Horror w szpitalu psychiatrycznym. Prokuratura w czerwcu umorzyła sprawę ze Starogardu Gd.

Prokuratura już ponad pół roku temu otrzymywała informacje o nieprawidłowościach w szpitalu psychiatrycznym dla nieletnich w Starogardzie Gdańskim. Mimo to, jak ustaliło TOK FM, w czerwcu umorzyła postępowanie.
- Byłam zaskoczona tą informacją. Poprosiłam o dokumenty z prokuratury i okazuje się, że śledczy już kilka miesięcy temu otrzymywali informacje, że w wydziale dwudziestym trzecim szpitala nie dzieje się dobrze. Mimo to umorzyli postępowanie - mówi TOK FM Rzeczniczka Praw Pacjenta Krystyna Kozłowska, która wysłała do szpitala kontrolę. Rzecznik dodaje, że pojawiają się kolejne szokujące informacje o sposobie traktowania pacjentów.

- Jeden z nich był od czerwca łącznie przez tysiąc osiemset godzin unieruchomiony pasami - mówi Kozłowska i dodaje, że użyje wszystkich dostępnych uprawnień, by wyjaśnić dlaczego prokuratura mając informacje nie zajęła się sprawą.

Co na to prokuratura? - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - pytany o sprawę odpowiedział reporterowi radia TOK FM prokurator rejonowy ze Starogardu Gdańskiego. Śledczy dodał, że dopiero jutro udzieli pełniejszych informacji. Jak dowiadujemy się nieoficjalnie chodzi o sprawę pobicia pacjenta przez pielęgniarza.

Horror na oddziale psychiatrii

O tym, że na oddziale psychiatrii sądowej dla nieletnich łamane są prawa pacjentów dyrekcję szpitala, władze lokalne i wojewódzkie anonimowo zawiadomiło kilka osób z personelu medycznego i porządkowego szpitala.

"Wielogodzinne stanie na baczność, zakaz spożywania własnego jedzenia, bezpodstawne zamykanie pacjentów na wiele tygodni w izolatce, lodowaty prysznic za niesubordynacje, odwiedziny bliskich skrócone do 15 minut, dręczenie i zastraszanie dzieci" - to niektóre ze sposobów terapii, jakie zdaniem informatorów stosowano na oddziale dla dzieci i młodzieży w starogardzkim szpitalu. "Przymykaliśmy oko na wiele spraw, form terapii, nieludzkiego traktowania dzieci (...) Ale mamy dość, krzyczymy pomóżcie dzieciom i nam!" - napisali także do trójmiejskiego oddziału "Gazety Wyborczej".

Oddział istnieje prawie dwa lata, trafiają tu na obserwację i leczenie dzieci z zaburzeniami psychicznymi lub emocjonalnymi skierowane przez sąd. Zwykle jest tu ok. 25 osób - dziewcząt i chłopców - w wieku od 13 do 18 lat.

Urząd Marszałkowski w Gdańsku, któremu podlega szpital, rozpoczął własną kontrolę placówki. Dziś marszałek pomorski Mieczysław Struk odwołał dyrektora placówki - Michała Rudnika.

Więcej o:

Dostęp Premium TOK FM

Serwis informacyjny

Komentarze (38)
Horror w szpitalu psychiatrycznym. Prokuratura w czerwcu umorzyła sprawę ze Starogardu Gd.
Zaloguj się
  • maciejkozlowski

    Oceniono 4 razy 4

    Dyrektor "nie wiedział o dreczeniu " Jako psychiatra zapewniam wszystkich, że dyrektor oraz każdy ordynator WIE WSZYSTKO . Nawet pielęgniarki wiedzą doskonale !! Tyla, że sie boją.

  • maciejkozlowski

    Oceniono 4 razy 4

    Jestem psychiatrą i tych praktykach słyszałem już 15 lat temu. Nie mogłem uwierzyc jak jeden z byłych pacjentów opowiadał mi, że za karę ordynator ( psychopata zupełny) lubił dawać zastrzyk z 2 ampułek haloperidolu domięśniowo. To co się dzieje wtedy z człowiekiem jest nie do opisania: niekontrolowane skórcze dużych mięśni, ból skórczowy, ślinienie, bełkotanie, oczy wywalone z orbit gdzieś na bok, bełkot, krzyk i bezsilnośc. Nikt normalny takiej dawki nie stosuje bo objawy uboczne graniczą z torturami. Ten pacjent jak trafił do mnie do przez 6 miesięcy chodził zgiety w pasie pod kątem 90 stopni, więc widział tylko swoje stopy i bełkotał niezrozumiale. Potem powoli, powoli dochodził do siebie. Takie są skutki władzy, której nikt nie kontroluje. Tamten ordynator robił WSZYSTKO co mu wpadło do łba ze wstrząsami elektrycznymi bez znieczulenia anestezjologa włącznie. Personel siedział cicho - bali sie wszyscy. I pacjenci i pielęgniarki i lekarze. Są jeszcze takie "szpitale" Na szczęście już nieliczne , ale stale istnieją ! to głownie molochy na prowincji dla podsądnych albo internowanych, czyli.... bezbronnych zupełnie.

  • marrcel

    Oceniono 6 razy 4

    > Jeden z nich był od czerwca łącznie przez tysiąc osiemset godzin unieruchomiony pasami

    Generalnie to straszne i okrutne. Zapinanie pacjenta w pasy. Budzi sprzeciw, nie dziwię się, bo mój też. Jednak z drugiej strony wydaje mi się, że to oburzenie i reakcje ludzi, którzy nie mieli styczności z tematem nie są do końca uzasadnione. Łatwo jest krytykować i gadać jakie to nieludzkie. Mieli to szczęście, że nie widzieli czegoś takiego na własne oczy. Ciekawe co zrobiliby jako pielęgniarka takiego szpitala, która tylko z koleżanką (drugą pielęgniarką) sama jest na cały oddział. Ma tam pacjentów z kryminalnym podłożem (którzy trafili tam z powodu zaburzeń), albo "zwykłych" pacjentów, którzy odmawiają współpracy, demolują szpital i stanowią zagrożenie dla innych. Np. biją i atakują innych pacjentów. Jeśli nie zapną takiego człowieka, to ucierpi inny. Albo sam sobie taki delikwent zrobi krzywdę i nie to, że grozi, tylko bierze i robi. Rozmawianie z takim delikwentem nie prowadzi donikąd, bo żyje we własnym świecie. Ciekawe jak w takiej sytuacji postąpiliby tacy mądrzy i Pani Rzeczniczka Praw Pacjenta? Moim zdaniem powinna trafić na 3 miesiące do pracy do pomocy w takim miejscu i spróbować zaprowadzić "porządek". Po prostu jest problem i nie ma metod. Zamiast zastanawiać się jak pomóc takiemu szpitalowi, czy dofinansować, dać więcej osób do panowania nad chorymi, albo znaleźć środki na budowę dodatkowych sal (izolatek) gdzie pacjent ani sobie ani innym nie zrobi krzywdy, to łatwo jest krytykować. Problem, który ma personel takiego szpitala to patowa sytuacja. I tak źle i tak nie dobrze. Podobnie jest w innych szpitalach. Zapinanie w pasy to normalka - wiadomo krok ostateczny - gdy pacjent nie idzie na współpracę. Ale większość niestety nie idzie...

  • vomitorium1

    Oceniono 4 razy 4

    "I have a dream"
    (żyć kiedyś w cywilizowanym świecie)

  • bacowa

    Oceniono 3 razy 3

    Prokuratura nie różni się w swoch działaniach

    od innych dziedzin w społeczeństwie

    tam też są układy i układziki

    koleś chroni kolesia

    kiedy potrzeba, to stosują stalinowską metodę: ,,Dajcie mi człowieka , a ja już znajdę paragraf !''

    a kiedy trzeba puszczają bandziora na wolność umarzając sprawę

  • pandzik

    Oceniono 3 razy 3

    Zrównać ten kraj z ziemią. W miejsce posadzić brzozowy lasek.

  • popijajac_piwo

    Oceniono 3 razy 3

    Lot nad kukułczym gniazdem.

  • boshary

    Oceniono 3 razy 3

    Cóż tu można dodać dopuki będzie selekcja negatywna tak będzie się działo. Większość tych ludzi z resortu tzw sprawiedliwości jest niedouczona, i nieprzystosowana te stanowiska w prokuraturze i sądaach powinny być zwięczeniem kariery zawodowej. Sedziów jest dwa razy więcej niż w W.Brytani a sprawy trwają trzy razy dłużej .Oni stworzyli sobie perpetum mobile dużo zarabiają, sprawy przeciągają jak tylko można i są poza kontrolą.

  • cotbus76

    Oceniono 3 razy 3

    Najbardziej mnie rozczula to powszechne oburzenie kiedy sprawa się rypsła. Nie bądźmy hipokrytami leczenie osób cierpiących na zaburzenia psychiczne to w naszym kraju jedna z najbardziej niedoinwestowanych dziedzin medycyny. Najgorsze jest to, że wiele osób zgadza się z takim traktowaniem osób chorych uznając, że "świry" nie zasługują na nic lepszego. I stąd powszechna cicha zgoda na to, aby ludzie chorzy leczyli się w zaniedbanych, przepełnionych szpitalach oraz otrzymując nędzne renty używali często jedynie przestarzałe mało skuteczne leki czyniących z nich obojętne na wszystko zombie. Miłosiernie nie wspomnę o hienach rodzinnych żyjących z renty osób chorych, których największym marzeniem jest upchanie "wariata" w szpitalu i swobodne dysponowanie jego pieniędzmi bez konieczności trudnej i niewdzięcznej opieki nad chorym. Im tam jest wszystko jedno co się z chorym stanie byle żył i dostawał kasę. Normalne polskie "miłosierdzie gminy".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX