Czy KRRiT nadużywa władzy i ogranicza wolność słowa?

Wystarczy jeden oburzony słuchacz lub widz, który napisze do KRRiT i nadawca musi się tłumaczyć z audycji, którą nadał. Najczęściej podstawą do podejmowania interwencji jest słynny art. 18 ustawy o radiofonii i telewizji. Tam znajduje się zapis o szanowaniu przekonań religijnych odbiorców. Debata pod hasłem "KRRiT postrachem nadawców - wadliwe regulacje czy nadgorliwa instytucja?".
- Nadawcy zasygnalizowali nam, że ingerencje ze strony KRRiT i obowiązek przesyłania nagrań z audycji i tłumaczenie się z nadanych audycji staje się uciążliwy. takich nagrań jest kilkanaście, jeśli chodzi o każdego nadawcę. Dla porównania we Francji organ o uprawnieniach takich jak Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji przez cały 2008 rok wysłał zaledwie 20 upomnień. I nikogo nie ukarał - tłumaczyła w Komentarzach Radia TOK FM Dominika Bychawska z Obserwatorium Wolności Mediów.

Zobacz skargę na audycję satyryczną Woobie Doobie i pismo KRRiT

Tylko do Radia TOK FM pisma z KRRiT z prośbą o wyjaśnienia docierają średnio raz na dwa miesiące. - To jest nastawione na nękanie redakcji. To jest rodzaj szantażu i nękania. Skoro cały czas obserwują, grożą nam palcem i od razu piszą pisma, to ja powinnam się głęboko zastanowić, kogo zaproszę, co powiemy na antenie - mówi redaktor naczelna Radia TOK FM Ewa Wanat. Od początku 2005 roku stacja została upomniana sześć razy. Dla porównania Radio Maryja nigdy nie zostało ukarane za antysemickie wypowiedzi ukazujące w ich programach.

Do podjęcia przez KRRiT wystarczy tylko jeden niezadowolony słuchacz lub widz. Jeśli napisze skargę - urzędnicy wszczynają procedurę. Zobacz przykładową skargę.

Inne praktyki obowiązują poza granicami Polski. - Międzynarodową praktyką jest, że to organ dokonuje selekcji i zajmuje się tylko tymi sprawami, które faktycznie uznaje za godzące w wartości - mówił dr Adam Bodnar. - Prawo używa różnych pojęć niedookreślonych i w sytuacji kiedy mamy takie lub inne uwarunkowania polityczne w składzie Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji powstaje bardzo poważny instrument nacisku, czy instrument ograniczania wolności słowa - uważa prawnik z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, która organizuje konferencję.

Uwaga na audycje na żywo!

KRRiT interesuje się nawet audycjami, na których kształt nadawca ma bardzo ograniczony wpływ. Ostatnio uwagę urzędników zwróciły styczniowe "Kurkiewy" nadawane w Radiu TOK FM. Gość audycji rysownik Andrzej Czeczot w rozmowie pod tytułem "Ciężkie czasy dla żartownisiów" opowiadał o cenzurze w PRL-u. I opowiedział dowcip. Żart oburzył poproszonego o komentarz Tomasza Terlikowskiego i sprawa nabrała rozpędu.

Ewa Wanat: KRRiTV nęka nadawców


- Pan Czeczot odpowie przed Krajową Radą Radiofonii i Telewizji. A Radio TOK FM za to, że dopuściło i powtórzyło tę wypowiedź skandalicznie obrażającą uczucia katolików także odpowie - grzmi publicysta. Jaki będzie koniec tej sprawy na razie nie wiadomo. - Nie można powiedzieć, że Krajowa Rada będzie karała, czy cokolwiek będzie robiła w tej sprawie przed rozpatrzeniem kwestii - mówi enigmatycznie szef KRRiT Witold Kołodziejski.

- Uważam, że radio nie powinno być karane za wypowiedź gościa w programie na żywo - absolutnie nie. Tu trzeba okazać trochę rozsądku, bo jeżeli będziemy karać to nie ma związku z ochroną wolności myśli i słowa - komentowała sprawę była szefowa rady Danuta Waniek. - Do wypowiedzi udzielanych na żywo należy podchodzić z dużą ostrożnością. Ponieważ redaktorzy zapraszając konkretne osoby mają tak naprawdę niewielki wpływ na to, co te osoby powiedzą - dodaje Adam Bodnar.

Ustawa o radiofonii i telewizji daje możliwość ukarania karą finansową nadawcy za nieprzestrzeganie przepisów - "do 50 % rocznej opłaty za używanie częstotliwości przeznaczonej do nadawania programu, a w przypadku gdy nadawca nie uiszcza opłaty za częstotliwość, karę pieniężną w wysokości do 10 % przychodu nadawcy, osiągniętego w poprzednim roku podatkowym". Decyzję o wysokości kary podejmuje przewodniczący KRRiT. - Najwyższa kara, która jest możliwa do nałożenia w USA o 32 tys. dolarów, czyli znacznie mniej niż kara nałożona na Polsat za program z Kazimierą Szczuką - mówi Bodnar. Telewizja Polsat za parodiowanie przez Kazimierę Szczukę niepełnosprawnej Magdaleny Buczek z Radia Maryja zapłaciła 500 tys. zł.

Przepisy do zmiany

- Przepisy nakazują reagowanie za każdym razem, kiedy przyjdzie skarga. Tu należałoby dokonać korekty prawa, a nie mieć pretensje że organ wykonuje obowiązujące przepisy prawa - odpowiada na skargi nadawców Waniek.

Według byłej szefowej KRRiT przepisy dotyczące mediów powinny się zmienić, bo po prostu są przestarzałe. Ale nie tylko w przepisach tkwi problem. - Szczególnie wiele zależy tu od ostrożności członków KRRiT. Widzę, że obecny przewodniczący jest znacznie bardziej ostrożniejszy niż Elżbieta Kruk - stwierdziła w Komentarzach Radia TOK FM.

Nie zaskakuje jakie zapisy przede wszystkim chciałaby zmienić Waniek. - To jest prawo, które nam nakazuje poszanowanie tylko jednego rodzaju uczuć - jakby innych ludzie nie mieli - powiedziała.

- Spodziewamy się porządnej dyskusji, z której wyciągniemy wnioski jak ma wyglądać dalsza praktyka funkcjonowania Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji w odniesieniu do możliwości kontrolowania nadawców - zapowiada dr Adam Bodnar. Konferencja "KRRiT postrachem nadawców - wadliwe regulacje czy nadgorliwa instytucja?" rozpocznie się o godzinie 18 w siedzibie Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, przy ul. Zgoda 11 w Warszawie.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM