uznane na świecie metody diagnostyczne i terapeutyczne - mówi Pinkas. - Będziemy wdrażać te technologie, które są uzasadnione klinicznie, stworzymy poradnie andrologiczne, lekarze będą mieli odpowiednie narzędzia, dostęp do odpowiednich leków, ale także do dobrej, mądrej porady, jeżeli będzie potrzeba to pacjenci będą hospitalizowani w ośrodkach referencyjnych, gdzie zastosowana zostanie pełna diagnostyka i oczywiście odpowiednia terapia.

W procedurze leczenia niepłodnych par ministerstwo nie wyklucza zabiegu in vitro, który jednak na razie nie będzie finansowany z budżetu. - W ostatecznych przypadkach, a zdaję sobie sprawę, że takie będą, być może będziemy się pochylać nad tym problemem (finansowania in vitro z budżetu- przyp. red.), ale mając precyzyjnie wyliczone środki, bo do tej pory te pieniądze były źle wydawane - twierdzi wiceminister Pinkas.

Samorządy nadzieją?

Refundację in vitro przejmują powoli samorządy. Od kilku lat robi to Częstochowa, teraz rozważają ją także Łódź czy Poznań. Wiceminister zapewnia, że resort do samorządowej kasy wtrącał się nie będzie.

W 2017 roku na Narodowy Program Prokreacyjny ministerstwo chce przeznaczyć tyle samo pieniędzy, ile poprzedni minister zaplanował na refundację in vitro. - Mamy głębokie przekonanie, że będziemy mieli większy sukces - przekonuje Pinkas. - Mam na myśli liczbę dzieci, która się urodzi; i że będzie to wielokrotność wyniku rządowego programu in vitro.

Zobacz też: "Nie przeproszę, że urodziłam" - historie rodzin, które zdecydowały się na in vitro >>



Zobacz więcej na temat:

  • 12
  • 96
Komentarze (498)
Zaloguj się
  • Kornelia Hirsz

    0

    Całe szczęście że ja już jestem po in vitro w invimedzie nie muszę się teraz martwic że nie mogę mieć dziecka. Dla mnie to była jedyna szansa tak bardzo pragnęłam dziecka i sie udało a teraz tak po prostu chcą zabrać rodzicom nadzieje na to żeby mogli zostać rodzicami. Jak sie leczyłam w tej klinice to pary były takie szczęśliwe że zrobili jakiś krok do przodu nawet jak zapłodnienie za pierwszym razem się nie udało ale ludzie się nie poddawali tylko próbowali dalej. Tak by trzeba było wszystko zakazać. Przecież ludzie są tego świadomi ze jak decydują się na in vitro to robią to dla siebie. Każdy ma prawo do własnej decyzji!

  • Dorota Kra

    0

    Aneta, gratuluję :) Mojej siostrze nie udało się załapać do programu, bo nowych kwalifikacji już nie robią, ale dostała 50% zniżki na pierwszą wizytę i 30% zniżki na badania w Gdyńskim Invimedzie, zawsze trochę grosza zaoszczędzili.

  • Aneta Szczepaniak

    0

    Ciągle coś zmieniają, jeszcze jedno się dobrze nie zaczęło już następne. Bezsens. Mi się udało, i jestem w ciąży. Leczyłam się w Invimedzie, ostatnio na ich stronie był komunikat ze klinika w Warszawie może przyjąć jeszcze 50 par, które są zarejestrowane w programie, a muszą długo czekać J polecam zadzwonić i dopytać.

  • Aneta Szczepaniak

    0

    Ciągle coś zmieniają, jeszcze jedno się dobrze nie zaczęło już następne. Bezsens. Mi się udało, i jestem w ciąży. Leczyłam się w Invimedzie, ostatnio na ich stronie był komunikat ze klinika w Warszawie może przyjąć jeszcze 50 par, które są zarejestrowane w programie, a muszą długo czekać J polecam zadzwonić i dopytać.

  • avatar

    klaud.ia41

    Oceniono 1 raz 1

    Nie wierzę w to co czytam. Jak tego typu program może wpłynąć korzystnie na cokolwiek? Będzie jeszcze gorzej. Ludzie przez lata będą próbować naturalnymi sposobami, a potem w ostatnim momencie i tak trafią do klinik. Im wcześniej zdecydują się na wizytę w klinice, tym większą szanse mają na pozytywne zakończenie.

  • Kamil Sobczak

    Oceniono 1 raz 1

    Urodzi się liczba dzieci? Wiceminister do podstawówki, gramatykę zakuwać!

  • avatar

    abstrakcyjny2013

    Oceniono 1 raz 1

    minister z pisu chce wydać duże pieniądze na naprotechnologię czyli
    jakąś procedurę nie uznawaną przez oficjalna medycynę !
    Nigdzie na świecie. Aleluja i do przodu....

  • avatar

    ciemnyluddd

    Oceniono 4 razy 0

    A zamiast invitro... SZKLANKA ZIMNEJ WODY...

  • avatar

    piasek9

    Oceniono 6 razy 0

    Nie no serio ja mysle , ze stajemy sie krajem wariatow

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane