Ks. Andrzej Kwaśnik

red.
12.04.2010 , aktualizacja: 17.04.2010 12:38
A A A
Ksiądz Andrzej Kwaśnik był kapelanem Federacji Rodzin Katyńskich i duszpasterzem polskich motocyklistów

Ksiądz Andrzej Kwaśnik był kapelanem Federacji Rodzin Katyńskich i duszpasterzem polskich motocyklistów

- Pełen ciepła człowiek - tak ks. Andrzeja Kwaśnika wspomina Stanisław. - Był naszym ojcem tam, gdzie nasi Rodzice zaniedbali lub nie umieli - pisze Marta. - Był księdzem, dzięki któremu chce się przychodzić do Kościoła - dodaje MJB.
"Wspominam bardzo ciepło Księdza Andrzeja Kwaśnika. Mój brat miał w tym roku mięć u niego komunię. Dzieci nazywały go ' kuleczką' lub 'misio'." Natalia

"Ks. Andrzeja Kwaśnika znałem 15 lat. Dziś nadal nie mogę uwierzyć, że mówię to w czasie przeszłym? Sobotni poranek ściął mnie z nóg. Słuchałem informacji z nadzieją, że spóźnił się na ten lot. Ksiądz Andrzej miał jednak to do siebie, że nie znosił się spóźniać, zawsze był na czas. Kiedy półtora roku temu będąc za granicą miałem poważny wypadek motocyklowy, Ks. Andrzej, gdy tylko się o tym dowiedział, odprawił niedzielną mszę świętą w mojej intencji o szybki powrót do zdrowia. Był troskliwym człowiekiem, zawsze wyciągał rękę do potrzebujących. Nie raz widziałem go zmartwionego i zamyślonego, ale gdy tylko ktoś podchodził jego twarz rozpromieniała się. Uśmiech i dobre słowo były jego wizytówką. I tak będzie zapamiętanym. Jeszcze w czwartek przed katastrofą z nim rozmawiałem. W poniedziałek mieliśmy się spotkać. Teraz sobie przypominam jego glos, podekscytowany wyjazdem do Katynia w tak dostojnym składzie. Bardzo angażował się w to co robił. W czerwcu tego roku Ks. Andrzej miał udzielić nam ślubu, odliczaliśmy dni do tego wydarzenia. Żyliśmy tym oczekiwaniem. My nadal czekamy, ale z bólem serca godzę się z tym, że jego przy tym już nie będzie? Księże Andrzeju?"Paweł M.

"Księdza Andrzeja Kwaśnika znałam osobiście, wspaniały kapłan, wspaniały człowiek, zawsze tryskał humorem. Przy parafii w Starej Iwicznej odbywały się koncerty, festyny oraz msze dla motocyklistów. Animator kultury, potrafił przyciągnąć ludzi do kościoła. Gdy dowiedziałam się, że ks. Andrzej był na pokładzie samolotu prezydenckiego, złapałam komórkę i zaczęłam dzwonić na jego numer, z nadzieją, że jednak to nie on i że za chwilę się odezwie, niestety tylko głucha cisza. W naszych wspomnieniach pozostanie na zawsze jako wspaniały człowiek i ksiądz. Pokój Jego duszy." Urszula

"Ks. Andrzej Kwaśnik - był przez 11 lat proboszczem naszej parafii w Starej Iwicznej. Trzy lata temu został 'zabrany' do parafii Św. Tadeusza w Warszawie. Dla nas był to cios, bo ks.Andrzej był wspaniałym pasterzem, animatorem życia kulturalnego i wielu przedsięwzięć - ale przede wszystkim był sympatycznym, ciepłym, uśmiechniętym człowiekiem - pełnym poczucia humoru, dowcipnym - był zżyty z nami i bardzo, bardzo lubiany. Gdy myślę o Nim - widzę zawsze Jego uśmiechniętą twarz i słyszę wesołe słowa. Wciąż nie mogę uwierzyć, że i On tam był... wydaje się to niemożliwe." Marta J.

"Do proboszcza parafii na Sadybie, ks. Andrzeja Kwaśnika przyszłam umówić cichy chrzest naszej autystycznej córki. 'A dlaczego chrzcić ją po mszy, dlaczego ukrywać?' Posadził małą na swoim okrągłym brzuchu, zagadał. Kiedy się śmiał, mała podskakiwała jak na piłce. 'Da sobie radę'. Uznał, że dziecko nie umiejące usiedzieć cicho podczas liturgii, Bogu nie przeszkadza. Jak głęboko jestem mu wdzięczna, za tę akceptację i godne potraktowanie, mogą pewnie zrozumieć tylko rodzice innych dzieci z zaburzeniami rozwoju." Małgorzata

"W piątek ks. Andrzej Kwaśnik pobłogosławił małżeństwo mojej córki. Młodsza córka przed laty przystąpiła w naszej parafii do komunii. Tyle wspomnień i nawet nie wiedziałam, że tak będzie nam go brakowało. To on uświadomił mi co to jest wspólnota parafialna, że można znaleźć swoje miejsce na ziemi. Żegnaj księże Andrzeju, tęsknimy za Tobą." Joanna

"Ks. Andrzej Kwaśnik chrzcił moją córkę Darię. Jak to przy chrzcie, Daria mocno płakała. Ks. Andrzej powiedział jakoś tak śmiesznie 'płacze głośno jak to Daria...'. Pełen ciepła człowiek. Stanisław

"Ks. Andrzej Kwaśnik - 'KAPŁAN'. Przygarniał do siebie młodzież, kochał nas, nauczyła nas modlić się brewiarzem, różańcem, nauczył nas umiłowania liturii i śpiewania Godzinek, wyjaśniał, co to jest wspólnota kościoła, był naszym ojcem tam, gdzie nasi Rodzice zaniedbali lub nie umieli. Nosił szkaplerz. Zginął w sobotę - w dzień Matki Bożej i w przed dzień Święta Miłosierdzia Bożego. Ufam, że wpadł prosto w ramiona miłującego Ojca, dla którego na co dzień spalał się w ciężkiej pracy na wszystkich możliwych frontach - ołtarz, konfesjonał, ambona, szkoła, administracja, itd. Stanął przed Ojcem z wielkim naręczem dobrych czynów. Kapłanie! Módl się za nami!" Marta

"Chciałem napisać parę słów o ks. Andrzeju Kwaśniku. Człowieku, o którym nie mogę powiedzieć, że go znałem - był proboszczem w mojej parafii. Księdzem, dzięki któremu chce się przychodzić do Kościoła. Dopiero dziś odkryłem, że zginął wczoraj w katastrofie. Niezwykły gawędziarz, inteligentny i ciepły - kiedy mówił ludzie słuchali go uważnie. Dowcipami sypał jak z rękawa, był po prostu idealnym duchownym dla 20-letniego człowieka. Żałuję, że jego działania jako proboszcza i księdza obserwowałem z boku, nie będąc człowiekiem o ogromnych chęciach chodzenia na msze. Ostatni raz widziałem go w dniu święcenia koszyków Wielkanocnych. Dzięki jego staraniom udało się odremontować kaplicę na parafii, mieliśmy to szczęście, że proboszcz Kwaśnik akurat przechodził tamtędy i uraczył nas wspaniałą opowieścią. Jedno z nielicznych spotkań, które zapamiętam na długo. Bardzo mi go szkoda." MJB

"Ks. Andrzej Kwaśnik to kapłan, którego cała moja rodzina znała 13 lat. Był pełnym pogody ducha człowiekiem i wspaniałym pasterzem. Teraz trudno nam uwierzyć, że nie zgromadzimy się wraz z Nim na wspólnej modlitwie. Pozostawił nas w wielkim smutku. Żegnamy Cię księże Andrzeju". Ela Bury

Ks. Andrzej Kwaśnik - 25 maja 2002 roku udzielał nam ślubu. Pamiętam doskonale, że ujęło mnie Jego ciepło i dobrotliwy uśmiech. Nie piętrzył problemów, wręcz przeciwnie - doradzał, pilnował, byśmy mieli załatwione wszystkie formalności, a nie musieli poświęcać im zbyt wiele czasu. Udzielił nam ślubu, nie oczekując żadnego datku. Musiałam wręcz wciskać pieniądze do Jego ręki, nawet nie spojrzał na nie. Teraz pozostały jedynie wspólne zdjęcia z tego majowego, słonecznego dnia oraz ciepło w sercu, kiedy go wspominamy. Poranne wiadomości o wypadku prezydenckiego samolotu, przygnębiły mnie, ale dopiero fakt, że ksiądz Andrzej leciał tym samolotem - sprawił, że popłynęły łzy. Pokój Jego duszy!" Magdalena

Zobacz więcej na temat:

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane