"Wołyń" niedoceniony w Gdyni. Raczek i Torbicka zdziwieni. "Film pokazuje okrucieństwo, ale jest doskonały, przemyślany, sprawiedliwy"

- Byli ludzie, którzy wybiegali z kina, ale stali za drzwiami i czekali aż najmocniejsze sceny się skończą i potem wracali, żeby dalej "Wołyń" oglądać - Tomasz Raczek w rozmowie z Grażyną Torbicką o wrażeniach po festiwalu w Gdyni.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas

Grażyna Torbicka była gościem Tomasza Raczka w audycji "Szczerotok". Dziennikarze dyskutowali o tym, co wydarzyło się w trakcie Festiwalu Filmowego w Gdyni. Jednym z najważniejszych tematów, jakie poruszyli jest film "Wołyń" w reżyserii Wojtka Smarzowskiego, który ku zdziwieniu wszystkich został pominięty przy rozdawaniu nagród gdyńskiego festiwalu, czyli Złotych Lwów.

- Byliśmy też świadkami awantury, jaka się rozpętała w związku z "Wołyniem", bo to był film powszechnie uznany przez wszystkich, którzy widzieli podczas festiwalu, za wyjątkowy, wybitny, a przede wszystkim bardzo ważny. Potem podczas ceremonii wręczania nagród okazało się, że przez jurorów został pominięty przy rozdziale tych najważniejszych nagród - mówił Tomasz Raczek.

Ważny temat, doskonałe kino

- Nie rozumiem - odpowiedziała Grażyna Torbicka. Podkreślała, że film porusza nie tylko bardzo ważny temat, ale i jest po prostu bardzo dobry. - To jest znakomicie zrealizowany film, robota filmowa na najwyższym poziomie - oceniała Torbicka. - Temat rzeczywiście był trudny, a przetrawiony przez Wojtka Smarzowskiego naprawdę rzetelnie. Starał się pokazać różne kultury, a (Wołyń) w 1943 roku to był tygiel różnych kultur, narodowości. Smarzowski starał się rzeczywiście pokazać złożoność sytuacji, jaka tam zaistniała i wydaje mi się, że mu się to udało. Mamy i ten kościół prawosławny i kościół katolicki. Mamy Niemców, mamy Żydów, po każdej stronie. Po każdej stronie mamy też zło - mówiła Torbicka.

- Film się zaczyna od wesela, wesele polsko ukraińskie. Chłopak jest Ukraińcem, dziewczyna jest Polką. Mamy podczas tego wesela pięknie pokazanego bo film nie jest tylko okrutny, wielu widzów się obawia tego okrucieństwa, film ma w sobie wszystkie smaki i wszystkie stany duszy, zaczyna się od ogromnej radości, od radości ludzi rozpoczynających nowe życie i też kochających się - streszczał Raczek.

- Pokazuje też przepiękne obyczaje, rytuały, które towarzyszyły pięknemu weselu. Smarzowski wie, jak wesela pokazywać - dodała Torbicka.

Każdy nacjonalizm jest zły

Krytycy zwracają uwagę na wątki dotyczące nacjonalizmu. - Smarzowski pokazuje, że żadna forma nacjonalizmu nie jest dobra. A to jest ważne dzisiaj - mówiła Torbicka. - Jeden nacjonalizm nakręca drugi nacjonalizm. To są naczynia połączone z trucizną. Jeśli do kilku naczyń połączonych, tylko jednej odnodze wlejemy truciznę, to ona się rozleje na wszystkie - opisywał Raczek.

- Nie ma co do tego wątpliwości, że taka była intencja Wojtka Smarzowskiego, żeby nikt nie miał wątpliwości, że tutaj pokazujemy tylko zło po jednej stronie - dodała Torbicka.

Czy należy się bać?

Niektórzy mogą się obawiać, że Smarzowski - reżyser, który nie unika krwawych scen i pokazuje je bardzo realistycznie - nie będzie skąpił mocnych scen z rzezi. - Ludzie mówią: nie wiem, czy mam odwagę pójść na ten film, żeby to zobaczyć, bo to na pewno jest okrutne. Proszę państwa, to jest okrutne, ale to jest pokazane w tak doskonalej jakości artystycznej w filmie, że to okrucieństwo - mimo, że mocne - nie jest odrzucające - mówił w TOK FM Raczek.

- Ta opowieść jest freskiem - porównała Torbicka. - Staje się tragicznym freskiem na temat kultur. Choć przyznam, że ja parę razy spuściłam wzrok. Nie chciałam patrzeć na okrucieństwo - zdradziła.

- A byli ludzie, którzy wybiegali z kina, ale stali za drzwiami i czekali aż te najmocniejsze sceny się skończą i potem wracali, żeby dalej film oglądać - uzupełnił Raczek.

Kinowa premiera "Wołynia" Smarzowskiego 7 października.





Zobacz także
Komentarze (24)
"Wołyń" niedoceniony w Gdyni. Raczek i Torbicka zdziwieni. "Film pokazuje okrucieństwo, ale jest doskonały, przemyślany, sprawiedliwy"
Zaloguj się
  • 66kropek

    Oceniono 19 razy 7

    Raczek z Torbicka to sie dzisiaj urodzili? Wczoraj w TOKFM jakiś gość zapluwał się z pół godzny, że no tak tak ten film to jest może niezły, ale niesprawiedliwie, niesprawiedliwie pokazuje sytuację np. nie ma tam jasno pokazanych win i zbrodni Polskich no nie ma! A powinny być.

  • szpung

    Oceniono 12 razy 6

    Ten film mogl powstac dopiero w pelni niepodleglej Polsce, wczesniej cenzure zatsapila autocenzura, zkazujaca pokaywania Polakow w pozytywnym swietle lub w roli ofiar.

  • aaron.goldstein

    Oceniono 12 razy 4

    Mainstream jest tak antyrosyjski, że każde przedstawianie trudnych epizodów polsko-ukraińskich jest im nie na rekę. W pro-banderyźmie duża cześć PiSu idzie ręka w ręke z mainstreamem.
    A Smarzowski po prostu już dostał w przeszłości dużo nagród, widocznie jury stwierdziło, że trzeba dać szansę innym.

  • Oceniono 5 razy 3

    Zdziwiło mnie faktyczne zignorowanie "Wołynia", najlepszego moim zdaniem filmu tegorocznego Festiwalu.
    Zdziwił mnie zachwyt nad "Zjednoczonymi stanami miłości" (może to kwestia celowania w odbiorcę sfeminizowanego? nie mam pojęcia, ale bardzo się zmęczyłem oglądając różne kobiety na granicy seksualnej frustracji), a po części nad "Ostatnią rodziną" (choć może czegoś w tej psychoanalizie rodzinnej nie zauważyłem).
    Zdziwiła mnie nagonka na "Plac zabaw" (w pewnym sensie równie silny jak "Wołyń", choć na zupełnie inny sposób).
    Z swój sposób ciekawa była "Zaćma" (choć po wyjęciu z niej klisz związanych z cechami charakteru nadawanymi komunistycznym oprawcom, pozostaje w niej niewiele, raczej nachalna niemal hagiografia kard. S.Wyszyńskiego plus majaki na temat seksualnie atrakcyjnej jednej z ofiar).

    Generalnie, jeśli popatrzeć na tematykę filmów konkursu głównego, to mamy jakiś natłok twórczości opisującej polskie społeczeństwo jako dysfunkcjonalny zlepek często śmiertelnie niebezpiecznych frustratów (głównie seksualnych).

  • tom_58

    Oceniono 15 razy 3

    Kurski chciał film docenić, ale lewaki mu nie pozwolili.
    Na zasadzie: Nie bo nie. Nie będzie PIS pluł nam w twarz.

  • lemon100

    Oceniono 1 raz 1

    Wszystko to jedna wielka polityka i to dlatego "Wołyń" został bez nagrody. Uważam, że to bardzo krzywdzące dla Smarzowskiego, który zrobił znakomity film. Pani Torbicka i pan Raczek też nie mają co do tego wąpliwości, zresztą jak większość krytków. Dlatego nam, widzom, nie pozostaje nic innego, jak pójść na "Wołyń" do kina.

  • polak_nieprawdziwy

    Oceniono 3 razy 1

    Wołyń to tematyka nad którą się milczy.
    Od lat chyba jedynie tygodnik "Przegląd" systematycznie przypominał tamte wydarzenia.
    O ile nad Katyniem milczały z przyczyn politycznych władze PRL o tyle nad Wołyniem milczą nie tylko władze ale milczą zwykli ludzie.
    Milczą, choć mówić o tym wolno głośno.
    Smarzowski powiedział głośno i ponoć zrobił bardzo dobry film.
    Jurorzy postanowili pomilczeć, jak twierdzą krytycy filmowi, zupełnie bezzasadnie.
    Czekoladowy baron z Ukrainy będzie im wdzięczny.

  • Aldona Kosiar

    Oceniono 3 razy 1

    Moim zdaniem tez powinien dostać więcej nagród. Ale ludzie - odbiorcy go docenią na pewno najlepiej - frekwencją. To ważne kino.

  • cholonek

    Oceniono 5 razy 1

    Co to za rozwadnianie tematu? Takie gadanie to próba usprawiedliwienia banderowskich zwyrodnialców, zawszonych, zapijaczonych, tępych, zdegenerowanych chamów, którym dzisiaj stawia się pomniki. Może i każdy nacjonalizm jest zły, ale jakoś tylko niemiecki i ukraiński przybrały tak potworne i tragiczne formy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

DOSTĘP PREMIUM

Polecamy