Dziecko w Warszawie zmarło po "ospa-party". Tak rodzice chcieli "budować" jego odporność

Michał Janczura, TOK FM
17.03.2016 , aktualizacja: 18.03.2016 13:58
A A A
Półtoraroczne dziecko trafiło w stanie agonalnym do warszawskiego szpitala. Nie udało się go uratować. Do zarażenia doszło najpewniej podczas tzw. ospa-party. Spotkanie z chorym dzieckiem ma "uodpornić" zdrowe na przyszłość. Konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii: sprawą powinna zająć się prokuratura.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Profesor Teresa Jackowska, konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii, w rozmowie z reporterem TOK FM powiedziała, że tego typu sprawy powinny być traktowane jak przestroga dla wszystkich, którzy wybierają taka formę ''budowania'' odporności u swoich dzieci. - W ostatnim miesiącu w Warszawie zmarło półtoraroczne dziecko. Na izbę przyjęć trafiło w stanie agonalnym. Rodzice wybrali "ospa-party" zamiast szczepienia - mówi konsultant krajowy w dziedzinie pediatrii.

Niestety, to nie pierwszy taki przypadek - np. w 2014 r. dwulatek z Wrocławia również zmarł po udziale w "ospa-party".

Impreza z zarażaniem dzieci

Liczba tzw. ospa-party rośnie w zastraszającym tempie. Polega ono na umyślnym zarażaniu dzieci poprzez kontakt z chorymi rówieśnikami. Raz "odchorowana" ospa daje odporność na przyszłość, ale zdaniem lekarzy może też powodować poważne komplikacje i powikłania. Wielu rodziców nie chce czekać na zarażenie ospą wietrzną np. w przedszkolu.



"Szpital powinien zawiadomić prokuraturę"

Konsultant krajowy po zapoznaniu się ze sprawą rekomenduje dyrektorowi szpitala, w którym dziecko zmarło, by poinformował organy ścigania. - Rodzice najgorszą karę już ponieśli, ale to powinna być lekcja dla wszystkich - dodaje.

Dyrektor placówki, w której dziecko zmarło, jest dzisiaj nieuchwytny. Nie wiadomo więc na razie, jaką podejmie decyzję i czy zgłosi sprawę do organów ścigania. - Podobnych spraw, które kończą się poważnymi konsekwencjami dla życia i zdrowia dzieci może być więcej - twierdzi Jackowska.

"Głupota"

Ścigania podobnych przypadków oczekuje też posłanka PO Lidia Gądek, która sama jest lekarzem rodzinnym. - To jest po prostu głupota i jeśli nie da się tego inaczej załatwić, trzeba podjąć kroki, które zabezpieczą nasze dzieci - mówi posłanka i dodaje, że już samo rezygnowanie ze szczepień ochronnych, na swój sposób można to porównać do znęcania się nad dziećmi.

Ospa: zarazimy także twoje dziecko! [FOCH.PL]





Zobacz także
  • 26
  • 79
Komentarze (654)
Zaloguj się
  • Lucjan Dziurgot

    0

    A kto płaci za szczepienia uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki? I co gorsza nie słychać na ten temat żadnych głosów oburzenia, że oto setki tysięcy nieszczepionych przybywa do europy (europy!)

  • avatar

    kochambolka

    Oceniono 1 raz 1

    Czy z równą gorliwością PROKURATURA i SĄD ściga pseudomedyków???
    ++++++++++++++++++++++++++
    Ile lekarzy "NÓG" za przyzwoleniem SĄDU zabija POLAKÓW???
    W KRAKOWIE lekarka pogotowia Agnieszka NOGA dalej zabija bezkarnie za przyzwoleniem SĄDU!!!!...lecz nieświadomi zagrożenia krakowianie...nie mają o tym pojęcia!!!
    Sąd zauważył, że Pan Różankowski znany piłkarz CRACOVII był człowiekiem...a ludzie umierają!!!
    "Sąd uznał, że nie podjęła ona właściwych działań diagnostycznych i leczniczych, ale nie można jednoznacznie stwierdzić, że konkretnie zwiększyła niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia pacjenta.
    W uzasadnieniu wyroku sąd podkreślił, że z punktu społecznego postępowanie lekarki było karygodne i powinna ona za swe zaniedbanie odpowiedzieć dyscyplinarnie, bo na niej spoczywał obowiązek skutecznej pomocy medycznej. Nie można jej jednak obciążać odpowiedzialnością karną, ponieważ nie da się jednoznacznie stwierdzić, że nieprawidłowe zachowanie mogło się przyczynić do śmierci pacjenta. Sąd podkreślił, że wszelkie wątpliwości interpretował na korzyść oskarżonej. " ....Moje doświadczenie osobiste, z opinii innych lekarzy znających tą zaburzoną osobę - a trochę osób ją zna - bo tak jak ona to nawet klawisze się nie zachowują...
    Ja wezwałam policję, dlatego przeżyłam...proponuję każdemu choremu, który spotka taką "NOGĘ" wezwać POLICJĘ!...macie wówczas większe szanse na przeżycie!!!

  • avatar

    kochambolka

    Oceniono 2 razy 0

    Ospa wietrzna czyli varicella jest mocno zakaźną chorobą przenoszoną drogą kropelkową..(z powietrza)...jest niegroźna dla zdrowych odpornych osobników...jednak małe dzieci w wieku ok. 2 lat powinny być szczególnie ostrożnie traktowane..tak samo jak dzieci z zaniżoną odpornością..czy ludzie starsi...jednak medycy to lekceważą...i nie przykładają się do leczenia!!!!..mam nadzieję, że właśnie tym zajmie się prokurator!!!, by w przyszłości nie było takich przypadków!
    Teraz LOBBY SZCZEPIONKOWE ma pole do popisu!!!..a przecież ospa wietrzna to nie jest ospa prawdziwa, która zamknięta jest w laboratoriach!!!
    Jedno pytanie?...jak lekarze leczyli to dziecko - skoro zmarło???
    "Nagonka na rodziców...jak w przypadku rodziców Madzi z Brzeznej, a gdy lekarze narażają zdrowie i życie dzieci ...Sądy w zasadzie uniewinniają lekarzy zabójców!...Mój syn będąc na pulmonologii w Szpitalu św. Ludwika zaraził się ospą podobnie jak wszystkie dzieci z oddziału, gdyż lekarze mieli w nosie objawy u dziewczynki chorej na ospę!!!...W żaden sposób medycy nie reagują na objawy i izolację chorych dzieci!!!..Po wielokrotnym zapaleniu płuc zarażenie ospą skończyło się wielokrotnymi wizytami z przychodni...wizytami prywatnymi..wezwaniem pogotowia...i odwiezieniem po tygodniu do szpitala zakaźnego, gdzie dyżurowała osoba z przypadku i stwierdziła, że dziecko może być leczone w domu...W domu stwierdziłam, że po wysmarowaniu 25 butelek pudru...po podawaniu groprinosiny...tygodniowym całkowitym poście...temperaturze ponad 40 stopni...i drgawkach po "pudrowaniu"...dziecko mi umrze!!! Zrozpaczona ponownie następnego dnia dzwonię do szpitala zakaźnego Jana Pawła...tym razem rozmawiałam z panią ordynator, która stwierdziła, że musi dziecko zobaczyć, gdyż ta osoba z dyżuru nie była kompetentna...Ponownie zawiozłam dziecko do szpitala, gdzie kazano delikatnie spłukać skorupę pudru ...kupić spirytus i zdobyć lek (wtedy to była nowość) "heviran"......Ja po nieprzespanych nocach i dniach...będąc przy dziecku nabawiłam się półpaśca (na heviran dla siebie nie miałam kasy....) Zastosowano więc leczenie heviranem, mycie spirytusem i antybiotyk ochronnie...przychodzili lekarze i studenci oglądać "przypadek" - bo nigdy takiego nie widzieli...Syn przeżył...choć jego chorowanie niestety nie skończyło się, gdyż wcześniej przy szczepieniach ochronnych miał wszczepioną żółtaczkę typu C...a objawy jakie miał "po tym szczepieniu" zupełnie lekceważono...Nie chcę nikogo odwodzić od szczepień...ale ja mam bardzo niedobre wspomnienia....i krzyż szczepień musiałam nieść sama....wówczas nie było mądrych medyków...a chore dziecko jest zmartwieniem rodzica...i źródłem "łapówek" dla lekarzy..."

  • avatar

    asmok6

    0

    Tylko zapomnieli napisać na co zmarło. Nigdzie nie ma informacji że na ospę i że choroba na którą zmarło miała jakikolwiek związek z zarażeniem ospą.

  • Felicja Felix

    Oceniono 2 razy 0

    Ja nie byłem szczepiony na ospę, zachorowałem i przechorowałem i żyje- zdobyłem naturalną odporność, bez rtęci i innych metalu ciężkich. W Angli już 1996 roku udowodniono wpływ substancji konerwujących na pojawienie się autyzmu i/lub zatrucie metalami ciężkimi, tylko my ślepo wierzymy firma farmaceutycznym- bo przecież ktoś musi je sponsorować. A skoro Ci co się szczepią i tak "będą pod ochroną" szczepionki to co im zrobią nie szczepione dzieci? Czego się boją? Zarażenia?

  • avatar

    ala_major1

    Oceniono 1 raz 1

    Radio Erewań? Można już przeczytać w gazecie, że nie było żadnego ospa party w przypadku tego dziecka. A prokuratura musiała rozpocząć postępowanie, bo śmierć miała miejsce w ciągu doby od przyjęcia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane