Pedagog z domu dziecka: Zasada nr 1 - tutaj dziecko się nie liczy

Rozmawiała Anna Wacławik-Orpik
24.05.2011 , aktualizacja: 25.05.2011 09:18
A A A
Michał, pedagog z domu dziecka, nie chciał pokazać swojej twarzy

Michał, pedagog z domu dziecka, nie chciał pokazać swojej twarzy (Fot. Adam Burakowski)

- Przemoc psychiczna polega na "ja ci udowodnię, kto tu ma moc". Na znęcaniu się. Na naruszeniach sfery prywatności. W placówce to łatwe. Dzieci z domów dziecka swoje największe skarby trzymają w łóżkach. Pod pozorem przeprowadzki robi się kipisz w łóżku dziecka, bez jego zgody i wiedzy. Wraca i nie znajduje już swego kąta, łóżka, swoich skarbów. Ono w ogóle się nie liczy w tej sytuacji - mówi Michał, pedagog w domu dziecka.
Po publikacji poruszającej rozmowy z Andrzejem , wychowankiem domów dziecka, zgłosił się do nas Michał, od dwóch lat pracujący w domu dziecka na Pomorzu. Zdecydował opowiedzieć jak z jego perspektywy wygląda instytucjonalne wychowanie.

Anna Wacławik-Orpik: Co się dzieje z dzieckiem, które trafia do domu dziecka?

Michał, 32 lata, pedagog w domu dziecka na Pomorzu: - To potworne zaburzenie poczucia bezpieczeństwa. Czasami dziecko wyje w nocy, moczy się, woła matkę. Jest przerażone hałasem, tyloma nowymi osobami na raz. Dzieci często uciekają od dotyku, kontaktu, od jakiejkolwiek interakcji. Są takie, które mówią wprost "mam was w dupie", są agresywne albo bardzo przygnębione. Inne na początku łatwo wchodzą w grupę rówieśniczą. Dziecko bawi się, myśląc, że to takie kolonie. Dopiero po czasie zaczyna docierać do niego, że nikogo bliskiego tu nie ma, a kolonia się nie kończy. Są też dzieci, które bardzo potrzebują kontaktu, chcą się przytulać.
Ale najgorzej, jak dzieci przychodzą nie z domu, ale z pogotowia opiekuńczego. To katastrofa.

Dlaczego?

- Przychodzą przerażone. Wcześniej, w pogotowiu, pobite, dręczone, boją się, że tutaj też tak będzie. Od razu pytają z kim będą w pokoju i ile ta osoba ma lat. Są też inne, wytrenowane w życiu placówkowym. Uważają, że agresja, to jedyny sposób na życie, że dręczenie słabszych, okradanie, niszczenie, nie niesie za sobą konsekwencji. Wszyscy pytają jacy są wychowawcy.

Andrzej, chłopak, z którym rozmawiałam o jego wstrząsającym dorastaniu w warszawskich placówkach też mówił, że dzieci głównie interesowało, jaki wychowawca będzie na dyżurze, jaki na noc i o której wychodzi.

- To kluczowa rzecz. To tak jakbyś szła na imieniny do cioci, którą lubisz, albo której nie znosisz. Chodzi o wyczucie, jaki dziś będzie klimat na grupie, klimat w jakim spędzimy dzień. To wychowawca nadaje ton dnia, popołudnia, wieczoru. Czy to będzie dzień ciszy i chodzenia na baczność, czy to będzie taki normalny dzień kiedy można pobiegać, poszaleć, nawet się poszturchać, ale będzie można normalnie, głośno oddychać.

METODA WYCHOWAWCZA: DZIECI MUSZĄ SIĘ KOGOŚ BAĆ

Dzieci w placówkach dzielą kadrę na różne kategorie. Poza oczywistym podziałem na wychowawców dobrych i złych, są podgrupy. Ci źli dzielą się na obojętnych albo przemocowych, którzy zajmują się "musztrowaniem" wychowanków.

- Wychowawcy, którzy potrafią w domu dziecka wymusić ciszę i rygor są bardzo dobrze punktowani. To są tzw. wychowawcy wydolni wychowawczo.

Jakich metod używają, by osiągnąć efekt ciszy?

- Różnych. Głównie jest to przemoc psychiczna, bo na fizyczną nie ma już takiego przyzwolenia, więc nie posuwają się daleko. Ale w naszym domu dziecka są i tacy wychowawcy.

Biją w twarz?

- Nie, w twarz nie. "Karczycho", tyłek, szarpanie.

Mężczyźni czy kobiety?

- Bez różnicy. To kwestia osobowości, ich własnego wychowania, metod, jakie były stosowane w rodzinnym domu. Wiele osób w domu dziecka ma ze sobą duże problemy i sami powinni poszukać psychologicznej pomocy .

Starsze pokolenie czy młodsi pracownicy?

- Nie chodzi o to, kto kiedy się urodził, tylko o to, ile czasu pracuje w domu dziecka i co wyniósł z własnego domu.

Na mocy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy

- ..gdyby ją zastosować, to z naszego domu dziecka dzieci powinny być pozabierane. Na ulicy już się nie bije dzieci, bo jeszcze ktoś się przyczepi. Ale potem wraca się do placówki i robi się parę strzałów "bo byłeś niegrzeczny i wybiegłeś na ulicę". Nie: "ja nie dopilnowałem, bo nie trzymałem cię za rękę", tylko "ty byłeś niegrzeczny bo masz 3 lata i śmiałeś wybiec na ulicę". To jest po prostu ukrywane.

Zobacz także

Zobacz więcej na temat:

  • 5
  • 1
Komentarze (170)
Zaloguj się
  • Maksymilian Nowicki

    0

    Dzień dobry!
    Jestem scenarzystą filmowym, poszukuję osób, wychowanków lub wychowawców domów dziecka chętnych do niezobowiązującej rozmowy.
    Szczegóły na mailu maxnowicki@gmail.com

  • avatar

    agnbie1707

    0

    niektorzy wychowawcy nawet jakk chca cos dobrze to sami nie daja rady albo sie wypalaja albo poddaja i robia to co inni wychowawcy

  • avatar

    agnbie1707

    0

    na utrzymanie 1dziecka w ddz 10lat temu to ok 2,5 do 3tys,cos taiego bo nie pamietam toz te pieniadze powinny byc narodzinne domy dz a zamiast zabierac biednym rlub niezaradnym rodzinom,powinno sie dac szanse rodzinom funkcjonowac,a potem gdy nie ma efektu to zabierac tam gdzie jest alkohol i przemoc powinno sie odbierac dzieci.poza tym byl tam jeden chlopak psych.niedorozwiniety,ktory nadawal sie do szpitala,onanizowal sie przy dzieciach,byl zboczony a tam maluchy..szkoda gadac,ale wszystko sie zgadza..

  • avatar

    agnbie1707

    0

    niestety zgadzam sie w 200%,mama pracowala w DDZ i znam to od podszewki,codzienna walka,agresja,brak zainteresowania i poszanowania.wychowawcy pija kawki,pogaduszki caly dyzur,a dzieci robia co chca,nikt nigdy z nimi nic nie robil,kontakt to posilki,zad.domowe i mycie przed spaniem.a pensja ok 10lat wstecz od 2 do 3,5tys na reke!!!za pierdzenie w stolek.czesc dzieci to teraz bandyci a czesc niedorajdy zyciowe,wszystie zmarnowane a byly naprawde perelki...to glownie system,czysta patologia

  • avatar
  • avatar

    fundacja.szansa.dzieciom

    0

    www.youtube.com/watch?v=AFCHnDBDbaM

  • avatar

    fundacja.szansa.dzieciom

    0

    Zapraszamy do Fundacji Szansa Dzieciom Pana Michała tu jest inaczej.

  • avatar

    belferxxx

    0

    Tak samo jest w szkołach i innych placówkach - nie liczą się efekty tylko "zeszyciki-podkładki"!! I metody walki z tymi chcą coś zmienić też są identyczne,
    Skądinąd jak dziecko zabierają z powodu biedy w rodzinie a potem wydają świetną pensję (4200 miesięcznie na rękę(!) to jest jakieś 6000 brutto!) na utrzymanie urzędników-wychowawców w domu dziecka to to jest horror!!!

  • avatar

    naturelovers

    Oceniono 5 razy 5

    2800 do 4200 zl miesiecznie na dziecko. Teraz wyobrazmy sobie, ze opiekunowie zastepczy (czesto ludzie z pasja, pelni dobrej woli) dostaja takie pieniadze na kazde dziecko, ktorym sie opiekuja. Wystarczy i na zycie i na wakacje na Karaibach. A jak pokazuje doswiadczenie krajow, ktore nie maja domow dziecka, a wylacznie siec rodzin zastepczych ten system jest stukrotnie bardziej "wydolny wychowawczo".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane