"To jest projekt ideologii, nie ma nic wspólnego z nauką" - eksperci o projekcie posła Klawitera

Dziś Sejm zajmie się poselskim projektem nowelizacji ustawy o leczeniu niepłodności. - Te zmiany dramatycznie obniżą skuteczność in vitro, zwiększą natomiast liczbę powikłań. Doprowadzą do tragedii kobiet starających się o dziecko - oceniają specjaliści.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Projekt ustawy zgłosił poseł niezrzeszony Jan Klawiter (do Sejmu dostał się z list PiS jako działacz Prawicy RP). Nowelizacja zakłada, że podczas procedury in vitro będzie można zapłodnić tylko jedną komórkę jajową, a powstały w ten sposób zarodek musi zostać wszczepiony kobiecie najpóźniej 72 godziny po zapłodnieniu. Zarodków nie będzie też można mrozić i przechowywać. Obecna, przyjęta w ubiegłym roku ustawa, pozwala na zapłodnienie do sześciu komórek, nie zabrania też mrożenia.

- Głównym założeniem tego projektu jest obrona życia od poczęcia. Żeby nie było selekcji zarodków, żeby nie były one przetrzymywane przez ileś tam lat, kiedy nie wiadomo, czy prądu nie wyłączą i czy nie zostaną gdzieś zutylizowane, bo nie będzie możliwości, by tak dużą liczbę zarodków zagospodarować - wyjaśnia w rozmowie z TOK FM poseł Jan Klawiter.

Pod projektem podpisało się kilku posłów, głównie z Kukiz'15. W gronie tym znalazł się również były minister sprawiedliwości w rządzie PO Marek Biernacki.

Specjaliści przerażeni

- To jest projekt ideologii, nie ma nic wspólnego z nauką. Usiłują ideologię wprowadzić do działalności medycznej - ocenia profesor Marian Szamatowicz. Kierowany przez niego zespół ponad 20 lat temu przeprowadził pierwszy w Polsce udany zabieg in vitro.

Specjaliście nie mają wątpliwości, że z naukowego punktu widzenia pomysły Klawitera nie tylko nie mają sensu, ale będą wręcz szkodliwe. - Efektem będzie dramatyczny spadek skuteczności leczenia. W zamian otrzymamy dramatyczny wzrost ilości powikłań - mówi profesor Sławomir Wołczyński z Uniwersyteckiego Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku.

Profesor Waldemar Kuczyński z Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego oblicza, że po takiej zmianie w przepisach, na 100 poddanych leczeniu kobiet 96 nie zajdzie w ciążę- Biorąc pod uwagę wskaźniki poronień, będzie to jeszcze mniej - dodaje.

Naukowcy wyjaśniają, że selekcja zarodków jest konieczna, by nie wszczepiać uszkodzonych. Mrożenie też ma znaczenie. Dzięki niemu zarodek można przechować do momentu, w którym wszczepienie daje największe szanse na jego zagnieżdżenie. - Z badań wynika, że mrożenie podnosi skuteczność - podkreśla Kuczyński.

Specjaliści dodają, że osobną kwestią jest sprawa oncofertility, czy procedur umożliwiających posiadanie potomstwa osobom poddanym terapiom onkologicznym upośledzającym płodność. Tu bez mrożenia komórek jajowych czy zarodków pobranych przed chemioterapią, nie ma mowy o szansach na dziecko w przyszłości.

Powtarzamy błędy innych

Kuczyński przypomina, że podobne rozwiązania wprowadzono dekadę temu w Niemczech, Szwajcarii czy Włoszech. - Kraje te wycofały się albo w całości albo w znacznym stopniu z tych rozwiązań stwierdzając ich nieefektywność i krzywdę ludzką. Potwierdziły to m.in. wyroki sądu najwyższego Włoch - mówi ginekolog.

Profesor Szamatowicz przypomina, że prawo do posiadania potomstwa zostało wpisane do Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka.

- Ostre przepisy z Włoch czy Kostaryki, która zakazała zapłodnienia pozaustrojowego całkowicie, zostały przez międzynarodowe sądownictwo uznane za łamanie praw człowieka - dodaje Wołczyński.

Zdaniem Kuczyńskiego projektu usiłują przekonywać opinię publiczną, że mamy obecnie bardzo liberalne prawo, więc jego lekkie zaostrzenie niewiele zmieni. - To fałszywy przekaz. Trzeba mieć świadomość, że w tej chwili polskie prawo w tej kwestii jest jednym z najbardziej restrykcyjnych w Europie i na świecie. Dalsza restrykcja w kierunku ograniczania liczby zapłodnionych komórek do jednej, jest praktycznie eliminacją tej metody leczenia - podsumowuje.

"Nie jestem dyktatorem"

Poseł Klawiter zna zastrzeżenia specjalistów. - Ubolewamy nad tym, że nieco zmniejszy się ta sprawność, ale ja bym takich sądów pochopnie nie wypowiadał. Mamy przecież naprotechnologię - mówi poseł, przywołując forsowaną ostatnio przez ministerstwo zdrowia procedurę bazującą na obserwacji naturalnego cyklu kobiety. Jednak według większości naukowców ta metoda ma walor wyłącznie diagnostyczny i niczego nie leczy.

W kwestii liberalizacji przepisów w innych krajach Klawiter mówi kategorycznie: Jeżeli inni źle robią, to nie znaczy, że my musimy źle robić. U nas jest określone prawodawstwo które musi się cechować poszanowaniem dla życia od momentu poczęcia.

Poseł Prawicy RP zaznacza natomiast, że w projekcie jest pole do dyskusji. Np. nad zwiększeniem liczby zarodków do dwóch czy wydłużeniem czasu na wszczepienie do pięciu dni.

W meritum to niewiele zmienia - ripostują ginekolodzy. - Prawdopodobnie mało kto z twórców tych aktów prawnych zdaje sobie sprawę z tego ile bólu, cierpienia i ludzkich tragedii kryje się za ich jednym podpisem czy jednym głosem oddanym w Sejmie - podsumowuje profesor Kuczyński.

Trudno powiedzieć, jak potoczą się losy ustawy w Sejmie. Z jednej strony pod projektem nie podpisał się żaden z posłów PiS. Z drugiej, minister zdrowia Konstanty Radziwiłł odnosi się do in vitro z dużą rezerwą. Jedną z jego pierwszych decyzji była rezygnacja z finansowania przez państwo procedury. Minister forsuje też Narodowy Program Prokreacji bazujący na naprotechnologii.

W programie miejsca dla in vitro zabrakło.



Agnieszka Rogal na Twitterze

Jakub Medek na Twitterze

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (226)
"To jest projekt ideologii, nie ma nic wspólnego z nauką" - eksperci o projekcie posła Klawitera
Zaloguj się
  • akst1

    Oceniono 78 razy 56

    Można powiedzieć, że pomysł ten nie jest obciążony tak wielkim złem moralnym jak ten, który był urzeczywistniany w bardzo szerokim zakresie dotychczas w Polsce. Propozycja posła idzie w tym kierunku, by tak bardzo nie obciążać sumienia narodzonego człowieka po zastosowaniu tej metody. Nie musiałby żyć z nieustającym poczuciem winy, że on jest, kim jest, a jego bracia i siostry siedzą w ciekłym azocie.

  • wuetend

    Oceniono 56 razy 54

    Zapytuję nieśmiele, ile jeszcze "społeczeństwo" będzie dawało się nabierać na ten cyrk? Zawsze, gdy trzeba przykryć jakąś inną akcję, wrzuca się na grilla "problem" aborcji, którego pies z kulawą nogą nie rozwiąże, bo wcale NIE MA TAKIEJ INTENCJI. Zrozumcie, że to tylko po to, byśmy poskakali sobie do oczu. To jest w koło Macieju dokładnie ta sama papka, którą wrzuca nam się od 15 lat.

    Zatem, szanowne politykierstwo i szanowne postmedia - co tym razem chcecie przykryć? TTIP się lada dzień finalizuje ku uciesze koncernów? Hillary Clinton znowu nabroiła? Mariaż Bayera z Mon.stanto? Kolejne zabójstwo Polski przez "Brytyjczyków"?

  • srb.srooba

    Oceniono 100 razy 52

    Bądźmy szczerzy - formalnie in vitro też NIE leczy niepłodności, a jedynie pozwala mieć dziecko pomimo problemów z zajściem w ciąże tradycyjnymi metodami. Oczywiście, zainteresowani mają w dupie, czy będa wyleczeni czy nie, skoro będa mogli mieć dziecko, bo to jest dla nich priorytet :) Natomiast formalnie nie ma to nic wspólnego z leczeniem. To mniej więcej tak, jakby uznać, że zamontowanie protezy "wyleczyło" amputowaną kończynę :)

  • hanusinamama

    Oceniono 51 razy 51

    Tu chodzi o kase. Leczenie naprotechnologia prowadzi głownie KK. Jak sie okaze ze Panstwo bedzie dotować te czary-mary to kasa popłynie do KK. Tu nie chodzi o ratowanie zarodków przed in-vitro. Chodzi o to aby zabrac in-vitro i dać kosciołowi.

  • pies_w_studni

    Oceniono 41 razy 41

    Ten narodowo-katolicki matoł uważa że zarodki trzyma się w zamrażarce marki Snaige albo Mińsk. Widać ma szeroką wiedzę na temat in vitro. Nawiedzona religijnie małpa chce młotkiem poprawiać szwajcarski zegar.

  • keram01

    Oceniono 36 razy 34

    Całkowicie zakazać leczyć. Precz z medycyną i nowoczesnymi lekami wszak ingerujemy w wolę Bożą. Czuję że jestem chory to leżeć krzyżem w kościele przez 24 godziny. Tak to widzę.

  • rom1955

    Oceniono 36 razy 34

    Nanotechnologia też kosztuje. Mam dla tego pseudoposłahelmuta tańszy pomysł. Niech każe kobietom wystawiać tyłek pod wiatr i czekać,może w tym czasie jakiś zbłąkany plemnik z wiatrem doleci. Prawda.że tani proces,no i jakie oszczędności dla pisu. Panie Helmut, do dzieła.

  • darasxx

    Oceniono 31 razy 31

    Zastanawiam czy pan Jan Klawiter ma dzieci...Z posiadanego wieku mozna twierdzić,że pan Jan ma już dzieci tzw. odchowane, więc nie bardzo rozumiem po co pan przemądrzały ( słyszałem jego wypowiedż wczoraj w TVN ) miesza się do spraw , które go nie dotyczy..Może warto się zająć swoją prostatą , a nie macicą kobiety,...Panie Janie...jeśli pan jest katolikiem to pana sprawa...Dl;aczego pan zmusza do do swojego wyznania i jego idei innych obywateli..????

  • ikan4

    Oceniono 28 razy 28

    Poseł Klawiter - chemik, który myślał, że jest lekarzem... ile dzieci mu się urodziło dzięki tej naprotechnologii?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX