"Eksperci pomyśleli: nie podskakujmy ministrowi". Rada zmienia opinię o naprotechnologii. W kwietniu była negatywna, w sierpniu już pozytywna

Rządowi eksperci z Rady Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji uznali, że nieudokumentowana naukowo metoda naprotechnologii może być podstawą narodowego programu leczenia niepłodności opracowanego przez resort zdrowia. Co ciekawe, ci sami lekarze i profesorowie jeszcze pół roku temu nie zostawili na tej metodzie suchej nitki.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Teraz, gdy podobny program opracowało ministerstwo, specjaliści zapomnieli o swoich wcześniejszych zarzutach, a Narodowy Program Prokreacji, który definitywnie kończy finansowanie procedury in vitro z budżetu państwa, ocenili pozytywnie.

Co ciekawe, w sierpniu lekarze i eksperci z AOTMiTu, nie zamówili żadnych ekspertyz ani opinii w tej sprawie. Za to w kwietniu, swoją decyzję odmowną dla naprotechnologii uzupełnili najnowszymi badaniami na ten temat. Wkrótce rusza Narodowy Program Prokreacyjny. Minister Konstanty Radziwiłł mówi jasno: - Naszym celem jest całkowite odejście od in vitro.

Eksperci opiniują

Na początku sierpnia ministerialną strategię opiniowała Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Rada Przejrzystości, która pełni przy niej funkcję opiniodawczo-doradczą, składa się z 10 osób posiadających doświadczenie, uznany dorobek oraz co najmniej stopień naukowy doktora nauk medycznych lub dziedzin pokrewnych, w tym etyki. W jej skład wchodzi: czterech przedstawicieli Ministra Zdrowia; dwóch przedstawicieli Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia; dwóch przedstawicieli Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych oraz dwóch przedstawicieli Rzecznika Praw Pacjenta.

Opiniując Narodowy Program Prokreacyjny ministerstwa zdrowia eksperci uznali, że: "Zaproponowany 5-letni program wpisuje się w aktualne oczekiwania społeczne i poprawia jakość świadczeń medycznych. (...) Dotychczasowe postępowanie diagnostyczne i lecznicze, w ramach prowadzonego do czerwca 2016 roku programu zapłodnienia pozaustrojowego, wielokrotnie pomijało klasyczne metody leczenia (...)".

Wątpliwości Rady wzbudziło jedynie powstanie Banku Tkanek Germinalnych, dedykowanego pacjentom onkologicznym. Tu eksperci wskazali, że jest to metoda eksperymentalna i nie znajduje akceptacji Rady.

Plan Radziwiłła, wciąż nieogłoszony, zakłada m.in. że każde województwo ma mieć co najmniej jedną klinikę, która kompleksowo zajmie się niepłodnymi pacjentami. - Program ma wesprzeć te ośrodki organizacyjnie i w zakupie nowoczesnego sprzętu - mówił TOK FM minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.

Resort zapewnia, że terapia w ośrodkach zdrowia prokreacyjnego będzie się opierała na aktualnej wiedzy medycznej. Ma to być zarówno leczenie zachowawcze czy chirurgiczne, ale przede wszystkim diagnostyka. I wsparcie psychologa. - Wiadomo, że dla wielu par to kłopoty emocjonalne są przyczyną problemów z zajściem w ciążę - mówił dwa tygodnie temu minister Radziwiłł. Pewne jest jedno - program wsparcia niepłodności, bez procedury in vitro, będzie kosztował podatników ok. 75 mln zł.

A ekspertyzy?

W opinii Rady na temat Programu Kompleksowej Opieki Zdrowia Prokreacyjnego w Polsce na próżno można szukać zamówionych ekspertyz, potwierdzających słuszny, bądź nie, kierunek, którym podąża resort zdrowia.

Znajdziemy w niej za to akapit, w którym czytamy: "Rada Przejrzystości zwraca uwagę na pośpieszny tryb wdrażania wielospecjalistycznego projektu, co uniemożliwia zasięgnięcie opinii ekspertów z poszczególnych specjalności medycznych".

"Ja bym się nie odważył"

Marek Balicki, b. minister zdrowia: To jest niezrozumiałe. Niepokojące jest, że organ, jakim jest Rada Przejrzystości przy Agencji Oceny Technologii Medycznych, wydaje opinie, pisząc, że nie jest w stanie zasięgnąć opinii ekspertów! Co jest jej podstawą? Zwłaszcza, że sprawa dotyczy dostępu do procedury medycznej, która dotąd była finansowana ze środków publicznych. Bez opinii ekspertów nie odważyłbym się na taki krok - dodaje Balicki.

Naprotechnologia jeszcze w kwietniu nie była poważną metodą

W kwietniu tego roku eksperci opiniowali z kolei "Program wsparcia leczenia niepłodności mieszkańców woj. mazowieckiego metodą naprotechnologii na lata 2016-2018". 11 kwietnia eksperci zaopiniowali ten plan negatywnie.

W uzasadnieniu napisali: "Naprotechnologia nie może być uznana za alternatywę dla współczesnych procedur medycznych ze względu na brak rzetelnych dowodów naukowych potwierdzających jej skuteczność (...) Aktualna wiedza medyczna nie pozwala na akceptację projektu pod względem merytorycznym, a także ekonomicznym".

W dokumencie z 29 kwietnia 2016 r. Prezes Agencji Oceny technologii Medycznych i Taryfikacji, dr Wojciech Matusewicz odnosząc się do tego samego planu pisze: "Główną przesłanką za negatywną opinią Prezesa Agencji jest fakt, że naprotechnologia nie stanowi opcji terapeutycznej dla osób borykających się z problemem niepłodności, zwłaszcza w przypadkach, gdy niepłodność ta związana jest ze zmianami fizjologicznymi w obrębie narządów rodnych kobiety lub męską niepłodnością. (...) Naprotechnologia nie ma dowodów literaturowych o celowości i skuteczności takiego sposobu postępowania".

Na dowód swojej ekspertyzy, prezes AOTMiT przywołuje dwa międzynarodowe badania.

Ministerialny plan, który wyłącza finansowanie in vitro, na rzecz naprotechnologii, Prezes AOTMiT opiniuje pozytywnie. Nie odwołuje się do żadnych badań, ale podkreśla m.in: "Należy podkreślić, że odpowiednio prowadzona edukacja zdrowotna może przyczynić się do zmiany postaw zdrowotnych w społeczeństwie i przynieść oczekiwane efekty zdrowotne w długim horyzoncie czasowym".

"Uwstecznianie naukowości"

O wątpliwej roli naprotechnologii ani Prezes, ani eksperci z Rady Przejrzystości, choć dysponują ekspertyzami z kwietnia, nie wspominają.

Tak różne w treści opinie z kwietnia i sierpnia tego roku, napisane przez Prezesa i Rady Przejrzystości przy AOTMiT daliśmy do porównania b. ministrowi zdrowia, Markowi Balickiemu: Każdy z nas może zmieniać zdanie, ale jeżeli jest to organ Agencji, to tak radykalna zmiana stanowiska, a nawet uwstecznienie naukowości tych opinii, jest absolutnie niezrozumiałe! I wskazuje, że jest to motywowane ideologicznie. Agencja musi działać w sposób niezależny od konkretnych światopoglądów, mówiąc wprost - ma działać zgodnie z faktami i ustaleniami wiedzy i nauki - uważa Balicki.

- To jest wyraz oportunizmu, jeśli organy które mają opierać się na wynikach o badania naukowe, wydają opinię ulegając presji politycznej w trosce o swoje stanowiska. To bardzo niebezpieczne zjawisko. I prowadzi do braku zaufania i obniżania rangi autorytetów - nie ma wątpliwości Balicki.

"To decyzja polityczna"

Profesor Sławomir Wołczyński, ginekolog i endokrynolog, kierownik Kliniki Rozrodczości i Endokrynologii Ginekologicznej Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Białymstoku: Ta decyzja pokazuje, że eksperci pomyśleli "nie podskakujemy ministrowi". I tak zrobili. To bardzo dziwne, dlaczego tak różne opinie są przedstawiane, w tak krótkim odstępie czasu. Nie wiem, kto się podpisał, kto stworzył ten program, rekomendacje Polskiego Towarzystwa Medycyny Rozrodu, czy Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego są w tym zakresie jasne: in vitro jest uznaną na świecie metodą leczenia niepłodności. Mamy do czynienia z decyzją polityczną. A jeżeli w Polsce nie wierzy się ekspertom, można było zwrócić się do specjalistów zagranicznych.

- Ministerialna propozycja, czyli program bez in vitro tak naprawdę dotknie najbiedniejszych. Tych, których nie stać na sfinansowanie tej procedury, nawet biorąc kredyt. Ich plan Radziwiłła pozbawia marzeń o posiadaniu własnych dzieci - dodaje prof. Wołczyński.

"Miało nie być in vitro, i nie ma"

Jeden z członków zespołu przy ministrze zdrowia, który opracowywał założenia Narodowego Programu Prokreacji przyznaje anonimowo: - Podczas prac nad programem przedstawiciele ministerstwa jak ogień unikali słowa "naprotechnologia", choć de facto wszyscy wiedzieliśmy, że o to w tym wszystkim chodzi. Wielu członków zespołu pracowało w myśl zasady, jak kogoś będzie stać na in vitro, to niech sobie zrobi prywatnie - mówi w rozmowie z TOK FM. - A jeśli nie stać, to co wtedy? - pytam. - Zespół się takim problemem nie zajmował.

Kolejna z osób z zespołu, także anonimowo dodaje: - Wiedzieliśmy, z jakimi poglądami mamy do czynienia i z nimi nie dyskutowaliśmy. Miało nie być in vitro i nie ma - wyjaśnia.

Balicki: - Większość tego, co jest w programie ministerstwa zdrowia może być realizowane bez tego programu w ramach zagwarantowanych świadczeń publicznych, natomiast nie może być finansowane in vitro. I to jest powód do niepokoju. Gdyby pisząc sierpniową opinię do programu, Prezes AOTMiT i eksperci Agencji zwrócili się o opinie specjalistów w tej sprawie, ta, zdaniem Balickiego, z pewnością zostałaby wzbogacona o informację, że bez in vitro nie można w XXI wieku mówić o skutecznej metodzie leczenia niepłodności.

Być może właśnie dlatego, nikt z gremium Rady Przejrzystości takiej opinii nie zamówił.

Co sądzili o in vitro w 2013?

Warto przypomnieć, że w 2013 roku Rada Przejrzystości opiniowała program - Leczenie Niepłodności Metodą Zapłodnienia Pozaustrojowego na lata 2013-2016.

Wtedy profesorowie napisali: "Program odnosi się do technologii medycznej powszechnie stosowanej w leczeniu niepłodności i jest dobrze przygotowany od strony technicznej, zapewniając młodym parom dostęp do procedury zapłodnienia pozaustrojowego.(...) Pragnienie posiadania potomstwa jest podstawowym instynktem, który umożliwia kontynuację gatunku. Jednak ludzie cierpieli z powodu niepłodności od początku istnienia rodzaju ludzkiego. Z czasem zmieniły się aspekty socjalne, medyczne i ekonomiczne niepłodności. Od stanu uważanego za efekt bożej łaski, jak to było w przypadku Rachel, opisywanym w Księdze Rodzaju, do przypadłości zdrowotnej jak każda inna. Postępy w medycynie i naukach podstawowych zrewolucjonizowały diagnostykę i leczenie, a także umożliwiły rodzicielstwo parom, które dwie dekady nie miały szans na potomstwo".

Jak to możliwe, że eksperci, w tym doświadczeni lekarze zasiadający w Radzie Przejrzystości zmieniają zdanie zgodnie z politycznym frontem, chciałam się zapytać prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych, dr Wojciecha Matusewicza. Ten, bez podania przyczyny, odmówił spotkania i rozmowy na ten temat.

Na temat odejścia od finansowania in vitro, próbowaliśmy porozmawiać z Rzeczniczką Praw Pacjenta, jej przedstawiciele także zasiadają w Radzie Przejrzystości i opiniują programy zdrowotne. Krystyna Kozłowska odmówiła na piśmie, powołując się na fakt, że nie jest jeszcze znany ostateczny kształt Narodowego Programu Prokreacyjnego.

- Nie potrafimy się w kraju niestety porozumieć w odniesieniu do problemów zdrowotnych i to waży na wielu aspektach naszego życia. Na szczęście granice są otwarte. Dzięki temu różne problem są rozwiązywane - podsumowuje ginekolog, prof. Sławomir Wołczyński.



Agnieszka Rogal na Twitterze

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (185)
"Eksperci pomyśleli: nie podskakujmy ministrowi". Rada zmienia opinię o naprotechnologii. W kwietniu była negatywna, w sierpniu już pozytywna
Zaloguj się
  • jan.go

    Oceniono 18 razy -14

    Po pierwsze nie szkodzić a że nie pomaga a bo to taki pierwszy przypadek w medycynie Powikłań nie będzie a w in vitro się zdarzają Zawsze trzeba patrzeć pozytywnie Jedynym poszkodowanym będzie budżet

  • drugiepietro

    Oceniono 8 razy -8

    Co wisi na ścianie i zmienia zdanie?

  • kociewiak999

    Oceniono 11 razy -7

    ...strach ma wielkie oczy !!! trzeba pochowac tylki ....

  • munkela

    Oceniono 12 razy -6

    Tytul artykulu jest mylacy !

    Opinie wydala Rada mimo iz jak sama przyznaje :
    "Rada Przejrzystości zwraca uwagę na pośpieszny tryb wdrażania wielospecjalistycznego projektu, co uniemożliwia zasięgnięcie opinii ekspertów z poszczególnych specjalności medycznych".

    A oto aktualny skład Rady Przejrzystości:

    ◾prof. dr hab. n. med. Tomasz Pasierski - Przewodniczacy Rady - kardiolog

    ◾prof dr hab Michał Myśliwiec,

    ◾prof. dr hab. med. Rafał Suwiński,

    ◾prof. zw. dr hab. med. Andrzej Kokoszka,

    ◾dr n. med. Aleksandra Michowicz,

    ◾prof. dr hab. med. Jerzy Stelmachów,

    ◾dr hab. n. med. Marek Wroński

    ◾dr hab. n. med. Janusz Szyndler,

    ◾dr hab. n. med., prof. nadzw. IK. Piotr Szymański,

    ◾dr hab. n. med. Jakub Pawlikowski,

    ◾prof. dr hab. n. med. Paweł Grieb,

    ◾dr hab. n. med., prof. nadzw. Lucjusz Jakubowski,

    ◾prof. dr hab. Zbigniew Szawarski,

    ◾prof dr hab. med. Andrzej Wysocki,

    ◾Marlena Jankowiak,

    ◾dr n o zdr Andrzej Śliwczyński,

    ◾dr n. med. Anna Cieślik,

    ◾dr n. farm. Agata Maciejczyk,

    ◾Marzanna Bieńkowska,

    ◾Marek Keller.

    To malo zacne grono postanowilo wydac opinie, ktora bedzie kosztowac podatnikow 75 milionow zlotych WYRZUCONYCH W BLOTO !

    P.S. Pamietajmy, ze naprotechnologia "da rezultaty" wylacznie u pacjentow o ktorych wiadomo iz ich nieplodnosc JEST ULECZALNA !

    Naprotechnologia nie bedzie nigdy pomocna jezeli kobieta cierpi na przyklad na niewydolnosc jajnikow, czy tez niedroznosc jajowodow.

    Nie jest tez pomocna w przypadku nieplodnosci mezczyzn.

    Naprotechlogii nie rekomenduja ani Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu ani tez Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, poniewaz brak jest dowodow na jej skutecznosc w kontrolowanych badaniach klinicznych !!!

    Mimo to rzad, faktycznie podlegly Kaczynskiemu i Episkopatowi, postanowil wprowadzic ta metode w miejsce in vitro.



    Tworzenie w tym celu specjalnych klinik bedzie dowodem braku zdrowego rozsadku.

  • jezierskiadam

    Oceniono 36 razy -6

    Tegoroczna nagroda (2012) została przyznana za niepodważalne, użyteczne i wielokrotnie potwierdzone odkrycia.

    Dlaczego można znowu mówić o kompromitacji Komitetu Noblowskiego?

    Zacznijmy od John’a Gurdona. Jest prekursorem klonowania tych zwierząt, które w warunkach naturalnych rozmnażają się wyłącznie metodą płciową. Wymienił materiał genetyczny w komórce jajowej żaby. Pobudził tę komórkę do podziałów i wyhodował klona żaby. Było to w 1958 roku. Od samego początku nie było żadnych wątpliwości, że eksperyment zakończył się pełnym sukcesem i zastosowana metoda otwiera szerokie perspektywy dalszych badań.

    Dlaczego Komitet Noblowski czekał 54 lata?

    Życie sklonowanej żaby nie rozpoczęło się od poczęcia. O to i tylko o to chodziło.

    W tym samym czasie talibowie muzułmańscy, katoliccy i inni zapoczątkowali kampanię, której fundamentem było twierdzenie, że DNA zawarte w zapłodnionej komórce jest człowiekiem. Odkrycie Gurdona zadawało temu kłam.

    Wszystkie dalsze badania będące kontynuacją prac Gurdona opierały się na założeniu, że życie ssaków może rozwijać się bez poczęcia.

    Co stało się obecnie? Jakie są powody, że Gurdon dostał wreszcie pieniądze z nagrody? Na marginesie warto przypomnieć, że Alfred Nobel ufundował w testamencie nagrodę, która miała pomóc finansowo młodym naukowcom, żeby mogli całkowicie poświęcić się prowadzeniu badań. Z tego powodu (ze względu na podeszły wiek) Nagrody Nobla nie otrzymał Dimitrij Mendelejew. Twórca Układu Okresowego pierwiastków chemicznych.

    Powód, dla którego Gurdon dostał wreszcie kilka milionów koron szwedzkich jest (DLA MNIE) oczywisty:

    Najpierw talibowie muzułmańscy narazili się atakiem na WTC. Potem jeszcze bardziej pokazywanymi w telewizji egzekucjami zakładników. To zraziło do nich nawet zdecydowaną większość muzułmanów. Następnie seria afer pedofilskich skompromitowała talibów katolickich.

    W tej sytuacji Komitet Noblowski nabrał odwagi politycznej i uznał, że może ogłosić co następuje: Życie czasami rozpoczyna się od poczęcia, a czasami poczęcie jest zbędne.

    Ale:

    Gurdon nie dostał całej kasy. Połowę otrzyma Shinya Yamanaka. Dlaczego? Co on takiego zrobił?

    A to zależy jakiego słownictwa użyć do opisania jego eksperymentu. Proponuję, żeby tak go zrelacjonować. Shinya Yamanaka udowodnił, że DNA nie zawiera pełnej informacji na temat organizmu, który powstanie z zapłodnionej, albo niezapłodnionej komórki.

    Część informacji koniecznej do powstania nowego organizmu znajduje się poza komórką jajową!!! Niby zawsze było wiadomo, że jeśli zapłodniona komórka znajdzie się poza macicą, to człowiek się z niej nie rozwinie. Teraz wiadomo, że dorosłą komórkę można „odmłodzić”, czyli pobudzić do rozwoju. W starych komórkach następuje blokowanie możliwości podziału. Gdyby nie następowało, to ucho rosłoby nam przez całe życie. Jak paznokieć.

    Japońskiemu uczonemu udało się wyłączyć ten mechanizm hamowania wzrostu.

    Na wszelki wypadek nie próbował, albo nie ogłosił tego, że próbował umieścić taką „odmłodzoną” komórkę w macicy.

    Przedstawił swój eksperyment w taki sposób, że wynika z niego możliwość hodowli części zamiennych dla ludzi. Komitet w swoim uzasadnieniu jeszcze bardziej to zamotał.

    Przeczytaj: >>> Zygota nie jest człowiekiem.

    Adam Jezierski

    ...

  • eski57

    Oceniono 16 razy -4

    tak to bywa z niektórymi intelektualistami , czy specjalistami , ze jak władza pogrozi , albo za cenę przychylności władzy ; gotowi są wyprzeć się obiektywnej wiedzy !
    Przykładem są – chyba nawet otworzyli TAKI zwyczaj – specjaliści komisji min. Macierewicza . Dotąd TYLKO jeden profesor AGH przyznał się do fałszowania ocen przyczyn katastrofy smoleńskiej ! - Niestety – ludzie łasi są na „uśmiech” władzy , co widać też obecnie w środowisku prawniczym !

  • honorny

    Oceniono 16 razy -4

    Cytując klasyka, "państwo Polskie istnieje jedynie teoretycznie". "". ”Ch...j, dupa i kamieni kupa”. Elity staczają się na samo dno. Ten naród najwyrażniej nie dorósł do własnej poństwowości.

  • ablewski1961nz

    Oceniono 18 razy -4

    PISowskie wieprze nie powinni korzystać z naukowej medycyny. Tylko ze zdrowaśk i obserwacji wydzielin. Ciemnota wraca, ale tylko na użytek mas, sami dla siebie na pewno będą wiedzieli co robić w razie czego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX